Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
droga pokryta żółtymi jesiennymi liśćmi

Żółte liście – część 3

Posted on 5 listopada 20213 lipca 2025 by Ola

Czyli potargane myśli o wszystkim naraz. Żółte liście jak... żółte papiery?!

Kawę macie? To siadajcie, zapraszam w podróż po jeden choć uśmiech! Czasy nie są łatwe i każda próba zebrana sił przez uśmiech jest cenna i na wagę złota. Zapraszam!

Co zrobilibyście, gdyby czekał was jeden jedyny ostatni dzień na tym łez padole? Nie da się tak myśleć i żyć codziennie, ale od czasu do czasu można się zatrzymać i poważnie zastanowić. Bardzo poważnie.

Bo ja, na przykład, kochani moi, zjadłabym zwykłą, puchatą, nabitą glutenem bułkę z serem i keczupem… Nie przejmowałabym się celiakią… Ach, może zjadłabym nawet pączka!

Nie znam nikogo, kto byłby na diecie ściśle bezglutenowej z własnego wyboru, bez żadnej konieczności chorobowej.  Że ktoś unika, że chce zdrowiej jeść, to tak, wiadomo, ale na ścisłej to się nie da! Przynajmniej ja bym nie umiała. Przed eleganckim pożarciem całego pudełka ptasiego mleczka, albo bułki pszennej, albo jakiegokolwiek różowego ciastka z wystawy powstrzymuje mnie tylko pamięć o tym, jak się czułam, kiedy nie wiedziałam, że mam celiakię. To otrzeźwia i pozwala nacieszyć się samym zapachem glutenowych ciast, ciasteczek, ciastuniek. I pizzy.

Tak nawiasem mówiąc, jak ktoś potrzebuje pomocy z bezglutenową dietą, porad, co wychodzi gorzej a co w ogóle nie wychodzi, to możecie śmiało pisać, czy w komentarzu czy we wiadomości, czy na fejsie. Pączki na pewno nie wychodzą! Czasem udaje się szarlotka. Dałam nawet przepis na instagrama: kliknij tu 🙂

tarta z jabłkami na blacie, wokół leżą całe jabłka
Bezglutenowa szarlotka, jeden z niezawodnych przepisów!

Piotrek gra ze swoim szanownym ojcem w minecraft, jest piątek po południu i słyszę jak sobie rozmawiają;

– Tata, a ty umiesz grać, prawda? I Maja umie, prawda? – dopytuje się mój synek, słodziak mój budyniowy.

– Tak, my umiemy grać. Ty też, trochę chociaż.

– Tata – drąży Piotrek, a ja nadstawiam uszu znad książki, bo czuję, że usłyszę coś wartego zapamiętania – a mama nie umie grać, prawda?

Nie pomyliłam się, mam tę maminą intuicję. Ale fakt, nie umiem grać. Mąż próbuje ratować sytuację i mówi:

– No, mama umie dużo innych rzeczy. Co mama robi?

Na co Piotrek radośnie woła znad klawiatury:

– No jak to co? Wszystko!

Więc sobie robię wszystko. Sprzątam sobie wszystko, gotuję wszystko…

Ech, do sprawiedliwego w oczach dziecka podziału obowiązków to nam jeszcze daleko…

I tak dobrze, że nie słyszy, żebyśmy musieli się z eM. kłócić o domowe obowiązki. Jak mam coś do pokazania palcem, że trzeba zrobić, to pokazuję. I nikt się nie kłóci. Się zrobi albo się nie zrobi. Ale się nie kłóci…

Tata, córka i synek grają w warcaby w parku

Zastanawialiście się kiedyś, co takiego ma w sobie zupa?

W sensie nie jakie warzywa i czy ma glutaminian sodu czy nie, ale co ma w sobie zupa w sensie życiowym.

Nie?

Może jesteście po prostu normalni a ja mam jakieś pomysły powichrowane, ale ostatnio zrobiłam zupkę, prostą, warzywną, z farfocelkami ze śmietany i jak stałam nad nią, to myślałam sobie: jak to dobrze, że na świecie są zupy. Są takie pluszowe, przytulają cię swoim ciepełkiem, mają w sobie zapach idealnego dzieciństwa. Ta źle rozmieszana śmietana jest jak symbol niedoskonałości w codziennym życiu. Zupka jak ramiona dobrej mamy. Zupka jak płomyk ogniska w mroźny wieczór. Jak coś niezmiennego w pędzącym świecie.

Tak, śmiałam się sama z siebie, że robię zdjęcie zupy.

zupa w niebieskiej miseczce, warzywna

A parę dni później wysłałam parę złotych dobrym ludziom, żeby mogli taką zupę zanieść też tym, co czekają na polsko - białoruskiej granicy. Już bez śmiechu.

Jakiś czas temu rozmawiam sobie z babcią mojej córki – czyli moją mamą. Rozmawiamy przez telefon o różnych różnościach i mama się chwali:

– Maja była u mnie rano, wiesz? – mówi babcia. Maja chodzi do liceum, które jest rzut beretem od mojego domu rodzinnego, więc czasem chodzi do babci. Pewnie na zupkę.

– No, to fajnie. Ale rano? Ona zdążyła do szkoły, nie spóźniła się? – pytam zdziwiona, że moje dziecko, co nie budzi się przed południem jak nie musi, rano przed lekcjami odwiedza jeszcze babcię.

– Nie, co ty! Zdążyła spokojnie na dziewiątą czterdzieści pięć, dopilnowałam! – babcia chce mnie uspokoić a ja tylko wzdycham. Już rozumiem.

– Mamo, ona miała dziś na ósmą…

– Ale… jak to! No jak?? Nie na dziewiątą czterdzieści pięć???

– Już rozumiem – tłumaczę babci – spóźniła się na pociąg, nie zdążyła na drugą lekcję w całości, to poszła jeszcze do ciebie i wtedy na kolejne lekcje. Spoko, ja to znam. Pewnie nie chciała cię denerwować.

– A to skubana – słyszę jeszcze w telefonie.

czarno - biała ilustracja zbuntowanej dziewczyny, rysunek węglem
rysunek Mai Reszke - Maja się ze mną nie zgadza ale to idealna ilustracja na temat zbuntowanej nastolatki

Nowe pokolenie to nowe zwyczaje, nowy język… Nie unikniesz.

Piotrek bawi się w skakanie z poduchy na łóżko, robi przewrotki, biega w kółko – tak patrzę na niego z rozrzewnieniem, przypominam sobie, jak kiedyś tak bawiłyśmy się z siostrami i na fali tego rozrzewnienia pytam bombela:

– Robisz sobie tor przeszkód? Ale ładnie…

– Nie, mama to nie jest żaden tor! To jest parkour!

Pa… co?!

Inna sytuacja: tym razem to Piotruś zaczyna:

– Mama, mama, chodź, zobacz, w łazience jest wieeeelki pająk! – i chichra się przy tym i jednocześnie próbuje udawać przerażonego. To idę, nastawiona, że zaraz zawoła „żarcik!” i będę taaaaaka zaskoczona, a tu słyszę

– Cha, cha, mama! To był prank!

Pra… co?!

* tłumaczenie: parkour to inaczej to samo co kiedyś tor przeszkód a prank to inaczej żarcik. Ale po nowemu! A gdybyście Maję słyszeli…

droga do pracy, niebieskie niebo i jesienne drzewa i zółte liście

Czy są tu tacy czytelnicy, co też się cieszą, że są już po czterdziestce? Ja prawie każdego dnia się tym cieszę, oprócz tych dni, kiedy nie cieszy mnie nic, nawet ja sama. A tak to nie chciałabym wracać do żadnego etapu mojego życia. Teraz mam tę świadomość, że żyję dla siebie i robię to, co chcę. Raz w sklepie powiedziałam do jednego obcego mi pana w kolejce przede mną, żeby już nie marudził na biedną ekspedientkę, bo ta nowa i jeszcze się uczy, a pan ją usilnie poganiał i dyktował, co ma robić a co nie. I serio! Tak powiedziałam! „Proszę pana, niech pan już proszę nie marudzi, no stara się dziewczyna jak może!” A jak mi serce zamarło, kiedy pan starszy skierował na mnie swoje spojrzenie! Ale szybko się uśmiechnęłam, takim uśmiechem przestraszonej fretki  i pan szanowny dał mi spokój. Ekspedientce też.

Przed czterdziestką bym tak nie umiała!

Jak mi coś podoba, to też nie waham się już powiedzieć, pochwalić.

W październiku dostałam kod z moich podyplomowych studiów i mogłam już zalogować się po wykłady i robić notatki. To robię, przedmiot: etyka ogólna – wprowadzenie, podstawowe pojęcia.

„Podstawowe pojęcia, uszeregowane:

  1. etyka, filozofia (podstawowe zagadki wszechświata, poznawalność prawdy),
  2. światopogląd (względnie stały zespół sądów, przekonań, opinii na temat otaczającego świata, czerpanych z rozmaitych dziedzin kultury),
  3. moralność (zbiór zasad, które określają, co jest dobre a co złe)
  4. ideologia (wspólnota światopoglądów u podstaw której tkwi świadome dążenie do realizacji określonego interesu grupowego)”

 i uwaga:

Z tych ogólnych definicji rozmaite nurty etyczne rozwijające się na przestrzeni wieków wyciągają najróżniejsze wnioski. Ale jedna rzecz jest zawsze prawdziwa:

„Normy te – czyli przedstawiane zbiory zasad etycznych, czy to wynikające z natury czy dane od Boga – nabierają sensu i treści dopiero w powiązaniu z konkretnym systemem wartości.”

„Jeśli moralista uznaje jakiś czyn za nienaturalny, znaczy to w gruncie rzeczy tylko tyle, że mu się ten czyn nie podoba.” Bo nie mieści się w JEGO systemie wartości.

Dokładnie. Lubię te notatki.

Ale skoro każdy system etyczny musi opierać się na jakiś założeniach moralnych, na jakiś wartościach, to skąd wziąć te prawdziwe?

Moje notatki mówią, że nie ma możliwości, żeby połączyć opis natury ludzkiej automatycznie z „właściwym” systemem wartości. ALE! Można połączyć z nadrzędnymi dowodami naukowymi. Tak powstała pedagogika czy socjotechnika.

Ale spór o to, czy spory etyczne da się rozstrzygnąć czy nie, trwa. Chyba nie wszyscy ci teoretycy po prostu słyszeli słynne rozstrzygające wypowiedzi pewnego ministra, co to wiecie, przecież wszyscy wiemy, że… Że kobiety mają rodzić, na przykład. Jak dziki. Od miliardów lat.

jesienna droga, żółte liście
Ostatnia taka jesienna droga...

Macie też tak czasami, że całujecie w nos swoje śpiące już dzieci? Głaszczecie leciutko po policzku, chowacie nogi pod kołderkę?

Pewnie tak, pod jednym warunkiem. Że te nogi nie mają rozmiaru ponad 30. Tych kopytek o rozmiarze 40 już nie otulam! Ale czasem za to patrzę na moją córkę z dumą, nie mogę uwierzyć, jak bardzo staje się sobą, jak uczy się rozmawiać, dyskutować, przejmować się…

Jakby naprawdę czekał mnie ostatni dzień życia na tym świecie, to spędziłabym go z moimi dziećmi.

I pewnie żałowałabym, że nie spróbowałam zainwestować w bitcoiny, hehe.

One miałyby trudniejszy wybór – rozczulająca się mama czy minecraft… Mama czy pizza…

Także tak.

Żółte liście jak chwile uśmiechu. 

Żółte liście jak chwile spokoju w rozbieganym, krwawiącym świecie. 

Żółte liście zebrane razem tworzą piękny bukiecik – tak jak ludzie połączeni razem ideą naprawiania choćby swojego małego kawałka świata. Nie jesteście sami!

Żółte liście są też delikatne, łatwe do pokruszenia… Dlatego dbajcie o siebie, o swoje siły, o swoje zdrowie. Żebyśmy mieli siłę i odwagę stanąć po stronie słabszych. Wygraliśmy na loterii życia wiele – dach nad głową, jedzenie w lodówce, pracę, możemy siedzieć przed komputerem czy z telefonem w ręku i przeglądać blogi… Czy też macie wrażenie, że trzeba jakoś się odwdzięczyć? 

żółte liście – część 2

żólte liście – część 1

Nawigacja wpisu

← „Nastolatkozmagania”
Buntowniczka →

3 thoughts on “Żółte liście – część 3”

  1. Katarzyna Dominik - Bodak pisze:
    5 listopada 2021 o 09:47

    Olu, jak pięknie. Aż się wzruszylam w mojej mrocznej kuchni. A mrocznej, bo nie dość, że otulam małe stópki co wieczór i w noc, to gaszę światło, jak widzę, że razi w oczka tego mojego młodszego berbecia. I tak sobie przypalam placki, bo je ledwo widzę, za oknem deszcz i wiatr, moja jesień ukochana, i myślę sobie, że zmamusiałam już do reszty. I że jesień to moja ulubiona pora roku, bo takie dni, jak ten, mogę spędzać w ciepłym, domowym kokonie. I jest to wygrana na loterii.

    Odpowiedz
  2. Hanna pisze:
    5 listopada 2021 o 10:46

    Olu dziękuję Ci za chwilę śmiechu odprężenia cudownie piszesz jesień nastraja cię filozoficznie nostalgicznie i humorystycznie a ja bym chciała gdy y to był ostatni dzień być z moimi córkami wnukami braćmi i bratowymi i żeby mój mąż cierpliwie trzymał mnie za rękę i mówił czule Haniu kochana ❤️ta jesień ogólnie mnie smuci

    Odpowiedz
  3. Anna pisze:
    5 listopada 2021 o 17:03

    Olu, jak zawsze przepięknie napisane, wzruszyłam się i nie ważne że jadę autobusem do domu. Kiedy zanurzam się w tekst pisany przez Ciebie, czas i miejsce nie mają dla mnie znaczenia 🙂 zdecydowanie ostatni dzień spędziłabym w towarzystwie najukochańszych i najbliższych ❤

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach
  • dziś jest tylko wyrazem
  • Bajki

Archiwa blogowe:

  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życi Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życio-pisarek. Czytałam Książkę o miłości, czytałam Hałas, teraz Najgorszego człowieka i uważam że nikt poza Halber nie umiałby pisać jak Halber. I już. Ja tą szczerość i odzieranie warstw biorę i zachłannie czytam.
O czym jest #najgorszyczłowieknaświecie pisał swego czasu cały bookstagram, pod tym hasztagiem jest mnóstwo opisów, ja już tylko dodam swój stary wierszyk o kocie, bo pasuje do okładki:

Mam takiego kotka
Mały dość jest, nieporadny, 
nawet chwilami zabawny 
Balkon na czwartym piętrze 
wydaje mu się idealny 
do skakania przy barierkach

Chyba nie wie co to lęk

Przychodzi 
i bez pytania czy może 
każe się głaskać 

On naprawdę nie wie 
Co to lęk

PS. Tak, to jest książka o lęku. 
Czytaliście? Lubicie ten styl pisania?
______________________________
Małgorzata Halber 
@mroczny_msciciel 
Najgorszy człowiek na świecie 
Wyd. Znak Literanova 
@znak_literanova 
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram  #małgorzatahalber #znakliteranova
Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który n Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który nam przyjemność przedstawić. Zanim przejdę do szczegółów, to powiem jedno: od września czytam dzieciom opowieści z tego cyklu i podoba się nam. A to najważniejsze. 

Cóż to jest, ów projekt i cykl?
Otóż Mateusz Racut - twórca Bajki na dobranoc - zaprasza nas do Lasu Mądrości, a tam czekają naprawdę sympatyczni bohaterowie: Lisek Dobrusek, Żabka Fajtłapka, Sowa Wiedzulka i inni. Przeżywają swoje leśne i życiowe problemy, raz będzie to złość i zazdrość, raz samotność, raz problemy ze zdrowiem... No samo życie, nieprawdaż? 
I cała magia bajek z Lasu polega teraz na tym, że problemy można rozwiązać... bez czarów. Żabka, Lisek, Dzik, Mrówka uczą się rozmawiać, oddychać, zastanawiać nad daną sytuacją a Lisek Dobrusek zawsze zapisuje w swoim pamiętniku, czego się dziś nauczył. I jest w tym piękna prostota, którą lubią dzieci. Lubią też powtarzalność bajek, ich przewidywalność i ciepło, które kryje się także w literackim języku opowiastek. 

Last but not least - są też kolorowanki do wydruku i wersje audio - taki bonus:) 

Nie poznałabym Liska Dobruska, gdyby nie propozycja współpracy ze strony twórcy - za co teraz naprawdę dziękuję. Po paru dobrych tygodniach sprawdzania i testowania - polecam. Polecamy! Bo dzieciaki-przedszkolaki najbardziej :) 

www.bajkanadobranoc.com
______________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #literaturadladzieci #współpraca #mateuszracut #bajkanadobranoc #całapolskaczytadzieciom
Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. Bliskie j Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. 
Bliskie jest mi szukanie słów na opisanie życia tu i teraz, ale także gdzieś z boku. Chwile które stają się metaforą, lub też zupełnie na odwrót - szukanie tego, co najprostsze, już bardziej przecież o codzienności i to tak do kości się nie da. 
Właśnie tak, posłuchajcie: "możliwe, że chodziło o proste sprawy: pokryte rdzą brzozy, jary, w których rodziła się noc (...). I jeszcze to: słowa, te, co robią nam w środku radykalne rzeczy". 
Możliwe wszak, że chodzi właśnie o to.

"I czytanie wierszy, czytanie wierszy, czytanie wierszy na głos".

Rytmiczne, uspokajające staccato...
________________________
Małgorzata Lebda
Mer de Glace
Wyd. Warstwy
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #małgorzatalebda #merdeglace #wydawnictwowarstwy
Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Takie wyważone - akcja, groza i humor w proporcjach, które pozwalają zanurzyć się w książce z przyjemnością.

A sama historia oparta jest najpierw o opowieści  rodzinne, sięgające jeszcze czasów powstania styczniowego, potem autor sięga po opowieści i kroniki kryminalne, dodaje też parę legend z gór świętokrzyskich. 
Siembieda scala to wszystko historią dwóch zwaśnionych rodzin, dla których honor = zemsta i kto tego równania nie rozumie, to do rodziny nie należy, koniec kropka. Ech, Jadźka, mogłaś pokochać kogo innego, a tak to szekspirowski dramat się ułożył... 

Dodam, że nie jest to właściwie typowy kryminał, trochę się wymyka gdzieś obok, powiedziałabym bardziej: opowieść kryminalna. Z panoramą zawieruchy dziejów w tle, bo jak na powstaniu styczniowym się zaczęło, tak kończy się w czasach programu Temat dla reportera. Nie szukamy z komisarzami sprawcy, nie grzebiemy z detektywami czy profilerami w głowach morderców - bo wiemy co i kto. A jednak zostajemy z pytaniem o tę naszą ludzką naturę... 

I z obrazem wosku skapującego z gromnicy, kiedy zostaje wydany wyrok.

Jesienna polecajka - jak najbardziej!

@znak_literanova @monika_i_ksiazki - współpraca barterowa - i to udana, dziękuję :) 
____________________________
Maciej Siembieda 
@maciejsiembieda
Gołoborze
Wyd. Znak Literanova
#wspolpracabarterowa
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #maciejsiembieda #gołoborze #maciejsiembiedagołoborze
#wydawnictwoznakliteranova
Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię tego nie nauczył - próba odpowiedzi. 
Próba, bo to pytanie na które nie będzie jednej prostej odpowiedzi. 

Więc - czy to próba udana? 

Dla mnie tak. Poradnik Niewidzialne rany mogę spokojnie polecać, jeżeli szukacie książkowo-fachowej pomocy w zakresie uporania się z dorastaniem w dysfunkcyjnym domu. 
Bez ckliwości, konkretnie o problemach w dorosłym życiu, kiedy dzieciństwo nie zapewniło ci stabilności emocjonalnej i kiedy wciąż jedną nogą - a raczej częścią umysłu - w tym rodzinnym domu tkwisz. 

"Chcę pokazać mechanizmy, zależności i schematy, które posłużą ci do stworzenia instrukcji obsługi własnej głowy" - pisze we wstępie autorka. Nie obiecuje różów ani brokatów na nowej ścieżce życia, ale mówi: spróbuj się sobie przyjrzeć z boku, daj sobie szansę. Przeczytaj, czemu się boisz, czemu wciąż jesteś przekonana o swojej "beznadziejności", a jak trzeba to idź też na terapię, przegadaj to swoje życie, daj sobie przyzwolenie na pomoc.

Warto zwrócić uwagę, że nie jest to akt oskarżenia wobec rodziców, nie - cała uwaga skupiona jest na próbie zrozumienia, przyjęcia pewnych faktów i zdecydowania się na takie życie, które nie będzie już uwięzieniem w przeszłości. 

Poradnik o odzyskiwaniu równowagi, nie dzięki magicznym plasterkom, a dzięki wiedzy z zakresu psychologii. 
Więc ja mówię: tak. Polecajka - jeśli potrzebujesz. 

#współpracabarterowa z @wydawnictwo_publicat
_____________________
Niewidzialne rany
Andżelika Dominiak-Banach
@andzelika.dominiak_psycholog
Wyd. Publicat
Ilustracje: Patrycja Niewiadomska
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #niewidzialnerany #andżelikadominiakbanach  #wydawnictwopublicat
Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motyw Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motywy - coś co nie jest głównym obrazem. Mikroświaty. 
Opowiadane mimochodem, przyuważone, tu ślub, tu szpital, tam sprzątanie, albo ta smutna randka w hotelu, dzieciaki, którym zawozi się puszki i konserwy, przecież wojna, ale też przecież zwyczajne życie...
Ślady i zapiski spomiędzy światów ważniejszych i bardziej zrozumiałych: frontu i codzienności. 
Kiedy nachodzą na siebie, wszystko staje się inne. Niepasujące. Poprzesuwane.
Czytanie takich książek staje się rodzajem  współodczuwania, trudno z tych opowiadań wyjść. I to jeszcze w taki na przykład złoty październik sobie wyjść, ale warto je przeczytać, naprawdę.
Przynajmniej ja tak myślę;)

A wypożyczone są Arabeski z biblioteki, przypadkiem, kiedy tak chciałam już nic nowego nie brać, ach te postanowienia...
____________________________
Arabeski
Serhij Żadan
Tłum. Michał Petryk 
Wyd. Czarne
_____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #arabeski #serhijżadan #wydawnictwoczarne
Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na tel Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na telefonie. A miałam bo kiedyś naczytałam się, że "czytajcie, czytajcie, będzie fajnie!".
No i nie, nie było fajnie, składam reklamację! I skargę i zażalenie. I ja się tak nie bawię i już.
Po pierwsze - nie było ostrzeżenia, że to parodia. Zdążyłam się pierdyliard razy oburzyć, zanim dotarło do mnie, że to groteska, parodia właśnie, że to Nic śmiesznego z innymi rekwizytami, że to Kariera Nikosia Dyzmy choć z innym tłem. Z wąsem Wałęsy.
Dopiero tak ustawiona perspektywa pozwoliła mi czytać spokojnie.
Po drugie - wcale i tak nie czytało się spokojnie, bo główny bohater to strasznie antypatyczna postać. Wkurzająca.
Po trzecie - wkurzam się na siebie, bo może wychodzi ze mnie jakaś, omatkobosko, dulszczyzna??? Jakieś kołtuny mam do rozplątania? Nie umiem sama z siebie się pośmiać? Cha, cha, cha. Właśnie że umiem. 
Po piąte i dziesiąte - żeby bez śmierdział zgnilizną - to już przesada. Totalnie. Tu już czuję się urażona do żywego! 

W każdym razie dzieje rodziny z Wołynia w naprawdę innym ujęciu, nietypowo. 

Kto teraz też chce przeczytać?? 😂
________________________
Złodzieje bzu
Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Wyd. Noir sur Blanc
________________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #złodziejebzu #hubertklimkodobrzaniecki #noirsurblanc
Mój Instagram

życie i problemy

Rozum a emocje. O wychowaniu – część 3.

21 sierpnia 2022
życie i książki

Opowieści rodzinne 2

28 stycznia 2022
życie i problemy

Czapeczka i tożsamość

16 stycznia 2023
życie i ...

Życie i… cierpliwość.

24 lutego 2024
życie i problemy

List do naszych dzieci

13 maja 2022
życie i książki

Czytam z sentymentem

6 maja 2023
życie i książki

Czytam z sentymentem #2

10 czerwca 2023
życie i ...

Przepis na kotleciki

23 września 2021
życie i ...

Kucyk polny

26 września 2021
życie i ...

Niedoskonałość.

21 października 2023

© 2025 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme