Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
Mój brat Feliks, wydawnictwo literatura, zdjęcia książki dla dzieci i autorka, Regina Golińska-Barancewicz

Mój brat Feliks

Posted on 12 maja 202412 maja 2024 by Ola

„Żeby coś się zdarzyło,
żeby mogło się zdarzyć,
i zjawiła się miłość –
trzeba marzyć.
Zamiast dmuchać na zimne,
na gorącym się sparzyć,
z deszczu pobiec pod rynnę –
trzeba marzyć.


Gdy spadają jak liście
kartki dat z kalendarzy,
kiedy szaro i mgliście –
trzeba marzyć.
W chłodnej pustej godzinie
na swój los się odważyć,
nim twe szczęście cię minie –
trzeba marzyć.


W rytmie wietrznej tęsknoty
wraca fala do plaży,
ty pamiętaj wciąż o tym –
trzeba marzyć.
Żeby coś się zdarzyło,
żeby mogło się zdarzyć,
i zjawiła się miłość –
trzeba marzyć”.

Tym wierszem Jonasza Kofty książka Mój brat Feliks się kończy. Ja ów piękny wiersz daję na początku. Chciałabym, żebyście wiedzieli, że pomimo smutnej sytuacji opisanej w opowieści, jest też radość i nadzieja. 

Zarys opowieści jest bowiem taki: pięcioletni Piotruś zostaje podczas interwencji policyjnej odebrany z domu, w którym mieszkał z mamą. Razem z nim do pogotowia rodzinnego trafia też jego dopiero co urodzony braciszek, Feliks. 

Piotruś uczy się życia trochę od nowa, a trochę musi radzić sobie z bagażem przeszłości. I ze świadomością, że ciężko będzie znaleźć rodzinę dla rodzeństwa, zwłaszcza, że braciszek Feliks jest chory – ma Zespół Downa. 

Ta nazwa, jak i wiele innych, niezrozumiałych dla chłopca: ośrodek adopcyjny, trisomia 21, opieka społeczna – w jego żywej wyobraźni przekształca się w różnokolorowe smoki. Wśród nich jeden smok jest szczególnie groźny. Nazywa się Rozdzielenie Rodzeństwa. Piotrek nie chce opuszczać Feliksa, nie pozwoli na to!

Wymyśla, iż w takiej sytuacji do akcji trzeba wprowadzić siły wyższe – kto inny może pomóc, jak nie sam Święty Mikołaj?! Piotrek za wszelką cenę chce wygrać z groźnym smokiem. A przy okazji i z ludzką bezdusznością. 

Czy wygra? Jak się ułoży życie chłopców i innych dzieci z Pogotowia Rodzinnego u cioci Magdy i wujka Jacka? Przeczytajcie…

Zanurzcie się chwilę foto-opowieści, a po zdjęciach zapraszam na część drugą mojego postu.

Każde dziecko potrzebuje kochającego domu. To podstawa.
ilustracja do książki - smok nazwany Ośrodek Adopcyjny
Jeden ze smoków Piotrka

Przepiękne ilustracje Anny Łazowskiej – dodają książce niezbędnej magii.

ilustracja Anny Łazowskiej do książki Mój brat Feliks, z rysunkiem dziecięcej tęczy obok
List do Mikołaja - ktoś musi wziąć sprawy w swoje ręce!
książki Mój brat Feliks Reginy Golińskiej-Barancewicz, z ozdobną gipsówką wokół

Mój brat Feliks to książka Reginy Golińskiej-Barancewicz, znanej jednak powszechnie pod imieniem Hania. Dlaczego? Zaraz przeczytacie sami, mam bowiem dla Was wywiad z autorką. Ale najpierw jeszcze kilka słów ode mnie:

Znamy się z Hanią od… siedmiu lat! Mój ty Boże, jak ten czas leci! A znamy się zupełnie niestandardowo, wbrew wszelkim powszechnym wyobrażeniom. Po pierwsze, poznałyśmy się jako matki „młode” jedynie z nazwy, bo urodziłyśmy swoje drugie dzieci w wieku raczej średnim niż młodym. Po drugie poznałyśmy się przez internet – powoli odkrywając, że po drugiej stronie ekranu siedzi normalnie prawdziwa bratnia dusza, że możemy sobie nawzajem pisać o wszystkim, także o swoim marzeniach pisarskich. Hania postawiła na konkurs im. Astrid Lindgren, wysłała Feliksa. Oczywiście mocno jej kibicowałam! Bo to niezwykle prawdziwa opowieść o bardzo ważnych dziecięcych sprawach, pisana z punktu widzenia psycholożki i wrażliwej kobiety. 

Książka Hani zdobyła w VI Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren, organizowanym przez moja ulubioną Fundację Cała Polska czyta dzieciom wyróżnienie. To był jeden z piękniejszych dni w naszej przyjaźni, pełen radości oczywiście w domu Hani, u mnie pełen szalonej zazdrości, a jakże:) Chociaż pocieszam się, że skoro ona chwali moje opowiastki, to pewnie kiedyś w końcu jakieś wydawnictwo też je dostrzeże:) W końcu zna się dziewczyna na pisaniu! 

Haniu, gratuluję Tobie, gratuluję Wydawnictwu Literatura tak dobrego wyboru wydanej książki, Wam serdecznie polecam i już pozostawiam Was sam na sam z autorką i jej „Konfesjonałem”:

  1. Hania czy Regina? Skąd u ciebie dwa imiona?

Wszystkie moje imiona urzędowo nadane to Regina Hanna plus Teresa z bierzmowania. Tylko ostatnie wybrałam sama, przy czym od razu zaznaczę, że kryterium wyboru, jakie przyjęłam, nie były zasługi i przymioty świętego patrona, ale jego uroda. Święta Tereska, na obrazku od mojej Babci, była po prostu najładniejsza. Przypominam, że miałam wtedy lat 14, to dużo tłumaczy.

Ale wróćmy do imion z chrztu. Reginy nie toleruję w oficjalnej formie, nie identyfikuję się osobowościowo z jej twardym i zasadniczym brzmieniem, zdrobnienie Reginka jest wykluczone, działa na mnie alergicznie i wyzwala mroczne uczucia do osoby, która wpadła na pomysł, żeby go użyć. Renia – ewentualnie może być, ale co z tego, skoro społeczeństwo w 98 przypadkach na 100 natychmiast zamienia to na Renatę, którego to imienia nie cierpię jeszcze bardziej niż Reginy.  Nie mówiąc już o tym, że jest zupełnie innym imieniem. Kiedyś myślałam, że z chwilą osiągnięcia pełnoletniości zmienię imię urzędowo, ale, w miarę dojrzewania płatów czołowych i rozwoju inteligencji emocjonalnej, uświadomiłam sobie, że jednak mamie, która uważała to imię za piękne, mogłoby być przykro.

Zatem, po maturze dla rodziców zostałam Renią, a dla reszty świata posługuję się imieniem Hanna. Klasycznym, popularnym, o neutralnym brzmieniu i akceptowalnych zdrobnieniach.

Och, jak ja dobrze rozumiałam Anię z Zielonego Wzgórza, która chciała być Kordelią….

  1. Jaki jest Twój ulubiony bohater literacki?

Nie mam. To tak jakby kazać człowiekowi z trójki własnych dzieci wybrać to najbardziej ulubione. Do każdego bohatera literackiego, który zaistniał pozytywnie w moim życiu mam osobisty stosunek i niejasne wrażenie, że gdybym wybrała jednego pozostali czuliby się niekomfortowo.

  1. Jakie jest Twoje wewnętrzne zwierzątko?

Wewnętrzne zwierzątko mojej osobowości to bezdyskusyjnie kot. Mam większość tych cech kociej natury, za które ludzie kotów nie lubią. Jestem humorzasta, introwertyczna, lubię, kiedy ludzie to mnie pozostawiają decyzję o bliższej relacji, łatwo mnie urazić i jestem bardzo pamiętliwa, wybredna co do jedzenia, mogę zasnąć w każdym miejscu i w każdych warunkach. Przywiązuję się do miejsca, nie lubię zmian, wolę słońce od wody i spokój od nadmiaru atrakcji.

  1. Dokończ zdanie: „Jestem szczęśliwym człowiekiem, ponieważ…”

Jestem szczęśliwym człowiekiem, bo moje marzenia prędzej czy później się spełniają. Czasem później, ale póki co – prawie wszystkie. Na dwa jeszcze czekam.

Skończyłam wymarzone studia, wprawdzie na 40 urodziny, ale zawsze. Mam wymarzoną pracę w szpitalu. Mam fajną rodzinę z dodatkowym wymarzonym, acz nieoczekiwanym, bonusem w postaci córeczki. Redaktor naczelna Wydawnictwa Literatura dała mi szansę na wydanie książki spełniając tym moje marzenie przechowywane w kategorii: „ Niespełnialne, ale pomarzyć można”.

Umiem docenić to co mi się zdarza i cieszyć się tym, więc jestem szczęśliwym człowiekiem.

  1. Co dodaje Tobie energii? A co Cię smuci?

Co dodaje mi energii a co mnie smuci?

Energii, i to ogromnej, zawsze dodaje mi zbliżający się termin ukończenia jakieś pracy. Prokrastynacja to moje drugie imię, postawa bardzo niewskazana w pracy literata:)

Smucą mnie sytuacje, w których nie mogę już nic zrobić, żeby komuś pomóc i mam tu na myśli głównie moją pracę w szpitalu.

  1. Bez czego nie mogłabyś się w życiu obejść?

 Nie mogłabym się w życiu obejść bez książek, muzyki i czekolady. No i chyba bez dzieci:) Mam ich tyle i od tak dawna, że nie pamiętam i nie wyobrażam sobie, jak to jest bez nich.

  1. Czego nie możesz się doczekać, kiedy rano się budzisz?

 Czego nie mogę się doczekać, kiedy rano się budzę? Pewnie powinnam odpowiedzieć ambitnie, że procesu tworzenia, ale prawda jest taka, że nie mogę się doczekać tej pierwszej kawy i jednego rozdziału aktualnie czytanej książki. Zgodnie z moją kocią naturą, często wstaję wcześniej, zanim obudzi się reszta rodziny, żeby ta chwila była tylko i wyłącznie moja.

  1. Rada dla początkujących pisarzy? I powiedz, skąd pomysł na opowieść o Piotrku i Feliksie?

O pracy pisarza mogę powiedzieć niewiele, ponieważ Mój brat Feliks jest moją pierwszą książką, która jakimś niewiarygodnym zrządzeniem losu została dostrzeżona przez jury Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren. Zatem raczej nie jest to ten etap, kiedy mogę formułować rady i wskazówki.

Ale gdybym koniecznie musiała coś poradzić, to chyba tylko to, żeby brać udział w konkursach literackich. Nawet jeśli startują w nich osoby, których książki ma się na półkach i od lat czyta je dzieciom. Nigdy nie wiadomo jaka zaistnieje magia 🙂

A pomysł na książkę wziął się z doświadczeń w mojej pracy zawodowej.

Przez kilka lat pracowałam w Ośrodku Adopcyjnym jako psycholog. Do moich zadań należało, oprócz przeprowadzania badań psychologicznych kandydatów na rodziny adopcyjne, także udział w kwalifikowaniu dzieci do przysposobienia, czyli określenie specyfiki potrzeb dziecka w kontekście prawidłowego doboru rodziny. Wiązało się to z przeprowadzaniem badań psychologicznych dzieci zgłaszanych do przysposobienia w miejscu ich pobytu w pieczy zastępczej.
Odwiedziłam zatem dużo domów pełniących funkcję pogotowia rodzinnego i poznałam wielu ich podopiecznych, których historie i przeżycia na długo zapadły mi w pamięć.
W książce odniosłam się do problemu rozdzielania rodzeństw, zwłaszcza w sytuacji, kiedy jedno z nich z różnych powodów ma mniejsze szanse na adopcję i tego co czuje  dziecko, kiedy ktoś projektuje jego życie ponad jego głową, bez jego udziału, kierując się  wprawdzie najlepiej pojętym jego dobrem, nie bierze jednak pod uwagę, że do adopcji dziecko nie trafia z relacyjnej próżni – często jest głęboko związane emocjonalnie z rodzeństwem, rodzicami zastępczymi i miejscem, które przez dłuższy czas uważało za swój dom.
Bohaterowie książki są oczywiście postaciami fikcyjnymi, natomiast pogotowie rodzinne opisane w książce jest dokładnie takie jakich na szczęście wiele w realnym świecie – ciepłe, wspierające miejsce, stworzone przez wspaniałych ludzi,  w którym dzieci, nierzadko po raz pierwszy w życiu, czują się bezpieczne, akceptowane i szczęśliwe. Miałam zaszczyt poznać te domy osobiście i chciałam pokazać dzieciom, które będą tę książkę czytały, że pobyt w pieczy zastępczej może być dobrym doświadczeniem, dającym siłę i radość. 

I Hania we własnej osobie. Pozdrowienia dla sierściucha!

Dziękuję Wydawnictwu Literatura za możliwość objęcia opieką książki Hani. W ten sposób na tylnej okładce znalazłam się w tak cudnym towarzystwie jak Fundacja Cała Polska czyta dzieciom czy serwis książkowo-kulturalny Granice.pl

O samym konkursie im. Astrid Lindgren i nagrodzonych książkach poczytacie TUTAJ (klik-klik, czytam)

 

Zapraszam też na stronę Wydawnictwa, jeżeli chcecie poszukać ciekawych książek dla dzieci. Bo czytać zawsze warto, co tu dużo mówić… Po kliknięciu w logo Literatury przeniesiecie się na stronę nie tylko wydawnictwa, ale na stronę marzeń, budowania siły i wrażliwości, na stronę wzruszeń i śmiechów. Wchodzicie?…

wydawnictwo literatura i książka Mój brat Feliks

Nawigacja wpisu

← Książkowe niezapominajki
Dzień Dziecka →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Przymierzanie tożsamości - Przebieralnia na kawałk Przymierzanie tożsamości -
Przebieralnia na kawałku tektury w starej hali, 
w środku nocy, 
w pokojach z pootwieranymi drzwiami, 
wśród zbyt głośnej samotności
Przy regale, gdzie niewidzialne miasta, niewidzialne biblioteki, tam najpiękniej, chodźmy w to nie-bycie, 
brnijmy w zaprzeczenia
Określanie, poprawianie, wymazywanie 

- a świat - podobno jest

________________
#kolażoweopowieści dla @herbarium_cieni 
- a temat: mój kawałek świata. Taki jakiś mało pewny siebie ten porwany kawałek, ale cóż, ja tam się na świecie nie znam, idę poczytać (wypożyczyłam dziś pierwszą część Silva Rerum Kristiny Sabaliauskaite) 

#gdziespomiedzy
Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "mi Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "minęły dwa tysiące lat, a ta scena wciąż mnie porusza".

Albo tak: "na cmentarzu żydowskim 
są najstarsze drzewa

Kruk
kantor oniemiały 
nie śpiewa

Nad drzew wierzchołkami 
ciężką jesienną chmurą
przechodzą tysiącami

Wychodźcie im na spotkanie 
zamknięci w pałacach pomników 

Razem przez deszcz siekący
przez błyskawice
iść wam dziś trzeba

Ci którzy miejsca swego nie mają 
którzy sami są ogniem i deszczem
Teraz się z wami bratają

Bo jeszcze 
nie koniec ich końca
nie koniec"

I te dziewczynki, Miriam i Reginka (tak, imiona są ważne) - niech się też dziś pojawią - bo może i bez pożegnania się odchodzi, ale nam pamiętać - trzeba.

 #juliahartwig
Co tam w czytaniu? A podzielę się: Ostatnie rozd Co tam w czytaniu? A podzielę się: 

Ostatnie rozdanie - powieść o jednym ciołku i drugim matołku, on się boi i tajemniczo, melancholijnie milczy, ona pisze długie listy już do końca życia, choć nie dostaje odpowiedzi. Dodać do notatek z życia: chujowe to. Ale przeczytać naprawdę warto, tak serio.

Już nie chcę być człowiekiem, Pieter van Os, - podtytuł: opowieść o przetrwaniu Zagłady. Przypomina ten reportaż Czesałam ciepłe króliki, też jest o losach kobiety, która umiała rozdzielić siebie od zła i ocalić wiarę w dobro. Tytuł jakby bardziej od autora spisującego jej historię. 

Niewidzialne biblioteki - czytam dla tej niepojętej przyjemności zanurzania się w inne światy. Wyobraźnia, ślady innych lektur,  pisanie by nazwać zjawiska, ale też ogrom miejsca dla czytelnika. Metaforyczne. Taka dobra ucieczka w słowa. 

Anioł Esmeralda, Don DeLillo - zapomniałam dodać do przeczytanych parę miesięcy temu i teraz zostało wspomnienie, że czytałam coś bezwzględnego. Opowiadania o tym, co w ludziach trudne, złe, przegrane.
___________
Co jeszcze? Nic, tylko życie:) 

#gdziespomiedzy
Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Mój Instagram

życie i ...

Dzień Dziecka

1 czerwca 2024
życie i ...

Bajka – przeplatajka

30 listopada 2024
życie i książki

„Znikopis”

24 września 2021
życie i ...

Wczesne dzieciństwo

6 kwietnia 2024
życie i książki

Którędy do Bullerbyn?

10 lutego 2024
życie i problemy

O depresji fachowym okiem. Rozmowa

12 kwietnia 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 3

4 marca 2023
życie i ...

Rozmowy. Hania

15 października 2022
życie i problemy

Taki sobie zwyczajny tydzień

23 października 2021
życie i ...

Czarno-biały styczeń

28 stycznia 2024

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme