Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
okładka książki "Czasem się złoszczę", do tematu rodzice i dzieci i emocje

Rodzice, dzieci i… emocje.

Posted on 7 sierpnia 20227 sierpnia 2022 by Ola

Rodzice i dzieci – tu jest zawsze blisko do mieszanki wybuchowej. Emocja na emocji emocją pogania. Jak to wszystko ogarnąć? Dziś trochę moich podpowiedzi.

– Dzień dobry, mamusiu. Witaj, tatusiu. Jak to miło was widzieć o poranku! Jaka piękna dziś pogoda, nieprawdaż?

– Dzień dobry, słoneczko nasze kochane. Chodź, siadaj do śniadanka. Ładnie się dziś ubrałeś, ten garniturek jest taki twarzowy…

– Och, drobiazg, dziękuję. Słyszę, że radio tak pięknie dziś przygrywa, to sonaty Mozarta, tak je lubię. Gdzie odłożyć talerzyk, jak zjadłem owsiankę, całą i bez marudzenia?

Mogłabym tak długo… Można się uśmiać, no nie? Boki zrywać! Wiadomo, że tak naprawdę nigdy nie było, nie ma i nie będzie. Ale! Wiecie, co jest najgorsze?

Że mimo naszej świadomej wiedzy, że nie da się tak rozmawiać i żyć, to my często sobie wyobrażamy, że tak powinien wyglądać idealny poranek. Że pewnie inni tak mają. Tylko u nas coś jest nie tak. I mamy pretensje – do siebie, do dziecka – że tak pięknie, łagodnie i anielsko nie potrafimy.

Idealnie to nigdy nie będzie. Nigdy nie zaprogramujemy siebie na samą łagodność i czułość. Częściej z nas nieczułe przewodniczki niż takie czułe, jak z książek czy bajek. I to jest normalne. Musimy szukać takiego złotego środka.  Nie dać się wyrzutom sumienia, iż żadne z nas ideały, ale też nie machnąć ręką zupełnie i jednak szukać tych sposobów na spokój.

Powiem wam, co mi pomaga.

Dużo czytam – to nie jest nic nowego, wiem – ale czytam o tym, jak radzą sobie ze złymi emocjami, złymi dniami, inni. Czytam blogi, wpisy, reportaże, artykuły, książki. Nie tylko typowe poradniki, bo tych akurat mam mało, ale szukam opisu fajnych relacji dziecięco – rodzicowych, sposobów, które mogłabym podchwycić, skopiować, podrobić. Zapamiętuję sobie, co się NIE sprawdziło. Czego nie chcę robić.

Obserwuję ukradkiem rodziny na placach zabaw. Niby tylko sobie siedzę, ale nie dajcie się zwieść, tak naprawdę notuję sobie w głowie całe sytuacje w dwóch tabelkach:  

Jedna: To było fajne! Tu przechowuję wszystkie obrazy dorosłych, którzy dogadują się ze swoim dzieckiem normalną rozmową, raz pomogą, raz zachęcą, śmieją się, negocjują, żartują, podmuchają, wiewiórkę pokażą, przytulą, postawią na swoim, ale konsekwencją, a jak trzeba to pod pachą wyniosą zezłoszczone dziecko z terenu placu zabaw i dadzą mu i sobie odetchnąć z dala od ciekawskich spojrzeń i hałasu.

Druga: Auć, to nie było fajne… Tu wpisuję wszystko czego nie chcę robić: obrażanie wyzwiskami, porównywanie (wszyscy inni umieją, a ty, taka niedorajda! Wszyscy inni słuchają rodziców, a ty! Tylko ty jesteś taki niegrzeczny!) grożenie (ale nie żartobliwe i nie o to, że lodów nie kupię), brak  konsekwencji (a kto uczy dziecko, że najpierw mówimy „nie” a potem na wrzask się już zgadzamy? Kto kogo ma wychowywać?).

Patrzę na dzieci, co im się podoba, co sprawia, że są spokojniejsze. Ba, nawet w tym celu z dziećmi rozmawiam! Śmichy – chichy, ale wierzcie mi – dużo dorosłych uważa, że ze swoim dzieckiem to można pogadać tak około osiemnastki. Bo wcześniej to szczyl i guzik rozumie. Ale wtedy to trochę poniewczasie. Nastolatków już się nie wychowuje, tu zbiera się owoce tego, jak radziliśmy sobie wcześniej. Czy ono wie, że może do nas przyjść z każdym pytaniem? Że poszukamy odpowiedzi? Że nie ocenimy od razu źle? Że będziemy słuchać? Że może liczyć na naszą radę, wsparcie? A jeżeli z czymś się nie zgadzamy, ono chce zrobić coś, co przekracza nasze granice pojmowania, to czy mamy dobre argumenty do rozmowy? Poza nie, bo nie. I masz mnie słuchać.

Pamiętacie „Skrzypka na dachu”? Tam bohater, mleczarz Tewje, ma plany wobec córek, która za kogo ma wyjść za mąż. Bo z jednej strony tak każe tradycja, tak było zawsze i tak ma być. Ale z drugiej strony… teraz są inne czasy. Młodzi się zakochują, co kiedyś było nie do pomyślenia! Kogo słuchać? Tradycji, czy córek? Co jest ważne? Na co mogę się zgodzić z nimi i sam ze sobą? Jak to wytłumaczyć? Potraktuj swoje dziecko, w każdym wieku, poważnie i rozmawiaj, tłumacz, ile się da. Dlaczego to akurat ma takie znaczenie, dlaczego zabraniasz, dlaczego ty  coś możesz a dziecko nie. Ja takie właśnie lekcje sobie z w głowie zbieram.

Czytam też o rozwoju emocji u dzieci. Dlaczego wpadają w taką maniakalną złość? Czy to jest normalne? Jak to jest z tym buntem dwu, trzy, cztero, pięcio, tysiąco-latka? Jak samemu nie krzyczeć, kiedy ten mały huncwot leży na podłodze, czerwony ze złości i od krzyku? A jeszcze nie daj Boże naokoło każdy wtrąca się ze swoimi złotymi radami. A weź trzepnij, raz a dobrze, się mały nauczy. Nie, nie bij, ale ukołysz (akurat, najpewniej tylko oberwiesz z łokcia czy wierzgającego kolana, chociaż akurat na jedno dziecko na sto może to podziałać. Niestety, trzeba próbować.), zostaw i odejdź, nie, lepiej zagroź, że zaraz sobie pójdziesz i nigdy nie wrócisz, albo pani cię weźmie.

Moja złota rada, wyczytana, wygrzebana z mnóstwa przeczytanych treści, przesiana przez doświadczenie, jest taka: po pierwsze, to normalne. Normalny etap, kiedy dziecko uczy się życia w społeczeństwie i radzenia sobie w sytuacji, kiedy ono CHCE, TU i TERAZ, a tak się po prostu nie da. Skąd od razu mają wiedzieć, co robić? Uczą się. Próbują. Dzieci nie robią takich rzeczy, jak płacz, wrzask specjalnie i dla własnej przyjemności. Chyba, że je nauczymy, że tak wszystko dostaje. W każdym innym wypadku to dziecko jest w tym momencie nieszczęśliwe i często własnym krzykiem przerażone.

Tak jak w samochodzie, kiedy coś się psuje, czy brakuje paliwa to słychać rozmaite dźwięki, pipania, włączają się czerwone światełka – tak u dziecka wrzask, złość, wykrzyczane denerwujące nas słowa („Jesteś najgorszą mamą! Nienawidzę cię!”) są sygnałem wyczerpania. I nie jest to wina ani samochodu – dziecka, a czasem też nie jest to wina rodzica, bo nie miał pojęcia, że tak blisko jest wybuch. Ale to zawsze rodzic jest tym odpowiedzialnym. Tym, który ma dać przykład, jak radzić sobie z niesprzyjającymi emocjami. Co mama robi, jak się denerwuje? Czego mnie nauczy?

Mama, tata, opiekun, „kierowca” naszego dziecka – „samochodu” dba o jego (i swój, w miarę możliwości) zdrowy, długi sen, o wybieganie, spacer, o chwilę zabawy, o tłumaczenie, co i jak. Nie pozwalam już dłużej grać, bo zbliża się wieczór, musisz już wyłączyć, bo potem nie zaśniesz i rano będziesz zły i zmęczony. Jestem twoją mamą i wiem, jak o ciebie dbać. Uważny rodzic nie zabiera na zakupy zmęczonego dziecka, jeśli naprawdę nie musi (a jeśli musi, to nie jest to wina dziecka przecież), bo to wstęp do katastrofy. Ja często umawiałam się przed zakupami, że można wybrać sobie jedną rzecz, albo że dziś nic słodkiego, albo w swoim czasie już, umawiałam się na sumę pieniędzy, jaką ma latorośl może wydać. I trzymałam się tego. A znam takiego drugiego rodzica moich dzieci, co na przykład się nie umawiał na nic, a potem wracali z zakupów z naręczem pierdółek. Ale za to z miną, jakby był Dzień Dziecka! 

Ważna myśl: jestem twoim rodzicem i dbam też o siebie – oprócz tego, że jestem kierowcą samochodu zwanego Jacek, Ala czy Piotrek, to jestem też jednocześnie sama takim samochodem dla siebie. Taką ciężarówką bardziej. Wiozę w sobie złe doświadczenia, zmęczenie, kłopoty z domu, z pracy, chęć na hobby, na które nie ma czasu, chęć na chwilę samotności, na spokojne śniadanko, na kawę bez przylepionego bobasa, i tak dalej. No właśnie – cała ciężarówka, która też czasem jedzie na oparach.

Ono nas nie zawsze słucha. Ale zawsze nas obserwuje.

I to zapamięta najbardziej – nie, co mówimy. Ale co robimy.

Oddech. Zwolnij. Szukaj, jak odpocząć. Niech twoje dziecko widzi, że czasem rodzic też robi coś dla siebie. Coś, co daje siły. Nie jesteś sam/sama.

Jak trzeba, nie bój się szukać pomocy psychologa, bo warto naprawić w sobie niesprawne układy. Hamulce na przykład. Samochód dałabyś/dałbyś do naprawy, a siebie? Nie warto? Nie twierdzę, że uśmiech bąbelka nam wynagrodzi wszystko, bo to kit, ale spokój w jego oczach już na pewno… Nawet jeśli droga do radzenia sobie z własnymi emocjami okazała się długa i trudna.

– Hej, dzieciarnia! Śniadanie!

– Ja chcę jeszcze spać!

– Ja nie jestem głodna!

– A co jest? Jajecznica, nie, dziękuję! Fuj!

– Weź mnie nie wkurzaj, przecież wczoraj lubiłeś!

– Cooo? Ja nigdy nie lubiłem! Może kiedyś, jak byłem mały. Teraz nie lubię. Zrób mi chlebek z dżemkiem. Ale bez masła!!! Fuuuuj, ja tego nie zjem z masłem! Mogę grać?

– Mamo, a gdzie są moje wyprane skarpetki?

– Kochanie, widziałaś może moje kluczyki? Ej, ale ta kawa to zimna już, nie chcę. Lecę, pa.

– A kopnijcie się wszyscy w rzyć. Ty zostajesz. To ja idę. Pa, pa. Miłej niedzieli.

Więcej, mądrzej i fachowo o regulacji emocji pisze Agnieszka Stążka – Gawrysiak, na blogu:

dylematki.

Kopalnia wiedzy na temat rozwoju dziecka, wychowania i bycia dobrym rodzicem. Takim, co chce i sobie i dziecku pomóc z całym tym bagażem! Polecam!

Nawigacja wpisu

← Czas.
Wychowanie, pot i łzy. →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Mój Instagram

życie i książki

Mała księga mieszkańców puszczy

2 grudnia 2023
życie i ...

Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?

23 września 2021
życie i problemy

Jak pomagać dziecku w nauce? Porady nauczycielki

4 lutego 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Zima – część 3

4 lutego 2022
życie i książki

Zaczarowany Las Mądrości

7 grudnia 2025
życie i problemy

Zmiana.

29 października 2023
życie i ...

Listopadowe impresje

27 listopada 2022
życie i ...

Czarownice

14 lipca 2023
życie i książki

Książkowe historie

14 listopada 2025
życie i ...

Przedwiośnie

12 marca 2024

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme