Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
to był maj - kartka z kalendarza, ozdobiona na pomarańczowo, z pomarańczowym obrazkiem w tle i z kredkami

To był maj…

Posted on 21 maja 202321 maja 2023 by Ola

Jedne problemy w pracy, drugie w domu. 

Trzecie w kuchni, czwarte w dziecięcych pokojach. 

A po drodze piąte i dziesiąte: zakupy, pranie, zmywanie, pokłóconych godzenie, nosów wycieranie, ran opatrywanie, dmuchanie, głaskanie, czytanie, zapisywanie, sprawdzanie, dzwonienie, umawianie, doradzanie, martwienie się i…  

Ta litania nie ma końca.  

I zawsze będzie refren: “Matko bosko, zapomniałam jeszcze o tym, tamtym, sramtym i owamtym!” 

Zmęczenie – to nasze drugie imię. 

Gdzie powiedzieć stop? Jest taki moment?  

Ano niestety jest. Jest taki moment, za którym zmęczenie przeważa. Opadamy z sił jak jedna z szalek na starej wadze, takiej jaką kiedyś w warzywniakach używało się, żeby sprzedać pomidory z ogródka i ziemniaki z pola. Po drodze z pracy, każdy kupował, w kolejce swoje odstał, trzeba, choć nogi spuchnięte i portfel prawie pusty, bo wtedy też to samo gonienie było, obiady do zrobienia, ogórki na mizerię do utarcia, dzieciaki do ogarnięcia… A jeszcze wcześniej – jeszcze trudniej.  

Może kiedyś wagi były mocniejsze, może my dziś delikatniejsi – nie wiem, nie jestem socjologiem. Ale jestem mamą i pracuję. I co nieco o zmęczeniu wiem. I się wypowiem, a co! Posłuchajcie mojej mini-opowieści o zmęczeniu! 

Nie tak dawno temu i nie tak daleko gdzieś, zaledwie tu i przed chwilą żyła sobie Mama. Mama budziła się przed wszystkimi, żeby wypić kawę w ciszy, wtedy miała trochę więcej energii na cały dzień. Chciała być dla wszystkich uśmiechnięta i radosna, chciała zarażać optymizmem, chciała być jak te optymistyczne kobiety ze zdjęć w telefonie. Kiedy do porannej kawy przeglądała fejsbuki i instagramy, zalewały ją zdjęcia uśmiechnięte, piękne pomimo zmarszczek, piękne nawet przy porannej kawie, piękne takim jakimś spokojem i światłem płynącym z jasnych fotografii. Kiedy próbowała sobie takie zrobić, nieodmiennie kasowała, bo to oczy zmęczone i spuchnięte, to pryszcz wyskoczył, to kawa się rozlała, to dzieciaki już się obudziły i w kadr wpadły, ot, życie. Ale żal pozostał, malutki. Przecież inni potrafią – myślała z leciutkim żalem Mama i uśmiechała się do tych swoich biegających już rano poza kadrem telefonu dzieciaków.  

I płynął Mamie dzień, pełen zwykłych rzeczy. Różnie w tej codzienności bywało. To rozwoziła dzieci po przedszkolach, szkołach, teściowych, szła do pracy, to pracowała w domu, a to dzieci nie miał kto zabrać choćby na godzinkę, mierzyła temperaturę, słuchała kaszlu, dzwoniła do lekarza, wzdychała na kolejne zwolnienie, próbowała dokończyć ważny dla siebie projekt, robiła listę na zakupy, takie i spożywcze i łazienkowe, i dla wszystkich świętych, bo potem samo się nic nie kupi, słuchała jednym uchem o problemach córeczki, drugim uchem o marzeniach synka, myślała, jak im doradzić, jak ustrzec przed błędami, jak nie być też mamą nadopiekuńczą, z wyrzutami sumienia podjadała czekoladki ze swojej sekretnej szafki, piła kolejną kawę, przypominała sobie o urodzinach, rocznicach, zebraniach, terminach, mój mózg więcej nie pomieści, myślała z trwogą, bała się, a tu dzień wciąż trwa, trzask drzwi, ktoś się obraził, ktoś płacze, a inni to na pewno mają lepiej wychowane dzieci, myślała sobie Mama resztką sił, a mogła już tego akurat nie myśleć, bo tylko sobie dołożyła kamyk na wagową szalę…  

Mama zastanawiała się wieczorem, gdzie ten świat daleki, w którym dzieją się dobre sny, gdzie ludzie w rozwianych sukienkach na plaży, wśród pól, łąk, gdzie dzieciaki w jasnych czystych ubrankach, gdzie wygląda się pięknie a podpis pod zdjęciem głosi: ach, dziś tak na szybko, bez makijażu, a oczy błyszczą, czoło się nie świeci, włosy nie wariują. Gdzie ten świat, w którym powinna też być taka szczęśliwa, ach, dziś tak na wesoło pomimo łez, gdzie jej wyjazdy, szaleństwa! Jej szaleństwem było dziś bieganie za dwojgiem dzieci na raz, zanim jedno wbiegło na beton, drugie w pokrzywy. Jej szaleństwem było dziś słuchanie, jak jedno dziecko brzydko przeklęło w towarzystwie, po czym dla wzmocnienia efektu, żeby nikt się nie dopatrzył pomyłki, z pięknym “errrrrrr” powtórzyło owo zacne słowo, a drugie dziecko… też coś robiło, ale Mama ze zmęczenia i poczucia wstydu już nie chciała myśleć, co. Zakopała się mocno w pościeli, chciała zniknąć, nigdy nie będzie dosyć dobra. Może spróbuje jutro… 

Jutro przychodziło przez dług czas takie zielone, pełne nadziei, uśmiechało się do Mamy. Ale Mama coraz mniej miała czasu, żeby ten uśmiech o poranku zobaczyć. Wydawało jej się, że dzień przykrywa się szarym nalotem, przez który coraz bardziej nie może się przebić. Szarość oplatała ją jak pajęcza sieć i każda próba uśmiechnięcia się wymagała najpierw wyjścia z kokonu. Szary kokon wydał jej się przez chwilę nawet przyjemny. Tłumił krzyki i hałasy. Nie pozwalał na wysiloną rozmowę. Mogła zamknąć oczy i udawać, że jej tu nie ma. 

Ale musiała być. Z trudem wstawała, puszczała ściskany z lękiem kubek kawy i szykowała kanapki do śniadaniówki. Szła do samochodu, siadała za kierownicą albo naciągała czapkę mocno na uszy, otulała się szalikami, żeby dodać sobie otuchy i szła w ten nowy dzień, brnęła w szarość, bo musiała, musiała do pracy, musiała po zakupy, musiała z dziećmi do lekarza, a każde zadanie było jak wygrana bitwa z Szarością. Słyszała coś kiedyś o depresji, ale zmęczenie to przecież nie depresja, ona tylko musi trochę odpocząć, jutro już na pewno będzie lepiej! Może pojutrze, a na wiosnę już na pewno!  

No i jest. Przyszedł. Maj. Wiosna. Zieloność, jasność, słoneczność. Mama delikatnie wychyla się z kokonu, ściąga szare szaliki. Wyciąga do słońca jedną rękę, wychodzi na próg domu jedną nogą… Drugą jeszcze chowa, bo może lepiej chwycić swoje szare zmęczenie i wrócić…  

Ale w tej bajce Zieloność wygrywa. Mama wychodzi, chwyta aparat, pstryka zielone, jasne zdjęcia, śmieje się z dziećmi. Kiedy zamyka oczy, słońce tańczy jej pod powiekami.  

Ale w tej bajce, choć Zieloność wygrywa, Szarość kroczy za nią. Uśmiecha się złośliwie i czeka… Cierpliwie, jak pająk w pajęczej sieci.  

Na razie jest maj.  

Szalka na wadze wychyla się w stronę radości. Waży rabarbar, zapach kwiatów jabłoni, pierwsze truskawki. Mama dokłada na wagę jeszcze ogóreczek małosolny, szczypiorek chrzęszczący przy krojeniu, dokłada trochę bzu. I szczyptę chmur, niosących ciepły deszcz. Na razie wystarczy!  

maj, kwiat jabłoni
maj - niebo pochmurne i łąka
maj - kwiatki na łące, białe, w zielonej trawie, z tyłu zamglone
maj - kwiaty białe, pnące się ku słońcu
maj - niebo pochmurne, zielone gałązki i las
chłopiec idzie ulicą, nad nim pochmurne niebo, obok zielony żywopłot
ulica między domami, na środku stoi dziewczyna, robi zdjęcie
niebo nad łąką
Popatrz w górę. Nabierz oddech. Wdech i wydech... Nic się nie zmieni, ale ty będziesz ciut spokojniejsza!

Ps. Zdjęcie z góry strony wydrukowałam ze strony Rudej Kropki. Możesz tu zajrzeć: kalendarz rudo-kropkowy i też sprawić sobie odrobinę piękna!

A rysunek śpiącej dziewczyny to już dzieło mojej córki. 

Nawigacja wpisu

← Plontynki – czyli myśli różne
Czytam z sentymentem #2 →

1 thought on “To był maj…”

  1. Hanna Dominik pisze:
    30 maja 2023 o 20:38

    Oj ta Mama wrażliwa kochana życzę jej dobrej kawki o poranku ☕te kobiety że zdjęć to kamuflaż wiem to nawet po sobie bo robiąc zdjęcie zakładam duuże słoneczne okulary (zmarszczki wokół oczu ) to prawda że zieloność traw kwitnące kwiaty drzewa wpływają niesamowicie ożywczo na nasze samopoczucie no i słońce trzeba się nim nacieszyć ile się da twoje zdjęcia są piękne Olu to chyba też mamy w genach po babci Pelasi ❤️wszystkie fotografujemy kochamy to zakończę komentarz mój słowami piosenki bardzo radosnej „Zawsze niech będzie słońce zawsze niech będzie niebo zawsze niech będzie Mama zawsze niech będę Ja” kocham cie moja córko dobrej nocy ❤️❤️❤️

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach
  • dziś jest tylko wyrazem
  • Bajki

Archiwa blogowe:

  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życi Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życio-pisarek. Czytałam Książkę o miłości, czytałam Hałas, teraz Najgorszego człowieka i uważam że nikt poza Halber nie umiałby pisać jak Halber. I już. Ja tą szczerość i odzieranie warstw biorę i zachłannie czytam.
O czym jest #najgorszyczłowieknaświecie pisał swego czasu cały bookstagram, pod tym hasztagiem jest mnóstwo opisów, ja już tylko dodam swój stary wierszyk o kocie, bo pasuje do okładki:

Mam takiego kotka
Mały dość jest, nieporadny, 
nawet chwilami zabawny 
Balkon na czwartym piętrze 
wydaje mu się idealny 
do skakania przy barierkach

Chyba nie wie co to lęk

Przychodzi 
i bez pytania czy może 
każe się głaskać 

On naprawdę nie wie 
Co to lęk

PS. Tak, to jest książka o lęku. 
Czytaliście? Lubicie ten styl pisania?
______________________________
Małgorzata Halber 
@mroczny_msciciel 
Najgorszy człowiek na świecie 
Wyd. Znak Literanova 
@znak_literanova 
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram  #małgorzatahalber #znakliteranova
Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który n Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który nam przyjemność przedstawić. Zanim przejdę do szczegółów, to powiem jedno: od września czytam dzieciom opowieści z tego cyklu i podoba się nam. A to najważniejsze. 

Cóż to jest, ów projekt i cykl?
Otóż Mateusz Racut - twórca Bajki na dobranoc - zaprasza nas do Lasu Mądrości, a tam czekają naprawdę sympatyczni bohaterowie: Lisek Dobrusek, Żabka Fajtłapka, Sowa Wiedzulka i inni. Przeżywają swoje leśne i życiowe problemy, raz będzie to złość i zazdrość, raz samotność, raz problemy ze zdrowiem... No samo życie, nieprawdaż? 
I cała magia bajek z Lasu polega teraz na tym, że problemy można rozwiązać... bez czarów. Żabka, Lisek, Dzik, Mrówka uczą się rozmawiać, oddychać, zastanawiać nad daną sytuacją a Lisek Dobrusek zawsze zapisuje w swoim pamiętniku, czego się dziś nauczył. I jest w tym piękna prostota, którą lubią dzieci. Lubią też powtarzalność bajek, ich przewidywalność i ciepło, które kryje się także w literackim języku opowiastek. 

Last but not least - są też kolorowanki do wydruku i wersje audio - taki bonus:) 

Nie poznałabym Liska Dobruska, gdyby nie propozycja współpracy ze strony twórcy - za co teraz naprawdę dziękuję. Po paru dobrych tygodniach sprawdzania i testowania - polecam. Polecamy! Bo dzieciaki-przedszkolaki najbardziej :) 

www.bajkanadobranoc.com
______________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #literaturadladzieci #współpraca #mateuszracut #bajkanadobranoc #całapolskaczytadzieciom
Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. Bliskie j Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. 
Bliskie jest mi szukanie słów na opisanie życia tu i teraz, ale także gdzieś z boku. Chwile które stają się metaforą, lub też zupełnie na odwrót - szukanie tego, co najprostsze, już bardziej przecież o codzienności i to tak do kości się nie da. 
Właśnie tak, posłuchajcie: "możliwe, że chodziło o proste sprawy: pokryte rdzą brzozy, jary, w których rodziła się noc (...). I jeszcze to: słowa, te, co robią nam w środku radykalne rzeczy". 
Możliwe wszak, że chodzi właśnie o to.

"I czytanie wierszy, czytanie wierszy, czytanie wierszy na głos".

Rytmiczne, uspokajające staccato...
________________________
Małgorzata Lebda
Mer de Glace
Wyd. Warstwy
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #małgorzatalebda #merdeglace #wydawnictwowarstwy
Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Takie wyważone - akcja, groza i humor w proporcjach, które pozwalają zanurzyć się w książce z przyjemnością.

A sama historia oparta jest najpierw o opowieści  rodzinne, sięgające jeszcze czasów powstania styczniowego, potem autor sięga po opowieści i kroniki kryminalne, dodaje też parę legend z gór świętokrzyskich. 
Siembieda scala to wszystko historią dwóch zwaśnionych rodzin, dla których honor = zemsta i kto tego równania nie rozumie, to do rodziny nie należy, koniec kropka. Ech, Jadźka, mogłaś pokochać kogo innego, a tak to szekspirowski dramat się ułożył... 

Dodam, że nie jest to właściwie typowy kryminał, trochę się wymyka gdzieś obok, powiedziałabym bardziej: opowieść kryminalna. Z panoramą zawieruchy dziejów w tle, bo jak na powstaniu styczniowym się zaczęło, tak kończy się w czasach programu Temat dla reportera. Nie szukamy z komisarzami sprawcy, nie grzebiemy z detektywami czy profilerami w głowach morderców - bo wiemy co i kto. A jednak zostajemy z pytaniem o tę naszą ludzką naturę... 

I z obrazem wosku skapującego z gromnicy, kiedy zostaje wydany wyrok.

Jesienna polecajka - jak najbardziej!

@znak_literanova @monika_i_ksiazki - współpraca barterowa - i to udana, dziękuję :) 
____________________________
Maciej Siembieda 
@maciejsiembieda
Gołoborze
Wyd. Znak Literanova
#wspolpracabarterowa
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #maciejsiembieda #gołoborze #maciejsiembiedagołoborze
#wydawnictwoznakliteranova
Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię tego nie nauczył - próba odpowiedzi. 
Próba, bo to pytanie na które nie będzie jednej prostej odpowiedzi. 

Więc - czy to próba udana? 

Dla mnie tak. Poradnik Niewidzialne rany mogę spokojnie polecać, jeżeli szukacie książkowo-fachowej pomocy w zakresie uporania się z dorastaniem w dysfunkcyjnym domu. 
Bez ckliwości, konkretnie o problemach w dorosłym życiu, kiedy dzieciństwo nie zapewniło ci stabilności emocjonalnej i kiedy wciąż jedną nogą - a raczej częścią umysłu - w tym rodzinnym domu tkwisz. 

"Chcę pokazać mechanizmy, zależności i schematy, które posłużą ci do stworzenia instrukcji obsługi własnej głowy" - pisze we wstępie autorka. Nie obiecuje różów ani brokatów na nowej ścieżce życia, ale mówi: spróbuj się sobie przyjrzeć z boku, daj sobie szansę. Przeczytaj, czemu się boisz, czemu wciąż jesteś przekonana o swojej "beznadziejności", a jak trzeba to idź też na terapię, przegadaj to swoje życie, daj sobie przyzwolenie na pomoc.

Warto zwrócić uwagę, że nie jest to akt oskarżenia wobec rodziców, nie - cała uwaga skupiona jest na próbie zrozumienia, przyjęcia pewnych faktów i zdecydowania się na takie życie, które nie będzie już uwięzieniem w przeszłości. 

Poradnik o odzyskiwaniu równowagi, nie dzięki magicznym plasterkom, a dzięki wiedzy z zakresu psychologii. 
Więc ja mówię: tak. Polecajka - jeśli potrzebujesz. 

#współpracabarterowa z @wydawnictwo_publicat
_____________________
Niewidzialne rany
Andżelika Dominiak-Banach
@andzelika.dominiak_psycholog
Wyd. Publicat
Ilustracje: Patrycja Niewiadomska
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #niewidzialnerany #andżelikadominiakbanach  #wydawnictwopublicat
Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motyw Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motywy - coś co nie jest głównym obrazem. Mikroświaty. 
Opowiadane mimochodem, przyuważone, tu ślub, tu szpital, tam sprzątanie, albo ta smutna randka w hotelu, dzieciaki, którym zawozi się puszki i konserwy, przecież wojna, ale też przecież zwyczajne życie...
Ślady i zapiski spomiędzy światów ważniejszych i bardziej zrozumiałych: frontu i codzienności. 
Kiedy nachodzą na siebie, wszystko staje się inne. Niepasujące. Poprzesuwane.
Czytanie takich książek staje się rodzajem  współodczuwania, trudno z tych opowiadań wyjść. I to jeszcze w taki na przykład złoty październik sobie wyjść, ale warto je przeczytać, naprawdę.
Przynajmniej ja tak myślę;)

A wypożyczone są Arabeski z biblioteki, przypadkiem, kiedy tak chciałam już nic nowego nie brać, ach te postanowienia...
____________________________
Arabeski
Serhij Żadan
Tłum. Michał Petryk 
Wyd. Czarne
_____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #arabeski #serhijżadan #wydawnictwoczarne
Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na tel Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na telefonie. A miałam bo kiedyś naczytałam się, że "czytajcie, czytajcie, będzie fajnie!".
No i nie, nie było fajnie, składam reklamację! I skargę i zażalenie. I ja się tak nie bawię i już.
Po pierwsze - nie było ostrzeżenia, że to parodia. Zdążyłam się pierdyliard razy oburzyć, zanim dotarło do mnie, że to groteska, parodia właśnie, że to Nic śmiesznego z innymi rekwizytami, że to Kariera Nikosia Dyzmy choć z innym tłem. Z wąsem Wałęsy.
Dopiero tak ustawiona perspektywa pozwoliła mi czytać spokojnie.
Po drugie - wcale i tak nie czytało się spokojnie, bo główny bohater to strasznie antypatyczna postać. Wkurzająca.
Po trzecie - wkurzam się na siebie, bo może wychodzi ze mnie jakaś, omatkobosko, dulszczyzna??? Jakieś kołtuny mam do rozplątania? Nie umiem sama z siebie się pośmiać? Cha, cha, cha. Właśnie że umiem. 
Po piąte i dziesiąte - żeby bez śmierdział zgnilizną - to już przesada. Totalnie. Tu już czuję się urażona do żywego! 

W każdym razie dzieje rodziny z Wołynia w naprawdę innym ujęciu, nietypowo. 

Kto teraz też chce przeczytać?? 😂
________________________
Złodzieje bzu
Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Wyd. Noir sur Blanc
________________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #złodziejebzu #hubertklimkodobrzaniecki #noirsurblanc
Mój Instagram

życie i ...

Masz być szczęśliwa!

10 grudnia 2023
życie i problemy

dziś jest tylko wyrazem

31 sierpnia 2025
życie i ...

O pisaniu.

23 października 2022
życie i ...

Przepis na kotleciki

23 września 2021
życie i problemy

Czas.

2 sierpnia 2022
życie i ...

To był maj…

21 maja 2023
życie i problemy

Parę słów od zapyziałej idealistki.

4 marca 2022
życie i ...

Z życia wzięte

11 marca 2022
życie i problemy

Trochę o ogrodach

6 września 2025
życie i książki

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 1

30 kwietnia 2022

© 2025 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme