Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
okładka starej książki, z lat międzywojennych

Czytam z sentymentem #2

Posted on 10 czerwca 202310 czerwca 2023 by Ola

Zapraszam dziś w drugą podróż w Krainę: Czytam z Sentymentem. Co innego orientować się w nowościach, a co innego docenić skarby z zakurzonych czasem już półek naszych mam, babć... czy naszych własnych.

książka z roku 1918, pierwsza strona. Czytam z sentymentem.

Taki książkowy skarb ma na swojej półce moja koleżanka z pracy. Dziękuję Ci za możliwość przeczytania i obfotografowania tegoż skarbu, kochana! 

Jak macie na półkach też tak stare książki, z datami wydania sięgającymi już ponad wieku – a nawet pół wieku to już dużo – nie zostawiajcie ich na pastwę losu! Powyższa książka byłaby już się w stanie rozlatującym się, gdyby rodzice mojej koleżanki w swoim czasie nie oddali jej w czułe ręce introligatora. To dało wierszykom wydanym w 1920 roku drugie życie.

Sroczka kaszkę warzyła to tomik prowadzący nas w jeszcze dalsze historycznie czasy. Wierszyki, „gadki dziecięce” były przez autorkę zbierane i spisywane w ramach zainteresowania folklorem ludowym, istniały w mowie i świadomości kilku już pokoleń wstecz.

"Gadki te mówione lub śpiewane były już prawdopodobnie radością lat niemowlęcych Jana z Czarnolasu, Brodzińskiego i Mickiewicza, a rozbrzmiewają po dziś dzień wszędzie, gdzie rozlega się dźwięk polskiej mowy – na Kujawach, Mazowszu i Śląsku, na Podhalu, Kaszubach i w ziemi Krakowskiej, w pałacu, dworze i chacie wieśniaczej, w izdebce robotnika i suterenie miejskiej, wszędzie, gdzie polska matka czy piastunka pochyla się nad dzieciątkiem, by utulić je w płaczu lub pobudzić do figlów i śmiechu [...] Skoro zatem powstały na polskiej ziemi, skoro zrodziła je miłość do dziecka, a humor ich, wdzięk i naiwna prostota przemawiają tak samo do duszy dzisiejszego dziecka, jak do dziecka dawnych czasów, pragnęłabym, by dotarły do każdego polskiego domu i wyrugowały zeń niezliczone wydawnictwa dla dzieci, którymi cudzoziemcy zalewają nas od dziesiątek lat".
kartka z książki Sroczka kaszkę warzyła
Zofia Rogoszówna Wstęp do zbiorku "Sroczka kaszkę warzyła"
strona z książki, z ilustracją
ludowa piosenka: Zachodźże słoneczko...

Z cyklu ciekawostki o autorce: Zofia Rogoszówna musiała być pokrewną nauczycielce przedszkola duszą! Ciekawiła ją dziecięca psychika, lubiła się przyglądać rozwojowi człowieka, pisać o swoich spostrzeżeniach… Napisała kilka książeczek dla dzieci. Rozumiała też, że folklor dziecięcych piosenek rządzi się swoimi prawami i przykładanie naszych dorosłych ram na nic się nie zda. Są wierszyki, w których ważniejszy zdaje się rytm i rym niż jakiekolwiek współczucie i troska. Im groźniej, okrutniej – tym lepiej. Taki ten folklor czasem jest. Podobno pozwala oswajać świat. Podobno nosi w sobie ślady dawnych strachów, lęków społecznych. Ma cechy myślenia magicznego, życzeniowego, odpukiwania na szczęście, uciekania od pecha, zaklinania rzeczywistości. I śmiania się z czyjegoś nieszczęścia, też często. A zostaje w głowie sto razy lepiej niż jakikolwiek mickiewiczowski wiersz! W dziecięce wyliczanki potrafi wkraść się tak potrzebny śmiech i mało wymagający humor, no posłuchajcie sami: 

„Ele mele dudki
Gospodarz malutki
Gospodyni mała
Pyrki gotowała
Przyszed dziod
Pyrki zjod
Baba pierła
A dziod spod”.

To nie z tomiku pani Rogoszówny. To z folkloru bardziej współczesnego. Domowego.

Powiem wam też, że Zośka Rogoszówna była również tłumaczką. Wiecie, co przetłumaczyła? A pamiętacie z dzieciństwa serial Pierścień i róża? Ten z księciem Lulejką, piękną Rózią, Gburią – Furią? To właśnie tę opowiastkę spolszczyła nasza pisarka. A także Przygody Piotrusia Pana. 

ilustracja Zofii Stryjeńskiej do wierszyka ze zbioru

W tomiku Sroczka kaszkę warzyła ważną osobą jest też ilustratorka. 

Zofia Lubańska-Stryjeńska – to dopiero był gagatek! Jedna z bardziej znanych polskich artystek. Przez rok studiowała w Akademii Sztuk Pięknych. Niby w tym nic niezwykłego… Ale wówczas wstęp do Akademii był dla kobiet wzbroniony… Dla gagatka – Zosi – nie stanowiło to przeszkody. Przebrana za mężczyznę oszukiwała tak zacne grono profesorów i żaków przez cały rok. 

Przyjaźniła się z Magdaleną Samozwaniec i Marią Pawlikowską-Jasnorzewską. Ich pierwsze spotkanie było dość nietypowe: pewnego dnia siostry usłyszały dźwięki fortepianu dochodzące z ich własnego saloniku, w którym nie powinno być nikogo. Kiedy zaintrygowane weszły, zobaczyły siedzącą przy instrumencie dziewczynę z burzą niesfornych włosów, tłumaczącą się, że ten domek tak się jej spodobał, że sobie weszła i sobie gra. 

Przyjaźniła się też z Bolesławem Leśmianem. 

Ciekawy artykuł o życiu tej utalentowanej i niedocenianej polskiej artystki można przeczytać na stronie Podkowiańskiego Magazynu (KLIK)

książka Mania Lazurek, z serii: czytam z sentymentem

Hannę Januszewską najpierw kojarzę właśnie z Manią Lazurek. Jak byłam mała, uwielbiałam opowieść o dziewczynce, która spadła na podwórko z chmur i z deszczu, a na jej warkoczu zawsze lśniły kropelki wody. 

A Hanna Januszewska to kolejna wybitna pisarka. Odznaczona Orderem Uśmiechu, podobnie jak Janina Porazińska, o której pisałam w pierwszej części „Czytam z sentymentem”. Spod jej pióra znana nam z dzieciństwa wersja bajki o Kopciuszku, a także Pyza Wędrowniczka i jej wędrówki po polskich drogach. Pyza najpierw wędrowała po ziemiach przedwojennych, a po zmianie granic musiała się też dostosować do socrealistycznej rzeczywistości… Podejmując decyzję o reedycji wydania Pyzy w roku około 2006, trzeba było się zastanowić, czy książkę przeredagować czy nie. Dziś mogą takie wstawki razić. Ale są też znakiem czasów – żeby Pyza mogła się ukazać w latach powojennych, musiała chwalić nową władzę. Można poczytać TU (KLIK), co pisze na ten temat syn Hanny Januszewskiej. 

Hanna Januszewska, Janina Porazińska, Ewa Szelburg-Zarembina i wielu innych wspaniałych pisarzy i pisarek skupionych było wokół czasopisma dla dzieci „Płomyk” i „Płomyczek”.  Była wśród nich i Hanna Ożogowska. Pamiętacie Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek? Książkę albo film? Ucho od śledzia? Ich autorka była kolejną niezwykle wykształconą kobietą. Powiem wam w sekrecie, że pisząc o tych wszystkich ludziach, autorach, ilustratorach, wpadam w coraz to większą rozpacz. Do pięt im nie dorastamy! Gdzie dziś taka wszechstronność?! Gdzie dziś takie ambicje? Inne czasy… Ale do rzeczy. Hanka była nie tylko pisarką, była też dyrektorką Liceum Pedagogicznego w Łodzi, była redaktorką czasopisma, była też tłumaczką. Mam na swojej półce dwie książeczki: Hubert w wielkim kapeluszu i Malutka czarownica w wydaniu Dwóch Sióstr, tłumaczone właśnie przez Ożogowską.  Zajmowała się literaturą niemiecką, włoską i rosyjską. Podziwiam… 

A kto z was zaczytywał się w książkach Krystyny Siesickiej? To dopiero była bomba! Mi podsunęła mama, albo sama sobie podsunęłam, bo stały na półkach w domu. I pochłaniałam te powieści o życiowych problemach z zapartym tchem. Seria z imionami, Fotoplastykon, Ludzie jak wiatr, Beethoven i dżinsy… Lubiłam te światy. Wiem, że nie tylko ja, bo zdarza mi się czytać posty o książkach czytanych z sentymentem i nazwisko Siesickiej pada tam najczęściej. Wiecie, że ona zaczęła pisać w wieku trzydziestu ośmiu lat? Jest nadzieja! Hurra! Ale wcześniej współpracowała z gazetą dla młodzieży, z „Filipinką”, i odpowiadała tam na listy z problemami. Miała więc duże rozeznanie w tym, co trapi jej czytelników.  Niezłe zaplecze dla pisarza. Wiecie, że sama miała pięcioro dzieci? Żyli w dwupokojowym mieszkanku, gdzie ciężko było o chwilę spokoju i skupienia do pracy. Przypomina mi to anegdotkę z życia Małgorzaty Musierowicz – czytałam kiedyś, że zaczynała pisać swoje powieści w nocy, w łazience, z kołdrą w wannie, bo tylko tam miała spokój. Jak widać, kiedy ktoś ma coś do powiedzenia/napisania, to nie ma wymówki. Żadne warunki nie są zbyt ciężkie! 

książki Krystyny Siesickiej

Mam nadzieję, że z chęcią wybraliście się ze mną w te sentymentalne podróże. 

Ja osobiście z chęcią przeczytałabym jakieś obszerne tomiszcze opowiadające o losach pisarzy i pisarek, ilustratorów i ilustratorek wieku dwudziestego. Te ciekawostki, które wyszukiwałam tylko zaostrzyły mój apetyt. Chciałabym wiedzieć o nich więcej! To byli ludzie z niezwykłymi biografiami, często urodzeni jeszcze przed pierwszą wojną, przeżyli wszystko co najgorsze, żyli w czasach PRL-u, tworzyli w warunkach cenzury i ciągłych kompromisów. Podziw budzi ich wykształcenie i ambicja. 

Dziś dużo procesów związanych z czytaniem i pisaniem przebiega inaczej. Inne czasy, inne problemy. Co będą z sentymentem wspominać nasze dzieci? 

O czytanie samo w sobie się nie boję. Nie uczyłam jeszcze grupy, która nie lubiłaby słuchać czytania na głos. Zawsze większość dzieci lubi. A mniejszość, jak trafi na odpowiednią bajkę, też lubi. Ale czy będą mieli wspólne doświadczenia? Czy wspólnie po latach rozpoznają jakieś książeczki jako „swoje”? Swoje ulubione? To już nie wiem… Ale z chęcią kiedyś się dowiem. I wam napiszę. Obiecuję!

kot z książeczką i napisem "Moje książeczki"

Nawigacja wpisu

← To był maj…
Zmierzch →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życi Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życio-pisarek. Czytałam Książkę o miłości, czytałam Hałas, teraz Najgorszego człowieka i uważam że nikt poza Halber nie umiałby pisać jak Halber. I już. Ja tą szczerość i odzieranie warstw biorę i zachłannie czytam.
O czym jest #najgorszyczłowieknaświecie pisał swego czasu cały bookstagram, pod tym hasztagiem jest mnóstwo opisów, ja już tylko dodam swój stary wierszyk o kocie, bo pasuje do okładki:

Mam takiego kotka
Mały dość jest, nieporadny, 
nawet chwilami zabawny 
Balkon na czwartym piętrze 
wydaje mu się idealny 
do skakania przy barierkach

Chyba nie wie co to lęk

Przychodzi 
i bez pytania czy może 
każe się głaskać 

On naprawdę nie wie 
Co to lęk

PS. Tak, to jest książka o lęku. 
Czytaliście? Lubicie ten styl pisania?
______________________________
Małgorzata Halber 
@mroczny_msciciel 
Najgorszy człowiek na świecie 
Wyd. Znak Literanova 
@znak_literanova 
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram  #małgorzatahalber #znakliteranova
Mój Instagram

życie i ...

zieleń od pierwszego zdania

12 grudnia 2024
życie i ...

Jak nie wybuchać złością

25 września 2021
życie i problemy

Myśli… spierniczone? O piernikach i nie tylko. Część 1

8 grudnia 2021
życie i ...

Początek

23 września 2021
życie i problemy

Jak pomagać dziecku w nauce? Porady nauczycielki

4 lutego 2023
życie i książki

„Uparte serce”

30 stycznia 2022
życie i ...

Rozmowy. Maja

20 marca 2022
życie i ...

Wielkie piękno zmienności

24 maja 2025
życie i książki

Przedwiośnie – część 1

18 lutego 2022
życie i książki

Opowieści rodzinne. Zima – część 3

4 lutego 2022

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme