Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
moje czarno białe zdjęcie, jako ilustracja do: myśli różne

Plontynki – czyli myśli różne

Posted on 14 maja 202314 maja 2023 by Ola

Wpis splątany, poplątany, o rzeczach różnych. Variete. Myśli różne i przeróżne. Bo czymże jest życie jak nie kalejdoskopem spraw co chwilę innych, a potem znów tych samych? Zapraszam więc na wycieczkę po kalejdoskopie zdarzeń, parami naprzód marsz!

Gdzieś pomiędzy jednym a drugim pędem w kołowrotku codzienności próbowałam znaleźć chwilę na pisanie. Siadałam przed laptopem, kawa zrobiona, myśli się ustawiają w kolejce, palce sięgają do klawiatury… i krach. Przychodzi dziecko i chce jeść. No nie dam?! Wstaję, szykuję, daję, część myśli ucieka w siną dal. Innym razem już, już coś nawet zacznę… i telefon zabrzęczy. Złośliwie. Specjalnie. I przykleja się do ręki, i wskazówki przestawia w zegarze, bo nagle: co? jak! godzinka minęła?! A ja nic nie zapisałam!  

I dużo takich luźnych zapisków poniewiera się na dysku, albo też po zeszytach, notatnikach, na karteczkach… Dziś chcę je zebrać. To mój setny wpis na blogusiu, więc tak symbolicznie zamknę w nim, to co się do tej pory nie zmieściło, żeby nową setkę zacząć już z czystym kontem. Tylko życiowe doświadczenie będzie mym nowym towarzyszem, żadne stare karteluszki! 

stary płot, drzewo wiśni, kwitnące, za płotek kawałek roweru, wiosenny nastrój

#1

Zapis z notesu 

Kim jestem?  

Jestem mamą piszącą. Jestem swoim prywatnym reporterem, który wyszukuje naokoło szczegóły znaczące i opisując je, próbuje oddać życiu jakiś rodzaj hołdu. Uczynić je – to życie nasze rodzinne powszednie – znośniejszym i jaśniejszym. Biorę do ręki laurkę z wypłowiałym już serduszkiem, karteczkę z napisanym dziecięcą ręką “Przepraszam, mamusiu, czy jeszcze się na mnie gniewasz?”, podkładki zbierane w czasie nielicznych podróży, obok zaraz leżą te od przyjaciół, kartki i liściki zostawiane na stole… Z każdej tej małej rzeczy mogłabym, niczym magik z kapelusza, wyciągnąć całą historię. Z opadających płatków pelargonii wysnuć opowieść o pamięci i miłości. Przepis na wpis: jedna rzecz, tona historyjek, anegdotek, wspomnień, okrasić uśmiechem. Stworzyć “Sny szczęśliwe”, jak u Czechowicza. 

zielona trawa, białe, delikatne kwiaty, dużo słońca, trochę błękitnego nieba

#2

Zapis z kursu

Siebie wyrażam  

Siebie i ciebie może 

Też i tego kota i ten kawałek za oknem 

Słowa składają się w świat 

Atomy cząsteczki komórki życie 

Litery słowa zdania ja 

Na wesoło  

na wzruszająco 

Na cynicznie 

I lirycznie 

Na jesień 

Na lato 

Na wszystkie moje złe bogi 

Mądrości i niemądrości 

Słowa jak przetwory do słoików 

Nudne jak flaki z olejem – też! 

dmuchawce trzymane na tle drzew i rzeki

#3

Podanie do Rady Językowej

Do startu gotowi  

Kto pierwszy dziś złapie słowa 

Kto je najładniej użyje, kto 

Się zakamufluje w innym 

Słowniku 

Bierny czynny i bezczynny 

Język – ma łączyć oswajać budować 

Pomagać 

Uchodźca czy młody silny mężczyzna? 

Kobieta czy człowiek? 

Dziecko czy płód? 

Czy rozstrzygniesz, droga Rado Językowa? Nasze bóle istnienia rozgryziesz? Poprawnie cierpieć nauczysz? 

Koniec. Meta 

Nie ma wygranych 

Jest mur 

Za nim – człowiek? 

myśli różne - kwiaty różne, wiosennie, jasno, zielono i żółto

#4

Rozmowa z czytelnikiem. Tym młodszym

– Pani Olu, słuchasz? 

– Tak, kochanie, jestem. 

– Pani, masz dla mnie opowieść? 

– No nie wiem jeszcze… A o czym byś chciała? 

– To ty masz wiedzieć, pani! 

– Chcę, żeby ci się naprawdę spodobało. 

– Mnie się podoba, jak jest wesoło. I wszyscy się śmieją. I mama z tatą patrzą na swoje dzieci i się uśmiechają. I robią im obiadki. I chodzą na spacery. 

– Chcesz o zwykłej, szczęśliwej rodzinie? 

– A to, proszę pani, jest zwykła rodzina? A może nie bardzo zwykła? Bo moja zwykła jest inna. 

– Dobrze, chodzi o to, żeby wszyscy o siebie dbali, tak? I się kochali? Chcesz opowieść o szczęściu i miłości?  

– Taak, chyba tak. Wiesz, pani Olu, oni nawet mogą mieć problemy, ale ma być zawsze szczęśliwe zakończenie, dobrze? 

– Spróbuję. To słuchaj. Całkiem niedaleko stąd… 

poranne niebo, wschód słońca

#5

Chwila poranna

Odprowadzam Piotrka do szkoły, jest przed ósmą rano. Styczniowy ciemny poranek. On idzie pełen energii, zapału, szczęśliwy jak szczypiorek i opowiada: że jak będzie duży, to zamieszka w Krakowie, będzie grał w minecrafta, będzie jutuberem, i jeszcze będzie się dziś uczył nowej literki (serio! Jego to naprawdę kręci!) i już zupełnie przy okazji rozkminia świat prawdziwy i świat baśni, pytając: mamo, czy kiedyś ten baśniowy był prawdziwy? 

Tymczasem obok idę ja. Marzę i myślę tylko o jednym. O kawie. Kawy! Królestwo za kawę! Dobrze – dodaję sobie w myślach – że nie robiłam postanowień noworocznych, bo by dziś wszystkie zdechły. Chcę tylko porannej kawy! 

wiosenne kadry zebrane w kolaż - kwiaty, ciasto z rabarbarem, kawa

#6

Z wyobraźni

Skąd wziął się zwyczaj oświadczyn z klękaniem? 

Było to tak. 

Dawno, dawno temu, kiedy świat był jeszcze baśnią do opisania, krążył po nim skryba. Zapisywał, co trzeba robić, żeby świat miał swoje zasady. Bez zasad był nieprzyjemny chaos, tego nikt nie chciał. 

Skryba skrzętnie notował: jak się rozmawia o polityce, trzeba się pokłócić. Jak się ma kwiaty w ręku, trzeba szukać dziewczyny, żeby je podarować. Jak się pracuje w ogródku, trzeba co jakiś czas się wyprostować i spojrzeć w górę, w niebo. Skryba miał już mnóstwo stron zapisanych drobnym pismem, a wciąż jeszcze nie było to wszystko. 

Pewnego dnia poszedł do biblioteki. Pracowała tam dziewczyna, która zwykle siedziała z nosem w książkach, znała je wszystkie, i każdemu, kto przyszedł, potrafiła doradzić, co ma przeczytać. Skryba lubił ją obserwować. I tego dnia przyszedł po książkę młodzieniec, elegancki, przystojny, z błyskiem pewności siebie w oku. Jak zobaczył dziewczynę, oczy błysnęły mu jeszcze bardziej. Wyglądał jak kot, który przyszedł na polowanie. 

Skryba wyjął swój zeszyt. Przygotował ołówek. I czekał. 

Dziewczyna z roztargnieniem podniosła głowę znad czytanej opowieści i uprzejmie spytała, w czym może pomóc. Ponieważ nie doczekała się odpowiedzi, zaczęła sprzątać stosy książek leżące na blacie. Ułożyła je sobie na ręce i chciała podejść do regałów, kiedy niespodziewanie o coś się potknęła i wszystkie powieści poleciały na podłogę! Młodzieniec rzucił się na pomoc, zaczął zbierać porozrzucane bidulki i jednocześnie podpatrywał na dziewczynę. Skryba widział, że strasznie mu się spodobała.  

– Czy… czy zostaniesz moją żoną? Jestem bogaty. Będziesz miała wszystko! 

Ołówek skryby ślizgał się po kartce jak szalony.  “Jak chcesz mieć/upolować sobie żonę, musisz ją spytać o zgodę. Musisz obiecać wszystko. Musisz w tym momencie klęczeć na podłodze wśród rozsypanych książek, a ona ma…” – tu skryba musiał spojrzeć na dziewczynę, żeby wiedzieć, co ona właściwie chce teraz zrobić. Po czym dokończył “…a ona powie wtedy, że już ma wszystko i też jest bogata i nie potrzebuje do tego męża. Chyba, że – dodaje po chwili – on sprawi, że go pokocha”. 

Po chwili zamyślenia skryba dopisał: “Spisać zasady pokochania. Sprawdzić”. 

Westchnął, bo pomyślał, że jego praca chyba nie ma końca… 

książki ułożone na nocnym stoliku, oświetlone nocną lampką

#7 

O szczęściu

Marzy mi się wpis o szczęściu. 

Dla każdego inny. Tu głośniej, u innego spokojniej. Tu z wzorowym porządkiem, tu z artystycznym nieładem. U jednego zdjęcie na półeczce i koniec. U mnie w każdym rogu coś. Już kiedyś zastanawiałam się, jak to jest, że u mnie wszelkie powierzchnie płaskie i poziome, przyciągają zaraz stosy karteczek, kredek, połamanych aniołków, patyków, kamyków i książek. Nie raz próbowałam z tym majdanem porządek zrobić, ale się NIE DA. Myślcie, co chcecie! 

Dla jednego szczęście to z domku się nie ruszać, usiąść wreszcie na tyłku i nigdzie nie gnać. Drugi nogami przebiera, bo go z kolei fotel parzy i chce w świat. 

Życiowe drobnostki, co pomagają utrzymać ład. Codzienne okruchy szczęścia, które możemy sobie nawzajem dać. Niby nic. Ot, trochę zrozumienia, wolności… 

To takie okruszki, co oddalają od żalów, smutków, beznadziei. Beznadziejnie czuje się ktoś, kogo codzienne okruszki są lekceważone i zbywane machnięciem ręki. 

Dajmy sobie chwile zrozumienia! 

Możemy trochę “odpsuć ten świat”, jak to ładnie powiedział kiedyś Marek Niedźwiecki. 

świat za oknem, powiewa firanka, widać ogród jasny i wiosenny, zmiana wiąże się z metaforą otwartego okna

#8

Pisanie o pisaniu

Chcę pisać dla ciebie. Co mam opisać ci wprost, a co przekazać opłotkami? Idę do ciebie, ale i ty musisz wyjść do mnie, przerzucić most, żebyśmy się mogli zrozumieć.  

Jak nie chcesz, to idziemy dalej, każdy w swoje drogi i niebogi. Ja będę opisywać świat dla tych, co mojego opisu potrzebują. Ty opowiadaj swój pędzący świat. Mój jest tak delikatny, że jak go zaraz nie uchwycę, to mi ucieknie, rozwieje się. Ja jestem gdzieś pomiędzy światem realnym a tym za mgłą.  

bardzo jasne, rozświetlone zdjęcie kwiatów

#9

Oda do słów

I raz i dwa! Ruszajcie się, bando zwiędniętych różyczek! Ruszyć dupy z posad świata! 

Zatrząść! Zwyciężyć! Piszmy razem, i wraz, i wszem, i wobec! 

Do boju, hej pisarze, do boju, bo tam cud! Słowa leżą, zbierajmy je, aniołowie biali! 

Rozgrzani? To marsz, lewa, prawa… 

I hop sa sa. 

#10

Ranking rzeczy nie-fajnych, bez których świat mógłby się obejść: 

Stworzony przez autorkę bloga i jej córkę. Z pomocą reszty rodziny! 

Od końca: Blade pieczarki. Fuj! Pełna zgoda! 

Stara, konserwatywna Europa. Hmm… 

Wąsy jako element komiczny na zdjęciach. Mama, one są okropne! Ja ich wcześnej specjalnie nie widziałam, ale dobra. 

Moda lat 2010-15. A to ja się nie znam, ja wtedy nosiłam najpewniej dżinsy. 

Napisy “Keep calm”. Tak. Nic tak nie wkurza, jak słowa “Uspokój się”. Jak nie wierzycie, szukajcie najbliższej okazji, żeby wypróbować! 

Świeczki w łazienkach. O, to ja wolę w łóżku poczytać niż moczyć się i zalewać świeczki wodą. Albo woskiem łazienkę. 

Zburzenie Kartaginy. No dobra… Nie jestem mocna w historii… 

Poradniki. Nie lubię. W większości. 

Groszek z marchewką. Mój ty Boże, podobno niektórzy nie lubią… 

Nominacje do pierwszego miejsca dostają: niektóre influencerki, niektóre czekoladki Merci, a ode mnie jeszcze niektóre książki: te niechlujne, źle wydane i źle napisane.  

Macie coś, bez czego świat mógłby się obejść?

kwiaty polne, fioletowe
świat się na pewno nie może obejść bez kwiatów

#11

Jeszcze małe wyjaśnienie – słowo „plontynka” z tytułu pochodzi z głowy mojego synka. Pewnego dnia do jakiejś zabawy szukał nici i nie mógł sobie przypomnieć, jak ta rzecz – nitka – się nazywa. Wymyślił więc swoje słowo. Plontynka. 

Nawigacja wpisu

← Czytam z sentymentem
To był maj… →

2 thoughts on “Plontynki – czyli myśli różne”

  1. Hanna Dominik pisze:
    21 maja 2023 o 13:59

    Świat mógłby się obejść bez całodobowych sklepów monopolowych, bez toksycznych nie empatycznych mrukliwych i bez poczucia humoru ludzi, jesieni deszczowej ciemnej zimnej i wietrznej, może jeszcze bez telefonów komórkowych ale to niemożliwe

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      21 maja 2023 o 15:21

      Tak! Stanowczo należy dopisać do listy monopolowe, brak poczucia humoru i zimną jesień, a telefony zostawić do czytania blogów 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mój Instagram

życie i ...

Żółte liście, szarlotki i inne melancholie

15 października 2021
życie i ...

zieleń od pierwszego zdania

12 grudnia 2024
życie i ...

O dziecku, co jest mądrzejsze od mamy

28 września 2021
życie i książki

„Znikopis”

24 września 2021
życie i problemy

Jak pomagać dziecku w nauce? Porady nauczycielki

4 lutego 2023
życie i problemy

Czas.

2 sierpnia 2022
życie i ...

Masz być szczęśliwa!

10 grudnia 2023
życie i książki

Zaczarowany Las Mądrości

7 grudnia 2025
życie i ...

Listopadowe impresje

27 listopada 2022
życie i problemy

Zmiana.

29 października 2023

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme