Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
wychowanie - radosny obrazek znad morza, mama i dziecko razem się bawią

Wychowanie, pot i łzy.

Posted on 14 sierpnia 202214 sierpnia 2022 by Ola

To jasne, że w jednym, poprzednim wpisie – JEST TU KLIKU KLIK – nie zmieściłam wszystkiego, co chciałam napisać o wychowaniu. Coś mam jeszcze do dodania. I pewnie będę miała nie raz! Przysięgam na miłość do moich bombelków, że nic tak nie męczy i nie sprawia, że leje się z nas krew, pot i łzy, jak ich wychowanie.

Ostatnio napisałam, że siedzę na placu zabaw i obserwuję sobie, co mi się widzi, a co nie. I tak potem pomyślałam, ze można było po tym zdaniu wyobrazić sobie taką czterdziestoletnią matronę, co się na ławce rozsiadła i w duchu komentuje. I ocenia: o, to, to! 10 punkcików, idealnie! Radośnie, z werwą, z wesołym okrzykiem na ustach, pięknie! A ta matka ma o punkt mniej, bo krzywo się na dziecko spojrzała, a fe. A ta, no ludzie, śmiała krzyknąć! Muszę jej pokazać moje święte oburzenie i posłać POTĘPIAJĄCE SPOJRZENIE, no przecież, niech wie! Zero punktów dla pani z nosem w telefonie, na ta to już zupełnie nie umie dziecka wychować, ech, szkoda słów normalnie. JA robię wszystko idealnie. JA jestem tak idealnie zorganizowana, posprzątana, czyściutka, z obiadem i deserem, manikiurem i notesikiem, gdzie radośnie odfajczam kolejne punkty na mojej wiecznie szczęśliwej drodze, że nikt mi nie podskoczy.

A więc, to nie tak.

Obserwuję, ale nie oceniam. Nie wystawiam w duchu żadnych notek. Nie porównuję się. Wszyscy się obserwujemy i nie ma co tego ukrywać – jesteśmy istotami społecznymi. Będziemy na siebie podpatrywać, będziemy lgnąć do tych, co robią „po naszemu” i dziwić się, jak ktoś robi inaczej. Będziemy próbowali naśladować, jak coś nas porwie i unikać, jak nie polubimy. To normalne. Ale nie musi zawierać elementu oceniania. Złośliwej krytyki. Obłudnego potępienia. Nie ma idealnych rodziców, nigdy takich nie było, na żadnym placu zabaw. Jesteśmy tylko ludźmi i mamy różne dni, lepsze i gorsze. Ba, żeby to były poszczególne dni! Mamy lepsze ranki, gorsze południa i zdupne wieczory, a krzywa naszego dobrego humoru i cierpliwości jest raczej połamana niż pędząca raźno ku górze. To normalne.

Nie znajdziemy rodzica, który wszystko zawsze robi dobrze. Wszyscy robimy błędy. I wszyscy mamy szansę je naprawić – to jest ta dobra wiadomość. Nie tak, że wszystkie, na raz, hurtem i rach ciach, drinka poproszę, porfavor, młody dżentelmenie! Ale w imię odpowiedzialności za dzieci, które notabene same się nam do domów nie wepchnęły, szukamy sposobów, jak naprawić coś, co wiemy, że robimy źle.

Krzykniemy raz, drugi, nie opanujemy się na czas przed klapsem, zaciśniemy zęby i ukarzemy swoje dziecko złowróżbnym milczeniem, rzucimy w skrajnej nieodpowiedzialności, że je oddamy, że uciekniemy – tak. Wszystko może się nam zdarzyć. Mnie, tobie. I obie mamy już po chwili wyrzuty sumienia, same sobie strzeliłybyśmy w łeb, gdyby to coś dało. Przepraszam, no chodź, już, mama się mocno zdenerwowała, wybacz proszę. Nie powinnam.

I teraz najgorsze – dziecko szybko wybaczy. A my zostaniemy z wyrzutami sumienia i decyzją – co dalej? Nie chcę, żeby tak było znów i znów.

Jeśli tak myślisz – nie chcę, żeby to się powtórzyło – to już jest lepiej. Jeśli widzisz, że to ty jeden/jedna w tej relacji możesz coś zaradzić, to już jest dobrze! W układzie dziecko – rodzic tylko rodzic ma możliwość przebudowania swojego zachowania, ma wpływ na to, co robi, co mówi. Tylko rodzic może mieć nad sobą kontrolę. I to po jego/naszej stronie leży odpowiedzialność za to, jak dziecko będzie wychowywane.

Powiecie – jasne, bzdury palcem po wodzie pisane, jedni mają łatwiej w życiu, mają czas, finanse, szczęśliwe dzieciństwo własne za sobą, dobre wzory w rodzinie, mają spokojniejszy charakter… A inni pod górkę ze wszystkim. Jak być opanowanym i tryskać optymizmem, jak trzeba się martwić o rachunki? Jak wytrzymać wrzask dzieciaka, jak po całym dniu pracy marzę tylko o świętym spokoju? Jak być wypoczętym i gotowym na dyskusje, kiedy wychowuję dziecko sam/sama? Jak? Pani Mądralińska? Jak?!

Ano nie wiem do końca jak. Nie mam recepty na wszystkie bóle świata. Niesprawiedliwego, czasem po prostu głupiego świata. Nie naprawimy go, ot, tak, machnięciem różdżki. Jedni mają łatwiej i tego nie wykorzystują w żaden sposób, inni mają ciężko a są jakimś cudem spokojniejsi. Świat jest różnorodny. Nie ma na nim uniwersalnych prawd, złotych rad dobrych dla wszystkich, zawsze i wszędzie. A życie zawsze będzie raz łaskawsze a raz da po dupie nie pytając, czy jesteśmy na to gotowi.

W tym całym bagienku zwanym życiem i światem jedyne, na co mamy wpływ, to nasze reakcje, nasze wybory i nasze zachowanie. ZAWSZE mamy wybór co do tego, jak się zachowamy. Czy spróbujemy zmienić to, co niszczy nas i nasze dzieci. Czy spróbujemy zrozumieć, dlaczego krzyk, dlaczego klaps, dlaczego wyłazi ze mnie takie a nie inne zachowanie, chociaż w głębi duszy wiem, że tego nie chcę.

Bo uważać, że dzieci się zmienią, będą prowadzić dystyngowane rozmowy, poruszać się z godnością angielskiej królowej, przestaną dłubać w nosie a słowo „kupa” wymawiać tylko szeptem, nigdy w kolejce pełnej ludzi – no tak uważać, to raczej średnio… A zrozumieć, czemu dzieci są właśnie takie a nie inne, mieć klucz do ich umysłów – to możemy tylko my, dorośli.

Streszczenie: nie ma rodziców idealnych. Są za to rodzice, którzy się starają. I chwała im za to!

PS. Piszę ten tekst w tygodniu, kiedy dwa razy straciłam nad sobą panowanie i po tym, jak mój pięciolatek oskarżył mnie po raz enty, o to, że mu coś zepsułam/zgubiłam/pokroiam/zrobiłam-nie-tak i to SPECJALNIE, no po prostu puściły mi nerwy. On wrzeszczał swoje a ja swoje. Czy to cokolwiek wyjaśniło? Jasne, że nie. Kto mógł sytuację przemyśleć, zanalizować i zmniejszyć ryzyko, że dojdzie w najbliższym czasie do trzeciego wybuchu? Oczywiście, że Piotrek.

Następnym razem powie „Och, mamusiu, wybacz kochana, ale ten ludzik lego, który ty trzymałaś ostatnio, jakoś mi się zapodział. Nie uważasz, że to dziwny zbieg okoliczności? Czy zaszedł tu związek przyczynowo – skutkowy, czy to tylko koincydencja? Szukam i szukam tego ludzika, pomożesz mi?”

Ha ha. No właśnie. Dziecko uczy się siebie, uczy się od nas i po prostu się rozwija. Jego mózg się rozwija. Nasz też, ale… ciut inaczej. Właściwie opis pracy naszego mózgu to dobry temat na osobny, kolejny post.

Tym, kto może przemyśleć świadomie swoje podejście, jesteśmy niestety tylko my. Z naszymi wszystkimi kłopotami na głowie, ze zmorami z przeszłości, ze swoim zmęczeniem, czasem samotnością – jesteśmy tylko my.

No, i parę innych rodziców obok. Czasem, jak się komuś wyżalić, to już jest łatwiej.

Ja pomogłam sobie i synkowi (a przy okazji wszystkim naokoło, co musieli krzyków słuchać) tak, że przeprosiłam (mi to zawsze pomaga), postarałam się wyspać mocniej, żeby nie być tak zmęczonym i łatwiejszym do wybuchu i najważniejsze – wygospodarowałam sobie parę chwil bez małego. Kocham go niezmiernie zawsze, ale jak za nim zatęsknię, to kocham też spokojniej…

Mówiłam, że o wychowaniu nie da się krótko! Więc będzie i część trzecia. Już zapraszam!

Nawigacja wpisu

← Rodzice, dzieci i… emocje.
Rozum a emocje. O wychowaniu – część 3. →

2 thoughts on “Wychowanie, pot i łzy.”

  1. Hanna pisze:
    14 sierpnia 2022 o 12:52

    Oleńko wydaje mi się że przebywanie z dzieckiem 24godz na dobę przez 2 miesiące są powodem do zmęczenia sobą masz rację że dobrze jest zatęsknić za dzieckiem a dziecku za Mamą!!! Ale niedługo wszystko nabierze swojego rytmu szkoła praca dom będzie dobrze❤️❤️❤️Oleńko postaraj się wysypiać i nie pij bardzo mocnej kawy bo nie pomaga w spaniu kocham cię bardzo jesteś mądrą kochającą Mamą a gorsze dni zdarzają się wszystkim☀️❤️☕‍♀️

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      14 sierpnia 2022 o 13:00

      tak, my już powoli tęsknimy za rytmem szkolnym 🙂 i chciałabym, żebyśmy wszyscy – jako rodzice – pamiętali, że musimy troszczyć się nie tylko o dziecko, ale i o siebie, dla dobra wszystkich 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Mój Instagram

życie i ...

Bajka – przeplatajka

30 listopada 2024
życie i książki

„Uparte serce”

30 stycznia 2022
życie i problemy

Trochę o ogrodach

6 września 2025
życie i ...

Przepis na kotleciki

23 września 2021
życie i ...

Opowiem ci o zmierzchu

21 sierpnia 2024
życie i problemy

Taki sobie zwyczajny tydzień

23 października 2021
życie i książki

Opowieści rodzinne. Zima – część 3

4 lutego 2022
życie i książki

Z cyklu – o książkach

26 września 2021
życie i ...

Kucyk polny

26 września 2021
życie i ...

Ech, porządki…

30 kwietnia 2022

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme