Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
zdjęcie smutnej osoby w smutnym, brązowym, bezlistnym lesie, o depresji dzieci i młodzieży

Rozmyślania o depresji dzieci i młodzieży

Posted on 23 marca 202331 grudnia 2023 by Ola

Dzisiaj będę pisać o depresji. Czyli będę modna.

Tak, modna! Dobrze przeczytaliście. Przyznajcie sami, ile razy słyszeliście, że depresja to teraz taka moda? To ja właśnie dziś o tej modzie. W końcu zatacza ona coraz szersze kręgi, fajna musi być ta moda, prawda? Warto się przyjrzeć. Może też jej ulegniemy, jak taka fajna! To musi być ciekawe doświadczenie, pewnie tak ciekawe, jak rok temu jeżdżenie autobusem jako uchodźca z Ukrainy. Też fajnie mieli, ech...

Pożartowaliśmy, to do rzeczy. Będzie o depresji u dzieci i młodzieży, trochę polecanej literatury, trochę moich obserwacji. Może po drodze uda nam się znaleźć dobre rady, co robić, czego nie. Co się sprawdziło u innych. Na co zwrócić uwagę. Bo depresja to choroba i trzeba ją leczyć, to nie “moda”.

Depresja to stan, kiedy dziecko tak bardzo traci chęć do działania, że staje się obojętne, zamknięte. Już nawet nie krzyczy i się nie wścieka. Po prostu jeszcze jest. Droga do takiego stanu, na szczęście dla nas, dorosłych, ma kilka punktów ostrzegawczych, kilka drogowskazów z napisem “Uwaga, zły kierunek! Nie tędy droga!”. Możemy najgorszego uniknąć. Stany depresyjne to momenty, kiedy trzeba pomóc, znaleźć drogę wyjścia. Bo depresja to choroba śmiertelna. Czyli taka, która nieleczona doprowadzi do przedwczesnej śmierci.  

Jeżeli uważacie, że warto się nad tym zastanowić, to zapraszam!  

Ostatnio moja siostra zadała ważne pytanie: że wszyscy znamy statystyki dotyczące prób samobójczych, ale co dalej, spytała? Kto z tym coś robi? Systemowo jesteśmy niewydolni. Systemowo finanse państwowe są potrzebne na WAŻNIEJSZE rzeczy. Aż się nóż w kieszeni otwiera!  Ale nerwy teraz nic nie dadzą, może jeszcze coś się kiedyś zmieni. Dziś zastanówmy się nad tym, co możemy zrobić tu i teraz, jako rodzice, jako społeczeństwo. 

Bo tu też, w nas, jest potrzebna pewna zmiana. Może nie systemowa, nie polityczna, nie budżetowa, ale taka “mała wielka” rzecz jak intelektualna, myślowa zmiana w głowie… Choćby a propos samego postrzegania swojego dziecka i jego problemów. 

Nasze czasy są dziwne, robią się coraz dziwniejsze, a my chcielibyśmy się zatrzymać… Pożyć chwilę, jakby nic złego się nie działo. Wszystkie problemy rozgonić machnięciem ręki. Zbyć wzruszeniem ramion. E tam. Przesadzasz. Daj mi spokój. Wymyślasz.  

Wymyślasz. Inni też mają problemy. Przecież ja chcę dla ciebie tylko dobrze. Przebolejesz. Nie przesadzaj. Inni mają gorzej, a nie narzekają. Ja mam gorzej, nawet nie wiesz… Weź się w garść. 

Czasem trzeba wziąć się w tą mocną garść. Czasem mamy zły dzień, marudzimy. Prawda. CZASEM. Taki stan nie może trwać długo! Czy wiecie, że w definicji depresji jest kilka tygodni obniżonego nastroju i zmęczenia? Nie lat. Nie miesięcy. TYGODNI. A kto się u nas przejmuje kilkoma tygodniami obniżonego nastroju? To polski stan permanentny, że tak sobie zażartuję…  

Gdzieś w tej naszej polskiej mentalności siedzi, że trzeba być twardym. Że życie właśnie takie jest – smutne, wymęczone, wyblakłe. Że to norma. Że tacy szarzy jesteśmy wszyscy i na nic u nas kolorowe ptaki. Papugi – to tylko w palmiarniach. Za kratą. W klatce. Dziecko, zdejmij te marzenia z siebie, równaj krok, nie zostawaj z tyłu, ale też nie leć do przodu. Leć jak wszyscy i nie wybrzydzaj. Zobacz, spójrz naokoło – gdzie tu kolory? Na naszej szarej polskiej ziemi umęczonej łzami żyjemy i tak umrzemy. Nie narzekaj.  

Tak słychać z jednej strony. 

Bo z drugiej z kolei inaczej! Nadstawcie drugie ucho, słyszeliście to kiedyś, na pewno: 

No, kochanie, już, już nie płacz, już nie bądź smutasek. Mama już zaraz wszystko naprawi. Wszystko pod nosek podsunie, moje puci-puci nie może się zmęczyć. Mama zaraz wszystko załatwi. Za dużo zadań? Zrobię za ciebie. Albo powiem tej twojej pani w szkole. Ktoś miał do ciebie pretensje? No co za podłość! Chodź! Albo nie, siedź, ja wszystko zrobię. Ty będziesz żyć jak w bajce. Tylko tam nie idź! Nie, tam też nie! To nie ta bajka! Nie pobrudź się! Nie próbuj, bo i tak nie umiesz… No, weź się w garść, no mamusia tak się dla ciebie poświęca, wszystko robi, a ty nic nie doceniasz… Jakiś taki apatyczny jesteś… Żadnych pasji, zainteresowań… 

No tak. Też źle. 

Jest i trzeci pomysł:  

Dobrze, słuchaj, kochanie, nasze dziecko będzie chodziło do Przedszkola Brokatowego, nie przerywaj mi, wiem, że jest najlepsze, czytaliśmy przecież ranking. Lekcje baletu, malarstwa, filozofii, łaciny, medycyny… co? Coś jeszcze chcesz dodać? A tak, jeszcze prywatna niania i guwernantka, bo my musimy na to zarobić. Jutro zacznę szukać najlepszej niani, z certyfikatem Brokatowej Akademii Tańczących Jednorożców. I wykup dostęp na ten plac zabaw! Wiesz, ten dla najlepszych, najgrzeczniejszych dzieci! Paczka przyszła? Tak, to ubranka, nasze dziecko uwielbia ubranka od Brokacciego. Co ty tam marudzisz? Że ono się jeszcze nie urodziło? Nie szkodzi. Ja doskonale wiem, jakie ono będzie.  

Idealne. 

 

Jednak żarciszki się mnie dziś trzymają, a tu temat poważny! Wybaczcie. Ale czasem w takim przerysowaniu łatwiej sprawić, żeby jakaś bańka pękła, żebyśmy sami z siebie się roześmiali… i odpuścili.  

Bo po trochu każdemu z nas zdarza się być po którejś z opisanych trzech stron. Ja najczęściej jestem zmęczona i wydaje mi się sprawiedliwe, że moje dzieci też mają być zmęczone. Że jeszcze mają czas na pasje, na razie mają tyrać i nie marudzić. A jak wpadnę w wyrzuty sumienia, to zaczynam się robić mamuśką – buldożerem, jak to fachowo określają – wtedy chcę usunąć wszystkie przeszkody spod ich nóg.  

A podstawą jest RÓWNOWAGA. Namysł.  

Każdy z trzech powyższych sposobów wychowania, stosowany w nadmiarze, zwiększa ryzyko problemów u dziecka, a w rezultacie może prowadzić do stanów depresyjnych. Do ucieczki od rzeczywistości, w której to:

a). Wszystko jest bez sensu, trzeba się tylko podporządkować i nie myśleć w ogóle o sobie,

b). Dziecko nie ma wiary w siebie, nie umie poradzić sobie w samodzielnym rozwiązywaniu jakiegokolwiek problemu,

c). Nasz mały wychuchany ideał nie wie, kim właściwie jest, liczą się tylko wymagania rodziców, którym tak naprawdę nigdy nie będzie w stanie sprostać. 

Namysł więc… Ale na razie nie nad dzieckiem – najpierw namysł nad sobą.

Po której stronie jestem? Czy muszę odpuścić i dać dziecku odetchnąć? Czy muszę właśnie nad sobą popracować i wykrzesać tej energii więcej, posłuchać, dać się wyżalić, nie pouczać? Wiem, że wiemy lepiej, ale nasze dzieci ma już swoją drogę do przejścia. Pójdą za nami łatwiej, jak będą rozumiały, po co. Jak będą widziały, że naprawdę myślimy o nim, a nie o sobie. Jak damy dobry przykład. Dzieciaki nas obserwują – wiadomo, co usłyszą, to wpuszczą jednym uchem a drugim wypuszczą – ale patrzą na nas zawsze. Na to, jak MY, dorośli, radzimy sobie z problemami. Jak sami radzimy sobie ze stresem. Czy umiemy się przyznać do słabości, walczyć z nimi, czy jesteśmy szczęśliwi (tak w miarę, wiadomo). Inaczej spytają: Czemu dajesz mi rady, jak sam nie umiesz ich stosować?! Czemu wymagasz tego ode mnie? A to bolesne są pytania. Podświadomie uciekamy od kogoś, kto może nam je zadać. Nie chcemy ich słyszeć…  

Wychowanie jest takie straszne przez to, że one – dzieciaki uszaki – mniej nas słuchają, ale zawsze na nas patrzą. Upiorki małe. Chyba że przekleństwo usłyszą, to zawsze powtórzą! Ale też i “przepraszam” za nami powtórzą, jak mają szansę to usłyszeć. “Jak ci pomóc?” – powtórzą. “Wszystko będzie dobrze, pomogę ci” – też.  

Jak to usłyszą. 

Bo wiecie, że w we wszystkich dysputach, rozważaniach, roztrząsaniach a propos depresji pojawia się jeden motyw? Jeden łączący wszystkie wątki motyw.  

Dałam wam tropy, skojarzyliście już, o co chodzi? To całe słuchanie? Mówienie? Jak to się łączy? 

Ten motyw, co łączy wszystkie czytane przeze mnie, słuchane i oglądane o depresji treści to ROZMOWA. Jej rola jest nie do przecenienia. 

Życie może się tak potoczyć, że nasze dziecko, nastolatek, ktoś bliski, pomimo to zachoruje, oczywiście, rozmowa to nie jest stuprocentowe lekarstwo na całe zło świata. Ale rozmawianie pozwoli wyłapać szybciej zmiany nastroju, jego obniżenie, skalę problemów w szkole. Może pokazać, że nasze spokojne dotąd dziecko zaczyna reagować wybuchami, dąży do konfliktów. Albo wręcz przeciwnie, dziecko było głośne, egzaltowane, łatwo trzaskało drzwiami (to po tatusiu pewnie!) – a tu nagle robi się apatyczne, niemrawe. A jak to wyłapiemy, jeśli nie rozmawiamy z dzieckiem i tak naprawdę go nie znamy? 

Albo taka rzecz, która jest symptomem depresji – utrata przyjemności z wykonywania swojej pasji, rezygnacja z niej. Skąd możemy o tym wiedzieć, jak nie potrafimy powiedzieć, co właściwie pasjonuje nasze dzieci? Co je interesuje? Umiecie wymienić imiona piesków z Psiego Patrolu? Imiona koleżanek, kolegów z klasy? Jakie właśnie lubi zwierzątko i czy w ogóle lubi zwierzęta? W co gra na komputerze? Jakich lubi jutuberów? Co właściwie robi na tym swoim telefonie? I tak dalej. Dla niektórych to normalne, ale nie wszyscy rodzice mają czas i chęci rozmawiać z dzieckiem. Wydaje im się, że wszystko załatwi szkoła. Albo drugi rodzic.  

Uważny rodzic musi wyłapać, czy dziecko nie powtarza o sobie, że jest beznadziejne, że znowu czegoś nie umie. To potrafi być bardzo złożony problem, ale w całej jego złożoności żadne dziecko NIGDY nie powinno o sobie myśleć, że jest beznadziejne. Taka myśl jest jak plama czarnego atramentu, co pochłania coraz więcej i więcej wokół siebie, aż wszystkie kolory znikną, aż będzie tylko ciemność.  Musimy się uczyć – jak siebie realnie oceniać. Jak mieć odwagę próbować i jak wiedzieć, kiedy odpuścić. To bardzo indywidualna sprawa. I w tym punkcie zarówno szkoła, jak i rodzice mają wiele do przepracowania…  

Jest taki fajny rytuał, który można sobie wyrobić, z małymi jeszcze dziećmi: po przywitaniu, przy odbieraniu z przedszkola, od niani, po powrocie z pracy do domu, dajemy sobie 3 minuty na rozmowę twarzą w twarz, uważną, gdzie my, rodzice skupiamy się na słuchaniu, a dzieciom dajemy mówić. 

– Cześć, bąbel! Jak się czujesz? – pytamy idąc spokojnie w stronę samochodu, domu, autobusu.  

– Dobrze, fajnie było! – wiadomo, zwykle było fajnie, to jeszcze maluch. Ale my dzielnie pytamy dalej: 

– Z kim się dziś bawiłeś? Miałeś fajny pomysł na zabawę? A może coś ciekawego się uczyliście? Coś się wydarzyło ciekawego? – oczywiście nie zadajemy tych wszystkich pytań jednocześnie, ale po troszku wyciągamy z kilkulatka strzępki informacji. Komentarze – najlepiej w formie pytania. Tak się rozmowa toczy…  

– Bo wiesz, mama, dzisiaj Krzyś zabrał mi zabawkę i ja go ugryzłem. 

A my cyk, mamy pytanie, pamiętajcie, najpierw pytanie. Lepiej się upewnić, czy się nie przesłyszeliście: 

– Ugryzłeś? – oddech, spokój, to nie jest koniec świata, to dziecko, co się uczy, jak się zachowywać. Może najpierw dobrze spróbować humoru? – Aha, rozumiem, to od dzisiaj wszyscy w domu będziemy się gryźć, jak będziemy zdenerwowani. Tak? Zgadzasz się? Nie bardzo? To co możemy zrobić? Ale mi się już spodobało, że będę wszystkich gryźć, proszę, będziemy tak robić… Ech, no dobra, będziemy szukać innych sposobów.  

I wierzcie mi, przez wybuch gniewu nie osiągniemy więcej. Do tematu, czy wolno gryźć wracamy jeszcze w domu, na parę minut rozmowy, na pokazanie, że patrz, ja teraz też się zdenerwowałam, ale cię nie gryzę. Nie biję. Mówię o tym, co czuję. Co chcę. Rozmawiam. 

Inna rozmowa: 

– Mamo, wróciłam i więcej do szkoły nie idę! Mam dość! – trzask drzwiami. Walnięcie plecakiem. Taktycznie to ignorujemy, o trzaskaniu można porozmawiać potem, to nie jest teraz najważniejszy problem. Taktyczne ignorowanie czegoś, co ma nas zdenerwować, jest bardzo trudne i nie zawsze się udaje, ale jest warte zachodu, pomaga się skupić na meritum sprawy, a nie na emocjach i nerwach. Jak nie zignorujemy, to dajemy się wciągnąć w grę, w której nikt nie wygrywa. A tak – jesteśmy nieoczekiwaną oazą spokoju i to już wytrąca broń z ręki wkurzonego naszego dziecka. Mamy trzy minuty, żeby dziecku dać się wykrzyczeć, czasami już samo to pomaga. I rozmowa się może toczyć, a co mogło pójść, że ono “ma dość”.  

Czasem humor i miejsce w domu na wyrzucenie z siebie nerwów to już dużo. Wszyscy potrzebujemy czasem się wykrzyczeć, wypłakać – gdzie, jeśli nie w domu? Wszystkie emocje muszą znaleźć ujście, inaczej wybuchają zupełnie nie tam, gdzie powinny. A my widząc, jakie emocje najczęściej towarzyszą naszemu dziecku, wiemy też, czy potrzebuje ono pomocy specjalisty, czy nie. Kiedy dziecko wie, że może przyjść do nas nawet zdenerwowane, wkurzone, zbuntowane, to łatwiej będzie mu ominąć dziurę w postaci depresji na swojej drodze.  

Nie wyczerpałam tematu… Chcecie jeszcze ciąg dalszy? Dajcie znać.  

Bo to temat rzeka, a ja nie ufam nikomu i niczemu, co chce zmieścić szeroki temat w jednym zdaniu. Jeżeli mam temat ciągnąć, dajcie tylko znać – w komentarzu, w wiadomości, w rozmowie – też może być. Jeżeli potrzebujemy pomocy, to nie bójmy się o tym mówić, spytać. Czasem nawet wypowiedzenie na głos swoich obaw już daje niemałą ulgę, a zdarza się, że i sami wpadniemy na rozwiązanie – kiedy usłyszymy swój problem wypowiadany na głos. 

Mój manifest na koniec: nie dajmy sobie odebrać mocy rozmowy! 

I jeszcze bardziej na koniec: ważne zdanie, które niedawno słyszałam w rozmowie nauczycieli i terapeutów na temat depresji. Powiedzieli na koniec rodzicom tak: Jeszcze macie czas. MÓWCIE DZIECIOM, ŻE JE KOCHACIE TAKIE, JAKIE SĄ. TU I TERAZ. I ZAWSZE. 

A całość rozmowy TUTAJ, jakbyście chcieli wysłuchać, ja polecam, godzinka słuchania, a parę dobrych rad może zostać w sercu.  

czarno biała ilustracja chłopca o smutnym, ciężkim spojrzeniu, depresja

Może potrzebujecie fachowej pomocy książek, oto mała, subiektywna lista (kliknięcie na tytuł przeniesie was do opisu ze strony wydawnictwa): 

Poradniki, wywiady, rozmowy:

Jak nie krzyczeć na swoje dziecko. Wychowanie bez złych emocji. Carla Naumberg Wyd. Muza 

Self-reg. Jak pomóc dziecku (i sobie) nie dać się stresowi i żyć pełnią możliwości. Dr Stuart Shanker oraz Teresa Barker, Wyd. Mamania 

Książki z cyklu Self-regulation Agnieszki Stążka-Gawrysiak, z blogu dylematki.pl (KLIK na blog), Wyd. Znak 

Uczniowie w szkole. Rzecz o zachowaniu. Bill Rogers, Wyd. Fraszka Edukacyjna 

Emocje. To o czym dorośli ci nie mówią. Boguś Janiszewski, Max Skorwider, Wyd. Publicat 

Jest OK. To dlaczego nie chcę żyć. Małgorzata Serafin, Marek Sekielski, Wyd. Agora 

Nastolatki na krawędzi. Czego nie wiecie o problemach swoich córek. Krystyna Romanowska, Agnieszka Dąbrowska, Marta Niedźwiedzka, Wyd. Muza 

Czując. Rozmowy o emocjach. Agnieszka Jucewicz, Wyd. Agora 

 

Żyletkę zawsze nosze przy sobie, Małgorzata Gołota, Wyd. Filia 

Życie mimo wszystko. Rozmowy o samobójstwie. Szymon Falaciński, Halszka Witkowska, Wyd. Prószyński i S-ka 

Beletrystyka, powieści:

Kałużysko. Anna Augustyniak. Wydawnictwo Albus – jedna z niewielu książek o depresji dziecięcej.

 Nie wiesz o mnie wszystkiego, Joanna Jagiełło, Wyd. Zielona Sowa  

Chuligania. Katarzyna Ryrych, Wyd. Literatura

Iskry w mojej głowie. Elle McNicoll, Wyd. Dwie Siostry

Wrony. Petra Dvorakova, Wyd. Stara Szkoła

Trzeba być cicho. Agnieszka Jelonek, Wyd. Cyranka 

Orkan Depresja, Ewa Nowak, Wyd. HarperCollins, a TU – KLIK – recenzja z ważnej strony o depresji (blog: życie warte jest rozmowy)

 

ciemne niebo, ciemne chmury, widać też jednak trochę słońca
poranne niebo, wschód słońca
ulica, deszcz

Nawigacja wpisu

← Opowieści rodzinne. Prawie lato – część 5. O Paulince
O depresji fachowym okiem. Rozmowa →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Mój Instagram

życie i problemy

„Kołyska”

16 grudnia 2021
życie i książki

Opowieści rodzinne. Zima – część 3

4 lutego 2022
życie i książki

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 3

4 marca 2023
życie i ...

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 2

18 lutego 2023
życie i ...

Kucyk polny

26 września 2021
życie i ...

Pewnej nocy w Betlejem

27 grudnia 2023
życie i ...

Życie i… szkoła. Rozmowa.

11 listopada 2023
życie i ...

Pierniki i nie tylko – część 2

11 grudnia 2021
życie i książki

Książkowe historie

14 listopada 2025
życie i książki

Współpraca – książki dla dzieci

2 lutego 2024

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme