Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
czarno białe zdjęcie hiacyntów i piórek - do rozmowy o śmierci

Dzieci i trudne tematy… Jak rozmawiać o śmierci?

Posted on 29 maja 202229 maja 2022 by Ola

Rok temu, kiedy Piotrek miał 4 latka i chodził do przedszkola, mijaliśmy zawsze po drodze przejechanego jeżyka. Odsunięty z ulicy na trawnik, przy płocie, leżał i powoli zanikał, aż zostały z niego same kolce. Przez wiele dni jeżyk był tematem rozmów po drodze do przedszkola. Nie wiem, czy Piotrek będzie to pamiętał, ale to było jego pierwsze świadome zetknięcie z tematem śmierci, a ja muszę sama siebie pochwalić, że nie uciekłam od tematu, tylko wykorzystałam.

Bo pierwsza zasada w trudnych tematach, jak śmierć, w pytaniach, czy o niej rozmawiać, brzmi – nie unikać. Tak, rozmawiać. Nawet o śmierci. Jak? - mam kilka podpowiedzi.

Wydaje nam się, że dziecko jest za małe, że po co straszyć, że jeszcze nic nie zrozumie… I pewnie rzeczywiście nie zrozumie wszystkiego, szczerze bym wówczas pozazdrościła! I oczywiście nie chodzi o postraszenie. A czy jest za małe – to kwestia rodzicielskiego wyczucia. Ja uważam, że warto wykorzystywać różne sytuacje, żeby z wyprzedzeniem poruszyć jakiś temat i sprawdzać reakcję dzieci – czy są zainteresowane, czy olewka kompletna.

Dostosowane do wieku prawdziwe informacje od pierwszej rozmowy na temat śmierci mogą pomóc złagodzić szok, w pewien sposób przyzwyczaić się do samego słowa „śmierć”. To już jest krok w dobrą stronę. Dla nas, dorosłych, to jeden z najcięższych tematów, więc jeśli w ogóle damy sobie zgodę na taką rozmowę z dzieckiem, to już jest dobrze!

– Mamo, a czemu ten jeżyk się nie rusza?

– Bo wiesz, on już nie żyje.

– A co to znaczy?

– Że nie żyje? To znaczy, że się już nie rusza, nie oddycha… Nie może już wstać i sobie gdzieś pójść.

– Aha.

Przez pierwsze dni o nic więcej mały nie pytał. Ja też na siłę nic dalej nie mówiłam. Nie wymyślałam historyjek, że jeżyk śpi czy coś takiego – po co? To tylko utrudniłoby kiedyś dalsze rozmowy, nie zbudowałoby zaufania.

Ważne jest wyczucie między tym, czego potrzebuje dziecko, a co możemy dać my. Dziecko nie potrzebuje przejęcia naszych strachów, lęków…  Chce uzyskać informacje i dalej czuć się BEZPIECZNIE. Jeżeli czujemy, że nie umiemy tak porozmawiać, by przekazać przy tym spokój i poczucie bezpieczeństwa, to rzeczywiście lepiej nie zaczynać. „Słuchaj, synku/córko, masz dobre pytanie, jak tylko przyjdzie tata/mama/babcia/pani w szkole/ktoś, kogo znamy i ufamy – to pogadacie, dobrze? Zobacz, teraz musimy zrobić to czy to i tamto”.

 

– Mamo, a jak on się nie może ruszać, to jak wróci do domku? Do swojej mamy?

– Wiesz, Piotrek, jak on nie żyje, to już nie wróci… To bardzo smutne, prawda?

– Mamo, ale przecież jego mama będzie się martwić!

– Tak, będzie. To prawda. To smutna prawda.

­Nie zaprzeczałam. Trzymałam Piotrka za rączkę i czekałam, czy coś jeszcze powie. Nie. Wystarczyło. Nie zaprzeczałam, że śmierć łączy się ze smutkiem, żalem… I byłam obok.

Nie ma co zaprzeczać temu, że oprócz radości i szczęścia w życiu doświadczymy też smutku. To część życia, naturalne uczucie. Ważne, by dzieci widziały, że smutek, ból, nieszczęśliwe chwile, też są przez nas – dorosłych – akceptowane. Ale umiemy sobie z takimi uczuciami poradzić. Jesteśmy gotowi na rozmowę. Na przytulenie. Na pocieszenie. Dlatego takie ważne jest, żeby o temacie śmierci rozmawiał ktoś, kto sam umie sobie poradzić z całą gamą smutnych odczuć.

U nas w rodzinie to będę szybciej ja, niż mój mąż. Ja zwykle nie mam w sobie strachu przed swoją własną śmiercią, przed pogodzeniem się z nią. To według mnie całkowicie normalne, że kiedyś skończy się mój czas i przyjdzie mi zrobić miejsce dla innych, następnych pokoleń. Kiedyś przyjdzie dzień, w którym to ktoś inny będzie gotowy na zachwyt nad światem, na szczęście przy porannej kawie, na rozmowy z przyjaciółmi, na fotografowanie kwiatów, dzieci, bzów i zachodów słońca. Ktoś inny będzie mógł w końcu sięgnąć po książki i zachwycić się nimi po raz pierwszy. Chciałabym kiedyś powitać śmierć jak starą przyjaciółkę, z którą pójdę… Gdzie? No cóż, jak już pójdę, to się dowiem, gdzie! Oby nie było tam sprzątania!

– A co z jeżykiem teraz będzie?

– Wiesz, to dosyć trudne pytanie. Słuchaj uważnie. Jeżyk już nie żyje, jego ciało już nic nie czuje. Wtedy przychodzą do niego takie maluśkie robaczki, owady i po prostu to ciało jeżyka, to jest dla nich pożywienie. I teraz robaczki mogą żyć. A te robaczki zjadają potem ptaki i mogą latać, silne i piękne. Te robaczki też są ważną częścią świata, wiesz?

– Tak? Aha.

– Albo trawa i rośliny lepiej rosną, a to też jest ważne.

Ciało jeżyka rozkładało się naprawdę powoli, zarastało trawą przez cały rok chodzenia do przedszkola, więc te rozmowy powtarzały się regularnie też przez cały rok. Kiedy zostały same kolce, Piotrek wymyślił, że żadne robaczki nie poradzą sobie z tak twardą materią i tu muszą przyjść dinozaury i zjeść kolce. A ja już tu odpuściłam i trochę tyko śmiejąc się, mówiłam: „tak, tu muszą przyjść dinozaury! Stanowczo!”. W końcu to jeszcze dziecko, nie musi wszystkich tajemnic świata poznawać od razu!

Dzieci – w zależności od swojej wrażliwości – mogą być mniej lub bardziej dociekliwe. Mogą dopytywać o to, czy umierają tylko zwierzęta, czy ludzie też. Jak ludzie też, to czy tylko dorośli, czy małe dzieci też? A co z chorobami? Z wojnami?

Tak, kochanie. Ludzie  zwykle robią wszystko, być żyć jak najdłużej, lekarze szukają leków na choroby… Ale czasami się nie uda wyzdrowieć. Czasami są też wypadki. Tak, są też wojny. Ale zobacz, ja tu jestem. Opiekuję się tobą. Mamy przed sobą jeszcze mnóstwo długich, pięknych dni. Ty jeszcze musisz chodzić do szkoły, dorosnąć, mieć może swoje dzieci? Musisz chodzić też do pracy, potem zostać jeszcze staruszkiem, co będzie miał łysinkę i okulary… to jeszcze dużo, dużo czasu, prawda? Jak myślisz, kim będziesz, jak dorośniesz?

Bo przecież wszyscy zakładamy, że tak właśnie z nami będzie. Jeżeli coś potoczy się inaczej, to też o tym rozmawiamy… Dzieci nie są głupie ani ślepe, na cmentarzach widzą groby małych dzieci, mogą o nie też pytać. I w sumie lepiej, jak pytają, bo najgorzej, gdy wydaje nam się, że żadnych pytań nie ma – a one w środku tego kilkulatka narastają i się kotłują i biedaczysko nie wie już potem jak zacząć rozmowę i wymyśla sobie swoje teorie, jedne straszniejsze od drugich.

Przygotowałam dla was kilka propozycji książkowych. Są to opowieści, które pomogą w przeprowadzeniu rozmowy o śmierci.

Książeczka "Jesień liścia Jasia" - opowiadanie o śmierci

„Jesień liścia Jasia. Opowieść o życiu dla małych i dużych”. „Tę opowieść dedykuję wszystkim dzieciom, które przeżyły nieodwracalną stratę, oraz dorosłym, którzy nie potrafili im tego wytłumaczyć.” – pisze autor, Leo Buscaglia. To ciepła, mądra i prosta opowieść o życiu i śmierci, przedstawiona przez postać listka Jasia, który rodzi się wiosną z malutkiego pąka, przeżywa piękny rok, by w końcu ze spokojem zimą  opaść na ziemię.

Książka "Trudne tematy" - o śmierci i pogrzebie

„Trudne tematy. Śmierć i pogrzeb. Dla przedszkolaka i małego żaka”, Bianca – Beata Kotoro.

Książeczka napisana w formie rozmowy między rodzeństwem – młodsza siostrzyczka pyta, starszy brat odpowiada. Rozmawiają także o duszy, o pamięci i smutku i o różnych formach pogrzebu. Ich rozmowa dostosowana jest do poziomu dziecięcego widzenia świata. Jest też krótkich rozdział dla dorosłych, z wyjaśnieniem, jak rozmawiać.

ksiażka "Żegnaj niedźwiadku"

„Żegnaj niedźwiadku”, Jane Chapman. Opis wydawcy: „Kiedy niedźwiadek umiera, zostawia po sobie ogromną pustkę. Przez długi czas jego dwaj najlepsi przyjaciele, bóbr i kret, ogromnie za nim tęsknią i nie mogą zrozumieć, dlaczego misia już nie ma… Czas jednak goi rany, a bóbr i kret zdają sobie sprawę, że niedźwiadek na pewno nie chciałby, aby byli nieszczęśliwi.” Plus piękne ilustracje!

Książka 'Mamo, co by było gdyby..."

„Mamo, co by było gdyby… Jak i po co rozmawiać z dzieckiem na trudne tematy”, Monika Janiszewska, Małgorzata Bajko. Książka – poradnik dla rodziców, nie tylko o śmierci, ale o wielu innych trudnych tematach. Opis wydawcy:

„Zna to każdy rodzic kilkulatka. Wystarczy fragment rozmowy dorosłych czy wiadomość w radiu i już się pojawiają. Trudne pytania. Pytania o śmierć, chorobę, przyczyny, dla których na świecie istnieje zło, albo o seks. Często ciężko jest na nie odpowiedzieć. Minuty mijają, malec czeka z otwartą buzią, a rodzic panikuje, bo jak to – dyskutować z maluchem o takich rzeczach? Gdzie znaleźć odpowiednie słowa? Jak zaspokoić dziecięcą ciekawość i równocześnie młodego człowieka nie zszokować i nie wystraszyć? A może skłamać, albo po prostu zwrócić jego uwagę na coś innego?

Tego robić nie wolno. Nawet, jeśli sami czujemy obawę, jeśli nie chcemy na dany temat rozmawiać, bo nie umiemy, albo nie mamy wystarczającej wiedzy, dziecka nie można zbywać ani oszukiwać. Trzeba podjąć wyzwanie i potraktować je poważnie. Oczywiście odpowiednio do wieku. Najlepiej uzbroiwszy się wcześniej w niezbędne informacje z zakresu  dziecięcej psychologii, podane w praktycznej formie. Takiej, jaka jest dostępna na kartach tej książki.”

I rzeczywiście – choć mam spore doświadczenie w pytaniach dzieci i trudnych rozmowach czy to w domu czy w szkole  – w tej książeczce znalazłam też dla siebie dużo ciekawych porad! Polecam gorąco! I na zachętę dodaję jeden obrazek z tejże książki – poradnika:

Nie warto kłamać i oszukiwać. Narobimy tym więcej szkody niż pożytku!

Nawigacja wpisu

← Życie po 40-tce? Poznaj 10 niewiarygodnych faktów!
Życie i… lodówka. →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Mój Instagram

życie i książki

Czyste okna, nadzieja, okapi i inne zwierzątka. Alleluja!

14 kwietnia 2022
życie i ...

O pisaniu.

23 października 2022
życie i książki

Jesteś ważny, wiesz?

26 stycznia 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne – 4

11 lutego 2022
życie i ...

Dzień jak co dzień

2 grudnia 2022
życie i ...

Wczesne dzieciństwo

6 kwietnia 2024
życie i ...

Plontynki – czyli myśli różne

14 maja 2023
życie i ...

Wielkie piękno zmienności

24 maja 2025
życie i problemy

Zmiana.

29 października 2023
życie i problemy

„Kołyska”

16 grudnia 2021

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme