Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
zdjęcie do tekstu czapeczka i tożsamość, pokazuje tylko mój cień, zarys na ścianie, czarny w zestawieniu z jasnym słońcem

Czapeczka i tożsamość

Posted on 16 stycznia 202316 stycznia 2023 by Ola

O czym ja dziś będę pisać - o dzieciach, bo czapeczka, o filozofii, bo tożsamość, czy o... A, to zaraz. Na pewno o dzieciach, sama bym postawiła dolary przeciwko infacyjnym złotówkom, że skończę na pisaniu o dzieciach. Ale wiecie - i tu kurs złotówki nieco rośnie - filozofię też lubię...

Jest jeszcze trzecie wyjście. Coś, co łączy czapeczki i tożsamość. A tą rzeczą jest - moda.

Eee, że co?! Moda, modelki, Paryż, butiki, szpilki, cygaretki, długie nogi, kłótnie o wymiary, błyszczące magazyny - cały ten blichtr i połysk - jak to się ma do filozofii? I do czapeczki na głowie mojego dziecka???

A ja chwytam się pod boki i odpowiadam. Posłuchajcie.

Nasza wędrówka po świecie mody rozpoczyna się, kiedy dzieci są malutkie. Wszystko w nich takie tyci-tyci, te rączulki, te stópki, paluszki, sama słodycz, prawda? Gorzej, jak trzeba te słodkie rączki upychać w tycią kurteczkę a stópki wierzgają i zrzucają kolejne skarpetki. Ale na spacer wyjść trzeba, nie ma, że boli. I idziemy, pchamy przed siebie te parę kilo wierzgającej słodyczy plus wózek. A czasem na drodze pojawiają się inni ludzie… i wtedy zazwyczaj pada sakramentalne pytanie…

– Mamo, a gdzie czapeczka? Gdzie czapeczka? Taki guguś piękny, a chory będzie!

To nic, że wiatru żadnego, że wózek chroni dziecko i że mama wie lepiej. Przecież must have każdej dziecięcej mody to CZAPECZKA. Czy jest lipiec i pierdyliard stopni w cieniu czy umiarkowana wrześniowa słoneczna pogoda, CZAPECZKA musi być.

Ten mały kawałek materiału na głowie berbecia staje się pierwszym modowym wyzwaniem w jego życiu. Co zrobi mama, kiedy nad jej wózkiem i jej dzieckiem pochyla się coraz więcej głów i coraz głośniej krzyczą i skandują: “gdzie cza-pe-czka, gdzie cza-pe-czka!”? Ulegnie i ubierze? Nie ulegnie i będzie iść własną drogą? Podda się presji? Będzie mieć wyrzuty sumienia? Jak się zgodzi na czapeczkę, to co przyjdzie potem? Różowe falbanki dla córeczki, niebieskie moro dla synka? Broń Boże odwrotnie? A czy zdanie jej dziecka będzie się liczyć? Co ważniejsze – jednostka czy społeczeństwo?

Tak, wychowanie to nie jest taka łatwa sprawa! Nawet, jeśli chodzi “tylko” o czapeczkę.
Powiecie, że to nie kwestia mody, tylko zdrowego rozsądku, troski. A ja spytam, dlaczego w takim razie w innych krajach o zbliżonym klimacie, czasem nawet zimniejszym, traktuje się dziecięce czapeczki inaczej? My mamy inny styl. U nas panuje inna moda. Inne stereotypy…

A propos mody i kolorów, to mam ciekawostkę, usłyszałam o tym kiedyś od mojej córki. Otóż kolory niebieski i różowy były jeszcze na początku dwudziestego wieku traktowane odwrotnie niż dziś – niebieski dla dziewczynek (kojarzony z delikatnością i kobiecością), różowy dla chłopców (bo bliżej mu do dumnej i zdecydowanej czerwieni). Zmieniło się to, w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, na skutek działań – uwaga, kogo? czego? – czołowych projektantów odzieży i świata mody. Tadam!
Można o tym poczytać tu:

M jak mama

Mamo to ja

Tak mimochodem wspomnę, że ja sama pchałam wózki z moimi słodkimi jednostkami ubrana z lekka dziwnie: nosiłam to, co mi szybko wpadło pod rękę i było wygodne. Rozciągnięte spodnie w kolorowe wzorki, takie co można było kupić na ryku za parę groszy, koszulki, co to mogły i do spania służyć i do chodzenia, rozwleczone sweterki, też kolorowe, ale zwykle w zupełnie odwrotnej kolorystyce niż spodnie… Nie było to związane z podążaniem za trendami mody. Nie wiem, co wtedy panowały za trendy w modzie. Czy jednak czegoś tym strojem nie wyrażałam, chcąc nie chcąc?

I tak płynnie w naszej wędrówce przechodzimy do tego, jak moda łączy się z wyrażaniem siebie i poczuciem tożsamości.

Czy można uciec od wyrażania siebie poprzez modę?
Akurat te a nie inne ubrania trafiły do naszych szaf. Decyduje cena, czas, materiał, wygoda, praca, własne preferencje – to oczywiste. Poruszamy się w obrębie swojego świata, swojej rzeczywistości, swoich wyobrażeń o modzie i mamy wpływ na to, co kupimy i potem znajdziemy w swojej garderobie. Ja kierowałam się wygodą, nosząc rozciągnięte spodnie w okresie urlopu wychowawczego. I ceną. Ludzi i tak bardziej interesował brak czapeczki. I twierdzę, że ten właśnie kolorowy ubiór podkreślał moją tożsamość – pokazywał, że akurat teraz jestem w takim momencie życia, kiedy elegancja, luksus i czas to towary nie do zdobycia. Albo że stawiam inne towary na pierwszym miejscu, a do tych powyżej kiedyś wrócę. Jeśli zechcę.

Bo to CHCENIE jest tu kluczowe.

Miałam kiedyś znajomą, która chodziła wciąż w dżinsach i tiszertach. Nie widziałam jej w luźnej, codziennej sukience. Wiecznie dżinsy. Tiszert i ewentualnie narzucony sweterek. I mówiła zawsze tak: “Ja tam nie mam czasu na interesowanie się modą. Noszę to, co wygodne! I szkoda to wyrzucić, zobacz, a moja siostra już tego nie nosi. A taka to fajna bluzka jeszcze! Wstyd wyrzucić!”. I tak sobie wtedy myślałam, wow, to jest dopiero petarda! Jak ona żyje z dala od mody! Jak dla niej moda jest obojętna!

Ale! Jest tu pewne ale. Czy moja znajoma zdołała uciec od wyrażania swojej osobowości? Jej dżinsy, jej koszulki stały się jeszcze bardziej widoczne na tle reszty moich znajomych. Zaczęły budować obraz kogoś, kto dba o środowisko. Kto ma zrównoważoną hierarchię wartości. Kto pomoże określić, co jest w życiu ważne. Kto nie ulega kaprysom. A mi osobiście zaczęło krążyć po głowie pytanie: czy ubrana w zwiewną sukienkę byłaby mniej wiarygodna? Mniej rzetelna?

Kluczowe jest CHCENIE. Kierując się logiką oszczędności i prostoty, jednocześnie moja znajoma odrzucała sukieneczki, fikuśne bluzeczki i sztruksy i pozwalała im iść na śmietnik historii, bo one już nie wyrażały nic dla niej ważnego. Jest w tym też logika wygody. Też lubię wygodne spodnie i koszulki. Ale lubię też przecież przewiewne sukienki na lato, też są wygodne! Gdzieś głęboko w sobie mamy to poczucie, że coś chcemy ubrać, bo to tanie, wygodne, nie do zdarcia itp., ale rzeczy obok już nie chcemy ubrać, choć też jest tania, wygodna, nie do zdarcia itp. Ale nie wyraża już nic o mnie…

Skoro przytaczam anegdotki, to mam jeszcze jedną, posłuchajcie.
Swego czasu zaczytywałam się w “Domu nad rozlewiskiem” Małgorzaty Kalicińskiej. Lubiłam tę książkę, była moim osobistym wprowadzeniem do feminizmu. Utkwiła mi w pamięci scena, kiedy Małgośka, bojąc się wypaść z obiegu i bojąc się utraty pracy zaryzykowała metamorfozę – zmieniła ubrania, zmieniła fryzurę – szał! I oczywiście nie było to takie proste. Pracę straciła. Ale scenka ta fajnie pokazuje nam, jaka siła tkwi w opowieści o modzie.

Opowieści wszak rządzą światem.

Przypominam też sobie moją mamę. Czasami z rozrzewnieniem opowiada ona o swoich młodzieńczych peerelowskich latach, kiedy to dostała w Peweksie sukienkę a’la płaszczyk, dżinsową, zapinaną (rozpinaną) i jedyną w swoim rodzaju. Czuła się… wyróżniona z tłumu. Podkreślona. Niczym kolorowy ptak wśród gołębi i wróbelków.

Podkreślenie to dobre słowo, pasuje do mody i tożsamości.

Ubiór nie tyle nas określa, co podkreśla.
Wśród rzędu takich samych garniturów, mundurków, słów, opinii – nagle my. Ja. Chcę zabłysnąć.
Chcę pokazać, że tu jestem! Macham do ciebie! Widzisz mnie? Właśnie mnie, w kolorowej sukience w kwiaty, w dżinsowym płaszczyku, w tiszertach po starszej siostrze… To jestem ja.

Mama Muminka w swojej szafie miała tylko torebki. Tata Muminka tylko swój cylinder. Nic więcej nie było im potrzebne do wyrażenia tego, kim są. Nic więcej nie było im potrzebne, żebyśmy MY wiedzieli, kim ONI są. Do tego, żeby tworzyć tezy o modzie, potrzebny mi jest drugi człowiek. Jestem dla niego jak książka, którą on, czy tego chcemy, czy nie, czasem nieświadomie, oceni po okładce.
Oczywiście jesteśmy na ogół zbyt mądrzy, żeby ulegać stereotypom, taką przynajmniej mamy nadzieję…

Czy ubiór określa naszą tożsamość? Pomaga budować to, kim jesteśmy?
Pomaga, nie decyduje ostatecznie. Miejsce naszej tożsamości jest gdzie indziej niż w kawałkach materiału, nakryciach głowy i rodzajach obuwia, choć jednocześnie nie da się całkowicie rozdzielić.
Jakaś sekretna pępowina łączy człowiecze wnętrze z widocznym dla reszty zewnętrzem. Może dżinsowa. Może u niektórych jedwabna. U mnie taka w kwiatki i wygodna.

Jesteście gotowi pójść ze mną jeszcze dalej? Droga będzie teraz trudniejsza, bardziej wyboista. Z kamieniami i z dziurami, uważajcie.

Uważajcie, bo zadam trudne pytania.

Wyobraźcie sobie, że ubiór nic nie znaczy. No fajnie by było, ale coś zaczyna uwierać, jakiś kamyk w bucie się pojawił, prawda? Ubiór nic nie znaczy… ale ty, córeczko, nie wychodź w za krótkiej sukience, to niebezpieczne. Ubiór nic nie znaczy, ale… słuchaj, nie bierz już tej tęczowej torebki ze sobą, po co ryzykować. Po co PROWOKOWAĆ. Nie ubieraj tej kurtki, wyglądasz jakoś… gejowato. Boże, taką ty z siebie szmatę zrobiłaś?! Tylko jedno ci w głowie! A ta znowu w swoim ciasnym garniturku, przecież ona ledwo w tym może oddychać, głupie to, co nie? Widzieliście tą? Modelkę chce z siebie zrobić, taka zawsze wymuskana, pod kolorek ubrana, jak jakaś dziunia z serialu. Pewnie w domu tylko przed lustrem siedzi. O, ten czarny golf, znowu on go nosi, chce wyglądac na takiego myślącego, inteligentnego, śmiechu warte!

Tak, ja sama jedno zdanie z tych powyższych kiedyś powiedziałam. Wstyd mi. Dziś przynajmniej mogę z doświadczenia skorzystać i nigdy więcej tego błędu nie zrobić.

Iran. To już nie kamyk, to już nie głupia gadka. To wyroki śmierci za to, że ośmielono się sprzeciwić. W kwestii włosów i ubioru – na wierzchu. W kwestii wolności i prawa do swojej tożsamości – głębiej i naprawdę. Mahsa Amini, 22-latka, ubrała spodnie i odkryła włosy. Za to została tak brutalnie pobita, że skończyło się to jej śmiercią. W wyniku społecznych protestów dalej popłynęła krew, do dziś wyroki kary śmierci są wykonywane na uczestnikach demonstracji. Wg danych Wikipedii (kliknij, żeby sprawdzić) wśród wszystkich zabitych jest też trzydzieścioro czworo dzieci.

Ubiór nic nie znaczy? Masz szczęście, jeśli możesz tak o sobie powiedzieć.

Na fali w ciągu ostatnich lat jest książka „Opowieści Podręcznej”, nie trzeba opowiadać jej treści, wszyscy znają przez serial, ale zwróćcie uwagę, jak w wymyślonym totalitarnym kraju, w Gilead, funkcjonują stroje: czerwone suknie dla Podręcznych, błękitne dla Żon, inne dla służących w domu Mart. Jak idziesz ulicą, każdy wie, kim jesteś. Nie uciekniesz. Nie prześlizgniesz się przez druty, nie uciekniesz za mur. Każdy wie, kim jesteś. Opowieść o życiu w wybranym dla ciebie kolorze i imieniu, jest przejmująca. Margaret Atwood przedstawiła świat na skraju jawy i snu, gdzie życie jest jak koszmar, jest jak brnięcie przed siebie w błocie, gdzie przeszkadzają toporne trzewiki, długa suknia jest ciężka od ziemi i namokła od wody, jest jak tarcza celownicza dla ścigających, nikt nie ma widzieć osoby, mają widzieć czerwoną sukienkę, mają widzieć biały kaptur na głowie, nie strzelasz do człowieka, strzelasz do jego stroju, do pasiastego stroju więźnia, on nie jest niczym więcej, przecież widzisz… Widzisz ubranie. Widzisz szkarłatną literę. Widzisz przykrótką halkę.

Kolor wrogiego munduru.

Chodź, wracamy. Zrobiło się strasznie. Jeszcze tylko…
Biały fartuch lekarza. Szary strój zakonnicy. Sutannę księdza. Garnitur prezesa. Żakiecik nauczycielki.
Rozciągnięty sweter mamy pchającej wózek.

I nie, nie o to idzie, żeby zobaczyć ich bez uniformów i ubrań. Idzie o to, żeby zobaczyć ich POMIMO.

Ubranie, modne, niemodne, narzucone, wybrane – jest tylko dodatkiem do tożsamości.
Poprzez modę możemy wyrazić siebie? Odpowiedź jest bardzo życiowa – możemy. Ale nie musimy.
To zależy.

Nawigacja wpisu

← O marzeniach i życzeniach
Jesteś ważny, wiesz? →

1 thought on “Czapeczka i tożsamość”

  1. Basia pisze:
    18 stycznia 2023 o 18:25

    OLU trudny a raczej bardzo trudny temat.Zgadzam się prawie że wszystkimi Twoimi odczuciami. Rzeczywiście moje (prawie 70 latki)pokolenie skazane było na modę którą akceptowały nie tylko mamy ale babki i prababki . Dzisiaj jest trochę inaczej. babcie które kochają swoje wnuki pozwalają swoim wnukom a zwłaszcza wnuczkom wybierać z szafy samodzielnie. Przyznam jednak ,że w moim przypadku był to proces bolesny .Jestem dumna ze swojej wnuczki że od najmłodszych lat była uparta i zmuszała nas dorosłych do zaakceptowania Jej wyborów. Bardzo często dotyczyło to ubioru. Dzisiaj moja wnusia jest bardzo asertywną osobą a raczej dzieckiem, dobrze radzi sobie ze stresem i porażką i myślę że to właśnie ta przywołania przez Ciebie czapeczka której nie chciała, jej determinacją wychowała nas i pozwoliła naszej filigranowej Ani rozwinąć skrzydła i osiągać sukcesy . Cieszę się OLU że poruszyłaś ten temat.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Mój Instagram

życie i ...

Sto lat, kotku!

3 grudnia 2021
życie i ...

Życie i… cierpliwość.

24 lutego 2024
życie i problemy

Zmiana.

29 października 2023
życie i problemy

Rozmyślania o depresji dzieci i młodzieży

23 marca 2023
życie i ...

Bajka – przeplatajka

30 listopada 2024
życie i książki

Czytam z sentymentem

6 maja 2023
życie i ...

Życie po 40-tce? Poznaj 10 niewiarygodnych faktów!

21 maja 2022
życie i problemy

Rodzice, dzieci i… emocje.

7 sierpnia 2022
życie i ...

Plontynki – czyli myśli różne

14 maja 2023
życie i ...

Całkiem nowy synek

26 września 2021

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme