Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
o marzeniach i życzeniach - zimne ognie jako cała dekoracja sylwestrowa, a ja w dresowej bluzie

O marzeniach i życzeniach

Posted on 30 grudnia 202231 grudnia 2023 by Ola

Opowiem wam o marzeniach i życzeniach. I o mojej nocy sylwestrowej. Raczej antysylwestrowej!

Jest tu ze mną ktoś, kto nie lubi sylwestrowej nocy?

Ktoś, kto też przewraca oczami na konieczność:

– siedzenia do północy, albo, o zgrozo, i dłużej!

– udawania, jak to bardzo się cieszymy na Nowy Rok – co najmniej jak Kłapouchy. Hip. Hip. Huraaa.

– opychania się nocą – nie cierpię jeść w nocy!

– inteligentnego i błyskotliwego rozmawiania o porze, która służy do SNU. U mnie to dwudziesta druga. Potem szczytem inteligencji  w rozmowie staje się tajemniczy uśmiech, który oznacza, że kompletnie nie mam pojęcia, o czym wszyscy mówią…

– wbicia się w jakąś dziwną kieckę, która wszędzie drapie i ściska.

O piciu nie wspomnę, bo to już od dawna nie moje klimaty. Nigdy specjalnie nie były, a na starość na sto procent uważam, że są lepsze sposoby na życie niż piwo czy wóda.

Jesteście też antysylwestrowi?

Może nie, może wam ta jedna noc jest właśnie potrzebna, marzycie o gajerku, wystrzałowej sukience, makijażu. Może chcecie długą grudniowo – styczniową noc osłodzić głośnym śmiechem, tańcem, cekinami, kolorowym okiem, zabłyszczeć… To spoko. To, że ja tego nie lubię, to jeszcze nic nie znaczy.

Ale ja serio nie ogarniam. Totalnie nie moja wymarzona noc.

Moja sylwestrowa noc jest pełna melancholii i smutku – bo coś przeminęło, coś się zakończyło i nie powtórzy się żaden dzień i żadna noc, a przecież jeszcze tyle rzeczy do zrobienia… A drugie tyle mogło być zrobionych inaczej… Tylu złych wydarzeń można było uniknąć… Nadzieja, że od magicznej daty „Pierwszy stycznia” nagle będzie lepiej, jest fatalnie złudna. Wiadomo, że coś będzie nie tak. Pytanie tylko kiedy i z której strony. Fatalistka ze mnie? Ha, raczej realistka!

Chyba, że jakieś błędy zależą ode mnie i coś sobie przemyślałam, i wiem, co mogę zmienić. Bywa i tak. Może odkryłam, na co mnie stać, a na co jednak nie. To, co już było – jednak mnie nie złamało. Jestem. Wciąż. Na przekór. A przede mną kolejna wiosna.

Moja noc sylwestrowa, choć smutna i długa, to leciutko błyska zielonością i obietnicą słońca. Smutna, ale tym mądrym smutkiem, co mówi: „Nie jest łatwo, nigdy nie było i nie będzie. Ale spróbujemy, dobra? Obiecujemy sobie – żyć. Nie szczęśliwie, nie lekko, nie bez problemów. Po prostu żyć z tym wszystkim i szukać dobrych chwil. Chodź, teraz się przytul się, teraz się wypłacz, żeby jutro znaleźć odwagę.”

Wreszcie moja sylwestrowa noc jest w piżamie! Ewentualnie w luźnej, ulubionej sukience w kwiatki. I na boso. Ulubione jeansy też będą na propsie. Nie wiem, czy to czasy się zmieniły, czy moje nastawienie wydoroślało, ale jak nie chcę ubierać błyszczącej cekinowej kiecki, to nie ubieram. Tak samo z piciem – nie chcę, nie piję. I absolutnie nie widzę potrzeby tłumaczenia się komukolwiek.

I jeszcze coś przyznam: życzeń na Nowy Rok też specjalnie nie lubię. Niech się spełnią twoje sny? – Serio?! Nie, no dziękuję bardzo. Mojemu mężowi śniło się ostatnio, że jesteśmy wszyscy uwięzieni w kazamatach i próbujemy uciekać. Także tego… Niech mu nikt nie życzy spełnienia snów.

Spełnienia marzeń? – a tu moja bujna wyobraźnia literacka podsuwa obrazy ze wszystkich opowieści, gdzie marzenia się spełniały i przynosiło to same zgryzoty i problemy. Jak to mówią zgryźliwi blogerzy: „Jak Pan Bóg chce ci zrobić na złość, to spełnia twoje marzenia”.

Wiesz, co możemy sobie życzyć? Siły, żebyśmy mogli sami po swoje marzenia sięgnąć!

Właściwie już nic więcej nie musimy sobie mówić. Jak będę silna, to zduszę swoje lęki, nie poddam się obawom. Jak będę silna, to będę umiała poprosić o pomoc.

Jak będę silna, to będę umiała pomóc sama sobie, będzie mnie stać na to, żeby spojrzeć sobie w oczy. I zobaczyć w nich, czego chcę naprawdę.

I nie, wszechświat nie zmieni nagle biegu, nie zatrzyma się i nie zacznie kręcić wokół mnie, obrzucając swoimi pomyślnościami. Dalej będzie rzucał kłody pod nogi i chłostał po klacie. Wszechświat i los są ślepe, okrutne, chaotyczne i miotają nieszczęściami jak rządzący pomysłami i nigdy nie wiemy, co spadnie akurat na nas. Czasami jedyne, co możemy zrobić, to pokazać rozkapryszonemu losowi osiem gwiazdek i odpowiedni palec. Na przekór. Bo jeszcze jesteśmy. I będziemy –  na swoich warunkach. Mamy siłę! Odwagę! Jak jeszcze nie mamy – to znajdziemy! Wykopiemy, wyszarpiemy, choćby zębami! Choćby delikatnie, kawałek po kawałku, odnajdując jej co dzień troszeczkę więcej, aż staniemy z westchnieniem ulgi myśląc, że właśnie tu chciałyśmy być, właśnie tak.

Tego też Wam wszystkim życzę – nieprzebranego morza wewnętrznej odwagi i siły.

I dziękuję za cały rok bycia ze mną na blogu. Za wszystkie słowa otuchy, że to, co robię – piszę – robię dobrze. Że warto. Pewnie niejedną sylwestrową łzę uronię na myśl, jak bardzo się cieszę, że mam swój kawałek klawiatury i ekranu, i że wy tam, po drugiej stronie, jesteście i czytacie! Mogę się dzielić z wami uśmiechem, opowieściami z wyobraźni, ale także poważnymi myślami o wychowaniu… Polecać książki, a potem wiedzieć, że chociaż jedna osoba coś z polecajek przeczytała! I podobało jej się! W środku mnie skacze wtedy taka mała dziewczynka z kitkami i cała się cieszy i szczerzy w tysiącu uśmiechów.

Nie jestem absolutnie pewna, czy obiektywnie rzecz biorąc dobrze robię, że piszę. Czasem jestem totalnie zagubiona. Pojawiają się nowe pytania i nowe problemy. Jestem zmęczona, też bywa, bo to trochę jak praca na drugi etat. Doba ma wciąż za mało godzin, zdarza mi się kanapki na obiad zrobić, zakupów zapomnieć, pomylić daty…

Zdarzają mi się takie rozmowy z samą sobą we własnej głowie:

– No i znowu nie mam czasu! Znowu ubrania nie wyprasowane!

– Nie masz czasu, mówisz?

– No nie mam. Mam za to wyrzuty sumienia, że nie jestem perfekcyjną panią domu, bo sobie siedzę i piszę…

– Czy ktoś w twoim domu cierpi? Chodzi brudny, głodny?

– No nie. Ale potykamy się o niepoukładane rzeczy. Nie mam czasu upiec domowego chlebka.

– A jak się czujesz, kiedy piszesz?

– Jak się czuję? Szczęśliwiej!

– Mogę ci coś doradzić, jako twoje drugie, wymyślone Ja?

– Dawaj!

– Weź zostaw to pisanie, a zamiast tego rób dwudaniowy obiad, czyść podłogę, szoruj, umyj okna dwa razy w tygodniu. Perfekcyjne Pani Domu będzie szczęśliwa!

– Ale ja nie będę!

– No właśnie. Rozumiem, nie chcesz nic zaniedbać, ale o sobie też musisz myśleć. Zrób listę zadań. Oddeleguj jakieś. Pokaż dzieciom, że warto dbać o ważne dla siebie rzeczy. A jak coś się raz nie uda, to nic się nie stanie, zrobisz później. Kochasz pisać? To pisz…

Nic nie jest nam dane raz na zawsze. Jeżeli coś kochasz – musisz o to powalczyć. Nawet sam/a ze sobą. Dlatego raz jeszcze życzę – odwagi i siły.

Całusy – Wasza pisarka Ola.

Ps. 1 Życzenia przesyła też mój Piotrek:

„…zdrowia, żebyście nigdy nie chorowali,

Żebyście się cieszyli z prezentów

I żebyście się zawsze uśmiechali

I żeby nikt na was nie krzyczał!…”

Tako życzy Wam mój mały mądraliński!

Ps. 2 Jeszcze mam dla Ciebie coś:

Do mojego Czytelnika

Kim jesteś – Ty, po drugiej stronie ekranu?

Co czujesz?

Temu lepiej, temu bez różnicy, temu ciekawiej, temu – jestem przyjacielem.

Czy to, co spod mojej ręki wychodzi – zmienia Ciebie?

Uśmiechasz się?

Wyciągam do Ciebie rękę, czujesz to?

Ja i Ty.

I wszystko co pomiędzy.

trzy antysylwestrowe zdjęcia - ja, zimne ognie, dresik, bluza, uśmiech

Nawigacja wpisu

←  Co przynosi Gwiazdor pod choinkę? Książki!  
Czapeczka i tożsamość →

5 thoughts on “O marzeniach i życzeniach”

  1. Monika Kudryk pisze:
    31 grudnia 2022 o 13:07

    Powiem tak, a nawet napiszę kiedyś bawiłam się w tę noc do białego rana w świecącej kiecce, do tego alkohol, głośna muzyka. Od sześciu lat nie piję żadnego alkoholu, tak po prostu, czuję się wolna. Od kilku lat noc sylwestrowa jest dla mnie normalną nocą jak każda inna. Cieszę się, że spędzam ją w domu, w którym czuję się dobrze. Nie tęsknię za tamtym szaleństwem.

    Odpowiedz
  2. Hanna pisze:
    31 grudnia 2022 o 18:51

    Nie lubię Olciu sylwestrowej nocy już dawno a dziś szczególnie strzelają cały czas i dzieciaczki na dole się pobudziły. Kasia Piotr mają przechlapane no ale co zrobić są jeszcze chore. taki czas. Jestem sama Andrzej w pracy ja w piżamie i kaszel mnie dusi ale obłożyłam się cytrusami słodyczami (tylko trochę), upiekłam ciasto jest ok. też wam życzę piżama party, twój wpis jest piękny, jestem z ciebie dumna.

    Odpowiedz
  3. Hanna pisze:
    31 grudnia 2022 o 19:04

    Ja bardzo lubię czytać twoje wpisy dodajesz mi siły i piszesz dowcipnie ze się uśmiecham. Dziękuję za życzenia od Piotrusia są bardzo cenne kochany mądry chłopiec. Kocham cię ❤️❤️❤️

    Odpowiedz
  4. tastelife.pl pisze:
    20 lutego 2023 o 12:08

    My spędziliśmy sylwestra w szpitalu. Pierwszy sylwester w 4 i niestety synek trafił do szpitala. W sumie już dawno przestałam szaleć w tę noc ;-). Wolę z rodziną na spokojnie 😉

    a co do dat – nigdy nie zakładałam, że od Nowego Roku nagle coś się zmieni i będzie magia, ale z drugiej strony 9 lutego skończyłam 30 lat – i mam przeczucie, że teraz coś się zmieni i będzie to przełomowy rok – pod warunkiem, że będę nad tym pracować 😉

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      23 lutego 2023 o 15:25

      na spokojnie – jak najbardziej, polecam – a zobaczysz, jak to się docenia po czterdziestce, hehe 🙂 a szpital – to już w ogóle najgorzej… Jak to mówią, byle zdrowie było…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Przymierzanie tożsamości - Przebieralnia na kawałk Przymierzanie tożsamości -
Przebieralnia na kawałku tektury w starej hali, 
w środku nocy, 
w pokojach z pootwieranymi drzwiami, 
wśród zbyt głośnej samotności
Przy regale, gdzie niewidzialne miasta, niewidzialne biblioteki, tam najpiękniej, chodźmy w to nie-bycie, 
brnijmy w zaprzeczenia
Określanie, poprawianie, wymazywanie 

- a świat - podobno jest

________________
#kolażoweopowieści dla @herbarium_cieni 
- a temat: mój kawałek świata. Taki jakiś mało pewny siebie ten porwany kawałek, ale cóż, ja tam się na świecie nie znam, idę poczytać (wypożyczyłam dziś pierwszą część Silva Rerum Kristiny Sabaliauskaite) 

#gdziespomiedzy
Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "mi Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "minęły dwa tysiące lat, a ta scena wciąż mnie porusza".

Albo tak: "na cmentarzu żydowskim 
są najstarsze drzewa

Kruk
kantor oniemiały 
nie śpiewa

Nad drzew wierzchołkami 
ciężką jesienną chmurą
przechodzą tysiącami

Wychodźcie im na spotkanie 
zamknięci w pałacach pomników 

Razem przez deszcz siekący
przez błyskawice
iść wam dziś trzeba

Ci którzy miejsca swego nie mają 
którzy sami są ogniem i deszczem
Teraz się z wami bratają

Bo jeszcze 
nie koniec ich końca
nie koniec"

I te dziewczynki, Miriam i Reginka (tak, imiona są ważne) - niech się też dziś pojawią - bo może i bez pożegnania się odchodzi, ale nam pamiętać - trzeba.

 #juliahartwig
Co tam w czytaniu? A podzielę się: Ostatnie rozd Co tam w czytaniu? A podzielę się: 

Ostatnie rozdanie - powieść o jednym ciołku i drugim matołku, on się boi i tajemniczo, melancholijnie milczy, ona pisze długie listy już do końca życia, choć nie dostaje odpowiedzi. Dodać do notatek z życia: chujowe to. Ale przeczytać naprawdę warto, tak serio.

Już nie chcę być człowiekiem, Pieter van Os, - podtytuł: opowieść o przetrwaniu Zagłady. Przypomina ten reportaż Czesałam ciepłe króliki, też jest o losach kobiety, która umiała rozdzielić siebie od zła i ocalić wiarę w dobro. Tytuł jakby bardziej od autora spisującego jej historię. 

Niewidzialne biblioteki - czytam dla tej niepojętej przyjemności zanurzania się w inne światy. Wyobraźnia, ślady innych lektur,  pisanie by nazwać zjawiska, ale też ogrom miejsca dla czytelnika. Metaforyczne. Taka dobra ucieczka w słowa. 

Anioł Esmeralda, Don DeLillo - zapomniałam dodać do przeczytanych parę miesięcy temu i teraz zostało wspomnienie, że czytałam coś bezwzględnego. Opowiadania o tym, co w ludziach trudne, złe, przegrane.
___________
Co jeszcze? Nic, tylko życie:) 

#gdziespomiedzy
Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Mój Instagram

życie i książki

Czyste okna, nadzieja, okapi i inne zwierzątka. Alleluja!

14 kwietnia 2022
życie i ...

Czarno-biały styczeń

28 stycznia 2024
życie i książki

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 1

30 kwietnia 2022
życie i ...

Kucyk polny

26 września 2021
życie i książki

Opowieści rodzinne. Jędrek. Zima – część 1

28 stycznia 2022
życie i problemy

Bądźmy dla siebie dobrzy. Rozmowa z Anielą Szafran

30 czerwca 2024
życie i książki

Opowieści rodzinne – 4

11 lutego 2022
życie i problemy

Czas.

2 sierpnia 2022
życie i ...

W czym posadzimy dzikie łąki?

18 stycznia 2026
życie i książki

Przedwiośnie – część 1

18 lutego 2022

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme