Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
dziewczyna z balonikiem na plaży, symbolizują cierpliwość w wychowaniu

Życie i… cierpliwość.

Posted on 24 lutego 202424 lutego 2024 by Ola

Wsłuchiwaliście się kiedyś w słowo cier-pli-wość?

Ja słyszę w nim ciernie i ości. I bardzo mi to pasuje…

Bo to trudna rzecz, ta cierpliwość.

Chodźcie, coś wam pokażę:

*** sklep

­­- Maaamooo! Ja to chcęęę!!! Łaaa!

Aż mnie ciarki przechodzą, nie chcę pisać dalej, brr. Wszyscy to znamy. Cierpliwość czmycha gdzieś w najdalszy kąt, a mama chętnie też by się tam schowała.

***szkoła

– Nie wejdę! Nie pójdę! Nie zrobię!

Alternatywa:

– Wejdę! Pójdę! Zrobię!

Byle na odwrót, niż nakazuje rozsądek. I bezpieczeństwo.

***śniadanie

Ląduje na podłodze. Albo na głowie. Albo na śpioszkach, jeżeli akurat zapomnieliście założyć śliniaczka.

***przystanek autobusowy, dworzec

I głos z megafonu. Ten o opóźnieniu. I pada. Wieje. Śmierdzi. Ktoś obok pali a ktoś głośno do telefonu opowiada ze szczegółami o swoim życiu. A ty oczywiście już jesteś spóźniona.

***sklep, ale bez dziecka

Kolejka do kasy idzie coraz sprawniej, szybciej! Ale nie ta, w której akurat stoisz…

***trening na siłowni po tygodniu

A ty stwierdzasz, że właściwie już masz dosyć wyrobione mięśnie, wszystko gra i dziś obejrzysz film. I jutro też. Coś do podjadania też się przyda, no ba! Na te głupoty z wymachiwaniem hantlami już nie masz cierpliwości. Po cholerę…

***toaleta

I otwarty na oścież kibelek. Obok pusta rolka po papierze. Nie, przecież nigdy nie prosiliście, żeby jedno zamykać a drugie wymieniać! Nigdy!

***słuchanie wieści dziwnej treści o polskim sejmie

Ty, już teraz nic głupszego nie mogą zrobić! A tu niespodzianka…

***życie

Wciąż i wciąż. W kółko. I często nie tak, jak sobie wyobrażałaś.

W środku zamieniamy się w bulgocącą wodę. Wrzenie. Stan wręcz krytyczny, jak nie wykrzyczymy czegoś z siebie, to pękniemy. Puff, jak balonik. W końcu wszystko ma swoje granice, nasza cierpliwość też!

Tylko… ten wybuch przynosi tylko krótkotrwałą ulgę, zaraz za nim przychodzi wstyd i poczucie winy, tłumaczenia. Niektórzy odważą się przeprosić, inni wpadną w gorycz i żal do siebie, że miało być inaczej a wyszło jak zwykle.

Ot, zabrakło tej magicznej cierpliwości…

A czasem trzeba wyciągnąć rękę do siebie samego i do tego wszystkiego, co jest w nas skłębioną kulką smutku i złości.

– O, jesteś. A na długo wpadłeś, Smutek?

– A nie wiem, tak sobie na razie u ciebie w głowie posiedzę…

– No to chodź, siadaj. Średnio mam ochotę na twoje towarzystwo, ale wiem, że łatwo się ciebie nie pozbędę.

– Hehe. Patrz no, jak to jeszcze wczoraj takie plany miałaś na dzień pełen zadań, a dziś, przez mnie, nic nie zrobisz… Siedzisz w fotelu, patrzysz na chmury i nic nie robisz. Przepraszam, to przez mnie, to takie… smutne…

– No, Smutku, wiem. Ale dziś sobie popatrzę przez to okno a jutro już będę mieć dość. Jutro już ciebie nie będzie. Wiem przecież, znam cię nie od dziś.

Przepływają za oknem wszystkie szarości, deszcze, czarno-białe zdjęcia, przepływa żal. Widzę siebie, jak krzyczałam, że już nie wytrzymam „ani minuty dłużej! No żesz do cholery jasnej, czy ty mnie nie rozumiesz?!” i te wpatrzone we mnie przestraszone oczy swojego własnego dziecka.

Widzę, jak zacisnęłam zęby z żalu, że mąż mnie nie zrozumiał, a już nie miałam siły tłumaczyć. Zresztą, no ludzie, czasem naprawdę się zastanawiam, ile razy trzeba pewne rzeczy tłumaczyć!

Widzę, jak odwróciłam się od jego wyciągniętej na zgodę ręki, bo duma urażona mi na to nie pozwoliła…

Widzę, jak zapomniałam o paru ważnych rzeczach, z pracy mnie w końcu wyrzucą, bo to im się skończy cierpliwość.

A może widzę, jak sama w końcu podejmuje decyzję, że czas spróbować czegoś innego, niż dotychczasowa praca? Może te moje wybuchy, brak cierpliwości, smutek szary – może one chcą mi coś powiedzieć?

Przemęczenie, przewlekłe choroby, rutyna, przygnębiające sytuacje, zmartwienia o bliskich – wszystko to odbiera nam tę naszą świętą cierpliwość.

Ja sobie czasem ten mój smutek zapraszam, bo chcę, żeby pomógł mi zrozumieć i poukładać życie. On też ma coś do powiedzenia, jak wszystkie inne emocje w mojej głowie. Im bardziej chcemy je ignorować, tym bardziej one tupią i łomocą w duszy.

(Chociaż Radość mogłaby tupać nieco częściej!)

Jak coś rozpala we mnie gniew, to wiem, że jest dla mnie ważne, bardzo. Na nieważne rzeczy nie zwracam uwagi. Gniew budzi we mnie na przykład kryzys migracyjny – bo to dla mnie ważna sprawa. Brak porządnego, rządowego namysłu nad reformą szkolnictwa – bo to dla mnie ważne. Bezsilność wobec niektórych sytuacji rodzinnych też budzi we mnie gniew, bo chciałabym, żeby niektórych problemów nie było. A one są. Może ten gniew popchnie mnie w stronę rozwiązań?… Może z gniewem też się warto zaznajomić, żeby nie wpadał niespodziewanie i nie przejmował nad nami kontroli? Rozpoznać, kiedy się zbliża i odpowiednio przygotować. Żeby nie zmiótł z naszego życia wszystkiego, co kochamy – bo gniew to też niszcząca siła. Zarówno wybuchający znienacka jak i tłumiony i wciąż spychany w zakamarki myśli i głowy.

A ze wstydem też się warto zaprzyjaźnić? Może lepiej mu drzwi zamykać przed nosem, żeby się za wygodnie nie rozsiadł. „Wstyd to kłamać i kraść” – lubię to powiedzenie, zwłaszcza jak ktoś mówi, że nie chce spełnić jakiegoś swojego drobnego marzenia, nikomu nie szkodzącego, bo się WSTYDZI. Bo co ludzie powiedzą.

Ano różne rzeczy pewnie powiedzą. I co? I wsio. I nico.

Jak już tak w tym fotelu posiedzimy i pogadamy sami ze sobą, to łatwiej będzie nam też będzie pogadać z innymi. Tu się zgodzić, tu przemilczeć, tu zaznaczyć, że masz inne zdanie. Na spokojnie. Jak się rozsupła kłębek emocji we własnej głowie, to łatwiej dostrzec takie same kłębki u innych ludzi – i ich zrozumieć. Także u swoich dzieci. Jak się uporamy ze swoimi emocjami, zrozumiemy, skąd się biorą – to łatwiej nam zrozumieć, co się dzieje w głowach naszych dzieci. I to zrozumienie jest kluczem do słynnej cierpliwości. Widzisz, jakie emocje targają zapłakanym parolatkiem, co nie może akurat teraz dostać tego, co by chciał, bardzo, bardzo, bardzo by chciał – i wzdychasz:

„No tak, ja też się denerwuję, jak nie mogę osiągnąć tego, co chcę. Tylko ja to już rozumiem, a ten biedak jeszcze nie. Zaraz z nim pogadam, niech się tylko uspokoi”.

„Ja też nie lubię publicznych wystąpień, nie będę zmuszał do nich swojego dziecka, znam ten lęk”.

„Ja czasami robię rzeczy, które kończą się klęską, choć były wspaniale zaplanowane, a co dopiero moja córka, która planować jeszcze nie umie a chce osiągnąć już wszystkie sukcesy i wspiąć się na każdą górę”.

Cierpliwość to nie obojętność na wszystko, co się dzieje wokół, ale wewnętrzny spokój, który mówi, że tak czasami jest. Że życie jest raz kolorowe, raz szare. Jak za oknem. Że muszę coś wiele razy tłumaczyć, żeby kilkuletni człowiek zrozumiał, dać mu też przestrzeń na zrozumienie samego siebie. „Czyli jak ja wpadam w złość i wrzask – myśli sobie mały Jaś – to mama i tak mi ni daje tego, co chcę. Bo nie może. A jak może mi dać, to daje bez moich wrzasków. Aha! Że też nie zrozumiałem tego szybciej! Tyle zmarnowanych lat!”. Miejmy tylko nadzieję, że pomyśli to przed osiemnastką.

Cierpliwość to równowaga.

Powiem wam na koniec o mojej ulubionej naukowej teorii, jeżeli chodzi o zrozumienie i cierpliwość wobec dzieci.

Gadzi mózg. Słyszę tę nazwę co jakiś czas, a przeczytałam o niej więcej w książce Stuarta Shankera i Teresy Barker, Self-Reg (Jak pomóc dziecku i sobie), Wyd. Mamania.

Powiem wam moimi prostymi, żołnierskimi niemal słowami:

Nasz mózg składa się z trzech części: kory nowej (tej od myślenia), części paleolitycznej  (tej od emocji i popędów) i części gadziej (najstarsza i najbardziej prymitywna część).

I to ten gadzi mózg przejmuje kontrolę, kiedy uzna, że zaistniało zagrożenie dla życia i bezpieczeństwa. Wyłącza myślenie, wyłącza kontrolę i człowiek staje się stworzeniem walczącym o życie – nawet, jeśli ów gadzi mózg uzna, że tym zagrożeniem jest, na przykład, kąpiel w wanience. A jak już się gadzi mózg włączy, to nie ma zmiłuj. Dziecko staje się wtedy rozpędzonym autem na autostradzie życia. Nie wyhamuje w sekundę, nie wyhamuje w minutę, nie ma zmiłuj, że się powtórzę. Postawiony w stan alarmowy organizm musi stopniowo odzyskiwać kontrolę i równowagę – mówiąc wprost – dzieciorek musi się wykrzyczeć. Dobra, wywrzeszczeć, przyznaję. Sąsiadki GOPS gotowe są wzywać. I w tym momencie nic nie daje żadne tłumaczenie, żadne groźby, równie dobrze możemy usiąść obok i cytować Odę do młodości, czy fraszki. Blablablabla. Dopóki nie przejdzie atak gadzi, czekamy. Jeżeli mamy do dyspozycji poduszki pod ręką, to możemy je podsunąć, żeby nasz gadzik w ataku furii nimi rzucał, bo nie możemy dopuścić, żeby zrobił krzywdę sobie lub nam. Do rozmowy na temat tego, co się wydarzyło, najlepiej wrócić w najbliższym czasie, kiedy dziecko będzie spokojne.

Rola dorosłego polega na tym, żeby jak najrzadziej dopuszczać do włączenia się gadziego systemu alarmowego – czyi nie dopuścić do całkowitego przemęczenia dziecka. Przechodziliśmy to w domu, kiedy pewien mały ktoś nie lubił kąpieli wieczornej. Lepiej szło, kiedy NIE był zmęczony, śpiący, głodny, rozdrażniony czymś innym, marudny. W takim stanie łatwiej i nam kontrolować własne emocje, prawda? Zadowolony człowiek, w każdym wieku, łatwiej podejmie się niekomfortowych czynności. I to jest całkowicie zrozumiałe.

Do całkowitej nauki kontroli nad emocjami dochodzi prawdopodobnie około 25 roku życia, ale na ogół dziecko, z którym o emocjach się rozmawia, radzi sobie w wieku już około siedmiu lat (uff!)

Nam hasło: „oho, gadzi mózg się włączył” pomagało okiełznać własną chęć krzyku. Jak wiedzieliśmy, że trzeba przeczekać, to było łatwiej. Nie marnowaliśmy energii na tłumaczenie czegokolwiek w tym momencie. Za to rozmawialiśmy później. W szkole też mi się ta wiedza przydaje, nie powiem, bo wiem i zgadzam się z tym, że pewnych etapów nie przeskoczę szybciej, niż dziecko i jego emocje będą do tego gotowe. A rozmowa zawsze się przyda.

Takie moje wychowawczo-życiowe złote myśli. 

Macie swoje sposoby na odzyskiwanie cierpliwości? Podzielicie się?

cierpliwość - różowy balonik i mama z dzieckiem na plaży nad morzem
dziewczyna z balonikiem nad morzem
ja z balonikiem na plaży
cień dziewczyny z balonem na murze
dziewczyna z balonem na plaży

Nawigacja wpisu

← Dziś jest już dobrze. Rozmowa z Anną Borkowską-Obojską
Przedwiośnie →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach
  • dziś jest tylko wyrazem
  • Bajki

Archiwa blogowe:

  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życi Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życio-pisarek. Czytałam Książkę o miłości, czytałam Hałas, teraz Najgorszego człowieka i uważam że nikt poza Halber nie umiałby pisać jak Halber. I już. Ja tą szczerość i odzieranie warstw biorę i zachłannie czytam.
O czym jest #najgorszyczłowieknaświecie pisał swego czasu cały bookstagram, pod tym hasztagiem jest mnóstwo opisów, ja już tylko dodam swój stary wierszyk o kocie, bo pasuje do okładki:

Mam takiego kotka
Mały dość jest, nieporadny, 
nawet chwilami zabawny 
Balkon na czwartym piętrze 
wydaje mu się idealny 
do skakania przy barierkach

Chyba nie wie co to lęk

Przychodzi 
i bez pytania czy może 
każe się głaskać 

On naprawdę nie wie 
Co to lęk

PS. Tak, to jest książka o lęku. 
Czytaliście? Lubicie ten styl pisania?
______________________________
Małgorzata Halber 
@mroczny_msciciel 
Najgorszy człowiek na świecie 
Wyd. Znak Literanova 
@znak_literanova 
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram  #małgorzatahalber #znakliteranova
Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który n Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który nam przyjemność przedstawić. Zanim przejdę do szczegółów, to powiem jedno: od września czytam dzieciom opowieści z tego cyklu i podoba się nam. A to najważniejsze. 

Cóż to jest, ów projekt i cykl?
Otóż Mateusz Racut - twórca Bajki na dobranoc - zaprasza nas do Lasu Mądrości, a tam czekają naprawdę sympatyczni bohaterowie: Lisek Dobrusek, Żabka Fajtłapka, Sowa Wiedzulka i inni. Przeżywają swoje leśne i życiowe problemy, raz będzie to złość i zazdrość, raz samotność, raz problemy ze zdrowiem... No samo życie, nieprawdaż? 
I cała magia bajek z Lasu polega teraz na tym, że problemy można rozwiązać... bez czarów. Żabka, Lisek, Dzik, Mrówka uczą się rozmawiać, oddychać, zastanawiać nad daną sytuacją a Lisek Dobrusek zawsze zapisuje w swoim pamiętniku, czego się dziś nauczył. I jest w tym piękna prostota, którą lubią dzieci. Lubią też powtarzalność bajek, ich przewidywalność i ciepło, które kryje się także w literackim języku opowiastek. 

Last but not least - są też kolorowanki do wydruku i wersje audio - taki bonus:) 

Nie poznałabym Liska Dobruska, gdyby nie propozycja współpracy ze strony twórcy - za co teraz naprawdę dziękuję. Po paru dobrych tygodniach sprawdzania i testowania - polecam. Polecamy! Bo dzieciaki-przedszkolaki najbardziej :) 

www.bajkanadobranoc.com
______________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #literaturadladzieci #współpraca #mateuszracut #bajkanadobranoc #całapolskaczytadzieciom
Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. Bliskie j Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. 
Bliskie jest mi szukanie słów na opisanie życia tu i teraz, ale także gdzieś z boku. Chwile które stają się metaforą, lub też zupełnie na odwrót - szukanie tego, co najprostsze, już bardziej przecież o codzienności i to tak do kości się nie da. 
Właśnie tak, posłuchajcie: "możliwe, że chodziło o proste sprawy: pokryte rdzą brzozy, jary, w których rodziła się noc (...). I jeszcze to: słowa, te, co robią nam w środku radykalne rzeczy". 
Możliwe wszak, że chodzi właśnie o to.

"I czytanie wierszy, czytanie wierszy, czytanie wierszy na głos".

Rytmiczne, uspokajające staccato...
________________________
Małgorzata Lebda
Mer de Glace
Wyd. Warstwy
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #małgorzatalebda #merdeglace #wydawnictwowarstwy
Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Takie wyważone - akcja, groza i humor w proporcjach, które pozwalają zanurzyć się w książce z przyjemnością.

A sama historia oparta jest najpierw o opowieści  rodzinne, sięgające jeszcze czasów powstania styczniowego, potem autor sięga po opowieści i kroniki kryminalne, dodaje też parę legend z gór świętokrzyskich. 
Siembieda scala to wszystko historią dwóch zwaśnionych rodzin, dla których honor = zemsta i kto tego równania nie rozumie, to do rodziny nie należy, koniec kropka. Ech, Jadźka, mogłaś pokochać kogo innego, a tak to szekspirowski dramat się ułożył... 

Dodam, że nie jest to właściwie typowy kryminał, trochę się wymyka gdzieś obok, powiedziałabym bardziej: opowieść kryminalna. Z panoramą zawieruchy dziejów w tle, bo jak na powstaniu styczniowym się zaczęło, tak kończy się w czasach programu Temat dla reportera. Nie szukamy z komisarzami sprawcy, nie grzebiemy z detektywami czy profilerami w głowach morderców - bo wiemy co i kto. A jednak zostajemy z pytaniem o tę naszą ludzką naturę... 

I z obrazem wosku skapującego z gromnicy, kiedy zostaje wydany wyrok.

Jesienna polecajka - jak najbardziej!

@znak_literanova @monika_i_ksiazki - współpraca barterowa - i to udana, dziękuję :) 
____________________________
Maciej Siembieda 
@maciejsiembieda
Gołoborze
Wyd. Znak Literanova
#wspolpracabarterowa
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #maciejsiembieda #gołoborze #maciejsiembiedagołoborze
#wydawnictwoznakliteranova
Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię tego nie nauczył - próba odpowiedzi. 
Próba, bo to pytanie na które nie będzie jednej prostej odpowiedzi. 

Więc - czy to próba udana? 

Dla mnie tak. Poradnik Niewidzialne rany mogę spokojnie polecać, jeżeli szukacie książkowo-fachowej pomocy w zakresie uporania się z dorastaniem w dysfunkcyjnym domu. 
Bez ckliwości, konkretnie o problemach w dorosłym życiu, kiedy dzieciństwo nie zapewniło ci stabilności emocjonalnej i kiedy wciąż jedną nogą - a raczej częścią umysłu - w tym rodzinnym domu tkwisz. 

"Chcę pokazać mechanizmy, zależności i schematy, które posłużą ci do stworzenia instrukcji obsługi własnej głowy" - pisze we wstępie autorka. Nie obiecuje różów ani brokatów na nowej ścieżce życia, ale mówi: spróbuj się sobie przyjrzeć z boku, daj sobie szansę. Przeczytaj, czemu się boisz, czemu wciąż jesteś przekonana o swojej "beznadziejności", a jak trzeba to idź też na terapię, przegadaj to swoje życie, daj sobie przyzwolenie na pomoc.

Warto zwrócić uwagę, że nie jest to akt oskarżenia wobec rodziców, nie - cała uwaga skupiona jest na próbie zrozumienia, przyjęcia pewnych faktów i zdecydowania się na takie życie, które nie będzie już uwięzieniem w przeszłości. 

Poradnik o odzyskiwaniu równowagi, nie dzięki magicznym plasterkom, a dzięki wiedzy z zakresu psychologii. 
Więc ja mówię: tak. Polecajka - jeśli potrzebujesz. 

#współpracabarterowa z @wydawnictwo_publicat
_____________________
Niewidzialne rany
Andżelika Dominiak-Banach
@andzelika.dominiak_psycholog
Wyd. Publicat
Ilustracje: Patrycja Niewiadomska
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #niewidzialnerany #andżelikadominiakbanach  #wydawnictwopublicat
Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motyw Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motywy - coś co nie jest głównym obrazem. Mikroświaty. 
Opowiadane mimochodem, przyuważone, tu ślub, tu szpital, tam sprzątanie, albo ta smutna randka w hotelu, dzieciaki, którym zawozi się puszki i konserwy, przecież wojna, ale też przecież zwyczajne życie...
Ślady i zapiski spomiędzy światów ważniejszych i bardziej zrozumiałych: frontu i codzienności. 
Kiedy nachodzą na siebie, wszystko staje się inne. Niepasujące. Poprzesuwane.
Czytanie takich książek staje się rodzajem  współodczuwania, trudno z tych opowiadań wyjść. I to jeszcze w taki na przykład złoty październik sobie wyjść, ale warto je przeczytać, naprawdę.
Przynajmniej ja tak myślę;)

A wypożyczone są Arabeski z biblioteki, przypadkiem, kiedy tak chciałam już nic nowego nie brać, ach te postanowienia...
____________________________
Arabeski
Serhij Żadan
Tłum. Michał Petryk 
Wyd. Czarne
_____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #arabeski #serhijżadan #wydawnictwoczarne
Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na tel Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na telefonie. A miałam bo kiedyś naczytałam się, że "czytajcie, czytajcie, będzie fajnie!".
No i nie, nie było fajnie, składam reklamację! I skargę i zażalenie. I ja się tak nie bawię i już.
Po pierwsze - nie było ostrzeżenia, że to parodia. Zdążyłam się pierdyliard razy oburzyć, zanim dotarło do mnie, że to groteska, parodia właśnie, że to Nic śmiesznego z innymi rekwizytami, że to Kariera Nikosia Dyzmy choć z innym tłem. Z wąsem Wałęsy.
Dopiero tak ustawiona perspektywa pozwoliła mi czytać spokojnie.
Po drugie - wcale i tak nie czytało się spokojnie, bo główny bohater to strasznie antypatyczna postać. Wkurzająca.
Po trzecie - wkurzam się na siebie, bo może wychodzi ze mnie jakaś, omatkobosko, dulszczyzna??? Jakieś kołtuny mam do rozplątania? Nie umiem sama z siebie się pośmiać? Cha, cha, cha. Właśnie że umiem. 
Po piąte i dziesiąte - żeby bez śmierdział zgnilizną - to już przesada. Totalnie. Tu już czuję się urażona do żywego! 

W każdym razie dzieje rodziny z Wołynia w naprawdę innym ujęciu, nietypowo. 

Kto teraz też chce przeczytać?? 😂
________________________
Złodzieje bzu
Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Wyd. Noir sur Blanc
________________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #złodziejebzu #hubertklimkodobrzaniecki #noirsurblanc
Mój Instagram

życie i książki

Kubek melisy

19 lutego 2022
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 3

1 października 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Zima – część 3

4 lutego 2022
życie i problemy

Czas.

2 sierpnia 2022
życie i ...

Początek

23 września 2021
życie i ...

Czarno-biały styczeń

28 stycznia 2024
życie i problemy

Jak pomagać dziecku w nauce? Porady nauczycielki

4 lutego 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 1

27 lipca 2023
życie i problemy

dziś jest tylko wyrazem

31 sierpnia 2025
życie i ...

Dzień jak co dzień

2 grudnia 2022

© 2025 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme