Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
wiosenny pąk krzewu, w deszczu

Z cyklu – co czytać

Posted on 8 kwietnia 20228 kwietnia 2022 by Ola

Jest 8:00. Lecą wiadomości. Czuję, jakbym przeniosła się na ten czas w inną rzeczywistość. Zagłębiła w koszmar.

Była Bucza. Dziś mówią o Borodziance, gdzie prezydent Zełeński mówi, że sytuacja może być znacznie bardziej przerażająca.

Jak sobie poradzić?

Wracamy z Piotrkiem z przedszkola, rozmawiamy sobie, bo dla niego nie liczy się, czy pada czy nie pada, czy zimno czy nie, na pytanie odpowiedź musi być i już. I po wszystkich wymienionych częściach ciała – pytanie w stylu po co jest ręka/noga/gałka oczna i czy można żyć bez niej czy nie – padło to pytanie, które paść kiedyś musiało:

  – Mamo,  a czemu Pan Bóg pozwala na wojnę?

 – Piotrek, ja nie wiem czy pozwala… – westchnęłam. – Myślę, że jakby mógł, to by nie pozwolił. Ale czasem niektóre rzeczy się dzieją bez zgody Pana Boga. I On się tak samo tym smuci jak my.

Uff, jakoś wybrnęłam. Jak synek zacznie się uczyć religii, to niech mu nauczycielka wyjaśni, jak to jest formalnie. Ja się na Panu Bogu nie znam.

Ale tak sobie siedzę już w domku ciepłym i myślę o tej wojnie dalej…

A myślę sobie na przykład o przyzwyczajaniu się. Taka normalna rzecz. Tak już mamy, że się przyzwyczajamy. Po każdym trzęsieniu ziemi sięgamy po jedną stłuczoną rzecz, drugą, sklejamy, ustawiamy ostrożnie na nowym miejscu. Po następną sięgamy już pewniej. Ocieramy łzy, układamy się w nowej rzeczywistości.

I tak powinno być, inaczej ludzkość by się nijak nie rozwijała, a załamała po pierwszej próbie wyjścia z jaskini i siedziała tam do dziś. Po otrząśnięciu się z szoku, rozpaczy i łez, idziemy dalej – na zakupy, do kina, śmiejemy się, tańczymy, śpiewamy. Żartujemy, w końcu śmiech to też część walki. Śmiejemy się z rosyjskiej armii (a pamiętacie dowcipy z cyklu: był sobie Polak, Rusek i Niemiec?) – tak sobie oswajamy całą tę wojnę. Takie nasze współczesne „siekiery, motyki”.

To co jest nie tak? Do czego zmierzam, spytacie?

Ano do tego, że czasem możemy przyzwyczaić się za mocno. Wydaje nam się, że już kurz opadł, że już wszystko powinno wracać do normy. Tylko ja pytam ostrożnie – jaka to norma? Jak sobie nową rzeczywistość posklejać? Jak odkryć, które kawałki są na miejscu, a których zabrakło i nie da się odzyskać?

My, w naszych bezpiecznych domach, powoli przyzwyczajamy się. Ale ci wszyscy, których wojna dotknęła bezpośrednio, czy to uchodźcy, czy ci, którzy zostali w Ukrainie – co oni muszą czuć?

My tylko wiadomości przewijamy na telefonach. Oni – w tym żyją.

My chcemy wrócić już do normalności – oni też by chcieli, z pewnością. Ale mogą nie dotrzymać kroku, mogą nie załapać rytmu nowego, niby-to-normalnego życia w naszym kraju. A wyliczanka – co dostają, od kogo, ile, i jak to, i jak długo – nad ich głowami trwa. Chociaż mam takie wrażenie, że dla kogoś kto uciekał z ostrzeliwanego domu, te pretensje i wyliczanki są jak marudzenie rozkapryszonego dziecka. Popatrzą, machną ręką i zrobią, co trzeba, żeby żyć. Dla siebie, czy dla dziecka.

artykuł z gazety, zdjeia z Mariupola przedwojennego i teraz

Jak ktoś ma wątpliwości, to polecam poczytać reportaże. Nie krótkie njusy na telefonie, ale porządne, rzetelne, gazetowe reportaże… Nie analizy jednego czy drugiego nagle odkrytego geopolityka (albo nie tylko), ale dobrze napisane reportaże, takie jakie pisze Paweł Pieniążek  dla „Tygodnika Powszechnego”, na przykład.

O życiu na stacji metra w ostrzeliwanym Charkowie. O wyjściu na zewnątrz, które może skończyć się po prostu śmiercią. O czekaniu, kiedy i jak to wszystko się skończy. O zastanawianiu się, co robić dalej… Dziennikarz przytacza rozmowę z mieszkańcami Charkowa: „ – Staramy się patrzeć w przyszłość pozytywnie. W końcu mamy dzieci, a to mimo wszystko ich przyszłość (…) – Czekamy na zwycięstwo (…) Czekamy, aż skończy się wojna i będziemy pracować, powstawać od nowa”. („Tygodnik powszechny”, nr 14). To się nazywa hart ducha!

W „Polityce” piszą razem Anna Archipowa i Paweł Reszka. Piszą o skrzypaczce Oksanie: „(…) uciekałam pieszo – przez las. Słyszałam kule i wybuchy. Rannych nieśli na prześcieradłach. Nie wiem, czy oni jeszcze żyli. Biegłam. Wzięłam tylko skrzypce i paszport. Nic więcej.”

Tylko skrzypce i paszport. Z całego życia.

Przytaczają opowieść  Nadieżdy z Mariupola: „Stoję na ulicy i otacza mnie cmentarna cisza. Nie ma samochodów, głosów, dzieci ani babć, które siedziały na ławeczkach. Zostały tylko niepochowane ciała, leżą na ulicach. Boję się na nie patrzeć, żeby nie zobaczyć wśród nich nikogo znajomego.”

Koniec cytatu („Polityka”, nr 14)

Ból zostaje.

Nie polecam obsesyjnego wczytywania się w wiadomości, bo to nic nie daje i nic nie zmienia. Co czytać więc? Polecam staromodne czytanie gazet, nawet nie tych codziennych, ale właśnie tygodników. Tam dziennikarze mieli czas, żeby swoje zdania przemyśleć. Oddzielić prawdę od fejków. Mieli czas przyjrzeć się sytuacji, zanalizować ją i skupić się na tym, co najważniejsze. Nie na tym, co kto na Twitterze napisał.

My chcemy wiedzieć szybko, więcej, teraz, już – a po co? Jestem kimś, kto może coś zmienić? Najpewniej nie – ani ja, ani ty, drogi czytelniku. A na tym, że zatracimy się w wiadomościach, tracą najpewniej wszyscy najbliżsi. Bo jak zająć się z dzieckiem, pogadać z mamą, przyjaciółmi, kiedy wciąż i wciąż odświeżamy wiadomości? Ja korzystać z czasu, który mamy tu i teraz, jak upływa nam na przewijaniu kolejnych gadających głów? I broń Boże nie mówię, że w ogóle nic, bo to też źle.

trzy okładki "Tygodnika Powszechnego", żeby polecić, co czytać

Tak w skrócie: wiadomości – tylko rzetelne. Raz dziennie. Jak przyjdzie koniec świata, to go na bank nie przegapimy. 


Współczucie i empatia są wciąż w cenie – to po drugie. 


A po trzecie – czytajmy rzetelne reportaże, by wiedzieć, czym jest wojna i dla uchodźców, i dla tych, co tam zostali. Bo wiedzieć musimy.

„Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia” Magdalena Grzebałkowska

okładka książki Magdaleny Grzebałkowskiej "Wojenka."

Pozostając w temacie reportaży i tytułu – co czytać? – polecam „Wojenkę”. Autorka zebrała dwanaście opowieści od tych, którzy byli chętni opowiedzieć o swoich wojennych przeżyciach z dziecięcych lat. Czujecie, jak to się powinno wykluczać? Jak te dwa słowa – wojna i dzieci – nie powinny nigdy stać obok siebie?

Forma reportażu potrafi uderzyć po emocjach równie mocno, co literackie i poetyczne opisy. Ja czytałam książkę na raty, bo musiałam co jakiś czas zebrać siły. To historie nie tylko z naszych ziem, ale i Hiszpanii, USA, Rosji…  Historie pisane bez sentymentalizmu. Historie o tym, jak nie ważne są losy milionów ludzkich istnień w młynach historii. Historie, które dziś potwierdzają słynną tezę: historia uczy, że historia nic nikogo nie nauczy.

Dałam tej książce do zdjęcia szalik. I sweterek. Taki głupi odruch, żeby pokazać, że tych, co chcą pomóc też jest dużo… I nas też historia nigdy nie nauczy, że nie warto wyciągać ręki. Te młyny historii nie są w stanie wyplenić współczucia.

Nawigacja wpisu

← Rozmowy. Maja
Czyste okna, nadzieja, okapi i inne zwierzątka. Alleluja! →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach
  • dziś jest tylko wyrazem
  • Bajki

Archiwa blogowe:

  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życi Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życio-pisarek. Czytałam Książkę o miłości, czytałam Hałas, teraz Najgorszego człowieka i uważam że nikt poza Halber nie umiałby pisać jak Halber. I już. Ja tą szczerość i odzieranie warstw biorę i zachłannie czytam.
O czym jest #najgorszyczłowieknaświecie pisał swego czasu cały bookstagram, pod tym hasztagiem jest mnóstwo opisów, ja już tylko dodam swój stary wierszyk o kocie, bo pasuje do okładki:

Mam takiego kotka
Mały dość jest, nieporadny, 
nawet chwilami zabawny 
Balkon na czwartym piętrze 
wydaje mu się idealny 
do skakania przy barierkach

Chyba nie wie co to lęk

Przychodzi 
i bez pytania czy może 
każe się głaskać 

On naprawdę nie wie 
Co to lęk

PS. Tak, to jest książka o lęku. 
Czytaliście? Lubicie ten styl pisania?
______________________________
Małgorzata Halber 
@mroczny_msciciel 
Najgorszy człowiek na świecie 
Wyd. Znak Literanova 
@znak_literanova 
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram  #małgorzatahalber #znakliteranova
Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który n Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który nam przyjemność przedstawić. Zanim przejdę do szczegółów, to powiem jedno: od września czytam dzieciom opowieści z tego cyklu i podoba się nam. A to najważniejsze. 

Cóż to jest, ów projekt i cykl?
Otóż Mateusz Racut - twórca Bajki na dobranoc - zaprasza nas do Lasu Mądrości, a tam czekają naprawdę sympatyczni bohaterowie: Lisek Dobrusek, Żabka Fajtłapka, Sowa Wiedzulka i inni. Przeżywają swoje leśne i życiowe problemy, raz będzie to złość i zazdrość, raz samotność, raz problemy ze zdrowiem... No samo życie, nieprawdaż? 
I cała magia bajek z Lasu polega teraz na tym, że problemy można rozwiązać... bez czarów. Żabka, Lisek, Dzik, Mrówka uczą się rozmawiać, oddychać, zastanawiać nad daną sytuacją a Lisek Dobrusek zawsze zapisuje w swoim pamiętniku, czego się dziś nauczył. I jest w tym piękna prostota, którą lubią dzieci. Lubią też powtarzalność bajek, ich przewidywalność i ciepło, które kryje się także w literackim języku opowiastek. 

Last but not least - są też kolorowanki do wydruku i wersje audio - taki bonus:) 

Nie poznałabym Liska Dobruska, gdyby nie propozycja współpracy ze strony twórcy - za co teraz naprawdę dziękuję. Po paru dobrych tygodniach sprawdzania i testowania - polecam. Polecamy! Bo dzieciaki-przedszkolaki najbardziej :) 

www.bajkanadobranoc.com
______________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #literaturadladzieci #współpraca #mateuszracut #bajkanadobranoc #całapolskaczytadzieciom
Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. Bliskie j Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. 
Bliskie jest mi szukanie słów na opisanie życia tu i teraz, ale także gdzieś z boku. Chwile które stają się metaforą, lub też zupełnie na odwrót - szukanie tego, co najprostsze, już bardziej przecież o codzienności i to tak do kości się nie da. 
Właśnie tak, posłuchajcie: "możliwe, że chodziło o proste sprawy: pokryte rdzą brzozy, jary, w których rodziła się noc (...). I jeszcze to: słowa, te, co robią nam w środku radykalne rzeczy". 
Możliwe wszak, że chodzi właśnie o to.

"I czytanie wierszy, czytanie wierszy, czytanie wierszy na głos".

Rytmiczne, uspokajające staccato...
________________________
Małgorzata Lebda
Mer de Glace
Wyd. Warstwy
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #małgorzatalebda #merdeglace #wydawnictwowarstwy
Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Takie wyważone - akcja, groza i humor w proporcjach, które pozwalają zanurzyć się w książce z przyjemnością.

A sama historia oparta jest najpierw o opowieści  rodzinne, sięgające jeszcze czasów powstania styczniowego, potem autor sięga po opowieści i kroniki kryminalne, dodaje też parę legend z gór świętokrzyskich. 
Siembieda scala to wszystko historią dwóch zwaśnionych rodzin, dla których honor = zemsta i kto tego równania nie rozumie, to do rodziny nie należy, koniec kropka. Ech, Jadźka, mogłaś pokochać kogo innego, a tak to szekspirowski dramat się ułożył... 

Dodam, że nie jest to właściwie typowy kryminał, trochę się wymyka gdzieś obok, powiedziałabym bardziej: opowieść kryminalna. Z panoramą zawieruchy dziejów w tle, bo jak na powstaniu styczniowym się zaczęło, tak kończy się w czasach programu Temat dla reportera. Nie szukamy z komisarzami sprawcy, nie grzebiemy z detektywami czy profilerami w głowach morderców - bo wiemy co i kto. A jednak zostajemy z pytaniem o tę naszą ludzką naturę... 

I z obrazem wosku skapującego z gromnicy, kiedy zostaje wydany wyrok.

Jesienna polecajka - jak najbardziej!

@znak_literanova @monika_i_ksiazki - współpraca barterowa - i to udana, dziękuję :) 
____________________________
Maciej Siembieda 
@maciejsiembieda
Gołoborze
Wyd. Znak Literanova
#wspolpracabarterowa
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #maciejsiembieda #gołoborze #maciejsiembiedagołoborze
#wydawnictwoznakliteranova
Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię tego nie nauczył - próba odpowiedzi. 
Próba, bo to pytanie na które nie będzie jednej prostej odpowiedzi. 

Więc - czy to próba udana? 

Dla mnie tak. Poradnik Niewidzialne rany mogę spokojnie polecać, jeżeli szukacie książkowo-fachowej pomocy w zakresie uporania się z dorastaniem w dysfunkcyjnym domu. 
Bez ckliwości, konkretnie o problemach w dorosłym życiu, kiedy dzieciństwo nie zapewniło ci stabilności emocjonalnej i kiedy wciąż jedną nogą - a raczej częścią umysłu - w tym rodzinnym domu tkwisz. 

"Chcę pokazać mechanizmy, zależności i schematy, które posłużą ci do stworzenia instrukcji obsługi własnej głowy" - pisze we wstępie autorka. Nie obiecuje różów ani brokatów na nowej ścieżce życia, ale mówi: spróbuj się sobie przyjrzeć z boku, daj sobie szansę. Przeczytaj, czemu się boisz, czemu wciąż jesteś przekonana o swojej "beznadziejności", a jak trzeba to idź też na terapię, przegadaj to swoje życie, daj sobie przyzwolenie na pomoc.

Warto zwrócić uwagę, że nie jest to akt oskarżenia wobec rodziców, nie - cała uwaga skupiona jest na próbie zrozumienia, przyjęcia pewnych faktów i zdecydowania się na takie życie, które nie będzie już uwięzieniem w przeszłości. 

Poradnik o odzyskiwaniu równowagi, nie dzięki magicznym plasterkom, a dzięki wiedzy z zakresu psychologii. 
Więc ja mówię: tak. Polecajka - jeśli potrzebujesz. 

#współpracabarterowa z @wydawnictwo_publicat
_____________________
Niewidzialne rany
Andżelika Dominiak-Banach
@andzelika.dominiak_psycholog
Wyd. Publicat
Ilustracje: Patrycja Niewiadomska
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #niewidzialnerany #andżelikadominiakbanach  #wydawnictwopublicat
Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motyw Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motywy - coś co nie jest głównym obrazem. Mikroświaty. 
Opowiadane mimochodem, przyuważone, tu ślub, tu szpital, tam sprzątanie, albo ta smutna randka w hotelu, dzieciaki, którym zawozi się puszki i konserwy, przecież wojna, ale też przecież zwyczajne życie...
Ślady i zapiski spomiędzy światów ważniejszych i bardziej zrozumiałych: frontu i codzienności. 
Kiedy nachodzą na siebie, wszystko staje się inne. Niepasujące. Poprzesuwane.
Czytanie takich książek staje się rodzajem  współodczuwania, trudno z tych opowiadań wyjść. I to jeszcze w taki na przykład złoty październik sobie wyjść, ale warto je przeczytać, naprawdę.
Przynajmniej ja tak myślę;)

A wypożyczone są Arabeski z biblioteki, przypadkiem, kiedy tak chciałam już nic nowego nie brać, ach te postanowienia...
____________________________
Arabeski
Serhij Żadan
Tłum. Michał Petryk 
Wyd. Czarne
_____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #arabeski #serhijżadan #wydawnictwoczarne
Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na tel Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na telefonie. A miałam bo kiedyś naczytałam się, że "czytajcie, czytajcie, będzie fajnie!".
No i nie, nie było fajnie, składam reklamację! I skargę i zażalenie. I ja się tak nie bawię i już.
Po pierwsze - nie było ostrzeżenia, że to parodia. Zdążyłam się pierdyliard razy oburzyć, zanim dotarło do mnie, że to groteska, parodia właśnie, że to Nic śmiesznego z innymi rekwizytami, że to Kariera Nikosia Dyzmy choć z innym tłem. Z wąsem Wałęsy.
Dopiero tak ustawiona perspektywa pozwoliła mi czytać spokojnie.
Po drugie - wcale i tak nie czytało się spokojnie, bo główny bohater to strasznie antypatyczna postać. Wkurzająca.
Po trzecie - wkurzam się na siebie, bo może wychodzi ze mnie jakaś, omatkobosko, dulszczyzna??? Jakieś kołtuny mam do rozplątania? Nie umiem sama z siebie się pośmiać? Cha, cha, cha. Właśnie że umiem. 
Po piąte i dziesiąte - żeby bez śmierdział zgnilizną - to już przesada. Totalnie. Tu już czuję się urażona do żywego! 

W każdym razie dzieje rodziny z Wołynia w naprawdę innym ujęciu, nietypowo. 

Kto teraz też chce przeczytać?? 😂
________________________
Złodzieje bzu
Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Wyd. Noir sur Blanc
________________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #złodziejebzu #hubertklimkodobrzaniecki #noirsurblanc
Mój Instagram

życie i ...

O marzeniach i życzeniach

30 grudnia 2022
życie i ...

Wielkie piękno zmienności

24 maja 2025
życie i problemy

Rozmyślania o depresji dzieci i młodzieży

23 marca 2023
życie i problemy

Bądźmy dla siebie dobrzy. Rozmowa z Anielą Szafran

30 czerwca 2024
życie i książki

Książkowe serie na lato

12 lipca 2023
życie i ...

Opowiem ci o zmierzchu

21 sierpnia 2024
życie i ...

Dialogi

11 listopada 2021
życie i ...

Nad morzem zimą. Hel 2010

11 lutego 2022
życie i książki życie i problemy

Historie rodzinne

22 stycznia 2022
życie i książki

słowo – jej dom

29 sierpnia 2024

© 2025 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme