Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
wiosenny pąk krzewu, w deszczu

Z cyklu – co czytać

Posted on 8 kwietnia 20228 kwietnia 2022 by Ola

Jest 8:00. Lecą wiadomości. Czuję, jakbym przeniosła się na ten czas w inną rzeczywistość. Zagłębiła w koszmar.

Była Bucza. Dziś mówią o Borodziance, gdzie prezydent Zełeński mówi, że sytuacja może być znacznie bardziej przerażająca.

Jak sobie poradzić?

Wracamy z Piotrkiem z przedszkola, rozmawiamy sobie, bo dla niego nie liczy się, czy pada czy nie pada, czy zimno czy nie, na pytanie odpowiedź musi być i już. I po wszystkich wymienionych częściach ciała – pytanie w stylu po co jest ręka/noga/gałka oczna i czy można żyć bez niej czy nie – padło to pytanie, które paść kiedyś musiało:

  – Mamo,  a czemu Pan Bóg pozwala na wojnę?

 – Piotrek, ja nie wiem czy pozwala… – westchnęłam. – Myślę, że jakby mógł, to by nie pozwolił. Ale czasem niektóre rzeczy się dzieją bez zgody Pana Boga. I On się tak samo tym smuci jak my.

Uff, jakoś wybrnęłam. Jak synek zacznie się uczyć religii, to niech mu nauczycielka wyjaśni, jak to jest formalnie. Ja się na Panu Bogu nie znam.

Ale tak sobie siedzę już w domku ciepłym i myślę o tej wojnie dalej…

A myślę sobie na przykład o przyzwyczajaniu się. Taka normalna rzecz. Tak już mamy, że się przyzwyczajamy. Po każdym trzęsieniu ziemi sięgamy po jedną stłuczoną rzecz, drugą, sklejamy, ustawiamy ostrożnie na nowym miejscu. Po następną sięgamy już pewniej. Ocieramy łzy, układamy się w nowej rzeczywistości.

I tak powinno być, inaczej ludzkość by się nijak nie rozwijała, a załamała po pierwszej próbie wyjścia z jaskini i siedziała tam do dziś. Po otrząśnięciu się z szoku, rozpaczy i łez, idziemy dalej – na zakupy, do kina, śmiejemy się, tańczymy, śpiewamy. Żartujemy, w końcu śmiech to też część walki. Śmiejemy się z rosyjskiej armii (a pamiętacie dowcipy z cyklu: był sobie Polak, Rusek i Niemiec?) – tak sobie oswajamy całą tę wojnę. Takie nasze współczesne „siekiery, motyki”.

To co jest nie tak? Do czego zmierzam, spytacie?

Ano do tego, że czasem możemy przyzwyczaić się za mocno. Wydaje nam się, że już kurz opadł, że już wszystko powinno wracać do normy. Tylko ja pytam ostrożnie – jaka to norma? Jak sobie nową rzeczywistość posklejać? Jak odkryć, które kawałki są na miejscu, a których zabrakło i nie da się odzyskać?

My, w naszych bezpiecznych domach, powoli przyzwyczajamy się. Ale ci wszyscy, których wojna dotknęła bezpośrednio, czy to uchodźcy, czy ci, którzy zostali w Ukrainie – co oni muszą czuć?

My tylko wiadomości przewijamy na telefonach. Oni – w tym żyją.

My chcemy wrócić już do normalności – oni też by chcieli, z pewnością. Ale mogą nie dotrzymać kroku, mogą nie załapać rytmu nowego, niby-to-normalnego życia w naszym kraju. A wyliczanka – co dostają, od kogo, ile, i jak to, i jak długo – nad ich głowami trwa. Chociaż mam takie wrażenie, że dla kogoś kto uciekał z ostrzeliwanego domu, te pretensje i wyliczanki są jak marudzenie rozkapryszonego dziecka. Popatrzą, machną ręką i zrobią, co trzeba, żeby żyć. Dla siebie, czy dla dziecka.

artykuł z gazety, zdjeia z Mariupola przedwojennego i teraz

Jak ktoś ma wątpliwości, to polecam poczytać reportaże. Nie krótkie njusy na telefonie, ale porządne, rzetelne, gazetowe reportaże… Nie analizy jednego czy drugiego nagle odkrytego geopolityka (albo nie tylko), ale dobrze napisane reportaże, takie jakie pisze Paweł Pieniążek  dla „Tygodnika Powszechnego”, na przykład.

O życiu na stacji metra w ostrzeliwanym Charkowie. O wyjściu na zewnątrz, które może skończyć się po prostu śmiercią. O czekaniu, kiedy i jak to wszystko się skończy. O zastanawianiu się, co robić dalej… Dziennikarz przytacza rozmowę z mieszkańcami Charkowa: „ – Staramy się patrzeć w przyszłość pozytywnie. W końcu mamy dzieci, a to mimo wszystko ich przyszłość (…) – Czekamy na zwycięstwo (…) Czekamy, aż skończy się wojna i będziemy pracować, powstawać od nowa”. („Tygodnik powszechny”, nr 14). To się nazywa hart ducha!

W „Polityce” piszą razem Anna Archipowa i Paweł Reszka. Piszą o skrzypaczce Oksanie: „(…) uciekałam pieszo – przez las. Słyszałam kule i wybuchy. Rannych nieśli na prześcieradłach. Nie wiem, czy oni jeszcze żyli. Biegłam. Wzięłam tylko skrzypce i paszport. Nic więcej.”

Tylko skrzypce i paszport. Z całego życia.

Przytaczają opowieść  Nadieżdy z Mariupola: „Stoję na ulicy i otacza mnie cmentarna cisza. Nie ma samochodów, głosów, dzieci ani babć, które siedziały na ławeczkach. Zostały tylko niepochowane ciała, leżą na ulicach. Boję się na nie patrzeć, żeby nie zobaczyć wśród nich nikogo znajomego.”

Koniec cytatu („Polityka”, nr 14)

Ból zostaje.

Nie polecam obsesyjnego wczytywania się w wiadomości, bo to nic nie daje i nic nie zmienia. Co czytać więc? Polecam staromodne czytanie gazet, nawet nie tych codziennych, ale właśnie tygodników. Tam dziennikarze mieli czas, żeby swoje zdania przemyśleć. Oddzielić prawdę od fejków. Mieli czas przyjrzeć się sytuacji, zanalizować ją i skupić się na tym, co najważniejsze. Nie na tym, co kto na Twitterze napisał.

My chcemy wiedzieć szybko, więcej, teraz, już – a po co? Jestem kimś, kto może coś zmienić? Najpewniej nie – ani ja, ani ty, drogi czytelniku. A na tym, że zatracimy się w wiadomościach, tracą najpewniej wszyscy najbliżsi. Bo jak zająć się z dzieckiem, pogadać z mamą, przyjaciółmi, kiedy wciąż i wciąż odświeżamy wiadomości? Ja korzystać z czasu, który mamy tu i teraz, jak upływa nam na przewijaniu kolejnych gadających głów? I broń Boże nie mówię, że w ogóle nic, bo to też źle.

trzy okładki "Tygodnika Powszechnego", żeby polecić, co czytać

Tak w skrócie: wiadomości – tylko rzetelne. Raz dziennie. Jak przyjdzie koniec świata, to go na bank nie przegapimy. 


Współczucie i empatia są wciąż w cenie – to po drugie. 


A po trzecie – czytajmy rzetelne reportaże, by wiedzieć, czym jest wojna i dla uchodźców, i dla tych, co tam zostali. Bo wiedzieć musimy.

„Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia” Magdalena Grzebałkowska

okładka książki Magdaleny Grzebałkowskiej "Wojenka."

Pozostając w temacie reportaży i tytułu – co czytać? – polecam „Wojenkę”. Autorka zebrała dwanaście opowieści od tych, którzy byli chętni opowiedzieć o swoich wojennych przeżyciach z dziecięcych lat. Czujecie, jak to się powinno wykluczać? Jak te dwa słowa – wojna i dzieci – nie powinny nigdy stać obok siebie?

Forma reportażu potrafi uderzyć po emocjach równie mocno, co literackie i poetyczne opisy. Ja czytałam książkę na raty, bo musiałam co jakiś czas zebrać siły. To historie nie tylko z naszych ziem, ale i Hiszpanii, USA, Rosji…  Historie pisane bez sentymentalizmu. Historie o tym, jak nie ważne są losy milionów ludzkich istnień w młynach historii. Historie, które dziś potwierdzają słynną tezę: historia uczy, że historia nic nikogo nie nauczy.

Dałam tej książce do zdjęcia szalik. I sweterek. Taki głupi odruch, żeby pokazać, że tych, co chcą pomóc też jest dużo… I nas też historia nigdy nie nauczy, że nie warto wyciągać ręki. Te młyny historii nie są w stanie wyplenić współczucia.

Nawigacja wpisu

← Rozmowy. Maja
Czyste okna, nadzieja, okapi i inne zwierzątka. Alleluja! →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Mój Instagram

życie i książki

Co czytać – moim zdaniem

31 maja 2025
życie i książki

Czytamy dzieciom – część 3

24 lipca 2022
życie i książki

Książkowe niezapominajki

1 maja 2024
życie i ...

Całkiem nowy synek

26 września 2021
życie i książki życie i problemy

Z cyklu – co czytać

8 kwietnia 2022
życie i ...

Kucyk polny

26 września 2021
życie i książki

Życie, książki i muzyka

1 października 2021
życie i ...

O mnie – dodatek specjalny!

9 października 2021
życie i ...

Dzień Dziecka

1 czerwca 2024
życie i ...

Rozmowy. Maja

20 marca 2022

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme