Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
opowieści rodzinne - regał, maszyna do pisania, dużo słońca - pisarski warsztat

Współprace książkowe

Posted on 31 stycznia 20242 lutego 2024 by Ola

Styczeń jest wprawdzie bardzo czarno-białym miesiącem, jak to widać w poprzednim wpisie, ale ma swoje dobre strony. Można bezkarnie czytać w te ponure dni...

A pod względem czytania to w styczniu czułam się jak po drugiej stronie tęczy. Lepiej! Jak w sklepie ze słodyczami! Same pyszności, choć przeplatane i gorzkim smakiem. 

Do tego coś, co mnie bardzo ucieszyło – pierwsze współprace książkowe. Na czym to polega?

Dział wydawnictwa, odpowiedzialny za reklamę i social-media, szuka chętnych recenzentów na książkowym instagramie. Przesyła propozycję, czy chcę przeczytać daną książkę? 

(Jakbym nie chciała! Pytanie!)

Jeżeli się zgadzam, to dostaję książkę przesyłką do domku i zobowiązuję się do jej opisania. Nikt nie wymaga laurek i pochwalnych pieśni. Piszę szczerze, nie jest to płatna reklama, nic mi nikt nie zrobi za krytyczne uwagi. 

W ten sposób przeczytałam w styczniu dwie książki dla dorosłych i dwie dla dzieci. Na razie opiszę wam te dorosłe, a w osobnym poście dziecięce.

współprace książkowe - okładka książki PUnkt zwrotny. Listopad 1942, na tle zimowego okna
hi:story - logo
wydawnictwo otwarte - logo

Punkt zwrotny. Listopad 1942.

Peter Englund, Wyd. Otwarte

(po kliknięciu na logo wydawnictwa przeniesiesz się na stronę wydawnictwa)

To była trudna lektura, przyznaję. Chwilę musiało potrwać, żebym po jej przeczytaniu znów spojrzała na świat z uśmiechem. 

Nie dlatego, żeby przytłoczyły mnie metafory, ulotne smutki… nie. Przytłoczyła mnie dosłowność. Prawdziwość obrazów. To ponad sześćset stron wypełnionych strachem, bólem, niepewnością, okrucieństwem.  Czytając, oglądając zdjęcia, wchodzi się w bardzo brutalny świat, w którym nie ma taryfy ulgowej dla czytelnika.

Książka jest kompilacją kilkudziesięciu historii spisanych przez autora na podstawie pamiętników, relacji, listów. To urywki z życia prawdziwych ludzi, a łączy je czas – ów tytułowy listopad roku 1942. Historie zebrane są z całego świata, zarówno z Europy, jak i z Północnej Afryki, Azji, Australii, Stanów Zjednoczonych. Od śniegu pokrywającego okopy Karelii po tropikalną gorączkę w dżunglach. Lotnicy, marynarze okrętów podwodnych, dziennikarze, matki, szeregowcy, dowódcy, uciekinierzy, pisarze, poeci, pracownice domów publicznych, uczestnicy ruchu oporu, ludzie z obozów koncentracyjnych. Fizycy budujący w utajnieniu bombę atomową.

Wszyscy doświadczają w mniejszym lub większym stopniu wyczerpania psychicznego i fizycznego, dzień po dniu, przez cały listopad. 

Do tego często pojawia się opis dezorganizacji. Oddziały jednej armii ostrzeliwują się nawzajem. Chaos, brak zaufania do dowództwa. Obojętność wobec wszechotaczającej śmierci. Wątpliwości. Błędy. 

Polecam dla zainteresowanych historią drugiej wojny. Albo dla tych, co słowem „wojna” hojnie rzucają na prawo i lewo, nie myśląc o tym, czym jest ona naprawdę. Książka Petera Englunda przypomina, że honor i wolność mają wprawdzie swoją cenę, ale jest ona bardzo wysoka. 

współprace książkowe - książka Ambulans jedzie na wieś, sfotografowana na tle szpitalnego korytarza.
wydawnictwo znak - logo

Ambulans jedzie na wieś. Śladami wędrownych wyrwizębów.

Aleksandra Kozłowska, Wyd. Znak

Z tej współpracy cieszę się bardzo, do wydawnictwa Znak mam osobisty sentyment. Bo to Kraków, bo świetne nazwiska… Bo dobre książki. Zresztą, Wyd. Otwarte jest częścią grupy wydawniczej Znak, więc cały czas krążę w tych moich dwóch współpracach wokół Znaku. Bardzo to… znaczące;)

Ambulans… to gratka dla fanów Chłopek Joanny Kuciel Frydryszak, pewne tematy się u obu autorek pokrywają. Znów pojawia się obraz zaniedbań edukacyjnych, społecznych i… higienicznych na polskiej wsi z czasów powojennych. Chłopki ujmowały więcej aspektów życia. W reportażu Aleksandry Kozłowskiej jest ograniczenie do tematu wędrownych Ambulansów i Dentobusów, choć oczywiście jest i obraz obyczajowy. 

Jest wiele ciekawostek z historii nauk o zębach, a kiedy jedną chciałam się podzielić z moim dzieckiem, to ono na mnie nakrzyczało. Nie doceniło wiedzy, iż w czasach starożytnych polecano zęby trzeć popiołem ze spalonych myszy i głowy zająca. Ja tam uważam, że to fascynujące! Śledzenie losów peerelowskich dentobusów przeplatane jest ciekawostkami lub krótkimi opisami obyczajowymi. Jest oczywiście motyw strachu przed „śpitalem”, są wiejskie znachorki, są ojcowie, co leczą bolące zęby spirytusem… Jest zdziwienie, jakie budzi szczoteczka do zębów. 

Powiem wam, że nie myślałam, że historia dentystyczna będzie tak wciągająca. I lekko się czyta, dużo w książce poczucia humoru, lekkiego pióra. 

A nieświadomy dotychczas człowiek docenia, jaką rolę musiały odegrać lekarskie zespoły szerzące wiedzę w szkołach, świetlicach, przychodniach – nie tylko na temat higieny jamy ustnej (czuję się, jakbym wpisywała temat do szkolnego dziennika! Bo wciąż o tym uczymy!) ale także na temat higieny osobistej, mycia się, bielizny, prania… 

Polecam, jak ktoś lubi ciekawostki z lat powojennych, a nie chce być przytłoczony trudnym tematem.

Choć pewne smutne refleksje też są… wiecie, że w roku 2017 Ministerstwo Zdrowia kupiło po jednym dentobusie na województwo? Z tą samą misją co kilkadziesiąt lat temu. Wprawdzie lekarze nie śpią już na sianie czy nie myją się w miskach, ale zwalczanie próchnicy i szerzenie wiedzy są równie ważne i konieczne. Przytaczam dane ze smutnego epilogu: „Co dziesiąty pierwszak w życiu nie usiadł na fotelu dentystycznym. Próchnica panoszy się w uzębieniu 92 procent nastolatków i 99 procent dorosłych. Nic dziwnego, skoro – jak podaje „Służba zdrowia” w styczniu 2023 roku – 3,8 miliona Polaków w ogóle nie myje zębów, a 800 tysięcy nie ma nawet własnej szczoteczki, jeden na dziesięciu pomiędzy osiemnastką a czterdziestką nie widzi zaś potrzeby stosowania pasty do zębów”.  Innym problemem są koszty leczenia prywatnego albo kolejki na NFZ. Dlatego też tak ważna jest profilaktyka! 

Pamiętam, kiedy pierwszy raz szłam do dentysty z małą Maryśką, moją córką. Miała jakieś 4 latka, chciałam, żeby się przyzwyczajała, póki nic jej nie było i nie bolało, żeby pierwsza wizyta dobrze jej się kojarzyła. Wypytywałam oczywiście znajome mamy o polecanego dentystę, kogoś dobrego dla dzieci, miłego, spokojnego. I dostałam numer telefonu do najlepszej dentystki na świecie – do pani doktor Beaty Milewczyk w Wejherowie. Do dziś do niej wszyscy chodzimy, z młodszym synkiem też już byłam. Na szczęście nie ma dużo do borowania, bo jednak o zęby dbamy. 

A propos borowania, wiecie, że ten dźwięk wysokoobrotowej bormaszyny trafił na listę „dziesięciu najbardziej nieprzyjemnych odgłosów sporządzoną przez uczonych z uniwersytetu w Newcastle”. Najstraszniejszych, można dodać:)

Ja już przypisów do cytatów nie daję, ale w książce każde dane są porządnie opatrzone przypisami, bibliografią, rzetelnie. 

Można fragmenty książki przeczytać, taka gratka. 

A pod poniższym linkiem kryje się rozmowa z Aleksandrą Kozłowską, autorką. Opowiada ona o kulisach powstania książki – jej mama była jedną z dentystek jeżdżących w dentobusach:

ROZMOWA Z ALEKSANDRĄ KOZŁOWSKĄ 

Obu wydawnictwom dziękuję za przesłane egzemplarze.

A kolejny post będzie o współpracy w zakresie literatury dziecięcej – JUŻ JEST- KLIK KLIK. Chciałabym też się podzielić z wami innymi książkami przeczytanymi w styczniu, bo jedna lepsza od drugiej! Toń Ishbel Szatrawskiej, Przyjaciel Sigrid Nunez, Stara Słaboniowa i spiekładuchy Joanny Łańcuckiej, Ptaki Samanty Schweblin, Z nieba spadły trzy jabłka Narone Abgarjan… I parę dla dzieci. 

Wpadnijcie więc za parę dni, kawki w dłoń, notesy do zapisania fajnych tytułów – i zapraszam do czytania! 

Na dziś ode mnie dla was jeszcze moje dwa amatorskie kolaże. Zdradzę, iż w wolnej chwili zamiast oglądać filmy czy seriale wolę włączyć radio, wyjąć gazety i kartki – i bawić się w dopasowywanie. Czasem bez kompletnego sensu. Przynosi mi to jednak chwile dziecięcej prawie radochy! Można spróbować! Kolaże nie mają zasad, nie muszą mieć publiczności, przyjmą każdą konfigurację! 

kolaż z kocykiem i napisem: Radość na starość

Nawigacja wpisu

← Czarno-biały styczeń
Współpraca – książki dla dzieci →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach
  • dziś jest tylko wyrazem
  • Bajki

Archiwa blogowe:

  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życi Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życio-pisarek. Czytałam Książkę o miłości, czytałam Hałas, teraz Najgorszego człowieka i uważam że nikt poza Halber nie umiałby pisać jak Halber. I już. Ja tą szczerość i odzieranie warstw biorę i zachłannie czytam.
O czym jest #najgorszyczłowieknaświecie pisał swego czasu cały bookstagram, pod tym hasztagiem jest mnóstwo opisów, ja już tylko dodam swój stary wierszyk o kocie, bo pasuje do okładki:

Mam takiego kotka
Mały dość jest, nieporadny, 
nawet chwilami zabawny 
Balkon na czwartym piętrze 
wydaje mu się idealny 
do skakania przy barierkach

Chyba nie wie co to lęk

Przychodzi 
i bez pytania czy może 
każe się głaskać 

On naprawdę nie wie 
Co to lęk

PS. Tak, to jest książka o lęku. 
Czytaliście? Lubicie ten styl pisania?
______________________________
Małgorzata Halber 
@mroczny_msciciel 
Najgorszy człowiek na świecie 
Wyd. Znak Literanova 
@znak_literanova 
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram  #małgorzatahalber #znakliteranova
Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który n Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który nam przyjemność przedstawić. Zanim przejdę do szczegółów, to powiem jedno: od września czytam dzieciom opowieści z tego cyklu i podoba się nam. A to najważniejsze. 

Cóż to jest, ów projekt i cykl?
Otóż Mateusz Racut - twórca Bajki na dobranoc - zaprasza nas do Lasu Mądrości, a tam czekają naprawdę sympatyczni bohaterowie: Lisek Dobrusek, Żabka Fajtłapka, Sowa Wiedzulka i inni. Przeżywają swoje leśne i życiowe problemy, raz będzie to złość i zazdrość, raz samotność, raz problemy ze zdrowiem... No samo życie, nieprawdaż? 
I cała magia bajek z Lasu polega teraz na tym, że problemy można rozwiązać... bez czarów. Żabka, Lisek, Dzik, Mrówka uczą się rozmawiać, oddychać, zastanawiać nad daną sytuacją a Lisek Dobrusek zawsze zapisuje w swoim pamiętniku, czego się dziś nauczył. I jest w tym piękna prostota, którą lubią dzieci. Lubią też powtarzalność bajek, ich przewidywalność i ciepło, które kryje się także w literackim języku opowiastek. 

Last but not least - są też kolorowanki do wydruku i wersje audio - taki bonus:) 

Nie poznałabym Liska Dobruska, gdyby nie propozycja współpracy ze strony twórcy - za co teraz naprawdę dziękuję. Po paru dobrych tygodniach sprawdzania i testowania - polecam. Polecamy! Bo dzieciaki-przedszkolaki najbardziej :) 

www.bajkanadobranoc.com
______________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #literaturadladzieci #współpraca #mateuszracut #bajkanadobranoc #całapolskaczytadzieciom
Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. Bliskie j Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. 
Bliskie jest mi szukanie słów na opisanie życia tu i teraz, ale także gdzieś z boku. Chwile które stają się metaforą, lub też zupełnie na odwrót - szukanie tego, co najprostsze, już bardziej przecież o codzienności i to tak do kości się nie da. 
Właśnie tak, posłuchajcie: "możliwe, że chodziło o proste sprawy: pokryte rdzą brzozy, jary, w których rodziła się noc (...). I jeszcze to: słowa, te, co robią nam w środku radykalne rzeczy". 
Możliwe wszak, że chodzi właśnie o to.

"I czytanie wierszy, czytanie wierszy, czytanie wierszy na głos".

Rytmiczne, uspokajające staccato...
________________________
Małgorzata Lebda
Mer de Glace
Wyd. Warstwy
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #małgorzatalebda #merdeglace #wydawnictwowarstwy
Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Takie wyważone - akcja, groza i humor w proporcjach, które pozwalają zanurzyć się w książce z przyjemnością.

A sama historia oparta jest najpierw o opowieści  rodzinne, sięgające jeszcze czasów powstania styczniowego, potem autor sięga po opowieści i kroniki kryminalne, dodaje też parę legend z gór świętokrzyskich. 
Siembieda scala to wszystko historią dwóch zwaśnionych rodzin, dla których honor = zemsta i kto tego równania nie rozumie, to do rodziny nie należy, koniec kropka. Ech, Jadźka, mogłaś pokochać kogo innego, a tak to szekspirowski dramat się ułożył... 

Dodam, że nie jest to właściwie typowy kryminał, trochę się wymyka gdzieś obok, powiedziałabym bardziej: opowieść kryminalna. Z panoramą zawieruchy dziejów w tle, bo jak na powstaniu styczniowym się zaczęło, tak kończy się w czasach programu Temat dla reportera. Nie szukamy z komisarzami sprawcy, nie grzebiemy z detektywami czy profilerami w głowach morderców - bo wiemy co i kto. A jednak zostajemy z pytaniem o tę naszą ludzką naturę... 

I z obrazem wosku skapującego z gromnicy, kiedy zostaje wydany wyrok.

Jesienna polecajka - jak najbardziej!

@znak_literanova @monika_i_ksiazki - współpraca barterowa - i to udana, dziękuję :) 
____________________________
Maciej Siembieda 
@maciejsiembieda
Gołoborze
Wyd. Znak Literanova
#wspolpracabarterowa
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #maciejsiembieda #gołoborze #maciejsiembiedagołoborze
#wydawnictwoznakliteranova
Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię tego nie nauczył - próba odpowiedzi. 
Próba, bo to pytanie na które nie będzie jednej prostej odpowiedzi. 

Więc - czy to próba udana? 

Dla mnie tak. Poradnik Niewidzialne rany mogę spokojnie polecać, jeżeli szukacie książkowo-fachowej pomocy w zakresie uporania się z dorastaniem w dysfunkcyjnym domu. 
Bez ckliwości, konkretnie o problemach w dorosłym życiu, kiedy dzieciństwo nie zapewniło ci stabilności emocjonalnej i kiedy wciąż jedną nogą - a raczej częścią umysłu - w tym rodzinnym domu tkwisz. 

"Chcę pokazać mechanizmy, zależności i schematy, które posłużą ci do stworzenia instrukcji obsługi własnej głowy" - pisze we wstępie autorka. Nie obiecuje różów ani brokatów na nowej ścieżce życia, ale mówi: spróbuj się sobie przyjrzeć z boku, daj sobie szansę. Przeczytaj, czemu się boisz, czemu wciąż jesteś przekonana o swojej "beznadziejności", a jak trzeba to idź też na terapię, przegadaj to swoje życie, daj sobie przyzwolenie na pomoc.

Warto zwrócić uwagę, że nie jest to akt oskarżenia wobec rodziców, nie - cała uwaga skupiona jest na próbie zrozumienia, przyjęcia pewnych faktów i zdecydowania się na takie życie, które nie będzie już uwięzieniem w przeszłości. 

Poradnik o odzyskiwaniu równowagi, nie dzięki magicznym plasterkom, a dzięki wiedzy z zakresu psychologii. 
Więc ja mówię: tak. Polecajka - jeśli potrzebujesz. 

#współpracabarterowa z @wydawnictwo_publicat
_____________________
Niewidzialne rany
Andżelika Dominiak-Banach
@andzelika.dominiak_psycholog
Wyd. Publicat
Ilustracje: Patrycja Niewiadomska
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #niewidzialnerany #andżelikadominiakbanach  #wydawnictwopublicat
Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motyw Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motywy - coś co nie jest głównym obrazem. Mikroświaty. 
Opowiadane mimochodem, przyuważone, tu ślub, tu szpital, tam sprzątanie, albo ta smutna randka w hotelu, dzieciaki, którym zawozi się puszki i konserwy, przecież wojna, ale też przecież zwyczajne życie...
Ślady i zapiski spomiędzy światów ważniejszych i bardziej zrozumiałych: frontu i codzienności. 
Kiedy nachodzą na siebie, wszystko staje się inne. Niepasujące. Poprzesuwane.
Czytanie takich książek staje się rodzajem  współodczuwania, trudno z tych opowiadań wyjść. I to jeszcze w taki na przykład złoty październik sobie wyjść, ale warto je przeczytać, naprawdę.
Przynajmniej ja tak myślę;)

A wypożyczone są Arabeski z biblioteki, przypadkiem, kiedy tak chciałam już nic nowego nie brać, ach te postanowienia...
____________________________
Arabeski
Serhij Żadan
Tłum. Michał Petryk 
Wyd. Czarne
_____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #arabeski #serhijżadan #wydawnictwoczarne
Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na tel Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na telefonie. A miałam bo kiedyś naczytałam się, że "czytajcie, czytajcie, będzie fajnie!".
No i nie, nie było fajnie, składam reklamację! I skargę i zażalenie. I ja się tak nie bawię i już.
Po pierwsze - nie było ostrzeżenia, że to parodia. Zdążyłam się pierdyliard razy oburzyć, zanim dotarło do mnie, że to groteska, parodia właśnie, że to Nic śmiesznego z innymi rekwizytami, że to Kariera Nikosia Dyzmy choć z innym tłem. Z wąsem Wałęsy.
Dopiero tak ustawiona perspektywa pozwoliła mi czytać spokojnie.
Po drugie - wcale i tak nie czytało się spokojnie, bo główny bohater to strasznie antypatyczna postać. Wkurzająca.
Po trzecie - wkurzam się na siebie, bo może wychodzi ze mnie jakaś, omatkobosko, dulszczyzna??? Jakieś kołtuny mam do rozplątania? Nie umiem sama z siebie się pośmiać? Cha, cha, cha. Właśnie że umiem. 
Po piąte i dziesiąte - żeby bez śmierdział zgnilizną - to już przesada. Totalnie. Tu już czuję się urażona do żywego! 

W każdym razie dzieje rodziny z Wołynia w naprawdę innym ujęciu, nietypowo. 

Kto teraz też chce przeczytać?? 😂
________________________
Złodzieje bzu
Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Wyd. Noir sur Blanc
________________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #złodziejebzu #hubertklimkodobrzaniecki #noirsurblanc
Mój Instagram

życie i ...

Rozmowy. Maja

20 marca 2022
życie i ...

Jak nie wybuchać złością

25 września 2021
życie i problemy

dziś jest tylko wyrazem

31 sierpnia 2025
życie i ...

śmierci się wesoło i względnie swobodnie

19 października 2024
życie i książki

Opowieści rodzinne. Babie lato – część 4

8 października 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 3

1 października 2023
życie i ...

Alfabet Oli – od A do Zet – gdzieś pomiędzy powagą a uśmiechem.

28 listopada 2021
życie i książki

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 1

30 kwietnia 2022
życie i problemy

O współczuciu

26 września 2021
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 2

17 września 2023

© 2025 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme