Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
Wesołe miasteczko, rollercoaster

Taki sobie zwyczajny tydzień

Posted on 23 października 20213 lipca 2025 by Ola

Zwyczajny tydzień? Ha, to nie u mnie. Mój tydzień to jest pełen zwrotów akcji, dynamiki, jest nieprzewidywalny, Patryk Vega pisze mi scenariusz! Istny rollercoaster! Poczytajcie sami!

Tak chciałabym napisać, ale potem szukałam zdjęć z tego rolekołstera i znalazłam tylko takie z kolejeczki dla dzieci z parku w Wejherowie. Ta, pomyślałam, dobra metafora – co by nie wymyślać, to moje życie jest zwyczajne do bólu, takie tutejsze i bez fajerwerków. Ale! Ale w moim odczuciu to nigdy nie jest całkiem zwyczajny tydzień z życia.

PONIEDZIAŁEK – dzień po opublikowaniu wpisu o filozofii. Budzę się z myślą „ło matko, po co ci to było, kobieto! Teraz wstyd się na dzielni pokazać!” Ale trudno, wstaję, na głowę zakładam papierową torbę, przemykam ciemną ulicą do pracy, skradam się korytarzem, myk myk i hyc, jestem w swojej sali przedszkolnej. Dzieci nie patrzą no mnie przez pryzmat głupot pisanych w internecie, mogę odetchnąć!

W domu muszę pamiętać o usprawiedliwieniu nieobecności Mai – jest przeziębiona. Albo nie chce jej się do szkoły iść. Trzeba było lekarzem zostać, wiedziałabym czy jest chora czy nie. Tak to ryzyk-fizyk. Na szczęście dziewczę ma już lat szesnaście i pół i mogę jej coraz częściej mówić: „Słuchaj, za chwilę będziesz dorosła. Nie będę ci mówi, co masz robić. Decyduj sama.” Czuję się jak profesor Dumbledore, kiedy dał Harremu Potterowi pelerynę – niewidkę i napisał „Korzystaj mądrze”. 

Na obiadek jest kurczak z niedzieli, w cieście i w panierce z sezamem. Przepis ma Maja, to jej pomysł i jej praca. Ja się cieszę, że nic nie muszę robić, nawet posprzątałam bez gadania tysiąc misek po robieniu tej pychotki.

Ola na pomoście
Wszystko nie tak...

WTOREK –  jestem załamana tym, jak mi nic nie wychodzi. Nic nie umiem. Wszystko robię źle. W domu kładę się z książką i chcę już sięgać po kocyk i ciepło się otulić, kiedy podrywają mnie okrzyki bojowe Piotrusia i jego kompana do zabawy. Słyszę, jak najpierw chłopaki biegają z mieczami, skaczą po poduchach – i to było spoko – ale zaraz muszę wstać. Wtrącam się w rozmowę, kiedy widzę, że Piotrek wsłuchuje się w opowieść o zabawie w „Czerwone – zielone” ze słynnego filmu na Netflixie. „…i wtedy jak oni się ruszą, to laleczka do nich strzela i z buzi leje im się krew…” i wtedy już wkraczam ja. Nic się nie leje ale gromy ciskam oczami i przerywam ten uroczy wywód na temat filmu od lat 16. Dzień wcześniej Maja zablokowała na youtubie filmiki, gdzie pojawia się motyw Squid Game. No dziękuję bardzo, moje dziecko nie potrzebuje jeszcze takich rozrywek. Każę im bawić się w dobrą staropolską Babę Jagę (Raz dwa trzy Baba Jaga patrzy) ale chłopaki wolą już coś innego.

To teraz czuję się jeszcze beznadziejną matką, bo nie mam pojęcia, jak uchronić moje dziecko przed całym złem świata. Da się? Nie zawsze będę obok, żeby zapobiec, zabronić, ochronić. Wieczorem rozmawiam z Piotrkiem, po raz któryś zresztą, że jak ktoś opowiada o strasznych rzeczach, to może zawsze przerwać, odejść, nie musi słuchać. Albo może się mnie zawsze o wszystko spytać, opowiedzieć.

Czuję się jak sterana matka, jestem zmęczona i przygnieciona beznadziejnością życia. „Mama, czy ty jesteś nastolatek, że tak mówisz?” – pyta Maja. Rzeczywiście, mogłabym wyrosnąć z takiego niedorosłego poczucia bezsensu życia, święta racja!

Na obiad są pyszne frytki. Domowe, oczywiście, a jakże! Z domowej zamrażarki…

Ale wieczorem dostaję wiadomość. Okazuje się, że to moje pisanie przyniosło coś dobrego! Odzywa się do mnie dawna przyjaciółka z czasów jeszcze szkolnych, umawiamy się na spotkanie. Zasypiam bez depresyjnego nastroju.

Ola na pomoście
Wypatruję lepszego jutra!

ŚRODA – budzę się przepełniona pozytywnymi uczuciami, chwalę siebie za odwagę, że mam ten blog, że pozwala on na spotkania z realnymi osobami. Przypominają mi się wszystkie chwile, kiedy ktoś mówi mi, że przynajmniej chwilę się uśmiechnął, jak czytał. To dobrze. To bardzo dobrze! Po wczorajszym dniu czuję się jakbym Oskara dostała czy innego Nobla. Moje nastroje wahają się jak na huśtawce, ale dziś przynajmniej jestem u góry.

Wieczorem patrzę, jak Maja pakuje się na wycieczkę – jedzie z klasą do Łodzi – jest radosna, podekscytowana, a ja jestem szczęśliwa jak prosię w deszcz, że moja córka nie boi się jechać. Wiem, jak to jest być introwertycznym nastolatkiem, co to boi się do sklepu wejść, bo przecież WSZYSY PATRZĄ, helloł! Ściskam ją na pożegnanie i fiuu – pojechała… Jak tu pusto… jak ja już tęsknię… No dobra, tęsknić będę jutro. 

A na moją wzmiankę, żeby nie piła na wycieczce alkoholu nieznanego pochodzenia ani nie szukała przygód w zakresie seksu, usłyszałam, że jestem obrzydliwa, fuuuuj! Dobra, dobra.

Zamiast obiadu były gofry. I to z kremem czekoladowym, mam taki a’la nutella, ale zdrowszy, więc zjadamy pół słoika.

Ola na pomoście
Dobra, nie będzie źle, świat nie jest taki zły 🙂

CZWARTEK – Piotrek był w przedszkolu, odprowadzałam go i po drodze usłyszałam nową wersję historii wybuchu drugiej wojny światowej. Otóż wedle mojego dziecka najlepsi byli żołnierze „ruscy” bo bronili biednych Polaków przed Amerykanami. O rany, tutaj to i 6 godzin historii może być za mało… Ale zapisuję sobie w pamięci, żeby jakoś więcej rozmawiać o wojnach, żeby te pokręcone historyjki odkręcić. Idziemy w rytm pieśni „My, pierwsza brygada”, grającej delikatnie z mojego telefonu i głośnym śpiewem małego berbecia.

W domu mam chwilę na odpoczynek, spisuję listę na zakupy, dopisuję, żeby pamiętać o oddaniu drukarki do serwisu, ostatnio wypluwa z siebie strony w zupełnie innych kolorach niż zaplanowane.

Czytam to „Miasto Niedźwiedzia”, co to je miałam pokochać – no cóż, wielka miłość to nie będzie, ale mały romansik może i owszem! Powieść ma fajne cytaty, takie wstawki ogólnożyciowe, rozbawiające.

Przykład? Proszę ja was bardzo:

„Wszyscy dorośli mają takie dni, kiedy czują, że to już koniec. Kiedy nie wiedzą już, o co tak cały czas usilnie walczą. kiedy rzeczywistość i codzienność przytłacza i nie wiadomo, jak długo da się jeszcze radę. Fantastyczne jest to, że wszyscy mogą przetrwać bez załamywania się dłużej, niż im się wydaje. Przerażające, że nigdy nie wiadomo, jak długo”.

„Ana była jak tornado. Klocek z setką kantów, w mieście, gdzie każdy powinien pasować w okrągłe otwory”.

„Długie małżeństwo to skomplikowana sprawa”.

„Rodzic jest niczym za mały kocyk. Jakkolwiek próbowałoby się przykryć nim wszystkich, to i tak zawsze ktoś marznie”.

„- Tata powiedział, że to ty nas zawieziesz.

– Tata jest niedoinformowany”.

Takie, wiecie, życiówki. Lepsze niż Coelho albo Pawlikowska. Można polubić tę powieść za poczucie humoru. Ale akcja jest dość ślamazarna… Jestem prawie w połowie książki a tam godzina po godzinie wszyscy przygotowują się do meczu hokeja. I to na razie wszystko. Jak mecz się w końcu zacznie to może i akcja ruszy do przodu.

Miasto Niedźwiedzia, okładka
"Miasto Niedźwiedzia", Frederik Backman

PIĄTEK – czy ja mam pisać? Sami widzieliście tę pogodę… Stoję na przejściu, czekam w deszczu i wietrze na zielone światło, szukam w duchu jakiejś ciepłej myśli, malutkiej, chociaż jednej tyciej, dobrej, słonecznej myśli… Ale znajduję tylko jeden wielki wkurw! Ja kulturalna jestem, ale w takiej pogodzie to nie da się inaczej.

W „Mieście Niedźwiedzi” skończyły się heheszki. Chciałam zwrotu akcji, to mam… Jedna scena a zmienia wydźwięk powieści.

Myślałam, że będzie morderstwo jakieś, ale nie, to nie kryminał. To powieść z serii obyczajowych, co nie znaczy że nie jest przerażająco. Może nawet bardziej, bo jednak kryminały mają w sobie coś z wydarzeń odległych, mniej możliwych – a to, co dzieje się w Mieście Niedźwiedzi jest bardzo realne.

Jest w końcu ten cholerny mecz, impreza – afterparty – i jest… piętnastoletnia dziewczyna i dwa lata od niej starszy chłopak ze zwycięskiej drużyny. Ona nawet się w nim podkochiwała. A potem zostaje samotność, odebrane poczucie bezpieczeństwa i analiza policyjna i sąsiedzka, kto był BARDZIEJ WINNY. On – to przecież gwiazdor sportowy a ona pewnie sama chciała… 

„Jest wiele sposobów na to, by umrzeć w Bjornstad. Zwłaszcza od wewnątrz”.

„Tysiąc marzeń wczoraj, jedno jedyne dziś”.

Do tego w międzyczasie słucham na uspokojenie muzyki, wycinam literki, szukam pomysłów i do pracy i na obiad, czytam gazety… Czytam wiadomości a tam jedna porażka w grze „Jestem dobrym człowiekiem” za drugą. 

Późnym wieczorem Maja wraca z wycieczki, cała i zdrowa,  z żelkami dla brata i z książką z antykwariatu dla mnie. Ten prezencik rozczula mnie i idę spać troszkę uspokojona, że mój kawałek świata nie jest taki zły…

Nawigacja wpisu

← Żółte liście – część 2
„Nastolatkozmagania” →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życi Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życio-pisarek. Czytałam Książkę o miłości, czytałam Hałas, teraz Najgorszego człowieka i uważam że nikt poza Halber nie umiałby pisać jak Halber. I już. Ja tą szczerość i odzieranie warstw biorę i zachłannie czytam.
O czym jest #najgorszyczłowieknaświecie pisał swego czasu cały bookstagram, pod tym hasztagiem jest mnóstwo opisów, ja już tylko dodam swój stary wierszyk o kocie, bo pasuje do okładki:

Mam takiego kotka
Mały dość jest, nieporadny, 
nawet chwilami zabawny 
Balkon na czwartym piętrze 
wydaje mu się idealny 
do skakania przy barierkach

Chyba nie wie co to lęk

Przychodzi 
i bez pytania czy może 
każe się głaskać 

On naprawdę nie wie 
Co to lęk

PS. Tak, to jest książka o lęku. 
Czytaliście? Lubicie ten styl pisania?
______________________________
Małgorzata Halber 
@mroczny_msciciel 
Najgorszy człowiek na świecie 
Wyd. Znak Literanova 
@znak_literanova 
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram  #małgorzatahalber #znakliteranova
Mój Instagram

życie i książki

Wakacje #2. Książki!

10 lipca 2022
życie i książki

Kubek melisy

19 lutego 2022
życie i ...

Płatności odroczone

12 lipca 2024
życie i problemy

Czas.

2 sierpnia 2022
życie i problemy

„Nastolatkozmagania”

29 października 2021
życie i ...

Wielkie piękno zmienności

24 maja 2025
życie i książki

Placki, kapusta i kryminały

14 października 2021
życie i książki

Lek na całe zło świata? Phi, wiadomo. Książki.

25 września 2021
życie i ... życie i książki

Wakacje #1

2 lipca 2022
życie i książki

Czyste okna, nadzieja, okapi i inne zwierzątka. Alleluja!

14 kwietnia 2022

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme