Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
na blacie leżą żółte róże otoczone świątecznymi lampkami

Historie rodzinne

Posted on 22 stycznia 202222 stycznia 2022 by Ola

Każda historia ma swój początek. Ale czy mają go historie rodzinne? W dziejach kolejnych pokoleń swój ślad odbija to, co działo się wcześniej.

Niestety, zwykle jest to coś złego.

Coś tak złego, że nie można o tym zwyczajnie opowiadać. A bez rozmowy nie ma szansy, by zrozumieć postępowanie swoich rodziców, dziadków.

Bez rozmowy nie zrozumiemy, czemu dziadek wraca wciąż i wciąż wspomnieniami do ucieczki przez las w czasie wojny, choć wnuki przewracają oczami na sam początek tej samej znów historii (wybacz, dziadku! Młode to i głupie!)

Bez rozmowy nie zrozumiemy, czemu babcia czasem potrzebuje być sama, czemu płacze. Albo czemu jest nadopiekuńcza i drży na każde niebezpieczeństwo, prawdziwe czy wyimaginowane. Albo odwrotnie, czemu ma tak odległy wzrok, zimny, nieczuły, czemu machnie ręką, gdy opowiadamy o swoich problemach. Czemu nie może przytulić swojej córeczki, która nic nie rozumiejąc, buduje w końcu podobny mur wokół siebie.

Jak w końcu udaje im się powoli, z wielkim mozołem, zaciśniętym gardłem, usiąść i snuć opowieść, zaczynają na siebie patrzeć z większą czułością. Mur wystudiowanej obojętności kruszeje, mogą wyciągnąć do siebie ręce. Matka opowiada baśń o zaczarowanym pięknym Królestwie Śniegu, najpiękniejszym miejscu na ziemi, gdzie biedna dziewczyna poznaje Księcia. Chcieli żyć długo i szczęśliwie, ale władzę nad ich ukochanym Królestwem przejmuje Czarny Rycerz, zły, okrutny i bezlitosny. W Królestwie panuje strach i terror, czarne karoce porywają każdego, kto ośmieli się krytykować nowego władcę. Dziewczyna traci ojca, traci część swojego serca i nadziei. Ale jest jeszcze matka, siostra, jest Książę, który pocałunkiem budzi odrobinę dawnej wiary.

W co? W miłość.

Bo ostatecznie co innego się liczy?

Dziewczyna – Wiera – i jej książę – Aleksander – mają dwoje dzieci i mają swoją miłość.

Ale w Królestwie dzieje się już bardzo źle.

Królestwo dostaje swoją nazwę i konkretny czas w historii świata.

To Leningrad, rok 1941.

Aleksander jest na froncie, Wiera chce przeżyć, kiedy wokół trwa najstraszliwsza zima jej życia, chce przeżyć nie dla siebie. Bo dla siebie to już dawno położyłaby się na śniegu i zamknęła oczy; nie widziałaby wtedy wychudzonych twarzy swoich dzieci, nie pamiętałaby jak umierały jej matka i siostra, inna śmierć nie robiła już na niej wrażenia; chce przeżyć dla dzieci. Zawsze znajduje w sobie jeszcze odrobinę siły, by się nie poddać. Dla Saszy i dla dzieci.

I tak jak wszystkie historie wojenne, które są historiami ocalonych, liczą się drobiazgi. Raz przyszedł sąsiad, żołnierz, i podarował Wierze cukierki. Na chwilę odnalazł się Sasza, miał szynkę i kiełbasę! Wiera miała na ścianie tapety, z klejem. Ugotowała je. Miała trochę drewnianych mebli, spaliła je. Przeżyła kolejny i kolejny dzień. Raz ktoś ją podwiózł, raz zdążyła kupić słoik kiszonej kapusty. Miała sanki, żeby przewozić wodę z rzeki. Drobiazgi, które decydują o życiu i śmierci. Jak to na wojnie. Stara już Wiera zamyka oczy i wraca ból, strach, koszmar tamtych dni.

Jej córki rozumieją już więcej.

Tak, opowiadam wam książkę, wczoraj w nocy skończyłam czytać „Zimowy ogród” Kristin Hannah. To taka opowieść, która zdziera warstwy. Wiecie, wszyscy mamy warstwy, ogry mają warstwy, cebule mają warstwy, ludzie i owszem, też mają warstwy. Bez tego nie bylibyśmy w stanie normalnie żyć. Ale czasem zdarzy się coś, co zdziera z nas kolejne ochronne bariery i inaczej patrzymy na zwykłą naszą codzienność. Inaczej patrzymy na chleb. Na ciepły szalik. Na bezpieczne swoje dziecko. „Zimowy ogród”, podobnie jak swego czasu „Jeździec miedziany” Paulline Simons, pozwala zajrzeć pod te warstwy. Te, które nie są jak tort.

książka "Zimowy ogród" na tle przewodnika po Petersburgu
książka "Zimowy ogród" na tle przewodnika po Petersburgu
książka "Zimowy ogród" na tle przewodnika po Petersburgu

Mam ostatnio nosa do książek o przeplatanych losach rodzinnych.

 W tym tygodniu przeczytałam też „Taśmy rodzinne”, Macieja Marcisza.

Myślałam, ze „Taśmy…” to takie lekkie, niezobowiązujące, przyjemne na wieczór.

Otóż jak ktoś też tak myśli, to nie. „Taśmy” to nie lekka powieść. Napisana lekko, owszem, ale tematyka z cyklu traumatycznych.

Kiedyś słyszałam, że traumy przodków odbijają się przez trzy pokolenia, i ta powieść zdaje się to potwierdzać. Dziadek, ojciec i bohater – syn, który wreszcie ma szansę wyrwać się z rodzinnego obrazku z tytułowych taśm. Myślę, że to obraz wielu polskich rodzin. Tak z ręką na sercu, kto z mojego pokolenia – urodzonych jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku – nie znał choć jednej takiej rodziny jak Małysowie, gdzie za pozorną sielanką kryła się rozpacz, przemoc, nieumiejętność rozmowy o problemach?

Takie książki, jak „Taśmy rodzinne” Marcisza, jak „Saturnin” Jakuba Małeckiego robią dobrą robotę, biorąc na warsztat rodzinne historie, które zaczynają się w czasie wojny a skutki wojennych przejść, przeżyć, widać do dziś. Popularne hasło „Kiedyś to było…” nabiera nowego znaczenia. To było kiedyś i oby nie wróciło…

okładka książki "Taśmy rodzinne na tle albumów

Ale nie chcę was zasmucać! Oto garść anegdotek, dla uśmiechu!

Poranek, Piotrek ma umyć zęby. Wołam go, chodź, umyj zęby. A on nie i nie. Przyszedł do łazienki, ręce sobie umył ale zębów już nie. Ja myję swoje i zastanawiam się, którego argumentu użyć. Groźby? Prośby? Postraszyć próchnicą wdzięcznie zwaną u nas „robakami w zębach”? Ja tak myślę, nic nie mówię, i za chwilę słyszę „No dobra, jednak idę. Umyję.” I przyszedł. I umył.

Także czasem można zamknąć dziób i dać się wykazać.

Piotrek nauczył się też mówić „rrrrr”. Nie mamy więc chwilowo w domu laptopa, tylko mamy „laptrrrrrop”, a zajadamy się „czekorrrradkami”. A „sz” i „cz” jeszcze leży!

Ostatnio w ogóle zauważyłam, że Piotruś leci przytulać się do swojej siostry a nie do mnie. Przyjechaliśmy raz skądś do domu a on mówi „Maja, pocekaj, tylko umyję rącki i psyjdę cię psytulić, dobra?” Nie wiem, ja tam zajęta jestem tarzaniem się w moich nauczycielskich bogactwach, nic tylko siedzę i myślę, co ja z tymi moimi pieniędzmi zrobię, co to ich tyle mam…

W sumie rozumiem go, ja jestem od wyłączania komputera, wciskania witamin… Mój ostatni sukces na tym polu: Piotrek zjadł cztery ciasteczka zamiast dziesięciu, które sobie przygotował! Jeeeej!

Inna rozmowa? Proszę bardzo: „ – Mamo, ona mówi, że ja powiedziałem what the fuck, a ja nie powiedziałem WTF, wcale nie powiedziałem WTF. – Tak, powiedziałeś WTF. – Nie, nie powiedziałem WTF!!! maaaamooooo!” Jak mnie kusiło poprosić „Co? Powtórz, nie dosłyszałam!”

Wszyscy ogólnie cieszą się na piątek, wiadomo, chwila odpoczynku. Co mówi moja rodzina ciesząc się na piątek? „Hurrra, wreszcie coś do jedzenia będzie!”. No to idę do kuchni, będę tworzyć… Pewnie mrożone warzywka z makaronem, albo z ryżem. Chociaż chodzą też za mną placki ziemniaczane z kapustką kiszoną… W sumie dieta wegetariańska jakoś coraz bardziej przyjmuje się w naszym domku. Nie że absolutnie i rygorystycznie, ale warzywka znikają od razu, nikt nie woła o kotlety. Ani o klopsiki. Zastanawialiście się kiedyś, skąd wzięły się te nazwy… No ludzie… klop-siki. Teraz ja powiem: WTF???

szarlotka w kratkę
Jeszcze taka piękna szarlotka na koniec. Na lepszy apetyt! Przepisy zrobiłam na moim instagramie, w razie poszukiwania czegoś bezglutenowego, zapraszam!

Nawigacja wpisu

← 1000 powodów, dla których warto czytać dziecku
Opowieści rodzinne 2 →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach
  • dziś jest tylko wyrazem
  • Bajki

Archiwa blogowe:

  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życi Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życio-pisarek. Czytałam Książkę o miłości, czytałam Hałas, teraz Najgorszego człowieka i uważam że nikt poza Halber nie umiałby pisać jak Halber. I już. Ja tą szczerość i odzieranie warstw biorę i zachłannie czytam.
O czym jest #najgorszyczłowieknaświecie pisał swego czasu cały bookstagram, pod tym hasztagiem jest mnóstwo opisów, ja już tylko dodam swój stary wierszyk o kocie, bo pasuje do okładki:

Mam takiego kotka
Mały dość jest, nieporadny, 
nawet chwilami zabawny 
Balkon na czwartym piętrze 
wydaje mu się idealny 
do skakania przy barierkach

Chyba nie wie co to lęk

Przychodzi 
i bez pytania czy może 
każe się głaskać 

On naprawdę nie wie 
Co to lęk

PS. Tak, to jest książka o lęku. 
Czytaliście? Lubicie ten styl pisania?
______________________________
Małgorzata Halber 
@mroczny_msciciel 
Najgorszy człowiek na świecie 
Wyd. Znak Literanova 
@znak_literanova 
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram  #małgorzatahalber #znakliteranova
Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który n Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który nam przyjemność przedstawić. Zanim przejdę do szczegółów, to powiem jedno: od września czytam dzieciom opowieści z tego cyklu i podoba się nam. A to najważniejsze. 

Cóż to jest, ów projekt i cykl?
Otóż Mateusz Racut - twórca Bajki na dobranoc - zaprasza nas do Lasu Mądrości, a tam czekają naprawdę sympatyczni bohaterowie: Lisek Dobrusek, Żabka Fajtłapka, Sowa Wiedzulka i inni. Przeżywają swoje leśne i życiowe problemy, raz będzie to złość i zazdrość, raz samotność, raz problemy ze zdrowiem... No samo życie, nieprawdaż? 
I cała magia bajek z Lasu polega teraz na tym, że problemy można rozwiązać... bez czarów. Żabka, Lisek, Dzik, Mrówka uczą się rozmawiać, oddychać, zastanawiać nad daną sytuacją a Lisek Dobrusek zawsze zapisuje w swoim pamiętniku, czego się dziś nauczył. I jest w tym piękna prostota, którą lubią dzieci. Lubią też powtarzalność bajek, ich przewidywalność i ciepło, które kryje się także w literackim języku opowiastek. 

Last but not least - są też kolorowanki do wydruku i wersje audio - taki bonus:) 

Nie poznałabym Liska Dobruska, gdyby nie propozycja współpracy ze strony twórcy - za co teraz naprawdę dziękuję. Po paru dobrych tygodniach sprawdzania i testowania - polecam. Polecamy! Bo dzieciaki-przedszkolaki najbardziej :) 

www.bajkanadobranoc.com
______________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #literaturadladzieci #współpraca #mateuszracut #bajkanadobranoc #całapolskaczytadzieciom
Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. Bliskie j Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. 
Bliskie jest mi szukanie słów na opisanie życia tu i teraz, ale także gdzieś z boku. Chwile które stają się metaforą, lub też zupełnie na odwrót - szukanie tego, co najprostsze, już bardziej przecież o codzienności i to tak do kości się nie da. 
Właśnie tak, posłuchajcie: "możliwe, że chodziło o proste sprawy: pokryte rdzą brzozy, jary, w których rodziła się noc (...). I jeszcze to: słowa, te, co robią nam w środku radykalne rzeczy". 
Możliwe wszak, że chodzi właśnie o to.

"I czytanie wierszy, czytanie wierszy, czytanie wierszy na głos".

Rytmiczne, uspokajające staccato...
________________________
Małgorzata Lebda
Mer de Glace
Wyd. Warstwy
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #małgorzatalebda #merdeglace #wydawnictwowarstwy
Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Takie wyważone - akcja, groza i humor w proporcjach, które pozwalają zanurzyć się w książce z przyjemnością.

A sama historia oparta jest najpierw o opowieści  rodzinne, sięgające jeszcze czasów powstania styczniowego, potem autor sięga po opowieści i kroniki kryminalne, dodaje też parę legend z gór świętokrzyskich. 
Siembieda scala to wszystko historią dwóch zwaśnionych rodzin, dla których honor = zemsta i kto tego równania nie rozumie, to do rodziny nie należy, koniec kropka. Ech, Jadźka, mogłaś pokochać kogo innego, a tak to szekspirowski dramat się ułożył... 

Dodam, że nie jest to właściwie typowy kryminał, trochę się wymyka gdzieś obok, powiedziałabym bardziej: opowieść kryminalna. Z panoramą zawieruchy dziejów w tle, bo jak na powstaniu styczniowym się zaczęło, tak kończy się w czasach programu Temat dla reportera. Nie szukamy z komisarzami sprawcy, nie grzebiemy z detektywami czy profilerami w głowach morderców - bo wiemy co i kto. A jednak zostajemy z pytaniem o tę naszą ludzką naturę... 

I z obrazem wosku skapującego z gromnicy, kiedy zostaje wydany wyrok.

Jesienna polecajka - jak najbardziej!

@znak_literanova @monika_i_ksiazki - współpraca barterowa - i to udana, dziękuję :) 
____________________________
Maciej Siembieda 
@maciejsiembieda
Gołoborze
Wyd. Znak Literanova
#wspolpracabarterowa
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #maciejsiembieda #gołoborze #maciejsiembiedagołoborze
#wydawnictwoznakliteranova
Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię tego nie nauczył - próba odpowiedzi. 
Próba, bo to pytanie na które nie będzie jednej prostej odpowiedzi. 

Więc - czy to próba udana? 

Dla mnie tak. Poradnik Niewidzialne rany mogę spokojnie polecać, jeżeli szukacie książkowo-fachowej pomocy w zakresie uporania się z dorastaniem w dysfunkcyjnym domu. 
Bez ckliwości, konkretnie o problemach w dorosłym życiu, kiedy dzieciństwo nie zapewniło ci stabilności emocjonalnej i kiedy wciąż jedną nogą - a raczej częścią umysłu - w tym rodzinnym domu tkwisz. 

"Chcę pokazać mechanizmy, zależności i schematy, które posłużą ci do stworzenia instrukcji obsługi własnej głowy" - pisze we wstępie autorka. Nie obiecuje różów ani brokatów na nowej ścieżce życia, ale mówi: spróbuj się sobie przyjrzeć z boku, daj sobie szansę. Przeczytaj, czemu się boisz, czemu wciąż jesteś przekonana o swojej "beznadziejności", a jak trzeba to idź też na terapię, przegadaj to swoje życie, daj sobie przyzwolenie na pomoc.

Warto zwrócić uwagę, że nie jest to akt oskarżenia wobec rodziców, nie - cała uwaga skupiona jest na próbie zrozumienia, przyjęcia pewnych faktów i zdecydowania się na takie życie, które nie będzie już uwięzieniem w przeszłości. 

Poradnik o odzyskiwaniu równowagi, nie dzięki magicznym plasterkom, a dzięki wiedzy z zakresu psychologii. 
Więc ja mówię: tak. Polecajka - jeśli potrzebujesz. 

#współpracabarterowa z @wydawnictwo_publicat
_____________________
Niewidzialne rany
Andżelika Dominiak-Banach
@andzelika.dominiak_psycholog
Wyd. Publicat
Ilustracje: Patrycja Niewiadomska
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #niewidzialnerany #andżelikadominiakbanach  #wydawnictwopublicat
Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motyw Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motywy - coś co nie jest głównym obrazem. Mikroświaty. 
Opowiadane mimochodem, przyuważone, tu ślub, tu szpital, tam sprzątanie, albo ta smutna randka w hotelu, dzieciaki, którym zawozi się puszki i konserwy, przecież wojna, ale też przecież zwyczajne życie...
Ślady i zapiski spomiędzy światów ważniejszych i bardziej zrozumiałych: frontu i codzienności. 
Kiedy nachodzą na siebie, wszystko staje się inne. Niepasujące. Poprzesuwane.
Czytanie takich książek staje się rodzajem  współodczuwania, trudno z tych opowiadań wyjść. I to jeszcze w taki na przykład złoty październik sobie wyjść, ale warto je przeczytać, naprawdę.
Przynajmniej ja tak myślę;)

A wypożyczone są Arabeski z biblioteki, przypadkiem, kiedy tak chciałam już nic nowego nie brać, ach te postanowienia...
____________________________
Arabeski
Serhij Żadan
Tłum. Michał Petryk 
Wyd. Czarne
_____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #arabeski #serhijżadan #wydawnictwoczarne
Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na tel Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na telefonie. A miałam bo kiedyś naczytałam się, że "czytajcie, czytajcie, będzie fajnie!".
No i nie, nie było fajnie, składam reklamację! I skargę i zażalenie. I ja się tak nie bawię i już.
Po pierwsze - nie było ostrzeżenia, że to parodia. Zdążyłam się pierdyliard razy oburzyć, zanim dotarło do mnie, że to groteska, parodia właśnie, że to Nic śmiesznego z innymi rekwizytami, że to Kariera Nikosia Dyzmy choć z innym tłem. Z wąsem Wałęsy.
Dopiero tak ustawiona perspektywa pozwoliła mi czytać spokojnie.
Po drugie - wcale i tak nie czytało się spokojnie, bo główny bohater to strasznie antypatyczna postać. Wkurzająca.
Po trzecie - wkurzam się na siebie, bo może wychodzi ze mnie jakaś, omatkobosko, dulszczyzna??? Jakieś kołtuny mam do rozplątania? Nie umiem sama z siebie się pośmiać? Cha, cha, cha. Właśnie że umiem. 
Po piąte i dziesiąte - żeby bez śmierdział zgnilizną - to już przesada. Totalnie. Tu już czuję się urażona do żywego! 

W każdym razie dzieje rodziny z Wołynia w naprawdę innym ujęciu, nietypowo. 

Kto teraz też chce przeczytać?? 😂
________________________
Złodzieje bzu
Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Wyd. Noir sur Blanc
________________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #złodziejebzu #hubertklimkodobrzaniecki #noirsurblanc
Mój Instagram

życie i książki

1000 powodów, dla których warto czytać dziecku

16 stycznia 2022
życie i ...

Pierniki i nie tylko – część 2

11 grudnia 2021
życie i ...

Pewnej nocy w Betlejem

27 grudnia 2023
życie i ...

Czarownice

14 lipca 2023
życie i problemy

Czas.

2 sierpnia 2022
życie i książki

Współpraca – książki dla dzieci

2 lutego 2024
życie i ...

Czerwiec.

19 czerwca 2022
życie i ...

Początek

23 września 2021
życie i książki

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 4

12 marca 2023
życie i problemy

Zmiana.

29 października 2023

© 2025 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme