Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
Na suszarce wiszą trzy pary świątecznych skarpetek

Myśli… spierniczone? O piernikach i nie tylko. Część 1

Posted on 8 grudnia 20218 grudnia 2021 by Ola

Otoczeni już jesteście lampkami? Otoczeni przez CBŚ – Coraz Bliżej Święta?

Świeczki, sweterki w świąteczne wzorki, czerwone skarpetki i te sprawy macie ogarnięte, jak mniemam? Doniczki skitrane po kątach bo „na święta” już powyciągane, reniferki patrzą z kącika zabawek, śniegowe kule, pozytywki… Paskudne zielone plastikowe choineczki skrzeczące „Jingle bells” już posłusznie skrzeczą, u was też?

Ja utknęłam na lampkach, dalej się jeszcze rozpędzam. Synek wyciągnął swoje ulubione świąteczne duperelki. Sweterki też powyciągałam, dzieci takie lubią, to do pracy noszę.

Wśród tych wszystkich świątecznych elementów, ręcznie robionych przez pokolenia dzieci ozdóbek (sentymentalnych, co wcale nie znaczy że pięknych; daleko im do instagramowych cudeniek) – kręci mi się całkiem naturalny człowiek, w wieku lat pięciu i zadaje świąteczne pytania…

– Mamo, a kto to był Herod? – moje ulubione. Ze wszystkich postaci, mając do wyboru Józefa, aniołów, pasterzy, króli i do licha całą zgraję innych, on wybrał sobie Heroda. Tłumaczę, że to był taki zły król, co bał się, że Jezusek odbierze mu władzę nad światem, że nie rozumiał, że Jezus to miał być taki król w naszych sercach, że symbolizuje wygraną miłości, dobroci – więc zły Herod tego nie rozumie i każe zabić nowo narodzonego Jezusa i wszystkich innych chłopców z Betlejem. I potem wymiękam i dodaję, że tym innych chłopcom też udało się uciec, tak jak Maryi, Józefowi i Jezuskowi. Bo co mam powiedzieć???

Wracamy z przedszkola, rozmawiamy o historyjkach okołobiblijnych, gdzie narodziny Jezuska to dopiero początek, dochodzimy do zmartwychwstania, ukrzyżowania ( w wersji możliwej dla 5-latka) i mój rezolutny człowiek mały rozkłada w końcu ręce, staje na środku drogi i mówi:

– Mama, ty kłamiesz! Nie ma takiego słowa jak zmartychstanie i kłamiesz!

– Zmartwychwstanie się mówi. I jest takie słowo, przecież je mówię. Jezus umarł a potem okazało się, że zwyciężył śmierć i grób był pusty.

– Mama, to powiedz mi w końcu, czy ten Jezus żyje czy nie żyje?!

– Rany, chłopie, chciałabym sama wiedzieć… Wiesz, ja myślę tak, że on żyje jak my chcemy żeby żył. Chcesz, żeby było w tobie dobro i miłość?

– No, chcę. To wtedy Jezus żyje? Ale mama, nie w sercu, tylko naprawdę? No, żyje czy nie?! – i co ja mam powiedzieć? Mogę tylko tak:

– O, patrz, jesteśmy już w domu! Kto pierwszy do furtki!

Do tego w przedszkolu mój człowieczek uczy się piosenki „Uciekali, uciekali”, z repertuaru Metra, taka bardzo smutna piosenka, bardzo pasująca do losu dzisiejszych uchodźców, i co go słyszę, jak to podśpiewuje, to mam ochotę rąbnąć ten głupi świat w nos. Kopnąć w tyłek. Zauważyliście, że święta bardzo podkreślają, ile złych rzeczy dzieje się na tym świecie? I jak niewiele można zrobić, poza łataniem małych dziurek, bo na te większe nie mamy sił, zasięgu i wpływu.

Ja moje jasełka w pracy robię już takie na spokojnie, bardziej z humorem, bo emocjonalnie nie zniosłabym słuchać codziennie na próbach wierszy i piosenek z Przekazem, Wzruszających i Ratujących Świat. Nie w tym roku.

Pilnuję się, żeby sobie nie zepsuć świąt moim depresyjnym nastawieniem, ponuractwem i żeby nie być jak Kłapouchy. Żeby sobie nie spierniczyć radości, nie zdmuchnąć resztek magii. Ale w tym roku wyjątkowo ciężko, trzeba by było żyć w świecie bez wiadomości żadnych, nic nie słuchać, internetu nie mieć… Tak całkowicie zanurzyć się w radość świąteczną nie potrafię.

Dni są krótkie, słońca W OGÓLE, sił mamy mało. Chyba, że tylko ja tak mam! No nie, nie wmówicie mi, że na pytanie, która godzina, kiedy odpowiadacie, że siedemnasta w nocy, to wszystko wam gra i jest okej. NIE UWIERZĘ! Nikt nie lubi, jak jest siedemnasta w nocy i ósma rano to też noc.

Więc uzgadniając, że sił mamy mało, a czasy ciężkie, róbmy to, co najważniejsze. Pijmy kawę, zamawiajmy zakupy przez internet spod kocyka, czytajmy blogi, oglądajmy filmy, czytajmy blogi, słuchajmy muzyki, może sił wystarczy i na jakąś książkę. Wspominałam o czytaniu blogów?…

Zapiszmy sobie, co jest najważniejsze w zaplanowaniu świąt i tego trzymajmy się jak przykazań i nie dowalajmy sobie nic ponad. Jak możemy wspomóc jakąś akcję, dorzucić coś do wystawionego koszyka w sklepie, to zróbmy to. To będzie taka mała kropelka, ale nasz zwyczajny świat składa się z małych kropelek, nie mamy mocy by być wodospadem, trudno.

Można też dołączyć do facebookowych akcji licytacyjnych, gdzie kupujemy i książki, i ubrania, i gadżety do domu a przy okazji pieniądze zasilają konto tam, gdzie jest to potrzebne bardziej niż w sieciowych sklepach.

Tu na przykład jest link do konta Zuzi, jej konto wciąż wymaga nowych zasobów finansowych na rehabilitację. Może i wy będziecie chcieli zerknąć na aukcje, coś fajnego na pewno znajdziecie!

Mam te swoje sposoby na ozdobienie domu. Nie stać mnie na rękodzieło na każdym kroku, ale wystarczy mi kilka elementów, ładnych, delikatnych, przyjemnych w oglądzie a nie oczojebnych. Mam to szczęście, że moje siostry robią piękne dekupażowe ozdoby i dostaję je wówczas w prezencie, uwielbiam to! Mam w domu dziecko, więc duperelek też się trochę znajdzie, trudno, ale nie ponad miarę. Mam ozdoby robione przez nas w domu, nie wychodzą piękne, ale są nasze i takie wiszą dumnie na choince. Jak ją ustroimy to pokażę wam nasze stado aniołków, mówię wam, śmiechom nie będzie końca! Mam ozdoby kupowane na kiermaszach, najchętniej takich charytatywnych. 

Tylko wiecie, jak wasze prywatne mini-człowieczki w domu chcą plastikową zabawkę – czyli setnego robota na przykład, bo to jest ten wymarzony – to nie ma zmiłuj, styl i szyk muszą poczekać…

Grunt, żebyśmy wszyscy czuli choć część tej spierniczonej – znaczy się pierniczkowej – radości. Jeżeli pomogą w tym czyściutkie okna, to dobra, niech ci będzie, ale jak nie masz na to natchnienia – to nie przejmuj się. Przyjdzie wiosna, zakwitną jabłonie i będzie czas i na okna. 

Wasza Ciotka Dobra Rada się zwija dalej w zimowy sen marzyć o wiośnie, a wy – możecie iść denerwować się porządkami, piernikami i oknami, albo iść marzyć ze mną! I dać z siebie tyle, ile trzeba, żeby nie zwariować.

I zapraszam na sesję zdjęciową, część 1 – oczywiście o ozdobach. I o piernikach też.

Część 2 niebawem – ładniejsza!

Pierniczki skomponowanym otoczeniu - lampki, gałązki, obrazki świąteczne
Próbowałam kiedyś zrobić sobie piękną świąteczną sesję, bo czemu nie...
Pierniczki skomponowanym otoczeniu - lampki, gałązki, obrazki świąteczne
... aż synek uświadomił mi, czemu jednak nie 🙂
Ozdoby świąteczne - plastikowa choineczka, zepsuta pozytywka, śniegowa kula
Moje ulubione trio świąteczne. Nie zna magii świat, kto nie słuchał skrzeczących pozytywek!
Strojenie choinki, kot próbuje wszystko zepsuć
Nie tylko synki uparcie próbują utrudnić wzniosłe przeżywanie świąt...
Obrazek bombki, w której odbija się kot i podpis "To ostatnia rzecz, którą widzi bombka przed śmiercią"
"To ostatnia rzecz, którą widzi bombka przed śmiercią"
Pierniczki ozdobione jako twarzyczki
Radosna twórczość
Pierniczek ozobiony jako duszek. Albo Lego Ninjago.
Pierniczek ozobiony jako duszek. Albo Lego Ninjago. Kto tam się w młodzieńczych fascynacjach rozezna...
Stół zastawiony kolorowymi piernikami
Wpis spierniczony - wersja optymistyczna...
... i wersja eko. Na spokojnie, wręcz smutno.
... i wersja eko. Na spokojnie, wręcz smutno.

Nawigacja wpisu

← Sto lat, kotku!
Pierniki i nie tylko – część 2 →

2 thoughts on “Myśli… spierniczone? O piernikach i nie tylko. Część 1”

  1. Bergamotka pisze:
    9 grudnia 2021 o 20:23

    Czytam Cię Olu jak dobrą książkę. A na widok bombki chwilę przed śmiercią parsknęłam śmiechem tak, że obudziłam i usypiane dzieci i mruczącą na nich pogromczynię naszych bombek. U nas pierniczki w kształcie zombie i czołgów.
    Nie zna życia, kto nie ma w domu pięciolatka.

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      10 grudnia 2021 o 06:14

      Najgorsze co można zrobić drugiej mamie – obudzić jej dzieci! Wybacz! 🙂 Dzięki za to pierwsze zdanie – nie dość, że jak książkę, to jeszcze dobrą, hehe. Pierniczki zombie – na to Piotrek jeszcze nie wpadł ale to pewnie kwestia czasu…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Przymierzanie tożsamości - Przebieralnia na kawałk Przymierzanie tożsamości -
Przebieralnia na kawałku tektury w starej hali, 
w środku nocy, 
w pokojach z pootwieranymi drzwiami, 
wśród zbyt głośnej samotności
Przy regale, gdzie niewidzialne miasta, niewidzialne biblioteki, tam najpiękniej, chodźmy w to nie-bycie, 
brnijmy w zaprzeczenia
Określanie, poprawianie, wymazywanie 

- a świat - podobno jest

________________
#kolażoweopowieści dla @herbarium_cieni 
- a temat: mój kawałek świata. Taki jakiś mało pewny siebie ten porwany kawałek, ale cóż, ja tam się na świecie nie znam, idę poczytać (wypożyczyłam dziś pierwszą część Silva Rerum Kristiny Sabaliauskaite) 

#gdziespomiedzy
Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "mi Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "minęły dwa tysiące lat, a ta scena wciąż mnie porusza".

Albo tak: "na cmentarzu żydowskim 
są najstarsze drzewa

Kruk
kantor oniemiały 
nie śpiewa

Nad drzew wierzchołkami 
ciężką jesienną chmurą
przechodzą tysiącami

Wychodźcie im na spotkanie 
zamknięci w pałacach pomników 

Razem przez deszcz siekący
przez błyskawice
iść wam dziś trzeba

Ci którzy miejsca swego nie mają 
którzy sami są ogniem i deszczem
Teraz się z wami bratają

Bo jeszcze 
nie koniec ich końca
nie koniec"

I te dziewczynki, Miriam i Reginka (tak, imiona są ważne) - niech się też dziś pojawią - bo może i bez pożegnania się odchodzi, ale nam pamiętać - trzeba.

 #juliahartwig
Co tam w czytaniu? A podzielę się: Ostatnie rozd Co tam w czytaniu? A podzielę się: 

Ostatnie rozdanie - powieść o jednym ciołku i drugim matołku, on się boi i tajemniczo, melancholijnie milczy, ona pisze długie listy już do końca życia, choć nie dostaje odpowiedzi. Dodać do notatek z życia: chujowe to. Ale przeczytać naprawdę warto, tak serio.

Już nie chcę być człowiekiem, Pieter van Os, - podtytuł: opowieść o przetrwaniu Zagłady. Przypomina ten reportaż Czesałam ciepłe króliki, też jest o losach kobiety, która umiała rozdzielić siebie od zła i ocalić wiarę w dobro. Tytuł jakby bardziej od autora spisującego jej historię. 

Niewidzialne biblioteki - czytam dla tej niepojętej przyjemności zanurzania się w inne światy. Wyobraźnia, ślady innych lektur,  pisanie by nazwać zjawiska, ale też ogrom miejsca dla czytelnika. Metaforyczne. Taka dobra ucieczka w słowa. 

Anioł Esmeralda, Don DeLillo - zapomniałam dodać do przeczytanych parę miesięcy temu i teraz zostało wspomnienie, że czytałam coś bezwzględnego. Opowiadania o tym, co w ludziach trudne, złe, przegrane.
___________
Co jeszcze? Nic, tylko życie:) 

#gdziespomiedzy
Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Mój Instagram

życie i problemy

Wpis z notatnikiem

25 września 2021
życie i książki

Lek na całe zło świata? Phi, wiadomo. Książki.

25 września 2021
życie i problemy

dziś jest tylko wyrazem

31 sierpnia 2025
życie i książki

Polecajki i anegdotki

25 września 2021
życie i ...

Wczesne dzieciństwo

6 kwietnia 2024
życie i ...

Początek

23 września 2021
życie i książki

Którędy do Bullerbyn?

10 lutego 2024
życie i problemy

Myśli… spierniczone? O piernikach i nie tylko. Część 1

8 grudnia 2021
życie i książki

Wakacje #2. Książki!

10 lipca 2022
życie i ...

Czarownice

14 lipca 2023

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme