Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
Na suszarce wiszą trzy pary świątecznych skarpetek

Myśli… spierniczone? O piernikach i nie tylko. Część 1

Posted on 8 grudnia 20218 grudnia 2021 by Ola

Otoczeni już jesteście lampkami? Otoczeni przez CBŚ – Coraz Bliżej Święta?

Świeczki, sweterki w świąteczne wzorki, czerwone skarpetki i te sprawy macie ogarnięte, jak mniemam? Doniczki skitrane po kątach bo „na święta” już powyciągane, reniferki patrzą z kącika zabawek, śniegowe kule, pozytywki… Paskudne zielone plastikowe choineczki skrzeczące „Jingle bells” już posłusznie skrzeczą, u was też?

Ja utknęłam na lampkach, dalej się jeszcze rozpędzam. Synek wyciągnął swoje ulubione świąteczne duperelki. Sweterki też powyciągałam, dzieci takie lubią, to do pracy noszę.

Wśród tych wszystkich świątecznych elementów, ręcznie robionych przez pokolenia dzieci ozdóbek (sentymentalnych, co wcale nie znaczy że pięknych; daleko im do instagramowych cudeniek) – kręci mi się całkiem naturalny człowiek, w wieku lat pięciu i zadaje świąteczne pytania…

– Mamo, a kto to był Herod? – moje ulubione. Ze wszystkich postaci, mając do wyboru Józefa, aniołów, pasterzy, króli i do licha całą zgraję innych, on wybrał sobie Heroda. Tłumaczę, że to był taki zły król, co bał się, że Jezusek odbierze mu władzę nad światem, że nie rozumiał, że Jezus to miał być taki król w naszych sercach, że symbolizuje wygraną miłości, dobroci – więc zły Herod tego nie rozumie i każe zabić nowo narodzonego Jezusa i wszystkich innych chłopców z Betlejem. I potem wymiękam i dodaję, że tym innych chłopcom też udało się uciec, tak jak Maryi, Józefowi i Jezuskowi. Bo co mam powiedzieć???

Wracamy z przedszkola, rozmawiamy o historyjkach okołobiblijnych, gdzie narodziny Jezuska to dopiero początek, dochodzimy do zmartwychwstania, ukrzyżowania ( w wersji możliwej dla 5-latka) i mój rezolutny człowiek mały rozkłada w końcu ręce, staje na środku drogi i mówi:

– Mama, ty kłamiesz! Nie ma takiego słowa jak zmartychstanie i kłamiesz!

– Zmartwychwstanie się mówi. I jest takie słowo, przecież je mówię. Jezus umarł a potem okazało się, że zwyciężył śmierć i grób był pusty.

– Mama, to powiedz mi w końcu, czy ten Jezus żyje czy nie żyje?!

– Rany, chłopie, chciałabym sama wiedzieć… Wiesz, ja myślę tak, że on żyje jak my chcemy żeby żył. Chcesz, żeby było w tobie dobro i miłość?

– No, chcę. To wtedy Jezus żyje? Ale mama, nie w sercu, tylko naprawdę? No, żyje czy nie?! – i co ja mam powiedzieć? Mogę tylko tak:

– O, patrz, jesteśmy już w domu! Kto pierwszy do furtki!

Do tego w przedszkolu mój człowieczek uczy się piosenki „Uciekali, uciekali”, z repertuaru Metra, taka bardzo smutna piosenka, bardzo pasująca do losu dzisiejszych uchodźców, i co go słyszę, jak to podśpiewuje, to mam ochotę rąbnąć ten głupi świat w nos. Kopnąć w tyłek. Zauważyliście, że święta bardzo podkreślają, ile złych rzeczy dzieje się na tym świecie? I jak niewiele można zrobić, poza łataniem małych dziurek, bo na te większe nie mamy sił, zasięgu i wpływu.

Ja moje jasełka w pracy robię już takie na spokojnie, bardziej z humorem, bo emocjonalnie nie zniosłabym słuchać codziennie na próbach wierszy i piosenek z Przekazem, Wzruszających i Ratujących Świat. Nie w tym roku.

Pilnuję się, żeby sobie nie zepsuć świąt moim depresyjnym nastawieniem, ponuractwem i żeby nie być jak Kłapouchy. Żeby sobie nie spierniczyć radości, nie zdmuchnąć resztek magii. Ale w tym roku wyjątkowo ciężko, trzeba by było żyć w świecie bez wiadomości żadnych, nic nie słuchać, internetu nie mieć… Tak całkowicie zanurzyć się w radość świąteczną nie potrafię.

Dni są krótkie, słońca W OGÓLE, sił mamy mało. Chyba, że tylko ja tak mam! No nie, nie wmówicie mi, że na pytanie, która godzina, kiedy odpowiadacie, że siedemnasta w nocy, to wszystko wam gra i jest okej. NIE UWIERZĘ! Nikt nie lubi, jak jest siedemnasta w nocy i ósma rano to też noc.

Więc uzgadniając, że sił mamy mało, a czasy ciężkie, róbmy to, co najważniejsze. Pijmy kawę, zamawiajmy zakupy przez internet spod kocyka, czytajmy blogi, oglądajmy filmy, czytajmy blogi, słuchajmy muzyki, może sił wystarczy i na jakąś książkę. Wspominałam o czytaniu blogów?…

Zapiszmy sobie, co jest najważniejsze w zaplanowaniu świąt i tego trzymajmy się jak przykazań i nie dowalajmy sobie nic ponad. Jak możemy wspomóc jakąś akcję, dorzucić coś do wystawionego koszyka w sklepie, to zróbmy to. To będzie taka mała kropelka, ale nasz zwyczajny świat składa się z małych kropelek, nie mamy mocy by być wodospadem, trudno.

Można też dołączyć do facebookowych akcji licytacyjnych, gdzie kupujemy i książki, i ubrania, i gadżety do domu a przy okazji pieniądze zasilają konto tam, gdzie jest to potrzebne bardziej niż w sieciowych sklepach.

Tu na przykład jest link do konta Zuzi, jej konto wciąż wymaga nowych zasobów finansowych na rehabilitację. Może i wy będziecie chcieli zerknąć na aukcje, coś fajnego na pewno znajdziecie!

Mam te swoje sposoby na ozdobienie domu. Nie stać mnie na rękodzieło na każdym kroku, ale wystarczy mi kilka elementów, ładnych, delikatnych, przyjemnych w oglądzie a nie oczojebnych. Mam to szczęście, że moje siostry robią piękne dekupażowe ozdoby i dostaję je wówczas w prezencie, uwielbiam to! Mam w domu dziecko, więc duperelek też się trochę znajdzie, trudno, ale nie ponad miarę. Mam ozdoby robione przez nas w domu, nie wychodzą piękne, ale są nasze i takie wiszą dumnie na choince. Jak ją ustroimy to pokażę wam nasze stado aniołków, mówię wam, śmiechom nie będzie końca! Mam ozdoby kupowane na kiermaszach, najchętniej takich charytatywnych. 

Tylko wiecie, jak wasze prywatne mini-człowieczki w domu chcą plastikową zabawkę – czyli setnego robota na przykład, bo to jest ten wymarzony – to nie ma zmiłuj, styl i szyk muszą poczekać…

Grunt, żebyśmy wszyscy czuli choć część tej spierniczonej – znaczy się pierniczkowej – radości. Jeżeli pomogą w tym czyściutkie okna, to dobra, niech ci będzie, ale jak nie masz na to natchnienia – to nie przejmuj się. Przyjdzie wiosna, zakwitną jabłonie i będzie czas i na okna. 

Wasza Ciotka Dobra Rada się zwija dalej w zimowy sen marzyć o wiośnie, a wy – możecie iść denerwować się porządkami, piernikami i oknami, albo iść marzyć ze mną! I dać z siebie tyle, ile trzeba, żeby nie zwariować.

I zapraszam na sesję zdjęciową, część 1 – oczywiście o ozdobach. I o piernikach też.

Część 2 niebawem – ładniejsza!

Pierniczki skomponowanym otoczeniu - lampki, gałązki, obrazki świąteczne
Próbowałam kiedyś zrobić sobie piękną świąteczną sesję, bo czemu nie...
Pierniczki skomponowanym otoczeniu - lampki, gałązki, obrazki świąteczne
... aż synek uświadomił mi, czemu jednak nie 🙂
Ozdoby świąteczne - plastikowa choineczka, zepsuta pozytywka, śniegowa kula
Moje ulubione trio świąteczne. Nie zna magii świat, kto nie słuchał skrzeczących pozytywek!
Strojenie choinki, kot próbuje wszystko zepsuć
Nie tylko synki uparcie próbują utrudnić wzniosłe przeżywanie świąt...
Obrazek bombki, w której odbija się kot i podpis "To ostatnia rzecz, którą widzi bombka przed śmiercią"
"To ostatnia rzecz, którą widzi bombka przed śmiercią"
Pierniczki ozdobione jako twarzyczki
Radosna twórczość
Pierniczek ozobiony jako duszek. Albo Lego Ninjago.
Pierniczek ozobiony jako duszek. Albo Lego Ninjago. Kto tam się w młodzieńczych fascynacjach rozezna...
Stół zastawiony kolorowymi piernikami
Wpis spierniczony - wersja optymistyczna...
... i wersja eko. Na spokojnie, wręcz smutno.
... i wersja eko. Na spokojnie, wręcz smutno.

Nawigacja wpisu

← Sto lat, kotku!
Pierniki i nie tylko – część 2 →

2 thoughts on “Myśli… spierniczone? O piernikach i nie tylko. Część 1”

  1. Bergamotka pisze:
    9 grudnia 2021 o 20:23

    Czytam Cię Olu jak dobrą książkę. A na widok bombki chwilę przed śmiercią parsknęłam śmiechem tak, że obudziłam i usypiane dzieci i mruczącą na nich pogromczynię naszych bombek. U nas pierniczki w kształcie zombie i czołgów.
    Nie zna życia, kto nie ma w domu pięciolatka.

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      10 grudnia 2021 o 06:14

      Najgorsze co można zrobić drugiej mamie – obudzić jej dzieci! Wybacz! 🙂 Dzięki za to pierwsze zdanie – nie dość, że jak książkę, to jeszcze dobrą, hehe. Pierniczki zombie – na to Piotrek jeszcze nie wpadł ale to pewnie kwestia czasu…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach
  • dziś jest tylko wyrazem
  • Bajki

Archiwa blogowe:

  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życi Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życio-pisarek. Czytałam Książkę o miłości, czytałam Hałas, teraz Najgorszego człowieka i uważam że nikt poza Halber nie umiałby pisać jak Halber. I już. Ja tą szczerość i odzieranie warstw biorę i zachłannie czytam.
O czym jest #najgorszyczłowieknaświecie pisał swego czasu cały bookstagram, pod tym hasztagiem jest mnóstwo opisów, ja już tylko dodam swój stary wierszyk o kocie, bo pasuje do okładki:

Mam takiego kotka
Mały dość jest, nieporadny, 
nawet chwilami zabawny 
Balkon na czwartym piętrze 
wydaje mu się idealny 
do skakania przy barierkach

Chyba nie wie co to lęk

Przychodzi 
i bez pytania czy może 
każe się głaskać 

On naprawdę nie wie 
Co to lęk

PS. Tak, to jest książka o lęku. 
Czytaliście? Lubicie ten styl pisania?
______________________________
Małgorzata Halber 
@mroczny_msciciel 
Najgorszy człowiek na świecie 
Wyd. Znak Literanova 
@znak_literanova 
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram  #małgorzatahalber #znakliteranova
Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który n Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który nam przyjemność przedstawić. Zanim przejdę do szczegółów, to powiem jedno: od września czytam dzieciom opowieści z tego cyklu i podoba się nam. A to najważniejsze. 

Cóż to jest, ów projekt i cykl?
Otóż Mateusz Racut - twórca Bajki na dobranoc - zaprasza nas do Lasu Mądrości, a tam czekają naprawdę sympatyczni bohaterowie: Lisek Dobrusek, Żabka Fajtłapka, Sowa Wiedzulka i inni. Przeżywają swoje leśne i życiowe problemy, raz będzie to złość i zazdrość, raz samotność, raz problemy ze zdrowiem... No samo życie, nieprawdaż? 
I cała magia bajek z Lasu polega teraz na tym, że problemy można rozwiązać... bez czarów. Żabka, Lisek, Dzik, Mrówka uczą się rozmawiać, oddychać, zastanawiać nad daną sytuacją a Lisek Dobrusek zawsze zapisuje w swoim pamiętniku, czego się dziś nauczył. I jest w tym piękna prostota, którą lubią dzieci. Lubią też powtarzalność bajek, ich przewidywalność i ciepło, które kryje się także w literackim języku opowiastek. 

Last but not least - są też kolorowanki do wydruku i wersje audio - taki bonus:) 

Nie poznałabym Liska Dobruska, gdyby nie propozycja współpracy ze strony twórcy - za co teraz naprawdę dziękuję. Po paru dobrych tygodniach sprawdzania i testowania - polecam. Polecamy! Bo dzieciaki-przedszkolaki najbardziej :) 

www.bajkanadobranoc.com
______________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #literaturadladzieci #współpraca #mateuszracut #bajkanadobranoc #całapolskaczytadzieciom
Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. Bliskie j Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. 
Bliskie jest mi szukanie słów na opisanie życia tu i teraz, ale także gdzieś z boku. Chwile które stają się metaforą, lub też zupełnie na odwrót - szukanie tego, co najprostsze, już bardziej przecież o codzienności i to tak do kości się nie da. 
Właśnie tak, posłuchajcie: "możliwe, że chodziło o proste sprawy: pokryte rdzą brzozy, jary, w których rodziła się noc (...). I jeszcze to: słowa, te, co robią nam w środku radykalne rzeczy". 
Możliwe wszak, że chodzi właśnie o to.

"I czytanie wierszy, czytanie wierszy, czytanie wierszy na głos".

Rytmiczne, uspokajające staccato...
________________________
Małgorzata Lebda
Mer de Glace
Wyd. Warstwy
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #małgorzatalebda #merdeglace #wydawnictwowarstwy
Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Takie wyważone - akcja, groza i humor w proporcjach, które pozwalają zanurzyć się w książce z przyjemnością.

A sama historia oparta jest najpierw o opowieści  rodzinne, sięgające jeszcze czasów powstania styczniowego, potem autor sięga po opowieści i kroniki kryminalne, dodaje też parę legend z gór świętokrzyskich. 
Siembieda scala to wszystko historią dwóch zwaśnionych rodzin, dla których honor = zemsta i kto tego równania nie rozumie, to do rodziny nie należy, koniec kropka. Ech, Jadźka, mogłaś pokochać kogo innego, a tak to szekspirowski dramat się ułożył... 

Dodam, że nie jest to właściwie typowy kryminał, trochę się wymyka gdzieś obok, powiedziałabym bardziej: opowieść kryminalna. Z panoramą zawieruchy dziejów w tle, bo jak na powstaniu styczniowym się zaczęło, tak kończy się w czasach programu Temat dla reportera. Nie szukamy z komisarzami sprawcy, nie grzebiemy z detektywami czy profilerami w głowach morderców - bo wiemy co i kto. A jednak zostajemy z pytaniem o tę naszą ludzką naturę... 

I z obrazem wosku skapującego z gromnicy, kiedy zostaje wydany wyrok.

Jesienna polecajka - jak najbardziej!

@znak_literanova @monika_i_ksiazki - współpraca barterowa - i to udana, dziękuję :) 
____________________________
Maciej Siembieda 
@maciejsiembieda
Gołoborze
Wyd. Znak Literanova
#wspolpracabarterowa
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #maciejsiembieda #gołoborze #maciejsiembiedagołoborze
#wydawnictwoznakliteranova
Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię tego nie nauczył - próba odpowiedzi. 
Próba, bo to pytanie na które nie będzie jednej prostej odpowiedzi. 

Więc - czy to próba udana? 

Dla mnie tak. Poradnik Niewidzialne rany mogę spokojnie polecać, jeżeli szukacie książkowo-fachowej pomocy w zakresie uporania się z dorastaniem w dysfunkcyjnym domu. 
Bez ckliwości, konkretnie o problemach w dorosłym życiu, kiedy dzieciństwo nie zapewniło ci stabilności emocjonalnej i kiedy wciąż jedną nogą - a raczej częścią umysłu - w tym rodzinnym domu tkwisz. 

"Chcę pokazać mechanizmy, zależności i schematy, które posłużą ci do stworzenia instrukcji obsługi własnej głowy" - pisze we wstępie autorka. Nie obiecuje różów ani brokatów na nowej ścieżce życia, ale mówi: spróbuj się sobie przyjrzeć z boku, daj sobie szansę. Przeczytaj, czemu się boisz, czemu wciąż jesteś przekonana o swojej "beznadziejności", a jak trzeba to idź też na terapię, przegadaj to swoje życie, daj sobie przyzwolenie na pomoc.

Warto zwrócić uwagę, że nie jest to akt oskarżenia wobec rodziców, nie - cała uwaga skupiona jest na próbie zrozumienia, przyjęcia pewnych faktów i zdecydowania się na takie życie, które nie będzie już uwięzieniem w przeszłości. 

Poradnik o odzyskiwaniu równowagi, nie dzięki magicznym plasterkom, a dzięki wiedzy z zakresu psychologii. 
Więc ja mówię: tak. Polecajka - jeśli potrzebujesz. 

#współpracabarterowa z @wydawnictwo_publicat
_____________________
Niewidzialne rany
Andżelika Dominiak-Banach
@andzelika.dominiak_psycholog
Wyd. Publicat
Ilustracje: Patrycja Niewiadomska
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #niewidzialnerany #andżelikadominiakbanach  #wydawnictwopublicat
Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motyw Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motywy - coś co nie jest głównym obrazem. Mikroświaty. 
Opowiadane mimochodem, przyuważone, tu ślub, tu szpital, tam sprzątanie, albo ta smutna randka w hotelu, dzieciaki, którym zawozi się puszki i konserwy, przecież wojna, ale też przecież zwyczajne życie...
Ślady i zapiski spomiędzy światów ważniejszych i bardziej zrozumiałych: frontu i codzienności. 
Kiedy nachodzą na siebie, wszystko staje się inne. Niepasujące. Poprzesuwane.
Czytanie takich książek staje się rodzajem  współodczuwania, trudno z tych opowiadań wyjść. I to jeszcze w taki na przykład złoty październik sobie wyjść, ale warto je przeczytać, naprawdę.
Przynajmniej ja tak myślę;)

A wypożyczone są Arabeski z biblioteki, przypadkiem, kiedy tak chciałam już nic nowego nie brać, ach te postanowienia...
____________________________
Arabeski
Serhij Żadan
Tłum. Michał Petryk 
Wyd. Czarne
_____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #arabeski #serhijżadan #wydawnictwoczarne
Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na tel Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na telefonie. A miałam bo kiedyś naczytałam się, że "czytajcie, czytajcie, będzie fajnie!".
No i nie, nie było fajnie, składam reklamację! I skargę i zażalenie. I ja się tak nie bawię i już.
Po pierwsze - nie było ostrzeżenia, że to parodia. Zdążyłam się pierdyliard razy oburzyć, zanim dotarło do mnie, że to groteska, parodia właśnie, że to Nic śmiesznego z innymi rekwizytami, że to Kariera Nikosia Dyzmy choć z innym tłem. Z wąsem Wałęsy.
Dopiero tak ustawiona perspektywa pozwoliła mi czytać spokojnie.
Po drugie - wcale i tak nie czytało się spokojnie, bo główny bohater to strasznie antypatyczna postać. Wkurzająca.
Po trzecie - wkurzam się na siebie, bo może wychodzi ze mnie jakaś, omatkobosko, dulszczyzna??? Jakieś kołtuny mam do rozplątania? Nie umiem sama z siebie się pośmiać? Cha, cha, cha. Właśnie że umiem. 
Po piąte i dziesiąte - żeby bez śmierdział zgnilizną - to już przesada. Totalnie. Tu już czuję się urażona do żywego! 

W każdym razie dzieje rodziny z Wołynia w naprawdę innym ujęciu, nietypowo. 

Kto teraz też chce przeczytać?? 😂
________________________
Złodzieje bzu
Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Wyd. Noir sur Blanc
________________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #złodziejebzu #hubertklimkodobrzaniecki #noirsurblanc
Mój Instagram

życie i książki

Życie, zima i książki

15 grudnia 2021
życie i ...

Z życia wzięte

11 marca 2022
życie i ...

Dzień Dziecka

1 czerwca 2024
życie i problemy

Rozmyślania o depresji dzieci i młodzieży

23 marca 2023
życie i ...

Rozmowy. Maja

20 marca 2022
życie i problemy

O depresji fachowym okiem. Rozmowa

12 kwietnia 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Babie lato – część 4

8 października 2023
życie i książki

Czytam z sentymentem #2

10 czerwca 2023
życie i problemy

Rodzice, dzieci i… emocje.

7 sierpnia 2022
życie i ... życie i książki

Wakacje #1

2 lipca 2022

© 2025 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme