Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
mała księga mieszkańców puszczy - książka leży wśród orzechów, przy świeczce, jesienna sceneria

Mała księga mieszkańców puszczy

Posted on 2 grudnia 20232 grudnia 2023 by Ola
mała księga mieszkańców puszczy - otwarta na stronie tytułowej, obok leży piórko

Chciałabym opowiedzieć wam dziś o pewnej małej książeczce. Posłuchajcie opowieści z lasów i łąk! Trochę też o internetowych zawirowaniach społecznych, ale to tak mimochodem.

Cała przygoda z książką Małgosi zaczęła się wiosną. To wtedy powstały wierszyki do książki. 

Choć jakby się zastanowić, to jeszcze szybciej była miłość do słów, do składania ich w opowieści. Była też Simona Kossak i gawędy z Puszczy Białowieskiej, którymi Małgosia się zainteresowała, wręcz zafascynowała. Gawędy o pazurach, kłach, kolorach piór, tajemnicach z leśnych dziupli i norek… 

Jako osoba ceniąca sobie naturę, napisała swoją serię gawędziarskich wierszy.

A do tego, co napisała, potrzebowała grafika. Najlepiej wziąć w obroty własnego zdolnego syna – to tak też zrobili. Nastoletni Piotrek Cudak stoi więc za oprawą graficzną. Do tego nagrali też wersję do słuchania, rewelacja! 

W książce jest kod do zeskanowania, żeby posłuchać wersji audio, a w sklepie Małgosi na blogu jest też możliwość kupienia samego audiobooka (KUP TUTAJ!).

I na jesień książeczka powstała, gotowa do czytania i słuchania! Pokonując po drodze przeszkadzające chochliki drukarskie, złośliwość programów komputerowych, ech, samo życie, wiadomo. Nie ma lekko, nie ma, że coś pójdzie bez przeszkód losu. Ale trzeba się czasem uprzeć, wręcz nogami zaprzeć, i walczyć o swoje marzenia. Popatrzcie sami na te zdjęcia: 

mała księga mieszkańców puszczy, okładka i strona ze środka, wiersz o motylku i obok też leży motylek ozdobny
mała księga mieszkańców puszczy, strona z ptakiem, obok szyszki i gałązki
mała księga mieszkańców puszczy, książka otwarta na wierszu o dzikich gęsiach, obok bursztyny porozrzucane
mała księga mieszkańców puszczy, książka otwarta na stronie z grafiką łąki

Wiersze dla dzieci – jedna z trudniejszych rzeczy do napisania. Liczy się nie tylko opowieść – liczy się też rytm, czasem rym, pomysłowość, zabawa językiem… Kiedy Małgosia pytała, czy byłabym chętna na patronat nad wierszykami dla dzieci, musiałam się upewnić, czy to będą dobre wierszyki. Z wszystkimi niezbędnymi elementami.
No i były. Są.
Mała księga mieszkańców puszczy to zwierzęta w poetycznej odsłonie, czasem śmieszne, czasem zadumane… Opowiadają o swoim życiu w leśnej gęstwinie. Czytałam trochę dzieciom w mojej zerówkowej grupie – bawiliśmy się w odgadywanie, o jakim zwierzęciu mowa w danym wierszyku. Podobało im się! A przy okazji można przemycić garść ciekawostek przyrodniczych, dzieci w większości naprawdę lubią dowiadywać o życiu zwierząt. To dla nich okazja, by spojrzeć na świat z nowej perspektywy.
Małgosiu, dziękuję Ci, a dzieciom i rodzicom lubiącym świat przyrody bardzo polecam!
Książeczka jest niewielkich rozmiarów, można ją zabrać w podróż, na spacer. Druk jest na kremowym papierze, co dodaje uroku w stylu vintage, a jak dla mnie to plus tysiąc do fajności!

mała księga mieszkańców puszczy na tle jesiennego obrazku

Uwaga, mam dla was niespodziankę! Małgosia specjalnie dla was - czytelników bloga - zgodziła się wpaść na kawkę i trochę o sobie poplotkować. Oto, co o sobie zdradziła:

Małgosiu, który z bohaterów literackich jest ci najbliższy?

Głupi Jasio. Wiele się od niego można nauczyć.

Nie chodzi mi o żadnego konkretnego Jasia, tylko postać archetypową, występującą pod różnymi imionami w wielu bajkach. To ten, który nigdy nie robi tego, co „powinien”, jest zbyt spontaniczny i za bardzo się cieszy. Głupi jakiś…

Tylko że on się wcale nie przejmuje tym, co sobie ktoś myśli, tylko wyrusza w świat. Swoją drogą i  na własnych warunkach. I to on ostatecznie zdobywa połowę królestwa.

Gdybyś mogła zadać pytanie dzikiemu zwierzęciu, o co byś pytała?

„O czym myślisz?”

Zawsze mnie interesowało, co jest treścią zwierzęcych myśli, jeśli nie słowa. Obrazy? A może jeszcze coś innego?

Jakie są najfajniejsze rzeczy w naturze?

W naturze najfajniejsze jest to, że wszystko w niej jest fajne. I potrzebne. I działa od milionów lat. Przetrwała różne kataklizmy i trwa nadal.

Ale jakbym musiała wybrać to…

Drzewo. Bo jest nauczycielem życia. Rozwija to, co pod powierzchnią, ukryte w głębi. Im większy, porozrastany i porozgałęziany system korzenny, tym potężniejsze drzewo.

I ziółka. Bo nie ma na tym świecie takiej dolegliwości, na którą natura nie posiadałaby antidotum w postaci liścia, kwiatu, owocu, korzonka lub łodyżki. No i nalewki można robić:)

Jesteś fotografem przez jeden dzień. Co byś fotografowała?

Przychodzą mi do głowy dwa motywy.

Pierwszy to stare, opuszczone domy, dworki, zameczki, wieżyczki. Takie schowane gdzieś na uboczu przed ludzkim okiem, wietrzejące na linii czasu.

Drugi to zbliżenia. Poczołgałabym się po łąkach i leśnych ściółkach, pozaglądała w różne zakamarki, powydłubywała to co najdrobniejsze i przyglądała się temu przez soczewkę aparatu z dużym zoomem.

„Jestem szczęśliwym człowiekiem, ponieważ…”

ponieważ tego chcę.

Muszę tylko ciągle sobie przypominać, żeby za nim – tym szczęściem – nie gonić i że nie  ma żadnego związku z zewnętrznymi okolicznościami.

Kiedy ostatni raz płakałaś?

Pięć minut temu:)

Płaczę dużo, często i gęsto. Gdy jest mi smutno, albo gdy jestem szczęśliwa i jak się wzruszam. Ciągle chodzę i podlewam grządki.

Co dodaje ci energii?

Jaram się jak coś napiszę, nagram, upiekę, posadzę w ogródku..

Co cię denerwuje?

Fakt, że coś mnie w ogóle denerwuje:)

Ciągle jeszcze rzeczy nieistotne, albo takie, na które nie mam żadnego wpływu, są mi w stanie podnieść ciśnienie. A nie powinny…

Bez czego nie mogłabyś się w życiu obejść?

Trudno byłoby mi obejść się bez mojej rodziny.

 Bez dobrych ludzi. I ich twórczości.

Bez księżyca. Od zawsze był świadkiem życiowych rozterek, których mi nigdy mi nie brakuje. Poza tym ma ogromnie inspirujące właściwości.  Okienny parapet to jedno z moich ulubionych miejsc w domu.

Bez ognia. Tego kontrolowanego oczywiście, w kominku lub ognisku. Ktoś niedawno powiedział, że ciepłe światło równa się dobry nastrój. I miał rację.

Tutaj w duchu minimalizmu powinnam postawić kropkę, ale dodam jeszcze szybciutko, że..

bez zeszytu, długopisu i laptopa,

ołówka do… (o zgrozo!) zakreślania ulubionych fragmentów w książce,

bez antykwariatów

i kawy.

Czego nie możesz się doczekać, kiedy budzisz się rano?

Niespodzianki, którą przyniesie ten dzień.

I jeszcze ode mnie, żebyście mogli przez chwilę poczuć klimat, rytm wierszy Małgosi (mam tylko nadzieję, że nie zepsuję autorce jej książki tym moim czytaniem, ale nie mogłam się powstrzymać. Uwielbiam czytać głośno!):

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Ola Dominik-Reszke (@gdzies.tam.pomiedzy)

Małgosia Cudak, autorka

Mała księga mieszkańców puszczy Po kliknięciu na zdjęcie przeniesiesz się na stronę bloga Na stronie bajki - tam znajdziesz sklepik z książką. KUP TUTAJ!

książka Mała księga mieszkańców puszczy wśród innych książek w szkolnej biblioteczce
Księga wśród innych książek ze szkolnej biblioteczki.

To jeszcze krótka anegdotka na temat mediów społecznościowych i zawirowań okołointernetowych.

Prowadzę sobie swój bloguś, prowadzę też sobie swoje konto na instagramie. Małe, ale własne:) Mam tam swój krąg ludzi, których w większości na oczy nie widziałam, a lubię ich, przejmuję się ich opinią – na temat książek, nie siebie – mam swój w miarę bezpieczny świat. Zadziwia mnie, jak z bezmiaru internetu potrafimy się  nawzajem wyłowić, odnaleźć i polubić. 

Tak też znalazłam się z Małgosią Cudak, ona dała jedno zdjęcie, które mnie zachwyciło, ja coś napisałam, co jej się spodobało i tak od słowa do słowa… Zaufałyśmy sobie, choć dzieli nas morze i kawał lądu wielki, jak stąd do Szkocji. A przy jednej z rozmów okazało się, że w tym samym roku byłyśmy na pielgrzymkach do Częstochowy, na tej, co to ja wtedy poznałam swojego obecnego i jedynego męża (pamiętacie historię „Miłość od pierwszego wejrzenia”?) Tak to się nasze losy gdzieś kiedyś splotły. 

W każdym razie, z okazji tych splotów okoliczności wszelkich, zostałam dumną patronką a wy możecie już spokojnie wejść Na stronę bajki i skupić się na Małej księdze… 

Albo na innych bajkach Małgosi. Ale to już musicie przekonać się sami…

Klik - i jesteś - Na stronie bajki

Patronką książki jest też Wiola, znana na bookstagramie jako @wiwi_books. Tak pisze o Małej księdze:

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Wiola W. (@wiwi_books)

A tak, kochani, czyta swój wiersz sama Małgosia. Wsłuchajcie się w nocne życie lasu. Kto też jest nocnym markiem?

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Małgorzata Cudak (@na.stronie.bajki)

Nawigacja wpisu

← Książka dobra na wszystko!
Masz być szczęśliwa! →

2 thoughts on “Mała księga mieszkańców puszczy”

  1. NaStronieBajki pisze:
    2 grudnia 2023 o 13:46

    To ja jeszcze w ramach anegdotek sieciowych dodam, że dokładnie pamiętam, jak nieznana mi Ola, umieściła mój wpis (Czasem za pomocą baśni, to co ciemne się rozjaśni) w swojej relacji. Napisałam jej wtedy komentarz, że miło się znaleźć w czyjejś historii. Zaraz pomyślałam sobie, że to bardzo proroczo zabrzmiało i śmiesznie by było, gdyby nasze historie się rzeczywiście jakoś posplatały. I masz! Nie spodziewałam się, że aż tak! Ale jestem za to bardzo wdzięczna❤️ Dziękuję Ci Olu za piękne słowa i fotografie. Podziwiam twój artystyczny zmysł, wrażliwość, swobodny styl pisania i pogodny stosunek do rzeczywistości. Jak to dobrze, że dzielisz się tym z innymi.
    Małgosia

    Odpowiedz
  2. Hanna Dominik pisze:
    2 grudnia 2023 o 18:45

    Olu, pani Małgosia to taka *perełka*, którą miałaś szczęście spotkać na swojej drodze – cieszę się razem z tobą.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach
  • dziś jest tylko wyrazem
  • Bajki

Archiwa blogowe:

  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życi Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życio-pisarek. Czytałam Książkę o miłości, czytałam Hałas, teraz Najgorszego człowieka i uważam że nikt poza Halber nie umiałby pisać jak Halber. I już. Ja tą szczerość i odzieranie warstw biorę i zachłannie czytam.
O czym jest #najgorszyczłowieknaświecie pisał swego czasu cały bookstagram, pod tym hasztagiem jest mnóstwo opisów, ja już tylko dodam swój stary wierszyk o kocie, bo pasuje do okładki:

Mam takiego kotka
Mały dość jest, nieporadny, 
nawet chwilami zabawny 
Balkon na czwartym piętrze 
wydaje mu się idealny 
do skakania przy barierkach

Chyba nie wie co to lęk

Przychodzi 
i bez pytania czy może 
każe się głaskać 

On naprawdę nie wie 
Co to lęk

PS. Tak, to jest książka o lęku. 
Czytaliście? Lubicie ten styl pisania?
______________________________
Małgorzata Halber 
@mroczny_msciciel 
Najgorszy człowiek na świecie 
Wyd. Znak Literanova 
@znak_literanova 
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram  #małgorzatahalber #znakliteranova
Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który n Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który nam przyjemność przedstawić. Zanim przejdę do szczegółów, to powiem jedno: od września czytam dzieciom opowieści z tego cyklu i podoba się nam. A to najważniejsze. 

Cóż to jest, ów projekt i cykl?
Otóż Mateusz Racut - twórca Bajki na dobranoc - zaprasza nas do Lasu Mądrości, a tam czekają naprawdę sympatyczni bohaterowie: Lisek Dobrusek, Żabka Fajtłapka, Sowa Wiedzulka i inni. Przeżywają swoje leśne i życiowe problemy, raz będzie to złość i zazdrość, raz samotność, raz problemy ze zdrowiem... No samo życie, nieprawdaż? 
I cała magia bajek z Lasu polega teraz na tym, że problemy można rozwiązać... bez czarów. Żabka, Lisek, Dzik, Mrówka uczą się rozmawiać, oddychać, zastanawiać nad daną sytuacją a Lisek Dobrusek zawsze zapisuje w swoim pamiętniku, czego się dziś nauczył. I jest w tym piękna prostota, którą lubią dzieci. Lubią też powtarzalność bajek, ich przewidywalność i ciepło, które kryje się także w literackim języku opowiastek. 

Last but not least - są też kolorowanki do wydruku i wersje audio - taki bonus:) 

Nie poznałabym Liska Dobruska, gdyby nie propozycja współpracy ze strony twórcy - za co teraz naprawdę dziękuję. Po paru dobrych tygodniach sprawdzania i testowania - polecam. Polecamy! Bo dzieciaki-przedszkolaki najbardziej :) 

www.bajkanadobranoc.com
______________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #literaturadladzieci #współpraca #mateuszracut #bajkanadobranoc #całapolskaczytadzieciom
Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. Bliskie j Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. 
Bliskie jest mi szukanie słów na opisanie życia tu i teraz, ale także gdzieś z boku. Chwile które stają się metaforą, lub też zupełnie na odwrót - szukanie tego, co najprostsze, już bardziej przecież o codzienności i to tak do kości się nie da. 
Właśnie tak, posłuchajcie: "możliwe, że chodziło o proste sprawy: pokryte rdzą brzozy, jary, w których rodziła się noc (...). I jeszcze to: słowa, te, co robią nam w środku radykalne rzeczy". 
Możliwe wszak, że chodzi właśnie o to.

"I czytanie wierszy, czytanie wierszy, czytanie wierszy na głos".

Rytmiczne, uspokajające staccato...
________________________
Małgorzata Lebda
Mer de Glace
Wyd. Warstwy
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #małgorzatalebda #merdeglace #wydawnictwowarstwy
Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Takie wyważone - akcja, groza i humor w proporcjach, które pozwalają zanurzyć się w książce z przyjemnością.

A sama historia oparta jest najpierw o opowieści  rodzinne, sięgające jeszcze czasów powstania styczniowego, potem autor sięga po opowieści i kroniki kryminalne, dodaje też parę legend z gór świętokrzyskich. 
Siembieda scala to wszystko historią dwóch zwaśnionych rodzin, dla których honor = zemsta i kto tego równania nie rozumie, to do rodziny nie należy, koniec kropka. Ech, Jadźka, mogłaś pokochać kogo innego, a tak to szekspirowski dramat się ułożył... 

Dodam, że nie jest to właściwie typowy kryminał, trochę się wymyka gdzieś obok, powiedziałabym bardziej: opowieść kryminalna. Z panoramą zawieruchy dziejów w tle, bo jak na powstaniu styczniowym się zaczęło, tak kończy się w czasach programu Temat dla reportera. Nie szukamy z komisarzami sprawcy, nie grzebiemy z detektywami czy profilerami w głowach morderców - bo wiemy co i kto. A jednak zostajemy z pytaniem o tę naszą ludzką naturę... 

I z obrazem wosku skapującego z gromnicy, kiedy zostaje wydany wyrok.

Jesienna polecajka - jak najbardziej!

@znak_literanova @monika_i_ksiazki - współpraca barterowa - i to udana, dziękuję :) 
____________________________
Maciej Siembieda 
@maciejsiembieda
Gołoborze
Wyd. Znak Literanova
#wspolpracabarterowa
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #maciejsiembieda #gołoborze #maciejsiembiedagołoborze
#wydawnictwoznakliteranova
Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię tego nie nauczył - próba odpowiedzi. 
Próba, bo to pytanie na które nie będzie jednej prostej odpowiedzi. 

Więc - czy to próba udana? 

Dla mnie tak. Poradnik Niewidzialne rany mogę spokojnie polecać, jeżeli szukacie książkowo-fachowej pomocy w zakresie uporania się z dorastaniem w dysfunkcyjnym domu. 
Bez ckliwości, konkretnie o problemach w dorosłym życiu, kiedy dzieciństwo nie zapewniło ci stabilności emocjonalnej i kiedy wciąż jedną nogą - a raczej częścią umysłu - w tym rodzinnym domu tkwisz. 

"Chcę pokazać mechanizmy, zależności i schematy, które posłużą ci do stworzenia instrukcji obsługi własnej głowy" - pisze we wstępie autorka. Nie obiecuje różów ani brokatów na nowej ścieżce życia, ale mówi: spróbuj się sobie przyjrzeć z boku, daj sobie szansę. Przeczytaj, czemu się boisz, czemu wciąż jesteś przekonana o swojej "beznadziejności", a jak trzeba to idź też na terapię, przegadaj to swoje życie, daj sobie przyzwolenie na pomoc.

Warto zwrócić uwagę, że nie jest to akt oskarżenia wobec rodziców, nie - cała uwaga skupiona jest na próbie zrozumienia, przyjęcia pewnych faktów i zdecydowania się na takie życie, które nie będzie już uwięzieniem w przeszłości. 

Poradnik o odzyskiwaniu równowagi, nie dzięki magicznym plasterkom, a dzięki wiedzy z zakresu psychologii. 
Więc ja mówię: tak. Polecajka - jeśli potrzebujesz. 

#współpracabarterowa z @wydawnictwo_publicat
_____________________
Niewidzialne rany
Andżelika Dominiak-Banach
@andzelika.dominiak_psycholog
Wyd. Publicat
Ilustracje: Patrycja Niewiadomska
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #niewidzialnerany #andżelikadominiakbanach  #wydawnictwopublicat
Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motyw Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motywy - coś co nie jest głównym obrazem. Mikroświaty. 
Opowiadane mimochodem, przyuważone, tu ślub, tu szpital, tam sprzątanie, albo ta smutna randka w hotelu, dzieciaki, którym zawozi się puszki i konserwy, przecież wojna, ale też przecież zwyczajne życie...
Ślady i zapiski spomiędzy światów ważniejszych i bardziej zrozumiałych: frontu i codzienności. 
Kiedy nachodzą na siebie, wszystko staje się inne. Niepasujące. Poprzesuwane.
Czytanie takich książek staje się rodzajem  współodczuwania, trudno z tych opowiadań wyjść. I to jeszcze w taki na przykład złoty październik sobie wyjść, ale warto je przeczytać, naprawdę.
Przynajmniej ja tak myślę;)

A wypożyczone są Arabeski z biblioteki, przypadkiem, kiedy tak chciałam już nic nowego nie brać, ach te postanowienia...
____________________________
Arabeski
Serhij Żadan
Tłum. Michał Petryk 
Wyd. Czarne
_____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #arabeski #serhijżadan #wydawnictwoczarne
Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na tel Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na telefonie. A miałam bo kiedyś naczytałam się, że "czytajcie, czytajcie, będzie fajnie!".
No i nie, nie było fajnie, składam reklamację! I skargę i zażalenie. I ja się tak nie bawię i już.
Po pierwsze - nie było ostrzeżenia, że to parodia. Zdążyłam się pierdyliard razy oburzyć, zanim dotarło do mnie, że to groteska, parodia właśnie, że to Nic śmiesznego z innymi rekwizytami, że to Kariera Nikosia Dyzmy choć z innym tłem. Z wąsem Wałęsy.
Dopiero tak ustawiona perspektywa pozwoliła mi czytać spokojnie.
Po drugie - wcale i tak nie czytało się spokojnie, bo główny bohater to strasznie antypatyczna postać. Wkurzająca.
Po trzecie - wkurzam się na siebie, bo może wychodzi ze mnie jakaś, omatkobosko, dulszczyzna??? Jakieś kołtuny mam do rozplątania? Nie umiem sama z siebie się pośmiać? Cha, cha, cha. Właśnie że umiem. 
Po piąte i dziesiąte - żeby bez śmierdział zgnilizną - to już przesada. Totalnie. Tu już czuję się urażona do żywego! 

W każdym razie dzieje rodziny z Wołynia w naprawdę innym ujęciu, nietypowo. 

Kto teraz też chce przeczytać?? 😂
________________________
Złodzieje bzu
Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Wyd. Noir sur Blanc
________________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #złodziejebzu #hubertklimkodobrzaniecki #noirsurblanc
Mój Instagram

życie i książki

Wakacje #2. Książki!

10 lipca 2022
życie i problemy

Rodzice, dzieci i… emocje.

7 sierpnia 2022
życie i ... życie i książki

Wakacje #1

2 lipca 2022
życie i problemy

W kolorze

12 grudnia 2023
życie i ...

Dialogi

11 listopada 2021
życie i książki

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 4

12 marca 2023
życie i ...

Listopadowe impresje

27 listopada 2022
życie i ...

Świąteczne opowiadanie

23 grudnia 2021
życie i książki życie i problemy

Z cyklu – co czytać

8 kwietnia 2022
życie i książki

Opowieści rodzinne. Prawie lato – część 6. Urodziny Hani

27 kwietnia 2023

© 2025 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme