Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
mała księga mieszkańców puszczy - książka leży wśród orzechów, przy świeczce, jesienna sceneria

Mała księga mieszkańców puszczy

Posted on 2 grudnia 20232 grudnia 2023 by Ola
mała księga mieszkańców puszczy - otwarta na stronie tytułowej, obok leży piórko

Chciałabym opowiedzieć wam dziś o pewnej małej książeczce. Posłuchajcie opowieści z lasów i łąk! Trochę też o internetowych zawirowaniach społecznych, ale to tak mimochodem.

Cała przygoda z książką Małgosi zaczęła się wiosną. To wtedy powstały wierszyki do książki. 

Choć jakby się zastanowić, to jeszcze szybciej była miłość do słów, do składania ich w opowieści. Była też Simona Kossak i gawędy z Puszczy Białowieskiej, którymi Małgosia się zainteresowała, wręcz zafascynowała. Gawędy o pazurach, kłach, kolorach piór, tajemnicach z leśnych dziupli i norek… 

Jako osoba ceniąca sobie naturę, napisała swoją serię gawędziarskich wierszy.

A do tego, co napisała, potrzebowała grafika. Najlepiej wziąć w obroty własnego zdolnego syna – to tak też zrobili. Nastoletni Piotrek Cudak stoi więc za oprawą graficzną. Do tego nagrali też wersję do słuchania, rewelacja! 

W książce jest kod do zeskanowania, żeby posłuchać wersji audio, a w sklepie Małgosi na blogu jest też możliwość kupienia samego audiobooka (KUP TUTAJ!).

I na jesień książeczka powstała, gotowa do czytania i słuchania! Pokonując po drodze przeszkadzające chochliki drukarskie, złośliwość programów komputerowych, ech, samo życie, wiadomo. Nie ma lekko, nie ma, że coś pójdzie bez przeszkód losu. Ale trzeba się czasem uprzeć, wręcz nogami zaprzeć, i walczyć o swoje marzenia. Popatrzcie sami na te zdjęcia: 

mała księga mieszkańców puszczy, okładka i strona ze środka, wiersz o motylku i obok też leży motylek ozdobny
mała księga mieszkańców puszczy, strona z ptakiem, obok szyszki i gałązki
mała księga mieszkańców puszczy, książka otwarta na wierszu o dzikich gęsiach, obok bursztyny porozrzucane
mała księga mieszkańców puszczy, książka otwarta na stronie z grafiką łąki

Wiersze dla dzieci – jedna z trudniejszych rzeczy do napisania. Liczy się nie tylko opowieść – liczy się też rytm, czasem rym, pomysłowość, zabawa językiem… Kiedy Małgosia pytała, czy byłabym chętna na patronat nad wierszykami dla dzieci, musiałam się upewnić, czy to będą dobre wierszyki. Z wszystkimi niezbędnymi elementami.
No i były. Są.
Mała księga mieszkańców puszczy to zwierzęta w poetycznej odsłonie, czasem śmieszne, czasem zadumane… Opowiadają o swoim życiu w leśnej gęstwinie. Czytałam trochę dzieciom w mojej zerówkowej grupie – bawiliśmy się w odgadywanie, o jakim zwierzęciu mowa w danym wierszyku. Podobało im się! A przy okazji można przemycić garść ciekawostek przyrodniczych, dzieci w większości naprawdę lubią dowiadywać o życiu zwierząt. To dla nich okazja, by spojrzeć na świat z nowej perspektywy.
Małgosiu, dziękuję Ci, a dzieciom i rodzicom lubiącym świat przyrody bardzo polecam!
Książeczka jest niewielkich rozmiarów, można ją zabrać w podróż, na spacer. Druk jest na kremowym papierze, co dodaje uroku w stylu vintage, a jak dla mnie to plus tysiąc do fajności!

mała księga mieszkańców puszczy na tle jesiennego obrazku

Uwaga, mam dla was niespodziankę! Małgosia specjalnie dla was - czytelników bloga - zgodziła się wpaść na kawkę i trochę o sobie poplotkować. Oto, co o sobie zdradziła:

Małgosiu, który z bohaterów literackich jest ci najbliższy?

Głupi Jasio. Wiele się od niego można nauczyć.

Nie chodzi mi o żadnego konkretnego Jasia, tylko postać archetypową, występującą pod różnymi imionami w wielu bajkach. To ten, który nigdy nie robi tego, co „powinien”, jest zbyt spontaniczny i za bardzo się cieszy. Głupi jakiś…

Tylko że on się wcale nie przejmuje tym, co sobie ktoś myśli, tylko wyrusza w świat. Swoją drogą i  na własnych warunkach. I to on ostatecznie zdobywa połowę królestwa.

Gdybyś mogła zadać pytanie dzikiemu zwierzęciu, o co byś pytała?

„O czym myślisz?”

Zawsze mnie interesowało, co jest treścią zwierzęcych myśli, jeśli nie słowa. Obrazy? A może jeszcze coś innego?

Jakie są najfajniejsze rzeczy w naturze?

W naturze najfajniejsze jest to, że wszystko w niej jest fajne. I potrzebne. I działa od milionów lat. Przetrwała różne kataklizmy i trwa nadal.

Ale jakbym musiała wybrać to…

Drzewo. Bo jest nauczycielem życia. Rozwija to, co pod powierzchnią, ukryte w głębi. Im większy, porozrastany i porozgałęziany system korzenny, tym potężniejsze drzewo.

I ziółka. Bo nie ma na tym świecie takiej dolegliwości, na którą natura nie posiadałaby antidotum w postaci liścia, kwiatu, owocu, korzonka lub łodyżki. No i nalewki można robić:)

Jesteś fotografem przez jeden dzień. Co byś fotografowała?

Przychodzą mi do głowy dwa motywy.

Pierwszy to stare, opuszczone domy, dworki, zameczki, wieżyczki. Takie schowane gdzieś na uboczu przed ludzkim okiem, wietrzejące na linii czasu.

Drugi to zbliżenia. Poczołgałabym się po łąkach i leśnych ściółkach, pozaglądała w różne zakamarki, powydłubywała to co najdrobniejsze i przyglądała się temu przez soczewkę aparatu z dużym zoomem.

„Jestem szczęśliwym człowiekiem, ponieważ…”

ponieważ tego chcę.

Muszę tylko ciągle sobie przypominać, żeby za nim – tym szczęściem – nie gonić i że nie  ma żadnego związku z zewnętrznymi okolicznościami.

Kiedy ostatni raz płakałaś?

Pięć minut temu:)

Płaczę dużo, często i gęsto. Gdy jest mi smutno, albo gdy jestem szczęśliwa i jak się wzruszam. Ciągle chodzę i podlewam grządki.

Co dodaje ci energii?

Jaram się jak coś napiszę, nagram, upiekę, posadzę w ogródku..

Co cię denerwuje?

Fakt, że coś mnie w ogóle denerwuje:)

Ciągle jeszcze rzeczy nieistotne, albo takie, na które nie mam żadnego wpływu, są mi w stanie podnieść ciśnienie. A nie powinny…

Bez czego nie mogłabyś się w życiu obejść?

Trudno byłoby mi obejść się bez mojej rodziny.

 Bez dobrych ludzi. I ich twórczości.

Bez księżyca. Od zawsze był świadkiem życiowych rozterek, których mi nigdy mi nie brakuje. Poza tym ma ogromnie inspirujące właściwości.  Okienny parapet to jedno z moich ulubionych miejsc w domu.

Bez ognia. Tego kontrolowanego oczywiście, w kominku lub ognisku. Ktoś niedawno powiedział, że ciepłe światło równa się dobry nastrój. I miał rację.

Tutaj w duchu minimalizmu powinnam postawić kropkę, ale dodam jeszcze szybciutko, że..

bez zeszytu, długopisu i laptopa,

ołówka do… (o zgrozo!) zakreślania ulubionych fragmentów w książce,

bez antykwariatów

i kawy.

Czego nie możesz się doczekać, kiedy budzisz się rano?

Niespodzianki, którą przyniesie ten dzień.

I jeszcze ode mnie, żebyście mogli przez chwilę poczuć klimat, rytm wierszy Małgosi (mam tylko nadzieję, że nie zepsuję autorce jej książki tym moim czytaniem, ale nie mogłam się powstrzymać. Uwielbiam czytać głośno!):

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Ola Dominik-Reszke (@gdzies.tam.pomiedzy)

Małgosia Cudak, autorka

Mała księga mieszkańców puszczy Po kliknięciu na zdjęcie przeniesiesz się na stronę bloga Na stronie bajki - tam znajdziesz sklepik z książką. KUP TUTAJ!

książka Mała księga mieszkańców puszczy wśród innych książek w szkolnej biblioteczce
Księga wśród innych książek ze szkolnej biblioteczki.

To jeszcze krótka anegdotka na temat mediów społecznościowych i zawirowań okołointernetowych.

Prowadzę sobie swój bloguś, prowadzę też sobie swoje konto na instagramie. Małe, ale własne:) Mam tam swój krąg ludzi, których w większości na oczy nie widziałam, a lubię ich, przejmuję się ich opinią – na temat książek, nie siebie – mam swój w miarę bezpieczny świat. Zadziwia mnie, jak z bezmiaru internetu potrafimy się  nawzajem wyłowić, odnaleźć i polubić. 

Tak też znalazłam się z Małgosią Cudak, ona dała jedno zdjęcie, które mnie zachwyciło, ja coś napisałam, co jej się spodobało i tak od słowa do słowa… Zaufałyśmy sobie, choć dzieli nas morze i kawał lądu wielki, jak stąd do Szkocji. A przy jednej z rozmów okazało się, że w tym samym roku byłyśmy na pielgrzymkach do Częstochowy, na tej, co to ja wtedy poznałam swojego obecnego i jedynego męża (pamiętacie historię „Miłość od pierwszego wejrzenia”?) Tak to się nasze losy gdzieś kiedyś splotły. 

W każdym razie, z okazji tych splotów okoliczności wszelkich, zostałam dumną patronką a wy możecie już spokojnie wejść Na stronę bajki i skupić się na Małej księdze… 

Albo na innych bajkach Małgosi. Ale to już musicie przekonać się sami…

Klik - i jesteś - Na stronie bajki

Patronką książki jest też Wiola, znana na bookstagramie jako @wiwi_books. Tak pisze o Małej księdze:

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Wiola W. (@wiwi_books)

A tak, kochani, czyta swój wiersz sama Małgosia. Wsłuchajcie się w nocne życie lasu. Kto też jest nocnym markiem?

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Małgorzata Cudak (@na.stronie.bajki)

Nawigacja wpisu

← Książka dobra na wszystko!
Masz być szczęśliwa! →

2 thoughts on “Mała księga mieszkańców puszczy”

  1. NaStronieBajki pisze:
    2 grudnia 2023 o 13:46

    To ja jeszcze w ramach anegdotek sieciowych dodam, że dokładnie pamiętam, jak nieznana mi Ola, umieściła mój wpis (Czasem za pomocą baśni, to co ciemne się rozjaśni) w swojej relacji. Napisałam jej wtedy komentarz, że miło się znaleźć w czyjejś historii. Zaraz pomyślałam sobie, że to bardzo proroczo zabrzmiało i śmiesznie by było, gdyby nasze historie się rzeczywiście jakoś posplatały. I masz! Nie spodziewałam się, że aż tak! Ale jestem za to bardzo wdzięczna❤️ Dziękuję Ci Olu za piękne słowa i fotografie. Podziwiam twój artystyczny zmysł, wrażliwość, swobodny styl pisania i pogodny stosunek do rzeczywistości. Jak to dobrze, że dzielisz się tym z innymi.
    Małgosia

    Odpowiedz
  2. Hanna Dominik pisze:
    2 grudnia 2023 o 18:45

    Olu, pani Małgosia to taka *perełka*, którą miałaś szczęście spotkać na swojej drodze – cieszę się razem z tobą.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Przymierzanie tożsamości - Przebieralnia na kawałk Przymierzanie tożsamości -
Przebieralnia na kawałku tektury w starej hali, 
w środku nocy, 
w pokojach z pootwieranymi drzwiami, 
wśród zbyt głośnej samotności
Przy regale, gdzie niewidzialne miasta, niewidzialne biblioteki, tam najpiękniej, chodźmy w to nie-bycie, 
brnijmy w zaprzeczenia
Określanie, poprawianie, wymazywanie 

- a świat - podobno jest

________________
#kolażoweopowieści dla @herbarium_cieni 
- a temat: mój kawałek świata. Taki jakiś mało pewny siebie ten porwany kawałek, ale cóż, ja tam się na świecie nie znam, idę poczytać (wypożyczyłam dziś pierwszą część Silva Rerum Kristiny Sabaliauskaite) 

#gdziespomiedzy
Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "mi Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "minęły dwa tysiące lat, a ta scena wciąż mnie porusza".

Albo tak: "na cmentarzu żydowskim 
są najstarsze drzewa

Kruk
kantor oniemiały 
nie śpiewa

Nad drzew wierzchołkami 
ciężką jesienną chmurą
przechodzą tysiącami

Wychodźcie im na spotkanie 
zamknięci w pałacach pomników 

Razem przez deszcz siekący
przez błyskawice
iść wam dziś trzeba

Ci którzy miejsca swego nie mają 
którzy sami są ogniem i deszczem
Teraz się z wami bratają

Bo jeszcze 
nie koniec ich końca
nie koniec"

I te dziewczynki, Miriam i Reginka (tak, imiona są ważne) - niech się też dziś pojawią - bo może i bez pożegnania się odchodzi, ale nam pamiętać - trzeba.

 #juliahartwig
Co tam w czytaniu? A podzielę się: Ostatnie rozd Co tam w czytaniu? A podzielę się: 

Ostatnie rozdanie - powieść o jednym ciołku i drugim matołku, on się boi i tajemniczo, melancholijnie milczy, ona pisze długie listy już do końca życia, choć nie dostaje odpowiedzi. Dodać do notatek z życia: chujowe to. Ale przeczytać naprawdę warto, tak serio.

Już nie chcę być człowiekiem, Pieter van Os, - podtytuł: opowieść o przetrwaniu Zagłady. Przypomina ten reportaż Czesałam ciepłe króliki, też jest o losach kobiety, która umiała rozdzielić siebie od zła i ocalić wiarę w dobro. Tytuł jakby bardziej od autora spisującego jej historię. 

Niewidzialne biblioteki - czytam dla tej niepojętej przyjemności zanurzania się w inne światy. Wyobraźnia, ślady innych lektur,  pisanie by nazwać zjawiska, ale też ogrom miejsca dla czytelnika. Metaforyczne. Taka dobra ucieczka w słowa. 

Anioł Esmeralda, Don DeLillo - zapomniałam dodać do przeczytanych parę miesięcy temu i teraz zostało wspomnienie, że czytałam coś bezwzględnego. Opowiadania o tym, co w ludziach trudne, złe, przegrane.
___________
Co jeszcze? Nic, tylko życie:) 

#gdziespomiedzy
Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Mój Instagram

życie i książki

Czytam z sentymentem #2

10 czerwca 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Prawie lato – część 5. O Paulince

18 marca 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 2

17 września 2023
życie i ...

O marzeniach i życzeniach

30 grudnia 2022
życie i książki

Którędy do Bullerbyn?

10 lutego 2024
życie i książki

Książkowe serie na lato

12 lipca 2023
życie i książki

Czytamy dzieciom. Tym trochę starszym.

26 listopada 2022
życie i ...

O dziecku, co jest mądrzejsze od mamy

28 września 2021
życie i ...

Kucyk polny

26 września 2021
życie i książki

Bajka o chochliku i dla chochlików

28 grudnia 2024

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme