Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
mała księga mieszkańców puszczy - książka leży wśród orzechów, przy świeczce, jesienna sceneria

Mała księga mieszkańców puszczy

Posted on 2 grudnia 20232 grudnia 2023 by Ola
mała księga mieszkańców puszczy - otwarta na stronie tytułowej, obok leży piórko

Chciałabym opowiedzieć wam dziś o pewnej małej książeczce. Posłuchajcie opowieści z lasów i łąk! Trochę też o internetowych zawirowaniach społecznych, ale to tak mimochodem.

Cała przygoda z książką Małgosi zaczęła się wiosną. To wtedy powstały wierszyki do książki. 

Choć jakby się zastanowić, to jeszcze szybciej była miłość do słów, do składania ich w opowieści. Była też Simona Kossak i gawędy z Puszczy Białowieskiej, którymi Małgosia się zainteresowała, wręcz zafascynowała. Gawędy o pazurach, kłach, kolorach piór, tajemnicach z leśnych dziupli i norek… 

Jako osoba ceniąca sobie naturę, napisała swoją serię gawędziarskich wierszy.

A do tego, co napisała, potrzebowała grafika. Najlepiej wziąć w obroty własnego zdolnego syna – to tak też zrobili. Nastoletni Piotrek Cudak stoi więc za oprawą graficzną. Do tego nagrali też wersję do słuchania, rewelacja! 

W książce jest kod do zeskanowania, żeby posłuchać wersji audio, a w sklepie Małgosi na blogu jest też możliwość kupienia samego audiobooka (KUP TUTAJ!).

I na jesień książeczka powstała, gotowa do czytania i słuchania! Pokonując po drodze przeszkadzające chochliki drukarskie, złośliwość programów komputerowych, ech, samo życie, wiadomo. Nie ma lekko, nie ma, że coś pójdzie bez przeszkód losu. Ale trzeba się czasem uprzeć, wręcz nogami zaprzeć, i walczyć o swoje marzenia. Popatrzcie sami na te zdjęcia: 

mała księga mieszkańców puszczy, okładka i strona ze środka, wiersz o motylku i obok też leży motylek ozdobny
mała księga mieszkańców puszczy, strona z ptakiem, obok szyszki i gałązki
mała księga mieszkańców puszczy, książka otwarta na wierszu o dzikich gęsiach, obok bursztyny porozrzucane
mała księga mieszkańców puszczy, książka otwarta na stronie z grafiką łąki

Wiersze dla dzieci – jedna z trudniejszych rzeczy do napisania. Liczy się nie tylko opowieść – liczy się też rytm, czasem rym, pomysłowość, zabawa językiem… Kiedy Małgosia pytała, czy byłabym chętna na patronat nad wierszykami dla dzieci, musiałam się upewnić, czy to będą dobre wierszyki. Z wszystkimi niezbędnymi elementami.
No i były. Są.
Mała księga mieszkańców puszczy to zwierzęta w poetycznej odsłonie, czasem śmieszne, czasem zadumane… Opowiadają o swoim życiu w leśnej gęstwinie. Czytałam trochę dzieciom w mojej zerówkowej grupie – bawiliśmy się w odgadywanie, o jakim zwierzęciu mowa w danym wierszyku. Podobało im się! A przy okazji można przemycić garść ciekawostek przyrodniczych, dzieci w większości naprawdę lubią dowiadywać o życiu zwierząt. To dla nich okazja, by spojrzeć na świat z nowej perspektywy.
Małgosiu, dziękuję Ci, a dzieciom i rodzicom lubiącym świat przyrody bardzo polecam!
Książeczka jest niewielkich rozmiarów, można ją zabrać w podróż, na spacer. Druk jest na kremowym papierze, co dodaje uroku w stylu vintage, a jak dla mnie to plus tysiąc do fajności!

mała księga mieszkańców puszczy na tle jesiennego obrazku

Uwaga, mam dla was niespodziankę! Małgosia specjalnie dla was - czytelników bloga - zgodziła się wpaść na kawkę i trochę o sobie poplotkować. Oto, co o sobie zdradziła:

Małgosiu, który z bohaterów literackich jest ci najbliższy?

Głupi Jasio. Wiele się od niego można nauczyć.

Nie chodzi mi o żadnego konkretnego Jasia, tylko postać archetypową, występującą pod różnymi imionami w wielu bajkach. To ten, który nigdy nie robi tego, co „powinien”, jest zbyt spontaniczny i za bardzo się cieszy. Głupi jakiś…

Tylko że on się wcale nie przejmuje tym, co sobie ktoś myśli, tylko wyrusza w świat. Swoją drogą i  na własnych warunkach. I to on ostatecznie zdobywa połowę królestwa.

Gdybyś mogła zadać pytanie dzikiemu zwierzęciu, o co byś pytała?

„O czym myślisz?”

Zawsze mnie interesowało, co jest treścią zwierzęcych myśli, jeśli nie słowa. Obrazy? A może jeszcze coś innego?

Jakie są najfajniejsze rzeczy w naturze?

W naturze najfajniejsze jest to, że wszystko w niej jest fajne. I potrzebne. I działa od milionów lat. Przetrwała różne kataklizmy i trwa nadal.

Ale jakbym musiała wybrać to…

Drzewo. Bo jest nauczycielem życia. Rozwija to, co pod powierzchnią, ukryte w głębi. Im większy, porozrastany i porozgałęziany system korzenny, tym potężniejsze drzewo.

I ziółka. Bo nie ma na tym świecie takiej dolegliwości, na którą natura nie posiadałaby antidotum w postaci liścia, kwiatu, owocu, korzonka lub łodyżki. No i nalewki można robić:)

Jesteś fotografem przez jeden dzień. Co byś fotografowała?

Przychodzą mi do głowy dwa motywy.

Pierwszy to stare, opuszczone domy, dworki, zameczki, wieżyczki. Takie schowane gdzieś na uboczu przed ludzkim okiem, wietrzejące na linii czasu.

Drugi to zbliżenia. Poczołgałabym się po łąkach i leśnych ściółkach, pozaglądała w różne zakamarki, powydłubywała to co najdrobniejsze i przyglądała się temu przez soczewkę aparatu z dużym zoomem.

„Jestem szczęśliwym człowiekiem, ponieważ…”

ponieważ tego chcę.

Muszę tylko ciągle sobie przypominać, żeby za nim – tym szczęściem – nie gonić i że nie  ma żadnego związku z zewnętrznymi okolicznościami.

Kiedy ostatni raz płakałaś?

Pięć minut temu:)

Płaczę dużo, często i gęsto. Gdy jest mi smutno, albo gdy jestem szczęśliwa i jak się wzruszam. Ciągle chodzę i podlewam grządki.

Co dodaje ci energii?

Jaram się jak coś napiszę, nagram, upiekę, posadzę w ogródku..

Co cię denerwuje?

Fakt, że coś mnie w ogóle denerwuje:)

Ciągle jeszcze rzeczy nieistotne, albo takie, na które nie mam żadnego wpływu, są mi w stanie podnieść ciśnienie. A nie powinny…

Bez czego nie mogłabyś się w życiu obejść?

Trudno byłoby mi obejść się bez mojej rodziny.

 Bez dobrych ludzi. I ich twórczości.

Bez księżyca. Od zawsze był świadkiem życiowych rozterek, których mi nigdy mi nie brakuje. Poza tym ma ogromnie inspirujące właściwości.  Okienny parapet to jedno z moich ulubionych miejsc w domu.

Bez ognia. Tego kontrolowanego oczywiście, w kominku lub ognisku. Ktoś niedawno powiedział, że ciepłe światło równa się dobry nastrój. I miał rację.

Tutaj w duchu minimalizmu powinnam postawić kropkę, ale dodam jeszcze szybciutko, że..

bez zeszytu, długopisu i laptopa,

ołówka do… (o zgrozo!) zakreślania ulubionych fragmentów w książce,

bez antykwariatów

i kawy.

Czego nie możesz się doczekać, kiedy budzisz się rano?

Niespodzianki, którą przyniesie ten dzień.

I jeszcze ode mnie, żebyście mogli przez chwilę poczuć klimat, rytm wierszy Małgosi (mam tylko nadzieję, że nie zepsuję autorce jej książki tym moim czytaniem, ale nie mogłam się powstrzymać. Uwielbiam czytać głośno!):

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Ola Dominik-Reszke (@gdzies.tam.pomiedzy)

Małgosia Cudak, autorka

Mała księga mieszkańców puszczy Po kliknięciu na zdjęcie przeniesiesz się na stronę bloga Na stronie bajki - tam znajdziesz sklepik z książką. KUP TUTAJ!

książka Mała księga mieszkańców puszczy wśród innych książek w szkolnej biblioteczce
Księga wśród innych książek ze szkolnej biblioteczki.

To jeszcze krótka anegdotka na temat mediów społecznościowych i zawirowań okołointernetowych.

Prowadzę sobie swój bloguś, prowadzę też sobie swoje konto na instagramie. Małe, ale własne:) Mam tam swój krąg ludzi, których w większości na oczy nie widziałam, a lubię ich, przejmuję się ich opinią – na temat książek, nie siebie – mam swój w miarę bezpieczny świat. Zadziwia mnie, jak z bezmiaru internetu potrafimy się  nawzajem wyłowić, odnaleźć i polubić. 

Tak też znalazłam się z Małgosią Cudak, ona dała jedno zdjęcie, które mnie zachwyciło, ja coś napisałam, co jej się spodobało i tak od słowa do słowa… Zaufałyśmy sobie, choć dzieli nas morze i kawał lądu wielki, jak stąd do Szkocji. A przy jednej z rozmów okazało się, że w tym samym roku byłyśmy na pielgrzymkach do Częstochowy, na tej, co to ja wtedy poznałam swojego obecnego i jedynego męża (pamiętacie historię „Miłość od pierwszego wejrzenia”?) Tak to się nasze losy gdzieś kiedyś splotły. 

W każdym razie, z okazji tych splotów okoliczności wszelkich, zostałam dumną patronką a wy możecie już spokojnie wejść Na stronę bajki i skupić się na Małej księdze… 

Albo na innych bajkach Małgosi. Ale to już musicie przekonać się sami…

Klik - i jesteś - Na stronie bajki

Patronką książki jest też Wiola, znana na bookstagramie jako @wiwi_books. Tak pisze o Małej księdze:

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Wiola W. (@wiwi_books)

A tak, kochani, czyta swój wiersz sama Małgosia. Wsłuchajcie się w nocne życie lasu. Kto też jest nocnym markiem?

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Małgorzata Cudak (@na.stronie.bajki)

Nawigacja wpisu

← Książka dobra na wszystko!
Masz być szczęśliwa! →

2 thoughts on “Mała księga mieszkańców puszczy”

  1. NaStronieBajki pisze:
    2 grudnia 2023 o 13:46

    To ja jeszcze w ramach anegdotek sieciowych dodam, że dokładnie pamiętam, jak nieznana mi Ola, umieściła mój wpis (Czasem za pomocą baśni, to co ciemne się rozjaśni) w swojej relacji. Napisałam jej wtedy komentarz, że miło się znaleźć w czyjejś historii. Zaraz pomyślałam sobie, że to bardzo proroczo zabrzmiało i śmiesznie by było, gdyby nasze historie się rzeczywiście jakoś posplatały. I masz! Nie spodziewałam się, że aż tak! Ale jestem za to bardzo wdzięczna❤️ Dziękuję Ci Olu za piękne słowa i fotografie. Podziwiam twój artystyczny zmysł, wrażliwość, swobodny styl pisania i pogodny stosunek do rzeczywistości. Jak to dobrze, że dzielisz się tym z innymi.
    Małgosia

    Odpowiedz
  2. Hanna Dominik pisze:
    2 grudnia 2023 o 18:45

    Olu, pani Małgosia to taka *perełka*, którą miałaś szczęście spotkać na swojej drodze – cieszę się razem z tobą.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Mój Instagram

życie i książki

Książka dobra na wszystko!

19 listopada 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 2

17 września 2023
życie i książki

Jesteś ważny, wiesz?

26 stycznia 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Prawie lato – część 5. O Paulince

18 marca 2023
życie i ...

Opowiem ci o zmierzchu

21 sierpnia 2024
życie i ...

Przed snem

18 marca 2022
życie i ...

Świąteczne opowiadanie

23 grudnia 2021
życie i ...

Buntowniczka

8 listopada 2021
życie i ...

W czym posadzimy dzikie łąki?

18 stycznia 2026
życie i ...

Ech, porządki…

30 kwietnia 2022

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme