Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
czarno białe zdjęcie, gdzie trzymam drewniane literki A i Z, w tle regał z książkami, bo książka jest dobra na wszystko

Książka dobra na wszystko!

Posted on 19 listopada 202319 listopada 2023 by Ola

Oczywiście, można pałętać się po świecie i robić ponure zdjęcia kałuż, odlatujących ptaków i ostatniego drżącego na gałązce listka, ale na szczęście można też siedzieć wieczorkiem (lub porankiem) w domku, z kawą - i poczytać. Jak szukacie polecajek - to zapraszam!

Staram się na bieżąco spisywać historię przeczytanych książek na moim instagramie, ale lubię też mieć je wszystkie tu, razem, przy okazji poprzypominać sobie, co warto polecić, co przetrwało próbę czasu… Poza tym nie każdy z instagrama korzysta. Ja akurat polubiłam tę insta-przestrzeń. Jest zabawnie, jest z przymrużeniem oka, czasem z wisielczym humorem – to tylko instagram… Nie szukam w nim prawdy objawionej ani wielkiej głębi duchowej. Czasem z kimś poważniej porozmawiam, owszem – i to też jest ciekawe doświadczenie.

Ale! Wy tu po książki zaglądacie, a nie po moje wewnętrzne refleksje. 

To tylko jeszcze jedna anegdotka: 

Mąż: – Chyba reszta naszej rodziny poszła dziś na Andrzejki, a nam nic nie powiedzieli!

Ja: – Dobrze, że mi to mówisz! Muszę im za to podziękować!

Ale serio – czy może być coś lepszego niż wieczór z książką? Ona cię nie oceni, to najwyżej ty ją możesz odrzucić, jak ci się nie spodoba, a możesz się też zaprzyjaźnić nic nie mówiąc, możesz mieć poczucie kontroli nad swoim życiem, kiedy wybierasz, co będziesz czytać – a tak naprawdę nigdy nie wiesz, co się stanie po przewróceniu paru kartek. Ciekawość, złość, czasem ciarki na plecach, czasem nawet wymknie ci się chichot lub wręcz otwarty wybuch śmiechu. No gdzie takie emocje na imprezie?!

To uwaga, zapisujcie sobie, co się wam spodobało i też czytajcie.

okładka książki Długa Odpowiedź, w geometryczne wzory, w ciepłych odcieniach czerwieni i beżów
książka na ciemnym tle, światło prześwituje między cieniami

Anna Hogeland, Długa odpowiedź, Wyd. Pauza

Książka – opowieść o macierzyństwie. Trzeba się w niej przyzwyczaić do niespiesznej formuły, dać sobie czas na wysłuchanie bohaterek. Nic nie przyspieszymy, jak to w życiu, musi minąć każda chwila, czy to dobra, czy to zła. Zanurzamy się nie tylko w czasie ale i w każdej emocji.
A tych przy temacie macierzyństwa nie brakuje! Zaczynając od samego początku – raz to moment uniesienia i zapomnienia, raz lekarskich wyliczeń – poprzez każdy dzień ciąży – codziennie to huragan emocji.
A zmienia się w prawdziwe tornado, kiedy dochodzą komplikacje. Dylematy, gdzie żadne rozwiązanie nie będzie „szczęśliwe”.
Szczęściem jest wciąż mieć nadzieję.
Chwilą szczęścia jest móc podzielić się swoją opowieścią.
Tytuł powieści to „Długa odpowiedź”. A jak właściwie brzmi pytanie?
O czym marzysz? Za czym tęsknisz? Czego się boisz? Chcesz mnie wysłuchać? Zrozumiesz mnie?

„Długa odpowiedź” zostaje w głowie i kiełkuje nowymi myślami, wracają obrazy, przypominają się różne sceny i emocje bohaterek. To też Długa podróż…
_____________________

I taka jeszcze przyziemna myśl pojawiła mi się w trakcie czytania 🙂 wiecie, czego zazdrościłam bohaterom? Że jak trzeba, to przeprowadzają się, wynajmują nowy dom, rach-ciach. Rozumiecie, WYNAJMUJĄ. Niech żyje polskie powszechne budownictwo na wynajem… A, sorry… Może kiedyś;)

Jednym słowem – akcji mało, książka do przemyśleń:) Dobra na dłuższy wieczór.

książka Jestem tatą!, czarno- żółta, na tle takich samych kolorów

Jestem tatą! Rozmawia Joanna Dropsio-Czaplińska, Wyd. Tamaryn

„Synu, ja ci dobrze radzę, synu, ja cię poprowadzę przez życie dobrymi radami, byś wyszedł na ludzi a nie drzwiami” – pamiętacie piosenkę Maleńczuka? Taka bardziej smutna była niż ta książka.  Tu obraz  jest optymistyczny. 

Pytałam kiedyś, przy okazji książki o przeżyciach macierzyńskich, czy jest taki książkowy odpowiednik o tacierzyństwie. O byciu rodzicem ale z punktu widzenia taty.
I znalazłam rozmowy zebrane w Jestem tatą. Ciekawe nazwiska, różne perspektywy, fajne przemyślenia, choć sprzed prawie dziesięciu lat. Można mężom, partnerom śmiało podrzucić, jakby szukali odrobiny wsparcia w byciu tatą-na-dobre-i-na-złe. Wybrani do książki ojcowie nie uciekają od swoich dzieci, od rozmów, od budowania więzi, od chorób… Mają swoje wątpliwości ale nie tłumią ich, nie udają wszystkowiedzących.
Ciekawe, ale będę szukać dalej. To było ojcostwo po tej jasnej stronie mocy. 

Jednym słowem: przeczytać koniecznie, może coś się uda wprowadzić w nasze zwykłe codzienne realia. Na co dobra ta książka? – pomaga uwierzyć, że można być po jasnej stronie tacierzyństwa.

książka Dzieciaki, dosyć ponura atmosfera, czarne tło i okładka z czerwonymi akcentami

Dawid Karpiuk, Dzieciaki, Wyd. Agora

Było o mamie, było o tacie, to będzie też coś o dzieciach! Ale… Ale nie będzie lekko, miło i przyjemnie. „Ta książka to emocjonalny nokaut” – pisze Tomasz Bilicki, psychoterapeuta, i ma rację.
Dzieciaki to luźno połączone historie młodych dorosłych, którzy wchodzą w życie. Ale nie wchodzą lekko, tanecznie. Raczej chyłkiem. Ukradkiem. Tylnymi drzwiami. Z flaszką pod połami bluzy, z receptą na najlepsze mieszanki leków. Z bliznami. Ciągną za sobą historie, od których niejeden dorosły by się załamał.
Czyta się właściwie bardziej jak reportaż, zwłaszcza jak wiadomo, że wszystkie opisane historie wydarzyły się naprawdę.
A Dawid Karpiuk jako autor nie wchodzi w rolę moralizatora. Opowiada. Przekazuje. Kieruje twoją uwagę na te właśnie Dzieciaki.
I rzeczywiście, mocno to uderza po emocjach.

Jednym słowem: mocna książka, nie dla relaksu. To jak ma się do tematu: książka dobra na wszystko? – bo jest dobra, by pomóc zrozumieć, że nie możemy pochopnie oceniać ludzi. Nigdy nie wiemy, jakie historie za nimi stoją. Jak spartaczone ktoś miał dzieciństwo. Z czym musi sobie radzić. 

To już nie jest jasna strona mocy – to jej rozpaczliwe poszukiwanie.

książka Nie wszyscy pójdziemy do raju, leżąca na podłodze, wyciągam po nią rękę

Olga Górska, Nie wszyscy pójdziemy do raju, Wyd. Drzazgi

W pół drogi między jasnością a ciemnością można spotkać się z książką Olgi Górskiej – też o rodzinie, dorastaniu.

Niezbyt długa książka, w sam raz na weekend w domku, choć niełatwa do czytania. Ale było warto. 
Bo teraz co spojrzę na okładkę, to będę się zastanawiać: istniała Betty czy nie istniała? Co było prawdą, a co nie? Kiedy bohaterka książki przyznaje, iż lubi zmyślać, to robi się ciekawie. Takie mrugnięcie oczkiem do czytelnika. Przyszedłeś po prawdę czy po fikcję? Czego szukasz w książkach? Chcesz zwykłego życia czy trochę je jednak ubarwić, coś pozmieniać, zaciekawić cię…
Ale ogólnie nie jest to książka do śmiechu.
Jest snutą na poboczu drogi próbą odpowiedzi na pytanie, kim jestem. Kim byłam. Dlaczego tak bardzo dręczyło mnie poczucie winy. Przepraszam – pada za często… Jest też rzutem oka w lata transformacji, gdzie nie wspomina się gum Donald, tylko biedę i ubrania z targowiska, najtańsze, wyśmiewane. Sama nosiłam ubrania z paczek niemieckich, ale miałam to szczęście, że raczej nie zwracano na to uwagi, bo wszyscy nosili to, co było pod ręką. Nikt mnie za to dręczył. W przeciwieństwie do dziewczyny z książki.
Olga Górska podbiła mnie szczególnie opisem przeżyć z dzieciństwa i wczesnej młodości – mimo wszystkich błędów, rozmów nie o tym, ucieczek, smutków, wyobrażania sobie alternatywnej rzeczywistości – jest w jej opisach też odrobina nadziei. Przysłoniętej słusznym gniewem no to, jak bardzo młoda dziewczyna odkrywającą, iż jest lesbijką, czuła się wyobcowana. Dużo tu krytycznego spojrzenia na społeczeństwo, na kościół, na rówieśników.  Dużo też zmysłowości, odkrywania siebie.  Zaplątania wręcz w sieć nowego – dorastającego – odkrywania świata. 

Nie wszyscy pójdziemy do raju – ale możemy się tam czasem odnaleźć już dziś. Na chwilę. Chyba ta właśnie odrobina nadziei i poczucia (jednak! W końcu!) wolności jest siłą książki.
Chwilami przypominała mi Wrony Petry Dvořákovej, ale Wrony tej nadziei nie dawały.
Jak pisze Adam Pluszka na okładce: to książka niezwykła, zmysłowa, gęsta, niepokojąca i tajemnicza. Ja dodam: i prawdziwa. Mimo alternatywnej czasem rzeczywistości.

Jednym słowem: książka gęsta od emocji. Na co dobra? – pozwala wejść w inny świat. Poznać nową perspektywę. Może cię też zdenerwować!

książka Skąd, leżąca na magazynie. Książki. Magazyn do czytania.

Saša Stanišić, Skąd, Wyd. Książkowe Klimaty

Też książka o dorastaniu, też życiowa. Też lekko skręca w stronę wyimaginowanej rzeczywistości – ale nie tak jak robiła to Olga Górska. Olga wymyślała na bieżąco, Stanisić odwołuje się do starych wierzeń z rodzinnych stron. 

Jak to się zaczęło? Było tak:
– Ola, kupiłabyś książkę po przeczytaniu jednego jej fragmentu?
– Pokaż.
Przeczytałyśmy jedno zdanie, drugie. I Kasia kupiła „Skąd”, choć wcześniej nic o tym nie słyszałyśmy.
Lubię takie literackie drogi. Kiedy czasem zejdziesz z utartego szlaku, nie wiesz, co cię czeka, nie wiesz, gdzie trafisz…
I co znajdziesz.

A znalazłyśmy książkę genialną!
Skąd to snuta z lekką zadumą opowieść jakby biograficzna.
O emigracji, o rozpadzie Jugosławii, o demonach nacjonalizmu, o dzieciństwie, dorastaniu, o smokach, o wężach. W tej jakby biografii pojawiają się telefony do mamy: Mamo, to wydarzyło się naprawdę? Synek, to było zupełnie inaczej!
Więc też opowieść o pamięci, o tożsamości.
I o babci Kristinie. Ja też chcę umrzeć jak babcia Kristina – przy dobrej Opowieści. Takiej, co prostymi słowami, celnymi pytaniami i z czułym uśmiechem przekazuje, że najważniejsze to… Może to skąd jesteś? Dokąd idziesz? Z kim?
Może najważniejsze to marzenie o tym, by nikt nie musiał się bać tego, skąd idzie. I dokąd. I z kim.

Jednym słowem – wciągająca Opowieść. Dobra na zamyślenie nad zjawiskiem emigracji.

 

książka Gniazdowanie, kolorowa, jasna, z porzeczkami i słonecznikami

Kasia Jurczyk, Gniazdowanie, Wyd. Na Szczęście

Gniazdowanie to (po książce dla dzieci o Antosiu) druga propozycja nowego na rynku wydawnictwa. Antoś bardzo się moim dzieciom podobał, a ja zaufałam wydawnictwu i książkę Kasi Jurczyk kupiłam tak szybko, że czytałam ją w dniu oficjalnej premiery!
To książka obyczajowa, z cyklu: o życiu, ale bez nudnego owijania w cukry i lukry.
Alicja, bohaterka, jest wplątana w przemocowe małżeństwo i w końcu próbuje odzyskać swoje życie, swoje poczucie wartości, chce odnaleźć się od nowa. Chce zbudować dla siebie i swojego syna nowy, bezpieczny dom, ale droga do spełnienia tego celu jest trudna przez okoliczności zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne – wyjście z pewnych ról jest bardzo trudne.

Ja zwykle lubię trochę więcej metafory w budowaniu fabuły, tu jest życie wprost.

ALE właśnie dlatego będę ją mocno polecać. Jeżeli historia Alicji może komuś pomóc, to brak metafor jest iście najmniejszym problemem! A tu są nawet telefony i adresy stron, gdzie w przypadku doświadczania przemocy należy szukać wsparcia.

Podoba mi się też wątek sąsiadki, która nie boi się pomagać. A wiecie jak? Nawet zwykłym zapukaniem do drzwi w czasie awantury, żeby pożyczyć szklankę mleka, a naprawdę pokazać, że o wszystkim wie. Taka odwaga, drobna, a ważna. Potem robi więcej, ale już nie będę spojlerowac. A książkę – polecam!

Jednym słowem: życiowa, dobra obyczajówka. Na co dobra? – na kibicowanie Alicji i wszystkim tym, którzy chcą normalniej żyć. Czy to będzie  kobieta, czy mężczyzna. Każdy z nas zasługuje na prawo do szczęścia.

okładka książki Znikając, z zakłądką o smutnej płaczącej w ukryciu dziewczynie

Anna J. Dudek, Znikając. Reportaże o matkach, Wyd. Znak Horyzont

Jak już jesteśmy dziś przy różnych historiach rodzinnych, to moją kolejną polecajką będą reportaże pod znamienitym tytułem Znikając. 

Książka, która musiała być na moim regale, wśród innych macierzyńskich. Stanie zaraz obok „Też tak mam” M. Kostyszyn, choć tam było o kobietach, nie tylko matkach.


Przeczytane reportaże to niby nic nowego, człowiek jedne historie zna z życia, o innych już kiedyś czytał – a jednak niepowtarzalne. Pozornie tak zwyczajne a jednak pojawia się w nich cała gama kolorów życia. Raz po raz uderza mnie, jak wiele twarzy ma bycie mamą. Miłość, strach, radość, rozpacz, pewność siebie bądź jej brak; do tego dziesiątki różnych charakterów, są mamy odważniejsze, są nieśmiałe, są pełne optymizmu, ale są i te pełne wątpliwości. Chcę wiedzieć o nich wszystkich.

Czytanie o odcieniach macierzyństwa jest jak nałóg – chcę jeszcze i jeszcze. Szukam swojej historii? Swojej metaforycznej wioski? Nie chcę zniknąć? Chcę zrozumieć.

Jednym słowem: o byciu mamą – lektura obowiązkowa. Dobra na jesienną zadumę. Ale humoru nie poprawi.

 

okładka książki Chłopki, na tle polnej drogi
Autorka książki Chłopki, Joanna Kuciel-Frydryszak i ja, dostaję autograf
autorka książki, pani Joanna Kuciel-Frydryszak, na spotkaniu autorskim w Gdyni. Foto by Kasia:)

Joanna Kuciel-Frydryszak, Chłopki. Opowieść o naszych babkach. Wyd. Marginesy

Książka, która stała się bestsellerem, jest tematem artykułów, jest czasem powodem do dyskusji. Niektórzy zarzucają autorce stronniczość, bo „przecież akurat moja mama zapamiętała wieś inaczej i to znaczy, że ta z książki jest zmyślona!”. Może niektórzy zapamiętali wieś inaczej, nie przeczę. Może mieli więcej szczęścia, więcej par butów w domu, mogli chodzić do szkoły, mogli wspomóc się gosposią, mieli o parę worków mąki na zapas więcej… i być może chłopki z książki były gdzieś obok.

Ale ta opowieść jest szersza. Oddaje głos właśnie tym kobietom, które dotychczas były tłem zaledwie – to ważny i potrzebny pomysł.

Ta książka to kadr z przeszłości. Kadr sprzed stu lat. To dużo czy mało?
Dużo, jeżeli spojrzeć na postęp w wielu dziedzinach.
Mało, gdy wziąć pod uwagę, jak bardzo jeszcze tkwimy w tamtych stereotypach, jak życie naszych babć wpływa na współczesne wybory. Mało, bo to wciąż jednak temat nieprzepracowany, nieprzegadany. Część wspomnień jest wypierana. Nie o wszystkim wiemy.
A ta książka sprawia, że chcemy się obejrzeć w tył, w przeszłość, i spytać, jak to było w naszej rodzinie…
Ja uważam, że takie rozmowy, powroty do dawnych lat, są bardzo potrzebne – jeżeli nie wiesz skąd przyszedłeś, możesz nie wiedzieć, dokąd idziesz. Możesz nie rozumieć i zbyt łatwo oceniać.

Podobno traumy jednego pokolenia odbijają się na trzech kolejnych – i ta książka, jej społeczny odbiór – zdaje się to potwierdzać. Na spotkaniu w Gdyni pani Joanna opowiadała, ile to usłyszała historii od czytelników… Że po przeczytaniu lepiej rozumieją własną rodzinę. Może nie zawsze umieją wybaczyć, ale już patrzą inaczej. Widzą, jaką drogę przeszły prababki, często właśnie boso, umęczone pracą ponad miarę, żeby coś lepszego zaoferować swoim dzieciom. Wiek XX zresztą dla nikogo nie był łaskawy. 
Duża wartość tej książki leży też dla mnie w źródłach – są to prawdziwe pamiętniki, spisane historie, listy, ówczesne gazety… nie wszystkie, bo nie sposób ująć wszystkiego w jednej książce, ale jest to punkt wyjścia.

Potem można sięgnąć po Wymazaną granicę T. Grzywaczewskiego czy Był dwór nie ma dworu A. Wylegały. Albo po  Chamstwo K. Pobłockiego, Panny z Wesela M. Śliwińskiej, Matrymonium: o małżeństwie nieromantycznym A. Urbanik-Kopeć. Niedawno też pojawiły się Ziemianki, tego samego wydawnictwa, co Chłopki. Jest co porównywać, dokładać jak puzelek.

Jednym słowem: jak nie pochodzisz z rodziny królewskiej, to weź przeczytaj. 

Na co dobra? Na zrozumienie. A tego nigdy za dużo.

Ostatnia książka. Dobra na wszystko, na zawsze.

książka na tle desek i pomostu, z zegarkiem obok i akcesoriami do wędkowania

Ota Pavel, Śmierć pięknych saren
Wyd. Stara Szkoła

Pierwszy raz usłyszałam o opowiadaniach czeskiego pisarza u jednej z moich ulubionych blogierek.
I nie zawiodłam się! @misssaraferreira
– dziękuję, ze czasem piszesz też o książkach 🙂
Opowiadania przenoszą nas w czasy przedwojenne, w krainę szczęśliwego dzieciństwa, szczęśliwego – bo jest tam śmiech i miłość. Miło dla odmiany poczytać o takiej właśnie rodzinie…
Potem przychodzi czas wojny, obozów, ukrywania się, czas odchodzenia i umierania tego, co było spokojem i pięknem… I czasy Czechosłowacji.
Ale ze stron opowiadań wciąż przebija miłość. Humor, który pozwala śmiać się przez łzy. Bliska jest nam też bezradność, z jaką mierzą się bohaterowie.
A do tego jeszcze nigdy nie patrzeliście na wędkę, rzekę i ryby w tak poetycki, metaforyczny sposób!

Jednym słowem: mądra i dodająca siły książka. Ale smutna.

Na co dobra? Na dni, kiedy potrzebujesz książki jak przyjaciela.

książki ułożone w stosik, prześwietlone słońcem

Nawigacja wpisu

← Życie i… szkoła. Rozmowa.
Mała księga mieszkańców puszczy →

3 thoughts on “Książka dobra na wszystko!”

  1. Hanna Dominik pisze:
    19 listopada 2023 o 17:33

    Szkoda ze takich książek jak Jestem tatą nie było jak byłyście dziećmi… Wspaniałe opisujesz Olu chciałabym przeczytać Chłopki a potem Ziemianki – Zofia Skąpska była ziemianką a urodziła się w 1881 roku. Po 2giej wojnie straciła z mężem wszystko i na starość nie dostała żadnych środków do życia (emerytura, renta). Buziaki

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      19 listopada 2023 o 18:46

      No właśnie, Zofia Skąpska, nie mogłam sobie przypomnieć nazwiska. Też kiedyś sięgnę po jej wspomnienia!

      Odpowiedz
  2. Pingback: Za oknem słyszę mewy

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Mój Instagram

życie i ...

Pierniki i nie tylko – część 2

11 grudnia 2021
życie i ...

„Mój szczęśliwy dzień”

1 stycznia 2022
życie i problemy

O współczuciu

26 września 2021
życie i problemy

„Wstawaj, szkoda dnia!”

6 października 2021
życie i problemy

Dziś jest już dobrze. Rozmowa z Anną Borkowską-Obojską

18 lutego 2024
życie i problemy

Wpis od Miss Fereiry

14 października 2021
życie i ...

Życie i… cierpliwość.

24 lutego 2024
życie i książki

„Znikopis”

24 września 2021
życie i problemy

Rozum a emocje. O wychowaniu – część 3.

21 sierpnia 2022
życie i ...

Wielkie piękno zmienności

24 maja 2025

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme