Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
czarno białe zdjęcie, gdzie trzymam drewniane literki A i Z, w tle regał z książkami, bo książka jest dobra na wszystko

Książka dobra na wszystko!

Posted on 19 listopada 202319 listopada 2023 by Ola

Oczywiście, można pałętać się po świecie i robić ponure zdjęcia kałuż, odlatujących ptaków i ostatniego drżącego na gałązce listka, ale na szczęście można też siedzieć wieczorkiem (lub porankiem) w domku, z kawą - i poczytać. Jak szukacie polecajek - to zapraszam!

Staram się na bieżąco spisywać historię przeczytanych książek na moim instagramie, ale lubię też mieć je wszystkie tu, razem, przy okazji poprzypominać sobie, co warto polecić, co przetrwało próbę czasu… Poza tym nie każdy z instagrama korzysta. Ja akurat polubiłam tę insta-przestrzeń. Jest zabawnie, jest z przymrużeniem oka, czasem z wisielczym humorem – to tylko instagram… Nie szukam w nim prawdy objawionej ani wielkiej głębi duchowej. Czasem z kimś poważniej porozmawiam, owszem – i to też jest ciekawe doświadczenie.

Ale! Wy tu po książki zaglądacie, a nie po moje wewnętrzne refleksje. 

To tylko jeszcze jedna anegdotka: 

Mąż: – Chyba reszta naszej rodziny poszła dziś na Andrzejki, a nam nic nie powiedzieli!

Ja: – Dobrze, że mi to mówisz! Muszę im za to podziękować!

Ale serio – czy może być coś lepszego niż wieczór z książką? Ona cię nie oceni, to najwyżej ty ją możesz odrzucić, jak ci się nie spodoba, a możesz się też zaprzyjaźnić nic nie mówiąc, możesz mieć poczucie kontroli nad swoim życiem, kiedy wybierasz, co będziesz czytać – a tak naprawdę nigdy nie wiesz, co się stanie po przewróceniu paru kartek. Ciekawość, złość, czasem ciarki na plecach, czasem nawet wymknie ci się chichot lub wręcz otwarty wybuch śmiechu. No gdzie takie emocje na imprezie?!

To uwaga, zapisujcie sobie, co się wam spodobało i też czytajcie.

okładka książki Długa Odpowiedź, w geometryczne wzory, w ciepłych odcieniach czerwieni i beżów
książka na ciemnym tle, światło prześwituje między cieniami

Anna Hogeland, Długa odpowiedź, Wyd. Pauza

Książka – opowieść o macierzyństwie. Trzeba się w niej przyzwyczaić do niespiesznej formuły, dać sobie czas na wysłuchanie bohaterek. Nic nie przyspieszymy, jak to w życiu, musi minąć każda chwila, czy to dobra, czy to zła. Zanurzamy się nie tylko w czasie ale i w każdej emocji.
A tych przy temacie macierzyństwa nie brakuje! Zaczynając od samego początku – raz to moment uniesienia i zapomnienia, raz lekarskich wyliczeń – poprzez każdy dzień ciąży – codziennie to huragan emocji.
A zmienia się w prawdziwe tornado, kiedy dochodzą komplikacje. Dylematy, gdzie żadne rozwiązanie nie będzie „szczęśliwe”.
Szczęściem jest wciąż mieć nadzieję.
Chwilą szczęścia jest móc podzielić się swoją opowieścią.
Tytuł powieści to „Długa odpowiedź”. A jak właściwie brzmi pytanie?
O czym marzysz? Za czym tęsknisz? Czego się boisz? Chcesz mnie wysłuchać? Zrozumiesz mnie?

„Długa odpowiedź” zostaje w głowie i kiełkuje nowymi myślami, wracają obrazy, przypominają się różne sceny i emocje bohaterek. To też Długa podróż…
_____________________

I taka jeszcze przyziemna myśl pojawiła mi się w trakcie czytania 🙂 wiecie, czego zazdrościłam bohaterom? Że jak trzeba, to przeprowadzają się, wynajmują nowy dom, rach-ciach. Rozumiecie, WYNAJMUJĄ. Niech żyje polskie powszechne budownictwo na wynajem… A, sorry… Może kiedyś;)

Jednym słowem – akcji mało, książka do przemyśleń:) Dobra na dłuższy wieczór.

książka Jestem tatą!, czarno- żółta, na tle takich samych kolorów

Jestem tatą! Rozmawia Joanna Dropsio-Czaplińska, Wyd. Tamaryn

„Synu, ja ci dobrze radzę, synu, ja cię poprowadzę przez życie dobrymi radami, byś wyszedł na ludzi a nie drzwiami” – pamiętacie piosenkę Maleńczuka? Taka bardziej smutna była niż ta książka.  Tu obraz  jest optymistyczny. 

Pytałam kiedyś, przy okazji książki o przeżyciach macierzyńskich, czy jest taki książkowy odpowiednik o tacierzyństwie. O byciu rodzicem ale z punktu widzenia taty.
I znalazłam rozmowy zebrane w Jestem tatą. Ciekawe nazwiska, różne perspektywy, fajne przemyślenia, choć sprzed prawie dziesięciu lat. Można mężom, partnerom śmiało podrzucić, jakby szukali odrobiny wsparcia w byciu tatą-na-dobre-i-na-złe. Wybrani do książki ojcowie nie uciekają od swoich dzieci, od rozmów, od budowania więzi, od chorób… Mają swoje wątpliwości ale nie tłumią ich, nie udają wszystkowiedzących.
Ciekawe, ale będę szukać dalej. To było ojcostwo po tej jasnej stronie mocy. 

Jednym słowem: przeczytać koniecznie, może coś się uda wprowadzić w nasze zwykłe codzienne realia. Na co dobra ta książka? – pomaga uwierzyć, że można być po jasnej stronie tacierzyństwa.

książka Dzieciaki, dosyć ponura atmosfera, czarne tło i okładka z czerwonymi akcentami

Dawid Karpiuk, Dzieciaki, Wyd. Agora

Było o mamie, było o tacie, to będzie też coś o dzieciach! Ale… Ale nie będzie lekko, miło i przyjemnie. „Ta książka to emocjonalny nokaut” – pisze Tomasz Bilicki, psychoterapeuta, i ma rację.
Dzieciaki to luźno połączone historie młodych dorosłych, którzy wchodzą w życie. Ale nie wchodzą lekko, tanecznie. Raczej chyłkiem. Ukradkiem. Tylnymi drzwiami. Z flaszką pod połami bluzy, z receptą na najlepsze mieszanki leków. Z bliznami. Ciągną za sobą historie, od których niejeden dorosły by się załamał.
Czyta się właściwie bardziej jak reportaż, zwłaszcza jak wiadomo, że wszystkie opisane historie wydarzyły się naprawdę.
A Dawid Karpiuk jako autor nie wchodzi w rolę moralizatora. Opowiada. Przekazuje. Kieruje twoją uwagę na te właśnie Dzieciaki.
I rzeczywiście, mocno to uderza po emocjach.

Jednym słowem: mocna książka, nie dla relaksu. To jak ma się do tematu: książka dobra na wszystko? – bo jest dobra, by pomóc zrozumieć, że nie możemy pochopnie oceniać ludzi. Nigdy nie wiemy, jakie historie za nimi stoją. Jak spartaczone ktoś miał dzieciństwo. Z czym musi sobie radzić. 

To już nie jest jasna strona mocy – to jej rozpaczliwe poszukiwanie.

książka Nie wszyscy pójdziemy do raju, leżąca na podłodze, wyciągam po nią rękę

Olga Górska, Nie wszyscy pójdziemy do raju, Wyd. Drzazgi

W pół drogi między jasnością a ciemnością można spotkać się z książką Olgi Górskiej – też o rodzinie, dorastaniu.

Niezbyt długa książka, w sam raz na weekend w domku, choć niełatwa do czytania. Ale było warto. 
Bo teraz co spojrzę na okładkę, to będę się zastanawiać: istniała Betty czy nie istniała? Co było prawdą, a co nie? Kiedy bohaterka książki przyznaje, iż lubi zmyślać, to robi się ciekawie. Takie mrugnięcie oczkiem do czytelnika. Przyszedłeś po prawdę czy po fikcję? Czego szukasz w książkach? Chcesz zwykłego życia czy trochę je jednak ubarwić, coś pozmieniać, zaciekawić cię…
Ale ogólnie nie jest to książka do śmiechu.
Jest snutą na poboczu drogi próbą odpowiedzi na pytanie, kim jestem. Kim byłam. Dlaczego tak bardzo dręczyło mnie poczucie winy. Przepraszam – pada za często… Jest też rzutem oka w lata transformacji, gdzie nie wspomina się gum Donald, tylko biedę i ubrania z targowiska, najtańsze, wyśmiewane. Sama nosiłam ubrania z paczek niemieckich, ale miałam to szczęście, że raczej nie zwracano na to uwagi, bo wszyscy nosili to, co było pod ręką. Nikt mnie za to dręczył. W przeciwieństwie do dziewczyny z książki.
Olga Górska podbiła mnie szczególnie opisem przeżyć z dzieciństwa i wczesnej młodości – mimo wszystkich błędów, rozmów nie o tym, ucieczek, smutków, wyobrażania sobie alternatywnej rzeczywistości – jest w jej opisach też odrobina nadziei. Przysłoniętej słusznym gniewem no to, jak bardzo młoda dziewczyna odkrywającą, iż jest lesbijką, czuła się wyobcowana. Dużo tu krytycznego spojrzenia na społeczeństwo, na kościół, na rówieśników.  Dużo też zmysłowości, odkrywania siebie.  Zaplątania wręcz w sieć nowego – dorastającego – odkrywania świata. 

Nie wszyscy pójdziemy do raju – ale możemy się tam czasem odnaleźć już dziś. Na chwilę. Chyba ta właśnie odrobina nadziei i poczucia (jednak! W końcu!) wolności jest siłą książki.
Chwilami przypominała mi Wrony Petry Dvořákovej, ale Wrony tej nadziei nie dawały.
Jak pisze Adam Pluszka na okładce: to książka niezwykła, zmysłowa, gęsta, niepokojąca i tajemnicza. Ja dodam: i prawdziwa. Mimo alternatywnej czasem rzeczywistości.

Jednym słowem: książka gęsta od emocji. Na co dobra? – pozwala wejść w inny świat. Poznać nową perspektywę. Może cię też zdenerwować!

książka Skąd, leżąca na magazynie. Książki. Magazyn do czytania.

Saša Stanišić, Skąd, Wyd. Książkowe Klimaty

Też książka o dorastaniu, też życiowa. Też lekko skręca w stronę wyimaginowanej rzeczywistości – ale nie tak jak robiła to Olga Górska. Olga wymyślała na bieżąco, Stanisić odwołuje się do starych wierzeń z rodzinnych stron. 

Jak to się zaczęło? Było tak:
– Ola, kupiłabyś książkę po przeczytaniu jednego jej fragmentu?
– Pokaż.
Przeczytałyśmy jedno zdanie, drugie. I Kasia kupiła „Skąd”, choć wcześniej nic o tym nie słyszałyśmy.
Lubię takie literackie drogi. Kiedy czasem zejdziesz z utartego szlaku, nie wiesz, co cię czeka, nie wiesz, gdzie trafisz…
I co znajdziesz.

A znalazłyśmy książkę genialną!
Skąd to snuta z lekką zadumą opowieść jakby biograficzna.
O emigracji, o rozpadzie Jugosławii, o demonach nacjonalizmu, o dzieciństwie, dorastaniu, o smokach, o wężach. W tej jakby biografii pojawiają się telefony do mamy: Mamo, to wydarzyło się naprawdę? Synek, to było zupełnie inaczej!
Więc też opowieść o pamięci, o tożsamości.
I o babci Kristinie. Ja też chcę umrzeć jak babcia Kristina – przy dobrej Opowieści. Takiej, co prostymi słowami, celnymi pytaniami i z czułym uśmiechem przekazuje, że najważniejsze to… Może to skąd jesteś? Dokąd idziesz? Z kim?
Może najważniejsze to marzenie o tym, by nikt nie musiał się bać tego, skąd idzie. I dokąd. I z kim.

Jednym słowem – wciągająca Opowieść. Dobra na zamyślenie nad zjawiskiem emigracji.

 

książka Gniazdowanie, kolorowa, jasna, z porzeczkami i słonecznikami

Kasia Jurczyk, Gniazdowanie, Wyd. Na Szczęście

Gniazdowanie to (po książce dla dzieci o Antosiu) druga propozycja nowego na rynku wydawnictwa. Antoś bardzo się moim dzieciom podobał, a ja zaufałam wydawnictwu i książkę Kasi Jurczyk kupiłam tak szybko, że czytałam ją w dniu oficjalnej premiery!
To książka obyczajowa, z cyklu: o życiu, ale bez nudnego owijania w cukry i lukry.
Alicja, bohaterka, jest wplątana w przemocowe małżeństwo i w końcu próbuje odzyskać swoje życie, swoje poczucie wartości, chce odnaleźć się od nowa. Chce zbudować dla siebie i swojego syna nowy, bezpieczny dom, ale droga do spełnienia tego celu jest trudna przez okoliczności zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne – wyjście z pewnych ról jest bardzo trudne.

Ja zwykle lubię trochę więcej metafory w budowaniu fabuły, tu jest życie wprost.

ALE właśnie dlatego będę ją mocno polecać. Jeżeli historia Alicji może komuś pomóc, to brak metafor jest iście najmniejszym problemem! A tu są nawet telefony i adresy stron, gdzie w przypadku doświadczania przemocy należy szukać wsparcia.

Podoba mi się też wątek sąsiadki, która nie boi się pomagać. A wiecie jak? Nawet zwykłym zapukaniem do drzwi w czasie awantury, żeby pożyczyć szklankę mleka, a naprawdę pokazać, że o wszystkim wie. Taka odwaga, drobna, a ważna. Potem robi więcej, ale już nie będę spojlerowac. A książkę – polecam!

Jednym słowem: życiowa, dobra obyczajówka. Na co dobra? – na kibicowanie Alicji i wszystkim tym, którzy chcą normalniej żyć. Czy to będzie  kobieta, czy mężczyzna. Każdy z nas zasługuje na prawo do szczęścia.

okładka książki Znikając, z zakłądką o smutnej płaczącej w ukryciu dziewczynie

Anna J. Dudek, Znikając. Reportaże o matkach, Wyd. Znak Horyzont

Jak już jesteśmy dziś przy różnych historiach rodzinnych, to moją kolejną polecajką będą reportaże pod znamienitym tytułem Znikając. 

Książka, która musiała być na moim regale, wśród innych macierzyńskich. Stanie zaraz obok „Też tak mam” M. Kostyszyn, choć tam było o kobietach, nie tylko matkach.


Przeczytane reportaże to niby nic nowego, człowiek jedne historie zna z życia, o innych już kiedyś czytał – a jednak niepowtarzalne. Pozornie tak zwyczajne a jednak pojawia się w nich cała gama kolorów życia. Raz po raz uderza mnie, jak wiele twarzy ma bycie mamą. Miłość, strach, radość, rozpacz, pewność siebie bądź jej brak; do tego dziesiątki różnych charakterów, są mamy odważniejsze, są nieśmiałe, są pełne optymizmu, ale są i te pełne wątpliwości. Chcę wiedzieć o nich wszystkich.

Czytanie o odcieniach macierzyństwa jest jak nałóg – chcę jeszcze i jeszcze. Szukam swojej historii? Swojej metaforycznej wioski? Nie chcę zniknąć? Chcę zrozumieć.

Jednym słowem: o byciu mamą – lektura obowiązkowa. Dobra na jesienną zadumę. Ale humoru nie poprawi.

 

okładka książki Chłopki, na tle polnej drogi
Autorka książki Chłopki, Joanna Kuciel-Frydryszak i ja, dostaję autograf
autorka książki, pani Joanna Kuciel-Frydryszak, na spotkaniu autorskim w Gdyni. Foto by Kasia:)

Joanna Kuciel-Frydryszak, Chłopki. Opowieść o naszych babkach. Wyd. Marginesy

Książka, która stała się bestsellerem, jest tematem artykułów, jest czasem powodem do dyskusji. Niektórzy zarzucają autorce stronniczość, bo „przecież akurat moja mama zapamiętała wieś inaczej i to znaczy, że ta z książki jest zmyślona!”. Może niektórzy zapamiętali wieś inaczej, nie przeczę. Może mieli więcej szczęścia, więcej par butów w domu, mogli chodzić do szkoły, mogli wspomóc się gosposią, mieli o parę worków mąki na zapas więcej… i być może chłopki z książki były gdzieś obok.

Ale ta opowieść jest szersza. Oddaje głos właśnie tym kobietom, które dotychczas były tłem zaledwie – to ważny i potrzebny pomysł.

Ta książka to kadr z przeszłości. Kadr sprzed stu lat. To dużo czy mało?
Dużo, jeżeli spojrzeć na postęp w wielu dziedzinach.
Mało, gdy wziąć pod uwagę, jak bardzo jeszcze tkwimy w tamtych stereotypach, jak życie naszych babć wpływa na współczesne wybory. Mało, bo to wciąż jednak temat nieprzepracowany, nieprzegadany. Część wspomnień jest wypierana. Nie o wszystkim wiemy.
A ta książka sprawia, że chcemy się obejrzeć w tył, w przeszłość, i spytać, jak to było w naszej rodzinie…
Ja uważam, że takie rozmowy, powroty do dawnych lat, są bardzo potrzebne – jeżeli nie wiesz skąd przyszedłeś, możesz nie wiedzieć, dokąd idziesz. Możesz nie rozumieć i zbyt łatwo oceniać.

Podobno traumy jednego pokolenia odbijają się na trzech kolejnych – i ta książka, jej społeczny odbiór – zdaje się to potwierdzać. Na spotkaniu w Gdyni pani Joanna opowiadała, ile to usłyszała historii od czytelników… Że po przeczytaniu lepiej rozumieją własną rodzinę. Może nie zawsze umieją wybaczyć, ale już patrzą inaczej. Widzą, jaką drogę przeszły prababki, często właśnie boso, umęczone pracą ponad miarę, żeby coś lepszego zaoferować swoim dzieciom. Wiek XX zresztą dla nikogo nie był łaskawy. 
Duża wartość tej książki leży też dla mnie w źródłach – są to prawdziwe pamiętniki, spisane historie, listy, ówczesne gazety… nie wszystkie, bo nie sposób ująć wszystkiego w jednej książce, ale jest to punkt wyjścia.

Potem można sięgnąć po Wymazaną granicę T. Grzywaczewskiego czy Był dwór nie ma dworu A. Wylegały. Albo po  Chamstwo K. Pobłockiego, Panny z Wesela M. Śliwińskiej, Matrymonium: o małżeństwie nieromantycznym A. Urbanik-Kopeć. Niedawno też pojawiły się Ziemianki, tego samego wydawnictwa, co Chłopki. Jest co porównywać, dokładać jak puzelek.

Jednym słowem: jak nie pochodzisz z rodziny królewskiej, to weź przeczytaj. 

Na co dobra? Na zrozumienie. A tego nigdy za dużo.

Ostatnia książka. Dobra na wszystko, na zawsze.

książka na tle desek i pomostu, z zegarkiem obok i akcesoriami do wędkowania

Ota Pavel, Śmierć pięknych saren
Wyd. Stara Szkoła

Pierwszy raz usłyszałam o opowiadaniach czeskiego pisarza u jednej z moich ulubionych blogierek.
I nie zawiodłam się! @misssaraferreira
– dziękuję, ze czasem piszesz też o książkach 🙂
Opowiadania przenoszą nas w czasy przedwojenne, w krainę szczęśliwego dzieciństwa, szczęśliwego – bo jest tam śmiech i miłość. Miło dla odmiany poczytać o takiej właśnie rodzinie…
Potem przychodzi czas wojny, obozów, ukrywania się, czas odchodzenia i umierania tego, co było spokojem i pięknem… I czasy Czechosłowacji.
Ale ze stron opowiadań wciąż przebija miłość. Humor, który pozwala śmiać się przez łzy. Bliska jest nam też bezradność, z jaką mierzą się bohaterowie.
A do tego jeszcze nigdy nie patrzeliście na wędkę, rzekę i ryby w tak poetycki, metaforyczny sposób!

Jednym słowem: mądra i dodająca siły książka. Ale smutna.

Na co dobra? Na dni, kiedy potrzebujesz książki jak przyjaciela.

książki ułożone w stosik, prześwietlone słońcem

Nawigacja wpisu

← Życie i… szkoła. Rozmowa.
Mała księga mieszkańców puszczy →

3 thoughts on “Książka dobra na wszystko!”

  1. Hanna Dominik pisze:
    19 listopada 2023 o 17:33

    Szkoda ze takich książek jak Jestem tatą nie było jak byłyście dziećmi… Wspaniałe opisujesz Olu chciałabym przeczytać Chłopki a potem Ziemianki – Zofia Skąpska była ziemianką a urodziła się w 1881 roku. Po 2giej wojnie straciła z mężem wszystko i na starość nie dostała żadnych środków do życia (emerytura, renta). Buziaki

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      19 listopada 2023 o 18:46

      No właśnie, Zofia Skąpska, nie mogłam sobie przypomnieć nazwiska. Też kiedyś sięgnę po jej wspomnienia!

      Odpowiedz
  2. Pingback: Za oknem słyszę mewy

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach
  • dziś jest tylko wyrazem
  • Bajki

Archiwa blogowe:

  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życi Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życio-pisarek. Czytałam Książkę o miłości, czytałam Hałas, teraz Najgorszego człowieka i uważam że nikt poza Halber nie umiałby pisać jak Halber. I już. Ja tą szczerość i odzieranie warstw biorę i zachłannie czytam.
O czym jest #najgorszyczłowieknaświecie pisał swego czasu cały bookstagram, pod tym hasztagiem jest mnóstwo opisów, ja już tylko dodam swój stary wierszyk o kocie, bo pasuje do okładki:

Mam takiego kotka
Mały dość jest, nieporadny, 
nawet chwilami zabawny 
Balkon na czwartym piętrze 
wydaje mu się idealny 
do skakania przy barierkach

Chyba nie wie co to lęk

Przychodzi 
i bez pytania czy może 
każe się głaskać 

On naprawdę nie wie 
Co to lęk

PS. Tak, to jest książka o lęku. 
Czytaliście? Lubicie ten styl pisania?
______________________________
Małgorzata Halber 
@mroczny_msciciel 
Najgorszy człowiek na świecie 
Wyd. Znak Literanova 
@znak_literanova 
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram  #małgorzatahalber #znakliteranova
Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który n Bajka na dobranoc to nowy projekt bajkowy, który nam przyjemność przedstawić. Zanim przejdę do szczegółów, to powiem jedno: od września czytam dzieciom opowieści z tego cyklu i podoba się nam. A to najważniejsze. 

Cóż to jest, ów projekt i cykl?
Otóż Mateusz Racut - twórca Bajki na dobranoc - zaprasza nas do Lasu Mądrości, a tam czekają naprawdę sympatyczni bohaterowie: Lisek Dobrusek, Żabka Fajtłapka, Sowa Wiedzulka i inni. Przeżywają swoje leśne i życiowe problemy, raz będzie to złość i zazdrość, raz samotność, raz problemy ze zdrowiem... No samo życie, nieprawdaż? 
I cała magia bajek z Lasu polega teraz na tym, że problemy można rozwiązać... bez czarów. Żabka, Lisek, Dzik, Mrówka uczą się rozmawiać, oddychać, zastanawiać nad daną sytuacją a Lisek Dobrusek zawsze zapisuje w swoim pamiętniku, czego się dziś nauczył. I jest w tym piękna prostota, którą lubią dzieci. Lubią też powtarzalność bajek, ich przewidywalność i ciepło, które kryje się także w literackim języku opowiastek. 

Last but not least - są też kolorowanki do wydruku i wersje audio - taki bonus:) 

Nie poznałabym Liska Dobruska, gdyby nie propozycja współpracy ze strony twórcy - za co teraz naprawdę dziękuję. Po paru dobrych tygodniach sprawdzania i testowania - polecam. Polecamy! Bo dzieciaki-przedszkolaki najbardziej :) 

www.bajkanadobranoc.com
______________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #literaturadladzieci #współpraca #mateuszracut #bajkanadobranoc #całapolskaczytadzieciom
Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. Bliskie j Lubię świat z wierszy Małgorzaty Lebdy. 
Bliskie jest mi szukanie słów na opisanie życia tu i teraz, ale także gdzieś z boku. Chwile które stają się metaforą, lub też zupełnie na odwrót - szukanie tego, co najprostsze, już bardziej przecież o codzienności i to tak do kości się nie da. 
Właśnie tak, posłuchajcie: "możliwe, że chodziło o proste sprawy: pokryte rdzą brzozy, jary, w których rodziła się noc (...). I jeszcze to: słowa, te, co robią nam w środku radykalne rzeczy". 
Możliwe wszak, że chodzi właśnie o to.

"I czytanie wierszy, czytanie wierszy, czytanie wierszy na głos".

Rytmiczne, uspokajające staccato...
________________________
Małgorzata Lebda
Mer de Glace
Wyd. Warstwy
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #małgorzatalebda #merdeglace #wydawnictwowarstwy
Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Dobre to było kryminalne czytanie, muszę przyznać. Takie wyważone - akcja, groza i humor w proporcjach, które pozwalają zanurzyć się w książce z przyjemnością.

A sama historia oparta jest najpierw o opowieści  rodzinne, sięgające jeszcze czasów powstania styczniowego, potem autor sięga po opowieści i kroniki kryminalne, dodaje też parę legend z gór świętokrzyskich. 
Siembieda scala to wszystko historią dwóch zwaśnionych rodzin, dla których honor = zemsta i kto tego równania nie rozumie, to do rodziny nie należy, koniec kropka. Ech, Jadźka, mogłaś pokochać kogo innego, a tak to szekspirowski dramat się ułożył... 

Dodam, że nie jest to właściwie typowy kryminał, trochę się wymyka gdzieś obok, powiedziałabym bardziej: opowieść kryminalna. Z panoramą zawieruchy dziejów w tle, bo jak na powstaniu styczniowym się zaczęło, tak kończy się w czasach programu Temat dla reportera. Nie szukamy z komisarzami sprawcy, nie grzebiemy z detektywami czy profilerami w głowach morderców - bo wiemy co i kto. A jednak zostajemy z pytaniem o tę naszą ludzką naturę... 

I z obrazem wosku skapującego z gromnicy, kiedy zostaje wydany wyrok.

Jesienna polecajka - jak najbardziej!

@znak_literanova @monika_i_ksiazki - współpraca barterowa - i to udana, dziękuję :) 
____________________________
Maciej Siembieda 
@maciejsiembieda
Gołoborze
Wyd. Znak Literanova
#wspolpracabarterowa
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #maciejsiembieda #gołoborze #maciejsiembiedagołoborze
#wydawnictwoznakliteranova
Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię Jak zadbać o siebie, kiedy w dzieciństwie nikt cię tego nie nauczył - próba odpowiedzi. 
Próba, bo to pytanie na które nie będzie jednej prostej odpowiedzi. 

Więc - czy to próba udana? 

Dla mnie tak. Poradnik Niewidzialne rany mogę spokojnie polecać, jeżeli szukacie książkowo-fachowej pomocy w zakresie uporania się z dorastaniem w dysfunkcyjnym domu. 
Bez ckliwości, konkretnie o problemach w dorosłym życiu, kiedy dzieciństwo nie zapewniło ci stabilności emocjonalnej i kiedy wciąż jedną nogą - a raczej częścią umysłu - w tym rodzinnym domu tkwisz. 

"Chcę pokazać mechanizmy, zależności i schematy, które posłużą ci do stworzenia instrukcji obsługi własnej głowy" - pisze we wstępie autorka. Nie obiecuje różów ani brokatów na nowej ścieżce życia, ale mówi: spróbuj się sobie przyjrzeć z boku, daj sobie szansę. Przeczytaj, czemu się boisz, czemu wciąż jesteś przekonana o swojej "beznadziejności", a jak trzeba to idź też na terapię, przegadaj to swoje życie, daj sobie przyzwolenie na pomoc.

Warto zwrócić uwagę, że nie jest to akt oskarżenia wobec rodziców, nie - cała uwaga skupiona jest na próbie zrozumienia, przyjęcia pewnych faktów i zdecydowania się na takie życie, które nie będzie już uwięzieniem w przeszłości. 

Poradnik o odzyskiwaniu równowagi, nie dzięki magicznym plasterkom, a dzięki wiedzy z zakresu psychologii. 
Więc ja mówię: tak. Polecajka - jeśli potrzebujesz. 

#współpracabarterowa z @wydawnictwo_publicat
_____________________
Niewidzialne rany
Andżelika Dominiak-Banach
@andzelika.dominiak_psycholog
Wyd. Publicat
Ilustracje: Patrycja Niewiadomska
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #niewidzialnerany #andżelikadominiakbanach  #wydawnictwopublicat
Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motyw Arabeski to rodzaj wypełnienia, tło, ozdobne motywy - coś co nie jest głównym obrazem. Mikroświaty. 
Opowiadane mimochodem, przyuważone, tu ślub, tu szpital, tam sprzątanie, albo ta smutna randka w hotelu, dzieciaki, którym zawozi się puszki i konserwy, przecież wojna, ale też przecież zwyczajne życie...
Ślady i zapiski spomiędzy światów ważniejszych i bardziej zrozumiałych: frontu i codzienności. 
Kiedy nachodzą na siebie, wszystko staje się inne. Niepasujące. Poprzesuwane.
Czytanie takich książek staje się rodzajem  współodczuwania, trudno z tych opowiadań wyjść. I to jeszcze w taki na przykład złoty październik sobie wyjść, ale warto je przeczytać, naprawdę.
Przynajmniej ja tak myślę;)

A wypożyczone są Arabeski z biblioteki, przypadkiem, kiedy tak chciałam już nic nowego nie brać, ach te postanowienia...
____________________________
Arabeski
Serhij Żadan
Tłum. Michał Petryk 
Wyd. Czarne
_____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #arabeski #serhijżadan #wydawnictwoczarne
Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na tel Sięgnęłam po Złodziei bzu, bo akurat miałam na telefonie. A miałam bo kiedyś naczytałam się, że "czytajcie, czytajcie, będzie fajnie!".
No i nie, nie było fajnie, składam reklamację! I skargę i zażalenie. I ja się tak nie bawię i już.
Po pierwsze - nie było ostrzeżenia, że to parodia. Zdążyłam się pierdyliard razy oburzyć, zanim dotarło do mnie, że to groteska, parodia właśnie, że to Nic śmiesznego z innymi rekwizytami, że to Kariera Nikosia Dyzmy choć z innym tłem. Z wąsem Wałęsy.
Dopiero tak ustawiona perspektywa pozwoliła mi czytać spokojnie.
Po drugie - wcale i tak nie czytało się spokojnie, bo główny bohater to strasznie antypatyczna postać. Wkurzająca.
Po trzecie - wkurzam się na siebie, bo może wychodzi ze mnie jakaś, omatkobosko, dulszczyzna??? Jakieś kołtuny mam do rozplątania? Nie umiem sama z siebie się pośmiać? Cha, cha, cha. Właśnie że umiem. 
Po piąte i dziesiąte - żeby bez śmierdział zgnilizną - to już przesada. Totalnie. Tu już czuję się urażona do żywego! 

W każdym razie dzieje rodziny z Wołynia w naprawdę innym ujęciu, nietypowo. 

Kto teraz też chce przeczytać?? 😂
________________________
Złodzieje bzu
Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Wyd. Noir sur Blanc
________________________
#gdziespomiedzy
#bookstagram #złodziejebzu #hubertklimkodobrzaniecki #noirsurblanc
Mój Instagram

życie i ...

Płatności odroczone

12 lipca 2024
życie i książki

Przedwiośnie – część 2

26 lutego 2022
życie i książki

Opowieści rodzinne. Prawie lato – część 5. O Paulince

18 marca 2023
życie i problemy

Wychowanie, pot i łzy.

14 sierpnia 2022
życie i książki

Placki, kapusta i kryminały

14 października 2021
życie i problemy

„Nastolatkozmagania”

29 października 2021
życie i ...

Rozmowy. Maja

20 marca 2022
życie i książki życie i problemy

Historie rodzinne

22 stycznia 2022
życie i książki

Urlop. Kawa. Kryminał.

18 lipca 2023
życie i książki

Czytamy dzieciom. Tym trochę starszym.

26 listopada 2022

© 2025 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme