Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
książkowe historie - antykwariat

Książkowe historie

Posted on 14 listopada 202514 listopada 2025 by Ola

Instagram to podstępne miejsce. Zwłaszcza jak lubisz czytać i lubisz pogadać o książkach. A niektórzy lubią, no taki trafił się los. Wtedy stos polecanych książek rośnie niczym stos chorób i skierowań po czterdziestce. Kiedy wszystko przeczytać, kiedy? Jak?! Jak żyć…

Sprawdźcie, czy znacie te, które polecamy w ramach bookstagramowej współpracy z @mariuszowelektury

Tylko proszę pamiętać, że nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za pusty portfel, za biegi do biblioteki ani za ciężkie i smutne myśli po przeczytaniu. Still – enjoy!

książkowe historie - Rzeka Andrzej Stasiuk

Dwa spojrzenia na “Rzekę dzieciństwa”, Andrzej Stasiuk, Wyd. Czarne

M: Rzeka – panta rhei, podróże, Wschód, melancholijna refleksja o życiu. Trochę jestem rozczarowany, to wszystko już widziałem w prozie Stasiuka.

O: Rzeka – życie, od źródeł do ujścia, płynie z nią to, co było, jest i będzie. U Stasiuka to Bug, więc Wschód, racja, a to kierunek, który budzi określone skojarzenia, prawda? 

Co do rozczarowania – no nie wiem? Ja sobie cenię we współczesnej literaturze ślady humanitarnej katastrofy. Duży plus dla autora.

M: Humanizm, rzeka – metafora czasu, życia, granicy między kulturami to na pewno. Idziemy zatem w stronę eseju filozoficznego. To jest wartość.  Jednak to bardzo stasiukowa książka, raczej dla fanów niż dla kogoś, kto chciałby rozpocząć spotkanie z jego twórczością.

Dużo tu o wojnie, tej obecnej w Ukrainie i drugiej, przejmujące fragmenty o Bełżcu,  Wołyniu, ogólnie o zapętleniu losów, narodów, istnień. Ale gdzie dzieciństwo?

O: Dobre pytanie. Może w myśli o kolistości czasu? O wiecznym powrocie? W tym zapętleniu, o którym piszesz. O powtarzalności pewnych zdarzeń – słyszałeś o tym już w dzieciństwie, pamiętasz przywołaną postać Pastusza, wraca do ciebie to, co już było. Jak go zinterpretować?

M: Pastusz to chyba najlepszy fragment tej książki. A może on jest jedynym śladem dzieciństwa, które nie pozostało jak u Mickiewicza “święte i czyste”. Jest też jakimś demirugiem, który miesza w losach świata,  wtedy paradoksalnie tylko rzeka jest czymś stałym i niezmiennym.

O: A propos najlepszych fragmentów, to u mnie będą to Urodziny. Tuwa. Trafia do mnie taka forma rozliczenia potraktowanego na koniec jako  “poetyckie pierdolenie”. I mimo tej beznadziejności – wyjazd z dostawą dla ukraińskich żołnierzy. Bo tak trzeba.

Podsumowując: u mnie – czyli kogoś, kto przestraszył się Stasiuka w młodości a teraz jednak trochę wydoroślał – polecajka. 

M: Też polecam,  ale nie na pierwsze spotkanie z autorem.

Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie, Joanna Kuciel-Frydryszak, Wyd. Marginesy

O: Pamiętam, kiedy pierwszy raz zetknęłam się z nazwiskiem poetki, o której czytaliśmy. Znalazłam kiedyś pocztówkę, a na niej wiersz, taki o jeziorze w głębi lasu: “…O tę przepaść, zimną paszczę czarta, stoi tafla jeziora oparta (…) czaple chodzą pod olszynkami, wodzą sennie, sennie oczami”. Miałam 10-11 lat i pokochałam ten liryczny ton. Nawet nazwisko poetki wydawało mi się takie właśnie poetyckie: Kazimiera Iłłakowiczówna. Później już dużo o niej nie słyszałam. A jak było u ciebie – jak bardzo znałeś Iłłę przed książką?

M: Raczej standardowo – przy okazji Skamandrytów. Poezja nigdy specjalnie mnie nie interesowała. Może poza Baczyńskim i Słowackim. I w tej książce o niej jest jakby mimochodem. Trochę tak jakby Iłła mówiła o sobie – nie poetce. Więcej o wychowaniu, wartościach, pracy urzędniczej, wierze…

O: Rzeczywiście, bardzo ceniła sobie “prawdziwą” pracę. Podobnie wypowiadał się Myśliwski – że tylko zarabiając na życie inaczej, może pisać szczerze i prawdziwie. Iłła zdumiewa praktycznością, realistycznym podejściem, pewnością siebie, prawda?

Choć to nie cały jej charakter…

M: Czyli i w dwudziestoleciu z pisarstwa nie dało się wyżyć. Myślę, że jej charakter został ukształtowany w dzieciństwie. Wychowanie w Inflantach zaważyło na jej życiu. Stała się jak Pascalowska trzcina chyląca się na wietrze. Naginała się, ale nie łamała.  Upadała, ale podnosiła się. Jest w tym coś ewangelicznego.

O: I fascynującego. Nie przystawała do schematów, nie raz wytrącając tym ludzi z równowagi. I smutnego, bo życie w poprzek konwenansów nie jest łatwe. 

Biografię czyta się jednym tchem, jest przejrzyście napisana, zajmująca. Polecasz też?

M: Tak. Inspirujące herstory. 

O: To jesteśmy zgodni:) tak sobie jeszcze wracam myślami do tej książki i widzę, ile  zostało postawionych pytań o charakter, a jak mało odpowiedzi. Jest w niej wiele sprzeczności – bunt i pewność siebie, niechęć do bliskości. Praca ponad pisanie, to też nie jest popularne podejście. Wiara, ale tak normalnie traktowana. Ciekawa z niej rzeczywiście była osoba:) dzięki za zwrócenie uwagi na tę właśnie książkę:)

Nocami krzyczą sarny, Katarzyna Zyskowska, Wyd. Znak Literanova

M: „Jestem przędzą utkaną na szpuli. Czas przewija się przeze mnie. Jestem lnianą kanwą, utkaną z wielu różnych nici: tych wysnutych moimi palcami, ale i palcami kobiet, które były przede mną”.

O: Był Stasiuk ze swoim charakterystycznym pisaniem o flaneryzmie w czasie i przestrzeni, była literatura biograficzna – Iłła – a dziś chcemy polecić powieść. Dobrą powieść, prawda? „Nocami krzyczą sarny” Katarzyny Zyskowskiej. Dobra już choćby dlatego, że czyta się z zainteresowaniem, łatwo się człowiek wciąga w życie mieszkańców domu z duszą położonego w Górach Sowich. To miejsce, gdzie swoje położenie po wojnie zmieniła granica i oczywiście zmienili się zamieszkujący je ludzie. Jak ty byś pokrótce streścił “Sarny”?

M: Jako zaprzeczenie tezy zawartej w “Odrzani”, że w kulturze polskiej nie ma odwołań do tych ziem. Po “Domu dziennym, domu nocnym” Tokarczuk, “Toni” Ishabel Szatrawskiej czy “Tarninie” Marty Kucharskiej, kolejna dobra książka.

O: Dodałabym jeszcze “Ocalenie Atlantydy” Zyty Oryszyn.

M: Tej nie znam, ale wracając do “Saren”. Miejsce trwa, zmieniają się okoliczności,  bohaterowie. Tak jakby żyło poza czasem i historią. Ważna jest też rola bohaterek, które zmagają się z losem. Są zdeterminowane, wytrwałe i gotowe ponosić konsekwencje.

O: I te właśnie bohaterki są mocnym punktem książki. Raz silne, raz uciekające, zranione i walczące, podejmujące zarówno dobre jak i złe decyzje – one są po prostu ludźmi, nie tylko takimi z papieru i jednej cechy.

M: Poza tym nie ma znaczenia kwestia narodowościowa, tożsamościowa, czas – wszystkie mają podobne doświadczenia.

O: Właśnie – wątek narodowy wprawdzie jest, ale pokazany od strony ludzkiej, nie jest nadrzędny. Doświadczenia zła czy dobra są po prostu nasze – ogólnoludzkie. A trochę się tych złych rzeczy dzieje. Sarny nie krzyczą bez powodu. Ale to już pozostawiam czytającym! Katarzyna Zyskowska staje się gwarantem dobrej lektury – ja nie czytałam jeszcze jej tylko “Historii złych uczynków”. Pozostałe były u mnie na plus.

M: Dla mnie duże pozytywne zaskoczenie. Słucham teraz o Baczyńskim. Ale to już inna historia.

książkowe historie - Jedenaście, Hanna Krall

Jedenaście, Hanna Krall, Wyd. a5

M: Wiesz, z czym mi się kojarzy tytuł? Jedenaste przykazanie Turskiego: „Nie bądź obojętny”. Szczególnie widoczne w relacji wobec uchodźcy, Ukraińca, Żyda, czy po prostu “tego obcego”, jak pisał Kapuściński.

O: Radosław Romaniuk w podcaście o książce Krall mówi więcej o symbolice liczb. Jedenaście to numer ulicy, gdzie był Dom Dziecka po wojnie. To ten, którego w jednym z opowiadań szukają i nic już nie ma, samosiejki, i to dobrze, mówi Krall, bo więcej smutku te mury by już nie zniosły. A my czytając, musimy znosić tego właśnie smutku coraz więcej i więcej…

M: To jedenaście z czasu po wojnie jest inne niż obecne. Jakby lepsze, bo przetrwało w pamięci. I tu mi się kojarzy “Nie ma” Mariusza Szczygła. Było, minęło,  nic nie pozostało poza (nie)pamięcią.

O: Została pamięć przekazywana dzieciom. Sztafeta pokoleń. Sztafeta dobra – moja babcia ratowała ludzi z Zagłady, ja ratuję ludzi w drodze. I listy, archiwa, biblioteki… opowieść.  “Opowiadanie jest potrzebą – pamiętania i bycia zapamiętanym”.  Jak nas zapamiętają w opowiadaniach o ludziach w drodze? To dosyć mocny wątek, nie sądzisz?

M: Tak. Tylko mam wrażenie, że przeszłość została w głowie, tych, którzy jej doświadczyli. Mimo to coś się zmieniło – antysemityzm zastąpiła empatia, chociaż dość wybiórczo, tylko wobec niektórych i z ograniczonym terminem ważności.

O: Niestety, masz rację. Mam po tej książce jeszcze taką myśl, że można o niej pisać i mówić bez końca, dużo w niej wątków, problemów – zredukowanych do symbolu, ociosanych do kości. Im bardziej zredukowany, tym więcej rodzi pytań:  o wojnę, zagładę, odwagę, życie, a w końcu także o rolę szczegółów. Widzisz tu jakiś rodzaj kontynuacji po “Szczegółach znaczących”?

M: Dla mnie ta książka, to jak koraliki z rozerwanego łańcuszka; analogie, motywy z całej twórczości Krall – krótko, zwięźle, dosadnie.

O: A znaczenie tym koralikom nadaje czytający. I rozumienie/zrozumienie – lub jego brak, i bezradność. 

Kkos kos jeżyna, Tamta Melaszwili, Wyd. Filtry

M: Czy można być szczęśliwym w wieku 40+, czy tylko kiedy jesteśmy młodzi, a może nie trzeba tego wykluczać w ogóle? To jedno z pytań, które nasuwa się po przeczytaniu “Kos, kos jeżyna”, a przecież to nie romans, a całkiem dobra literatura.

O: No jak nie romans!!! Toż to romans jak nic! I to piękny – prawdziwy, bez żadnego romantyzowania. Romans jako odpowiedź na chęć życia, jako łapanie przyjemności – jak to mówi sama bohaterka. To mnie akurat ujęło w Kosie najbardziej. Zresztą Etero w ogóle jest taka prawdziwa, zostanie jedną z moich ulubionych bohaterek książkowych. A dlaczego to dobra literatura?

M: Bo np. wbrew literaturze feministycznej nie przedstawia swojej bohaterki zbyt nachalnie: praczka, sprzątaczka, posługaczka, opiekunka, żywicielka… to nie dla niej. Chce być wolna i niezależna w patriarchalnym i dobrze zakonserwowanym konserwatyzmem społeczeństwie. I nie boi się mówić wprost o swojej przyszłości: “A zaplanowałabym ją sobie tak, żeby mieć wszystko, czego mi potrzeba, i żyć tak, jak mi się podoba”. Masz jakiś ulubiony cytat?

O: Moje ulubione cytaty nie nadają się do cytowania. Byłyby zbyt długie – bo to np. cały pierwszy rozdział. Dla mnie – najlepszy w tej powieści. Kolejne idą w stronę społeczną, historyczną, trochę są chaotyczne – takie moje wrażenie. Choć perspektywa Etero rzeczywiście nadaje ton feministyczny. Dla mnie to pozytywny ton. Mówi o wolności należnej każdemu człowiekowi. Etero – tak jak też zauważasz – pozostaje niezależna choćby we własnych opiniach o życiu. Ale ten koniec… podobał się tobie? 

M: I tak i nie. Jest inny niż można by oczekiwać, ale ona w ogóle zaskakuje, więc dlaczego tu ma być inaczej. Codzienność, nic szczególnego. Lubię takie książki – prosto, oszczędnie, czasem dosadnie o zwykłym życiu, uwikłaniu w kulturę i tradycję. A z drugiej strony emocje, dylematy. Dobra literatura o zwykłym życiu, czyż nie?

O: Bardzo zwykłym. Śpiewa kos, z jeżyn robi się konfitury, a pojedyncze zdarzenia splatają się w ciąg, co widać dopiero po czasie. Ot, życie…

Tłumaczenie – Magdalena Nowakowska

książkowe historie, Austeria, Julian Stryjkowski

Austeria, Julian Stryjkowski, Wyd. Czytelnik

O: Austeria – to słowo brzmi jak z innego świata, jak coś, co znamy z opowieści czy filmów. Słowo ze świata, który już nie istnieje. Myślisz, że książka Stryjkowskiego jest dziś nieaktualna? Tylko dla historyków? 

M: Na pewno ze świata, którego nie ma. Tuż przed I wojną. Poza tym kultura żydowska. Może bardziej dla tych, którzy pamiętają, że Polska była wielonarodowym krajem. 

O: Mam wrażenie, że to niezbyt liczna grupa. Ale w tej książce jest coś więcej niż tylko relacja z ówczesnego życia. Coś symbolicznego, ponadczasowego. To, co przeżywają ludzie z opowieści jest obecne i dziś, też masz taką myśl?

M: Dla mnie ta książka jest jak lejek. W jednym miejscu spotykają się różne osoby, wartości, emocje. Świat w pigułce. Niby cały czas jesteśmy w karczmie, a w gruncie rzeczy otwiera się świat: wielobarwny, różnorodny, mistyczny. 

O: Właśnie tak. I przeplata się to co mistyczne z codziennością. Tak też Austeria jest pisana – jakby w różnych rejestrach – od niemal biblijnych scen po zwyczajność. Dla mnie to jeden z atutów książki. Ciężko mi porównać ją z inną. 

M: Z takich oczywistych – opowiadania Schulza. Ale może też : “Początek” Szczypiorskiego. W wymiarze opowieści o świecie, który odszedł bezpowrotnie – “Rodzinna Europa” Czesława Miłosza.

O: Czyli też klasyka literatury. A coś współczesnego? 

M: Obawiam się, że dziś już tak się nie pisze. Może Andrzej Bart “Dybuk” albo “Król” Szczepana Twardocha. Choć o czymś innym traktują.

O: I jest jakiś punkt odniesienia:) Co mnie jeszcze ujęło u Stryjkowskiego, to że nie opisuje minionego świata w sposób nostalgiczny czy romantyczny. Nie, we mnie budzi raczej strach. Przed zniszczeniem? Zagładą? Przed pytaniami o to, co nieuchronnie niszczy? I czy ta siła przychodzi z zewnątrz czy jest też w nas? 

M: Tak, niewątpliwie sytuacja graniczna. Ale też zetknięcie sacrum z profanum (nadejście wojny). Rytm języka, kultury żydowskiej, świata, który jest ponad świat ziemski, który nie przeczuwa, że nadchodzi jego rozpad.

książkowe historie - kolaż: ucieczka do wolności

Nawigacja wpisu

← Trochę o ogrodach
Zaczarowany Las Mądrości →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Przymierzanie tożsamości - Przebieralnia na kawałk Przymierzanie tożsamości -
Przebieralnia na kawałku tektury w starej hali, 
w środku nocy, 
w pokojach z pootwieranymi drzwiami, 
wśród zbyt głośnej samotności
Przy regale, gdzie niewidzialne miasta, niewidzialne biblioteki, tam najpiękniej, chodźmy w to nie-bycie, 
brnijmy w zaprzeczenia
Określanie, poprawianie, wymazywanie 

- a świat - podobno jest

________________
#kolażoweopowieści dla @herbarium_cieni 
- a temat: mój kawałek świata. Taki jakiś mało pewny siebie ten porwany kawałek, ale cóż, ja tam się na świecie nie znam, idę poczytać (wypożyczyłam dziś pierwszą część Silva Rerum Kristiny Sabaliauskaite) 

#gdziespomiedzy
Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "mi Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "minęły dwa tysiące lat, a ta scena wciąż mnie porusza".

Albo tak: "na cmentarzu żydowskim 
są najstarsze drzewa

Kruk
kantor oniemiały 
nie śpiewa

Nad drzew wierzchołkami 
ciężką jesienną chmurą
przechodzą tysiącami

Wychodźcie im na spotkanie 
zamknięci w pałacach pomników 

Razem przez deszcz siekący
przez błyskawice
iść wam dziś trzeba

Ci którzy miejsca swego nie mają 
którzy sami są ogniem i deszczem
Teraz się z wami bratają

Bo jeszcze 
nie koniec ich końca
nie koniec"

I te dziewczynki, Miriam i Reginka (tak, imiona są ważne) - niech się też dziś pojawią - bo może i bez pożegnania się odchodzi, ale nam pamiętać - trzeba.

 #juliahartwig
Co tam w czytaniu? A podzielę się: Ostatnie rozd Co tam w czytaniu? A podzielę się: 

Ostatnie rozdanie - powieść o jednym ciołku i drugim matołku, on się boi i tajemniczo, melancholijnie milczy, ona pisze długie listy już do końca życia, choć nie dostaje odpowiedzi. Dodać do notatek z życia: chujowe to. Ale przeczytać naprawdę warto, tak serio.

Już nie chcę być człowiekiem, Pieter van Os, - podtytuł: opowieść o przetrwaniu Zagłady. Przypomina ten reportaż Czesałam ciepłe króliki, też jest o losach kobiety, która umiała rozdzielić siebie od zła i ocalić wiarę w dobro. Tytuł jakby bardziej od autora spisującego jej historię. 

Niewidzialne biblioteki - czytam dla tej niepojętej przyjemności zanurzania się w inne światy. Wyobraźnia, ślady innych lektur,  pisanie by nazwać zjawiska, ale też ogrom miejsca dla czytelnika. Metaforyczne. Taka dobra ucieczka w słowa. 

Anioł Esmeralda, Don DeLillo - zapomniałam dodać do przeczytanych parę miesięcy temu i teraz zostało wspomnienie, że czytałam coś bezwzględnego. Opowiadania o tym, co w ludziach trudne, złe, przegrane.
___________
Co jeszcze? Nic, tylko życie:) 

#gdziespomiedzy
Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Mój Instagram

życie i książki

Współprace książkowe

31 stycznia 2024
życie i książki

Kubek melisy

19 lutego 2022
życie i ...

W czym posadzimy dzikie łąki?

18 stycznia 2026
życie i problemy

„Wstawaj, szkoda dnia!”

6 października 2021
życie i książki

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 1

30 kwietnia 2022
życie i ...

O marzeniach i życzeniach

30 grudnia 2022
życie i ...

śmierci się wesoło i względnie swobodnie

19 października 2024
życie i książki

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 4

12 marca 2023
życie i ...

Rozmówki rodzinne.

11 września 2022
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 2

17 września 2023

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme