Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
książkowe historie - antykwariat

Książkowe historie

Posted on 14 listopada 202514 listopada 2025 by Ola

Instagram to podstępne miejsce. Zwłaszcza jak lubisz czytać i lubisz pogadać o książkach. A niektórzy lubią, no taki trafił się los. Wtedy stos polecanych książek rośnie niczym stos chorób i skierowań po czterdziestce. Kiedy wszystko przeczytać, kiedy? Jak?! Jak żyć…

Sprawdźcie, czy znacie te, które polecamy w ramach bookstagramowej współpracy z @mariuszowelektury

Tylko proszę pamiętać, że nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za pusty portfel, za biegi do biblioteki ani za ciężkie i smutne myśli po przeczytaniu. Still – enjoy!

książkowe historie - Rzeka Andrzej Stasiuk

Dwa spojrzenia na “Rzekę dzieciństwa”, Andrzej Stasiuk, Wyd. Czarne

M: Rzeka – panta rhei, podróże, Wschód, melancholijna refleksja o życiu. Trochę jestem rozczarowany, to wszystko już widziałem w prozie Stasiuka.

O: Rzeka – życie, od źródeł do ujścia, płynie z nią to, co było, jest i będzie. U Stasiuka to Bug, więc Wschód, racja, a to kierunek, który budzi określone skojarzenia, prawda? 

Co do rozczarowania – no nie wiem? Ja sobie cenię we współczesnej literaturze ślady humanitarnej katastrofy. Duży plus dla autora.

M: Humanizm, rzeka – metafora czasu, życia, granicy między kulturami to na pewno. Idziemy zatem w stronę eseju filozoficznego. To jest wartość.  Jednak to bardzo stasiukowa książka, raczej dla fanów niż dla kogoś, kto chciałby rozpocząć spotkanie z jego twórczością.

Dużo tu o wojnie, tej obecnej w Ukrainie i drugiej, przejmujące fragmenty o Bełżcu,  Wołyniu, ogólnie o zapętleniu losów, narodów, istnień. Ale gdzie dzieciństwo?

O: Dobre pytanie. Może w myśli o kolistości czasu? O wiecznym powrocie? W tym zapętleniu, o którym piszesz. O powtarzalności pewnych zdarzeń – słyszałeś o tym już w dzieciństwie, pamiętasz przywołaną postać Pastusza, wraca do ciebie to, co już było. Jak go zinterpretować?

M: Pastusz to chyba najlepszy fragment tej książki. A może on jest jedynym śladem dzieciństwa, które nie pozostało jak u Mickiewicza “święte i czyste”. Jest też jakimś demirugiem, który miesza w losach świata,  wtedy paradoksalnie tylko rzeka jest czymś stałym i niezmiennym.

O: A propos najlepszych fragmentów, to u mnie będą to Urodziny. Tuwa. Trafia do mnie taka forma rozliczenia potraktowanego na koniec jako  “poetyckie pierdolenie”. I mimo tej beznadziejności – wyjazd z dostawą dla ukraińskich żołnierzy. Bo tak trzeba.

Podsumowując: u mnie – czyli kogoś, kto przestraszył się Stasiuka w młodości a teraz jednak trochę wydoroślał – polecajka. 

M: Też polecam,  ale nie na pierwsze spotkanie z autorem.

Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie, Joanna Kuciel-Frydryszak, Wyd. Marginesy

O: Pamiętam, kiedy pierwszy raz zetknęłam się z nazwiskiem poetki, o której czytaliśmy. Znalazłam kiedyś pocztówkę, a na niej wiersz, taki o jeziorze w głębi lasu: “…O tę przepaść, zimną paszczę czarta, stoi tafla jeziora oparta (…) czaple chodzą pod olszynkami, wodzą sennie, sennie oczami”. Miałam 10-11 lat i pokochałam ten liryczny ton. Nawet nazwisko poetki wydawało mi się takie właśnie poetyckie: Kazimiera Iłłakowiczówna. Później już dużo o niej nie słyszałam. A jak było u ciebie – jak bardzo znałeś Iłłę przed książką?

M: Raczej standardowo – przy okazji Skamandrytów. Poezja nigdy specjalnie mnie nie interesowała. Może poza Baczyńskim i Słowackim. I w tej książce o niej jest jakby mimochodem. Trochę tak jakby Iłła mówiła o sobie – nie poetce. Więcej o wychowaniu, wartościach, pracy urzędniczej, wierze…

O: Rzeczywiście, bardzo ceniła sobie “prawdziwą” pracę. Podobnie wypowiadał się Myśliwski – że tylko zarabiając na życie inaczej, może pisać szczerze i prawdziwie. Iłła zdumiewa praktycznością, realistycznym podejściem, pewnością siebie, prawda?

Choć to nie cały jej charakter…

M: Czyli i w dwudziestoleciu z pisarstwa nie dało się wyżyć. Myślę, że jej charakter został ukształtowany w dzieciństwie. Wychowanie w Inflantach zaważyło na jej życiu. Stała się jak Pascalowska trzcina chyląca się na wietrze. Naginała się, ale nie łamała.  Upadała, ale podnosiła się. Jest w tym coś ewangelicznego.

O: I fascynującego. Nie przystawała do schematów, nie raz wytrącając tym ludzi z równowagi. I smutnego, bo życie w poprzek konwenansów nie jest łatwe. 

Biografię czyta się jednym tchem, jest przejrzyście napisana, zajmująca. Polecasz też?

M: Tak. Inspirujące herstory. 

O: To jesteśmy zgodni:) tak sobie jeszcze wracam myślami do tej książki i widzę, ile  zostało postawionych pytań o charakter, a jak mało odpowiedzi. Jest w niej wiele sprzeczności – bunt i pewność siebie, niechęć do bliskości. Praca ponad pisanie, to też nie jest popularne podejście. Wiara, ale tak normalnie traktowana. Ciekawa z niej rzeczywiście była osoba:) dzięki za zwrócenie uwagi na tę właśnie książkę:)

Nocami krzyczą sarny, Katarzyna Zyskowska, Wyd. Znak Literanova

M: „Jestem przędzą utkaną na szpuli. Czas przewija się przeze mnie. Jestem lnianą kanwą, utkaną z wielu różnych nici: tych wysnutych moimi palcami, ale i palcami kobiet, które były przede mną”.

O: Był Stasiuk ze swoim charakterystycznym pisaniem o flaneryzmie w czasie i przestrzeni, była literatura biograficzna – Iłła – a dziś chcemy polecić powieść. Dobrą powieść, prawda? „Nocami krzyczą sarny” Katarzyny Zyskowskiej. Dobra już choćby dlatego, że czyta się z zainteresowaniem, łatwo się człowiek wciąga w życie mieszkańców domu z duszą położonego w Górach Sowich. To miejsce, gdzie swoje położenie po wojnie zmieniła granica i oczywiście zmienili się zamieszkujący je ludzie. Jak ty byś pokrótce streścił “Sarny”?

M: Jako zaprzeczenie tezy zawartej w “Odrzani”, że w kulturze polskiej nie ma odwołań do tych ziem. Po “Domu dziennym, domu nocnym” Tokarczuk, “Toni” Ishabel Szatrawskiej czy “Tarninie” Marty Kucharskiej, kolejna dobra książka.

O: Dodałabym jeszcze “Ocalenie Atlantydy” Zyty Oryszyn.

M: Tej nie znam, ale wracając do “Saren”. Miejsce trwa, zmieniają się okoliczności,  bohaterowie. Tak jakby żyło poza czasem i historią. Ważna jest też rola bohaterek, które zmagają się z losem. Są zdeterminowane, wytrwałe i gotowe ponosić konsekwencje.

O: I te właśnie bohaterki są mocnym punktem książki. Raz silne, raz uciekające, zranione i walczące, podejmujące zarówno dobre jak i złe decyzje – one są po prostu ludźmi, nie tylko takimi z papieru i jednej cechy.

M: Poza tym nie ma znaczenia kwestia narodowościowa, tożsamościowa, czas – wszystkie mają podobne doświadczenia.

O: Właśnie – wątek narodowy wprawdzie jest, ale pokazany od strony ludzkiej, nie jest nadrzędny. Doświadczenia zła czy dobra są po prostu nasze – ogólnoludzkie. A trochę się tych złych rzeczy dzieje. Sarny nie krzyczą bez powodu. Ale to już pozostawiam czytającym! Katarzyna Zyskowska staje się gwarantem dobrej lektury – ja nie czytałam jeszcze jej tylko “Historii złych uczynków”. Pozostałe były u mnie na plus.

M: Dla mnie duże pozytywne zaskoczenie. Słucham teraz o Baczyńskim. Ale to już inna historia.

książkowe historie - Jedenaście, Hanna Krall

Jedenaście, Hanna Krall, Wyd. a5

M: Wiesz, z czym mi się kojarzy tytuł? Jedenaste przykazanie Turskiego: „Nie bądź obojętny”. Szczególnie widoczne w relacji wobec uchodźcy, Ukraińca, Żyda, czy po prostu “tego obcego”, jak pisał Kapuściński.

O: Radosław Romaniuk w podcaście o książce Krall mówi więcej o symbolice liczb. Jedenaście to numer ulicy, gdzie był Dom Dziecka po wojnie. To ten, którego w jednym z opowiadań szukają i nic już nie ma, samosiejki, i to dobrze, mówi Krall, bo więcej smutku te mury by już nie zniosły. A my czytając, musimy znosić tego właśnie smutku coraz więcej i więcej…

M: To jedenaście z czasu po wojnie jest inne niż obecne. Jakby lepsze, bo przetrwało w pamięci. I tu mi się kojarzy “Nie ma” Mariusza Szczygła. Było, minęło,  nic nie pozostało poza (nie)pamięcią.

O: Została pamięć przekazywana dzieciom. Sztafeta pokoleń. Sztafeta dobra – moja babcia ratowała ludzi z Zagłady, ja ratuję ludzi w drodze. I listy, archiwa, biblioteki… opowieść.  “Opowiadanie jest potrzebą – pamiętania i bycia zapamiętanym”.  Jak nas zapamiętają w opowiadaniach o ludziach w drodze? To dosyć mocny wątek, nie sądzisz?

M: Tak. Tylko mam wrażenie, że przeszłość została w głowie, tych, którzy jej doświadczyli. Mimo to coś się zmieniło – antysemityzm zastąpiła empatia, chociaż dość wybiórczo, tylko wobec niektórych i z ograniczonym terminem ważności.

O: Niestety, masz rację. Mam po tej książce jeszcze taką myśl, że można o niej pisać i mówić bez końca, dużo w niej wątków, problemów – zredukowanych do symbolu, ociosanych do kości. Im bardziej zredukowany, tym więcej rodzi pytań:  o wojnę, zagładę, odwagę, życie, a w końcu także o rolę szczegółów. Widzisz tu jakiś rodzaj kontynuacji po “Szczegółach znaczących”?

M: Dla mnie ta książka, to jak koraliki z rozerwanego łańcuszka; analogie, motywy z całej twórczości Krall – krótko, zwięźle, dosadnie.

O: A znaczenie tym koralikom nadaje czytający. I rozumienie/zrozumienie – lub jego brak, i bezradność. 

Kkos kos jeżyna, Tamta Melaszwili, Wyd. Filtry

M: Czy można być szczęśliwym w wieku 40+, czy tylko kiedy jesteśmy młodzi, a może nie trzeba tego wykluczać w ogóle? To jedno z pytań, które nasuwa się po przeczytaniu “Kos, kos jeżyna”, a przecież to nie romans, a całkiem dobra literatura.

O: No jak nie romans!!! Toż to romans jak nic! I to piękny – prawdziwy, bez żadnego romantyzowania. Romans jako odpowiedź na chęć życia, jako łapanie przyjemności – jak to mówi sama bohaterka. To mnie akurat ujęło w Kosie najbardziej. Zresztą Etero w ogóle jest taka prawdziwa, zostanie jedną z moich ulubionych bohaterek książkowych. A dlaczego to dobra literatura?

M: Bo np. wbrew literaturze feministycznej nie przedstawia swojej bohaterki zbyt nachalnie: praczka, sprzątaczka, posługaczka, opiekunka, żywicielka… to nie dla niej. Chce być wolna i niezależna w patriarchalnym i dobrze zakonserwowanym konserwatyzmem społeczeństwie. I nie boi się mówić wprost o swojej przyszłości: “A zaplanowałabym ją sobie tak, żeby mieć wszystko, czego mi potrzeba, i żyć tak, jak mi się podoba”. Masz jakiś ulubiony cytat?

O: Moje ulubione cytaty nie nadają się do cytowania. Byłyby zbyt długie – bo to np. cały pierwszy rozdział. Dla mnie – najlepszy w tej powieści. Kolejne idą w stronę społeczną, historyczną, trochę są chaotyczne – takie moje wrażenie. Choć perspektywa Etero rzeczywiście nadaje ton feministyczny. Dla mnie to pozytywny ton. Mówi o wolności należnej każdemu człowiekowi. Etero – tak jak też zauważasz – pozostaje niezależna choćby we własnych opiniach o życiu. Ale ten koniec… podobał się tobie? 

M: I tak i nie. Jest inny niż można by oczekiwać, ale ona w ogóle zaskakuje, więc dlaczego tu ma być inaczej. Codzienność, nic szczególnego. Lubię takie książki – prosto, oszczędnie, czasem dosadnie o zwykłym życiu, uwikłaniu w kulturę i tradycję. A z drugiej strony emocje, dylematy. Dobra literatura o zwykłym życiu, czyż nie?

O: Bardzo zwykłym. Śpiewa kos, z jeżyn robi się konfitury, a pojedyncze zdarzenia splatają się w ciąg, co widać dopiero po czasie. Ot, życie…

Tłumaczenie – Magdalena Nowakowska

książkowe historie, Austeria, Julian Stryjkowski

Austeria, Julian Stryjkowski, Wyd. Czytelnik

O: Austeria – to słowo brzmi jak z innego świata, jak coś, co znamy z opowieści czy filmów. Słowo ze świata, który już nie istnieje. Myślisz, że książka Stryjkowskiego jest dziś nieaktualna? Tylko dla historyków? 

M: Na pewno ze świata, którego nie ma. Tuż przed I wojną. Poza tym kultura żydowska. Może bardziej dla tych, którzy pamiętają, że Polska była wielonarodowym krajem. 

O: Mam wrażenie, że to niezbyt liczna grupa. Ale w tej książce jest coś więcej niż tylko relacja z ówczesnego życia. Coś symbolicznego, ponadczasowego. To, co przeżywają ludzie z opowieści jest obecne i dziś, też masz taką myśl?

M: Dla mnie ta książka jest jak lejek. W jednym miejscu spotykają się różne osoby, wartości, emocje. Świat w pigułce. Niby cały czas jesteśmy w karczmie, a w gruncie rzeczy otwiera się świat: wielobarwny, różnorodny, mistyczny. 

O: Właśnie tak. I przeplata się to co mistyczne z codziennością. Tak też Austeria jest pisana – jakby w różnych rejestrach – od niemal biblijnych scen po zwyczajność. Dla mnie to jeden z atutów książki. Ciężko mi porównać ją z inną. 

M: Z takich oczywistych – opowiadania Schulza. Ale może też : “Początek” Szczypiorskiego. W wymiarze opowieści o świecie, który odszedł bezpowrotnie – “Rodzinna Europa” Czesława Miłosza.

O: Czyli też klasyka literatury. A coś współczesnego? 

M: Obawiam się, że dziś już tak się nie pisze. Może Andrzej Bart “Dybuk” albo “Król” Szczepana Twardocha. Choć o czymś innym traktują.

O: I jest jakiś punkt odniesienia:) Co mnie jeszcze ujęło u Stryjkowskiego, to że nie opisuje minionego świata w sposób nostalgiczny czy romantyczny. Nie, we mnie budzi raczej strach. Przed zniszczeniem? Zagładą? Przed pytaniami o to, co nieuchronnie niszczy? I czy ta siła przychodzi z zewnątrz czy jest też w nas? 

M: Tak, niewątpliwie sytuacja graniczna. Ale też zetknięcie sacrum z profanum (nadejście wojny). Rytm języka, kultury żydowskiej, świata, który jest ponad świat ziemski, który nie przeczuwa, że nadchodzi jego rozpad.

książkowe historie - kolaż: ucieczka do wolności

Nawigacja wpisu

← Trochę o ogrodach
Zaczarowany Las Mądrości →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Mój Instagram

życie i książki

Opowieści rodzinne. Prawie lato – część 5. O Paulince

18 marca 2023
życie i ...

Jak nie wybuchać złością

25 września 2021
życie i ...

Buntowniczka

8 listopada 2021
życie i problemy

Za oknem słyszę mewy

28 lutego 2025
życie i ...

Pewnej nocy w Betlejem

27 grudnia 2023
życie i problemy

List do naszych dzieci

13 maja 2022
życie i ...

Niedoskonałość.

21 października 2023
życie i ...

Krótka historyjka o (nie)konsekwentnym wychowaniu.

25 września 2021
życie i książki

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 3

4 marca 2023
życie i książki

Czytam z sentymentem

6 maja 2023

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme