Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
opowieści rodzinne - regał, maszyna do pisania, dużo słońca - pisarski warsztat

Współprace książkowe

Posted on 31 stycznia 20242 lutego 2024 by Ola

Styczeń jest wprawdzie bardzo czarno-białym miesiącem, jak to widać w poprzednim wpisie, ale ma swoje dobre strony. Można bezkarnie czytać w te ponure dni...

A pod względem czytania to w styczniu czułam się jak po drugiej stronie tęczy. Lepiej! Jak w sklepie ze słodyczami! Same pyszności, choć przeplatane i gorzkim smakiem. 

Do tego coś, co mnie bardzo ucieszyło – pierwsze współprace książkowe. Na czym to polega?

Dział wydawnictwa, odpowiedzialny za reklamę i social-media, szuka chętnych recenzentów na książkowym instagramie. Przesyła propozycję, czy chcę przeczytać daną książkę? 

(Jakbym nie chciała! Pytanie!)

Jeżeli się zgadzam, to dostaję książkę przesyłką do domku i zobowiązuję się do jej opisania. Nikt nie wymaga laurek i pochwalnych pieśni. Piszę szczerze, nie jest to płatna reklama, nic mi nikt nie zrobi za krytyczne uwagi. 

W ten sposób przeczytałam w styczniu dwie książki dla dorosłych i dwie dla dzieci. Na razie opiszę wam te dorosłe, a w osobnym poście dziecięce.

współprace książkowe - okładka książki PUnkt zwrotny. Listopad 1942, na tle zimowego okna
hi:story - logo
wydawnictwo otwarte - logo

Punkt zwrotny. Listopad 1942.

Peter Englund, Wyd. Otwarte

(po kliknięciu na logo wydawnictwa przeniesiesz się na stronę wydawnictwa)

To była trudna lektura, przyznaję. Chwilę musiało potrwać, żebym po jej przeczytaniu znów spojrzała na świat z uśmiechem. 

Nie dlatego, żeby przytłoczyły mnie metafory, ulotne smutki… nie. Przytłoczyła mnie dosłowność. Prawdziwość obrazów. To ponad sześćset stron wypełnionych strachem, bólem, niepewnością, okrucieństwem.  Czytając, oglądając zdjęcia, wchodzi się w bardzo brutalny świat, w którym nie ma taryfy ulgowej dla czytelnika.

Książka jest kompilacją kilkudziesięciu historii spisanych przez autora na podstawie pamiętników, relacji, listów. To urywki z życia prawdziwych ludzi, a łączy je czas – ów tytułowy listopad roku 1942. Historie zebrane są z całego świata, zarówno z Europy, jak i z Północnej Afryki, Azji, Australii, Stanów Zjednoczonych. Od śniegu pokrywającego okopy Karelii po tropikalną gorączkę w dżunglach. Lotnicy, marynarze okrętów podwodnych, dziennikarze, matki, szeregowcy, dowódcy, uciekinierzy, pisarze, poeci, pracownice domów publicznych, uczestnicy ruchu oporu, ludzie z obozów koncentracyjnych. Fizycy budujący w utajnieniu bombę atomową.

Wszyscy doświadczają w mniejszym lub większym stopniu wyczerpania psychicznego i fizycznego, dzień po dniu, przez cały listopad. 

Do tego często pojawia się opis dezorganizacji. Oddziały jednej armii ostrzeliwują się nawzajem. Chaos, brak zaufania do dowództwa. Obojętność wobec wszechotaczającej śmierci. Wątpliwości. Błędy. 

Polecam dla zainteresowanych historią drugiej wojny. Albo dla tych, co słowem „wojna” hojnie rzucają na prawo i lewo, nie myśląc o tym, czym jest ona naprawdę. Książka Petera Englunda przypomina, że honor i wolność mają wprawdzie swoją cenę, ale jest ona bardzo wysoka. 

współprace książkowe - książka Ambulans jedzie na wieś, sfotografowana na tle szpitalnego korytarza.
wydawnictwo znak - logo

Ambulans jedzie na wieś. Śladami wędrownych wyrwizębów.

Aleksandra Kozłowska, Wyd. Znak

Z tej współpracy cieszę się bardzo, do wydawnictwa Znak mam osobisty sentyment. Bo to Kraków, bo świetne nazwiska… Bo dobre książki. Zresztą, Wyd. Otwarte jest częścią grupy wydawniczej Znak, więc cały czas krążę w tych moich dwóch współpracach wokół Znaku. Bardzo to… znaczące;)

Ambulans… to gratka dla fanów Chłopek Joanny Kuciel Frydryszak, pewne tematy się u obu autorek pokrywają. Znów pojawia się obraz zaniedbań edukacyjnych, społecznych i… higienicznych na polskiej wsi z czasów powojennych. Chłopki ujmowały więcej aspektów życia. W reportażu Aleksandry Kozłowskiej jest ograniczenie do tematu wędrownych Ambulansów i Dentobusów, choć oczywiście jest i obraz obyczajowy. 

Jest wiele ciekawostek z historii nauk o zębach, a kiedy jedną chciałam się podzielić z moim dzieckiem, to ono na mnie nakrzyczało. Nie doceniło wiedzy, iż w czasach starożytnych polecano zęby trzeć popiołem ze spalonych myszy i głowy zająca. Ja tam uważam, że to fascynujące! Śledzenie losów peerelowskich dentobusów przeplatane jest ciekawostkami lub krótkimi opisami obyczajowymi. Jest oczywiście motyw strachu przed „śpitalem”, są wiejskie znachorki, są ojcowie, co leczą bolące zęby spirytusem… Jest zdziwienie, jakie budzi szczoteczka do zębów. 

Powiem wam, że nie myślałam, że historia dentystyczna będzie tak wciągająca. I lekko się czyta, dużo w książce poczucia humoru, lekkiego pióra. 

A nieświadomy dotychczas człowiek docenia, jaką rolę musiały odegrać lekarskie zespoły szerzące wiedzę w szkołach, świetlicach, przychodniach – nie tylko na temat higieny jamy ustnej (czuję się, jakbym wpisywała temat do szkolnego dziennika! Bo wciąż o tym uczymy!) ale także na temat higieny osobistej, mycia się, bielizny, prania… 

Polecam, jak ktoś lubi ciekawostki z lat powojennych, a nie chce być przytłoczony trudnym tematem.

Choć pewne smutne refleksje też są… wiecie, że w roku 2017 Ministerstwo Zdrowia kupiło po jednym dentobusie na województwo? Z tą samą misją co kilkadziesiąt lat temu. Wprawdzie lekarze nie śpią już na sianie czy nie myją się w miskach, ale zwalczanie próchnicy i szerzenie wiedzy są równie ważne i konieczne. Przytaczam dane ze smutnego epilogu: „Co dziesiąty pierwszak w życiu nie usiadł na fotelu dentystycznym. Próchnica panoszy się w uzębieniu 92 procent nastolatków i 99 procent dorosłych. Nic dziwnego, skoro – jak podaje „Służba zdrowia” w styczniu 2023 roku – 3,8 miliona Polaków w ogóle nie myje zębów, a 800 tysięcy nie ma nawet własnej szczoteczki, jeden na dziesięciu pomiędzy osiemnastką a czterdziestką nie widzi zaś potrzeby stosowania pasty do zębów”.  Innym problemem są koszty leczenia prywatnego albo kolejki na NFZ. Dlatego też tak ważna jest profilaktyka! 

Pamiętam, kiedy pierwszy raz szłam do dentysty z małą Maryśką, moją córką. Miała jakieś 4 latka, chciałam, żeby się przyzwyczajała, póki nic jej nie było i nie bolało, żeby pierwsza wizyta dobrze jej się kojarzyła. Wypytywałam oczywiście znajome mamy o polecanego dentystę, kogoś dobrego dla dzieci, miłego, spokojnego. I dostałam numer telefonu do najlepszej dentystki na świecie – do pani doktor Beaty Milewczyk w Wejherowie. Do dziś do niej wszyscy chodzimy, z młodszym synkiem też już byłam. Na szczęście nie ma dużo do borowania, bo jednak o zęby dbamy. 

A propos borowania, wiecie, że ten dźwięk wysokoobrotowej bormaszyny trafił na listę „dziesięciu najbardziej nieprzyjemnych odgłosów sporządzoną przez uczonych z uniwersytetu w Newcastle”. Najstraszniejszych, można dodać:)

Ja już przypisów do cytatów nie daję, ale w książce każde dane są porządnie opatrzone przypisami, bibliografią, rzetelnie. 

Można fragmenty książki przeczytać, taka gratka. 

A pod poniższym linkiem kryje się rozmowa z Aleksandrą Kozłowską, autorką. Opowiada ona o kulisach powstania książki – jej mama była jedną z dentystek jeżdżących w dentobusach:

ROZMOWA Z ALEKSANDRĄ KOZŁOWSKĄ 

Obu wydawnictwom dziękuję za przesłane egzemplarze.

A kolejny post będzie o współpracy w zakresie literatury dziecięcej – JUŻ JEST- KLIK KLIK. Chciałabym też się podzielić z wami innymi książkami przeczytanymi w styczniu, bo jedna lepsza od drugiej! Toń Ishbel Szatrawskiej, Przyjaciel Sigrid Nunez, Stara Słaboniowa i spiekładuchy Joanny Łańcuckiej, Ptaki Samanty Schweblin, Z nieba spadły trzy jabłka Narone Abgarjan… I parę dla dzieci. 

Wpadnijcie więc za parę dni, kawki w dłoń, notesy do zapisania fajnych tytułów – i zapraszam do czytania! 

Na dziś ode mnie dla was jeszcze moje dwa amatorskie kolaże. Zdradzę, iż w wolnej chwili zamiast oglądać filmy czy seriale wolę włączyć radio, wyjąć gazety i kartki – i bawić się w dopasowywanie. Czasem bez kompletnego sensu. Przynosi mi to jednak chwile dziecięcej prawie radochy! Można spróbować! Kolaże nie mają zasad, nie muszą mieć publiczności, przyjmą każdą konfigurację! 

kolaż z kocykiem i napisem: Radość na starość

Nawigacja wpisu

← Czarno-biały styczeń
Współpraca – książki dla dzieci →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mój Instagram

życie i ...

Życie i… szkoła. Rozmowa.

11 listopada 2023
życie i problemy

Rodzice, dzieci i… emocje.

7 sierpnia 2022
życie i ...

Całkiem nowy synek

26 września 2021
życie i problemy

O depresji fachowym okiem. Rozmowa

12 kwietnia 2023
życie i ...

Ech, porządki…

30 kwietnia 2022
życie i książki

Urlop. Kawa. Kryminał.

18 lipca 2023
życie i książki

Powrót do Whistle Stop

20 listopada 2021
życie i książki

Przedwiośnie – część 2

26 lutego 2022
życie i książki

Opowieści rodzinne – 4

11 lutego 2022
życie i problemy

„Wstawaj, szkoda dnia!”

6 października 2021

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme