Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
o wychowaniu - obrazek łąki i kwiatów polnych

Rozum a emocje. O wychowaniu – część 3.

Posted on 21 sierpnia 202221 sierpnia 2022 by Ola

Obiecałam część trzecią moich myśli nieuczesanych o wychowaniu – to proszę.

Kto nie czytał dwóch wcześniejszych wpisów, to małe streszczenie:

Pierwszy wpis – klik – był o tym, że obserwujemy się nawzajem. Szukamy sposobów by być dobrym rodzicem. I to jest dobra rzecz, zwłaszcza, jeśli nie chcemy powtarzać złych rzeczy z własnego dzieciństwa. Szukamy pomocy obok siebie i w sobie. Traktujemy wszystkie strony biorące udział w procesie wychowania z szacunkiem – i dzieci, i siebie.

Drugi wpis – klik – miał główną myśl tak odkrywczą, że klękajcie narody! Otóż nikt nie jest rodzicem idealnym. Ale mając do wyboru:

a). staram się, bo może jednak coś fajnego z tego wyjdzie. Nie chcę wychowywać krzykiem czy biciem;

b). mam to w dupie, wszystko już wiem i co mi będą nowomodne pomysły wciskać, jak porządny klaps zawsze działa!

To ja wybieram a. Szukam różnych pomysłów, teorii. W końcu to ja jestem odpowiedzialna/y za moje dziecko a nie odwrotnie. Ono nie przyjdzie do mnie z książką o wychowaniu, mówiąc: „Zobać, mamusiu, tu pisą, ze jesce nie umiem legulować swoich emocji i wtedy po plostu ksycę i płacę. Nie po to, zeby zrobić ci na złość, wies?”

No właśnie. To dzisiejszy wpis jest o tym, co może być przydatnego w książkach o wychowaniu i w książkach o pracy mózgu człowieka. I dziecięcego i dorosłego.

Nasz mózg jest jednocześnie fenomenalnie skomplikowany i zawstydzająco prymitywny.

Że jest wspaniały, to wszyscy wiemy, no ej, jak inaczej można by było wymyślić ogień, włócznie, futra, piramidy, internet… (bez internetu najgorzej. Gdzie oglądalibyśmy śmieszne kotki?!)

Że jest też prymitywny w pewnym sensie – to już moja myśl z przeczytanych książek. Jest LENIWY. Łatwo się przyzwyczaja do schematów i uwielbia odpoczywać, kiedy włączają się emocje. Nasz myślący mózg pakuje walizki i jedzie na wakacje, kiedy tylko zaczynamy się denerwować… Zdrajca. A do tego rośnie strasznie powoli i nie bez powodu uznajemy, ze człowiek jest w miarę za siebie odpowiedzialny po osiemnastce a nie od urodzenia.

Nasz mózg jest leniwy. Nie od razu – jak rodzi się człowiek, to jego rozwijający się mózg zbiera doświadczenia jak głupi, obserwuje ciekawskim wzrokiem wszystko, sprawdza, uwielbia tworzyć historyjki, słuchać… Dotknąć, poszturchać. Zapamiętuje, co i jak działa. I skrzętnie sobie robi notatki – jakie to życie jest. Co dla mamy i taty liczy się najbardziej. Jak ze sobą rozmawiają. Jak odnoszą się do innych ludzi. Jak okazuje się w naszej rodzinie uczucia. I wszystko, wszystko inne, co składa się na codzienne życie. Każdy drobiażdżek zostaje skrupulatnie zapisany w mózgowych zwojach. I to bardzo trwale, dla jednych na szczęście, dla innych na nieszczęście…  A po paru, parunastu latach intensywnego zapisywania mózg zaczyna chodzić na wagary. Już tak łatwo nie przyswaja nowych wiadomości. Lubi iść utartą ścieżką.

Wówczas szczęśliwi ci, co w dzieciństwie mieli spokojnych rodziców, cierpliwych, mających czas na rozmowy, takich, co ciepło okazywali sobie i dzieciom, nie uciekali się do klapsów i krzyków… Bo jest duża szansa, że właśnie tak będziemy wychowywali swoje dzieci. Taki model nam się wdrukował i będzie się aktywował w godzinie próby (na przykład przy pierwszej awanturze w sklepie o nutellę). Łatwiej będzie nam zachować spokój, jeśli tak robili nasi rodzice.

Jak się łatwo domyślić, jest i druga strona medalu. Jeśli z różnych powodów nasi rodzice wychowywali nas w sposób odbiegający od wyżej wymienionego, to… to będziemy mieć trochę pod górkę. Jeśli w naszym dzieciństwie na porządku dziennym były krzyki, klapsy, nie daj Boże bicie, jeśli „dzieci i ryby głosu nie miały”, jeśli byliśmy zawstydzani, wyszydzani, jeśli łamano naszą wolę, to niestety takie właśnie będziemy mieć notatki z życia w głowie. I wówczas w godzinie próby może nam się odpalić właśnie taki sam „system wychowania”.

Co gorsza, nasz mózg będzie uważał, że przecież nic złego nie robimy, bo przecież mnie też tak wychowano i patrzajcie, jaki/jaka jestem. Nic złego ze mnie nie wyrosło! Tu piszą jakieś bzdury o tym, że klapsy są złe? A won mi z tym. Że chłopak może płakać? Fuj! Pogięło ich. Ja nie mogłem płakać i mój syn też nie będzie mazgajem. Ja jako dziewczynka musiałam być zawsze miło uśmiechnięta, więc ty też córko sobie poradzisz, dziewczynki nie mogą być brzydko obrażone.

Żeby wyjść z tych notatek, które zrobił sobie nasz mózg we wczesnej fazie rozwoju, to potrzeba wysiłku. A że nasz mózg, jak już napisałam, jest leniwy, i nie chce mu się pisać nowych notatek, to woli wciskać nam stare kity. Trzeba dużo samozaparcia, żeby wyjść ze schematów. Tak jak sportowiec, który zmusza swoje mięśnie do wysiłku, choć one drżą i nie mają już ochoty być dalej męczone, tak nasz mózg woła „nie, daj spokój, nie wysilaj się na opanowanie, nakrzycz na dzieciaka i załatwione!”, a my musimy to opanować i przekroczyć.

Ale warto. Prawda?

Jeszcze inna rzecz, którą sobie przypominam w chwilach wychowawczych kryzysów, to ta o „gadzim mózgu”. Jest to nasz rodzinny skrót  na pewien proces, który zachodzi w głowach ludzi, małych i dużych, kiedy zaczynają nas ogarniać nerwy. Zdenerwowanie to głupi przełącznik w naszych głowach, przełącznik, który robi taki numer, że ta część mózgu, która odpowiada za myślenie logiczne, racjonalne, chłodne, WYŁĄCZA SIĘ, a aktywuje się za to część instynktowna, emocjonalna, porywcza. Tak, to ta część, która będzie w dzieciach wywoływać atak histerii, u nastolatka myśli typu „Świat jest niesprawiedliwy i do bani, life sucks etc.” a u dorosłego każe wrzeszczeć, rzucać talerzami i trzaskać drzwiami. Nazywa się  ta część bardzo fachowo i bardzo obrazowo – „GADZI MÓZG”.

Stres, zmęczenie, zły humor, problemy – przyspieszają proces przełączenia się na program typu „gadzi mózg”. Dlatego tak ważne jest dla opiekujących się dziećmi dorosłych, żeby dbali o siebie, o własny stan psychiczny, o chwilę odpoczynku i relaksu. Nie musi być od razu tygodniowe SPA na drugim końcu świata, ale chwila na kawę w ciągu dnia, parę stron książki na wieczór, spacer – wszystko, co pozwoli na chwilę oddechu i oddali wizję przejęcia naszych emocji przez gadzi mózg.

Godzilla kontra rodzic.

Dzieci uczą się panować nad swoimi emocjami, dla nich to zupełna nowość i w tym głowa myślącego racjonalnie dorosłego, żeby ten proces przebiegł w miarę płynnie, bez uszkodzeń po obu stronach. Wymaga to strasznie dużo gadania, gadania i jeszcze raz gadania, ale potem, w którymś momencie, powiesz dziecku „Hej, zaczynasz się denerwować, co możemy zrobić?” i zadziwiona patrzysz, jak twój wulkan emocji ze zmarszczonymi brwiami maszeruje po poduszkę i wali w nią zamiast krzyczeć w ataku furii.

Dla zainteresowanych podaję trochę literatury. Z tych książek korzystałam szukając informacji nie tylko o tym, jak żyć w ogóle, ale też jak w miarę dobrze poradzić sobie z wychowywaniem:

  • Stuart Shanker, Teresa Barker, Self-reg. Jak pomóc dziecku (i sobie) nie dać się stresowi i żyć pełnią możliwości, Wydawnictwo Mamania Wiem, podtytuł okropny, też nie cierpię takich, ale tu przeczytałam o gadzim mózgu i u nas fajnie się sprawdziło. Pomogło. Obowiązkowa książka dla wszystkich zainteresowanych Self-reg, czyli regulacją między emocjami a relacjami.
  • Agnieszka Stążka – Gawrysiak, Self regulation. Opowieści dla dzieci. O tym, jak działać, gdy emocje biorą górę, Znak Książeczka podzielona na opowieści dla dzieci – przykłady z życia rodziny i wyjaśnienia dla rodziców, wskazówki, jak dbać o emocje i relacje w rodzinie.
  • Carla Naumburg, Jak nie krzyczeć na swoje dziecko, Muza O wychowaniu PRAWIE bez złych emocji. Autorka bardzo fajnie podkreśla, że nie ma rodziców, ludzi idealnych. Ale możemy próbować być rodzicami dobrymi, wystarczającymi. Takimi, co się starają.
  • Adele Faber, Elaine Mazlish, Jak mówić, żeby dzieci słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły, Media Rodzina Mało suchej teorii, mnóstwo konkretnych przykładów. Ściąga, jak brakuje pomysłów na rozmowę bez denerwowania się.
  • Kaz Cookie, Z maluchem przez pierwsze 5 lat, Wyd. Insignis To jeden z niewielu poradników, jakie czytałam o dzieciach. A czytałam dla relaksu, bo ma dobre anegdotki! Dobry humor autorki, jej energia łatwo się udziela. Można się pocieszyć, że większość dzieci ma niezwykłe pomysły a nie tylko nasze… i większość rodziców czeka nawybawienie w postaci godzinki snu… albo rychłej osiemnastki swojej pociechy. A przy pięciolatkach jest takie piękne zdanie:

„Jeśli mu na to pozwolisz, [twój pięciolatek] może nabrać zwyczaju traktowania cię jak niewolnicę, niegrzecznie tobą komenderując – syndrom ‘panicza’ lub ‘małej księżniczki’”.

To ja mogę odetchnąć, że to nie tylko ja tak  z moim mam…

  • Daniel Kahneman, Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym, Media Rodzina To już nie o wychowaniu, ale o pracy mózgu. Ze wstępu: „Kahneman wciąga czytelnika do żywej rozmowy o ludzkim myśleniu i pokazuje, kiedy można, a kiedy nie wolno ufać intuicji. (…) Jakie błędy myślowe wpływają na nasze decyzje?”. Dla mnie książka, która otworzyła mi oczy na to, jak łatwo nasz mózg poddaje się manipulacjom i złudzeniom. Nie bez powodu wykorzystywana przez ekonomistów!
  • Jonathan Haidt, Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka?, Smak Słowa Jak powyższa książka – o roli naszego umysłu w kształtowaniu poglądów, w kształtowaniu relacji rodzinnych i społecznych. Dużo opisów eksperymentów, które pokazują, jak można myśleć, że myślę, a tak naprawdę kieruję się instynktem czy emocjami.

Jest też bardzo ciekawy blog, pełen doniesień ze świata nauki, faktów i badań na temat wychowania. To blog:

mataja.pl

„Ciąża i macierzyństwo oparte na dowodach naukowych” – polecam! Choćby dla poprawy humoru – bardzo lubię styl pisania autorki.

Nawigacja wpisu

← Wychowanie, pot i łzy.
Rozmówki rodzinne. →

1 thought on “Rozum a emocje. O wychowaniu – część 3.”

  1. Hanna pisze:
    21 sierpnia 2022 o 17:17

    Olu kłaniam się przed twoją mądrością życiową jak potrafisz myśleć poszukiwać aby rozumieć swoje dzieci❤️ja musze znaleźć dobrego psychologa

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mój Instagram

życie i ...

Dzień Dziecka

1 czerwca 2024
życie i problemy

Jak pomagać dziecku w nauce? Porady nauczycielki

4 lutego 2023
życie i ...

Całkiem nowy synek

26 września 2021
życie i książki

Książkowe serie na lato

12 lipca 2023
życie i książki

Książkowe historie

14 listopada 2025
życie i ...

Z życia wzięte

11 marca 2022
życie i książki

Książka dobra na wszystko!

19 listopada 2023
życie i książki

„Znikopis”

24 września 2021
życie i książki

Żółte liście – część 2

17 października 2021
życie i książki

Czytamy dzieciom – ciąg dalszy

4 lutego 2022

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme