Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
łódka przy pomoście, jezioro, zielone sitowie

Polecajki i anegdotki

Posted on 25 września 20213 lipca 2025 by Ola

Co ja polecam, hmm… To teraz ja mam zagwostkę, jak coś fajnego polecić do czytania i nie wyjść na kogoś, kto tylko Jeżycjadę zna… Ale zrobiłam przemarsz po domu i po schowkach w internetowych księgarniach, postanowiłam trzymać się bardziej faktów niż fantastyki i trochę takich polecajek mam.

Na koniec mam anegdotkę, więc zapraszam!

  • Dariusz Rosiak – ma moje pełne zaufanie za prowadzony najpierw w Trójce potem już internetowo „Raport o stanie świata”. Przeczytałam jego „Żar. Oddech Afryki”, w planie mam biografię Zygmunta Baumana. „Żar” to zbiór reportaży, które pokazują Afrykę inną niż znamy z naszych stereotypów codziennych. Ba, nawet jak ktoś już tyle wie o świecie, że mówi o dawaniu wędki, nie ryb i widzi bezsens pompowania pieniędzy w ten wór bez dna, to i tak ma szansę zrozumieć więcej i poznać historię i możliwą przyszłość tego kontynentu. Rosiak pisze: „(…) przez pięćdziesiąt lat Zachód nie potrafił wyzwolić w Afryce sił rynkowych i przemian społecznych, które stworzyłby normalną gospodarkę. (…) Zamiast tego mamy usta pełne frazesów na temat wolności i równości, a kieszenie pełne pieniędzy, które mają nam zapewnić spokojne sumienie. (…) Chiny nie grają w tę grę. Nie dziwmy się zatem Afrykanom, że poszli na ryzyko współpracy z Chińczykami, gdyż oni nie traktują ich jak postkolonialne sieroty, tylko jak partnerów w biznesie”. Książka oferuje trzeźwe spojrzenie na sprawy gospodarki, a niech pierwszy rzuci książką ten, co nie zaczynał przygody z Afryką od myślenia o biednych tubylcach, co to sami nic nie mogą! Oczywiście to nie wszystko, bo Rosiak jest zbyt dobrym dziennikarzem, by nie wiedzieć, że tym co wciąga nas w reportażach są historie osobiste, punkt widzenia zwyczajnego człowieka. Nie brakuje rozmów. Jest różnorodność kultur, tradycji, jest bogactwo życia w pełni.  Zamiast mitów – jest spotkanie i otwartość.
  • Paweł Reszka – ostatnio wydał książkę, też zbiór reportaży, „Białe płatki, złoty środek. Historie rodzinne”. Rzeczywiście, na okładce kwiat piękny. Ale jak się przyjrzeć, to pomiędzy płatkami a środkiem są całkiem mało romantyczne szwy. Historie opowiadają o ludziach, którzy wyszli ze swoich rodzin połatani, z ranami. Niektórzy chcą przejść na normalny poziom życia i stworzą niepatologiczną rodzinę, ale większość już nie rozwinie swoich skrzydeł. Na razie samej książki nie czytałam, ale słuchałam rozmowy z autorem. Powiedział jeszcze taką rzecz, która zapadła mi w pamięć – że osoba z dysfunkcyjnej rodziny ma szansę na normalne życie, jeżeli spotka choć jednego człowieka, dla którego będzie ważna, który pokaże jej, że można inaczej. Jednego. Człowieka.
  • Jak jesteśmy w temacie dysfunkcji, to mam też na stanie książkę „Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko”, Charlesa L. Whitfielda. To książka typu poradnik, co tak średnio lubię, ale co jakiś czas sięgam i po parę stron czytam. Polecam, jak ktoś szuka sposobu na uporanie się z traumami z dzieciństwa. A jeszcze bardziej polecam, jak ktoś chce wychować swoje dziecko bez obciążenia i chce uniknąć wtłaczania tradycyjnej, rodzinnej, dziedziczonej  jak długość nosa, dysfunkcji w swoje własne potomstwo. Mimo bycia poradnikiem, książka jest napisana rzetelnie, z wsparciem naukowym. Może być jednym z kroków na drodze do zadbania o siebie.
  • A już tak niepoważnie ale też o życiu, to lubię mieć pod ręką zbiór felietonów. Takich zabawnych ale z morałem, takich bajek dla dorosłych. Jak autorka sobie nie radzi z dzieckiem w sklepie to może i dla mnie nie będzie to nic strasznego, przyznać się, że i mi coś nie wychodzi?! A może jej/jego sposób na wychowanie akurat jest fajny, odpowiada mi, może też spróbuję? Ale książki z wychowaniem w tle to może już osobno.

A propos wychowania. Taka scenka z wczoraj, na obiecany deser.

Cieplutki dzień, sami wiecie. W pobliskiej lodziarni na szczęście nie ma tłumu, zresztą godzina już taka bardzo popołudniowa. Personel kawiarenki zapewne oddycha z ulgą, licząc już godziny do zamknięcia, ale ich nadzieje na spokojne zakończenie dnia wkrótce legną w gruzach…

Poprzez otwarte zachęcająco drzwi najpierw wdziera się coraz to głośniejszy gwar, słychać dzieci, mnóstwo dzieci i kogoś kto bezradnie próbuje je wszystkie zebrać w grzeczny, słuchający dorosłego tłumek. I rzeczywiście, za chwilę do Paulo Gelateria wbiegają dzieci w wieku różnym, gonione przez osóbkę w wieku średnim, lekko poddenerwowaną, co dodatkowo podkreślają sterczące we wszystkie strony świata kosmyki jej krótkich włosów. Dzieci wołają do niej na zmianę mamo i ciociu. Za nimi, nieco z boku, delikatnie i bez szumu wchodzi też babcia młodszej czeredki.*

Rozpoczyna się Akcja Wybierania Lodów.

– Uwaga! Słuchajcie! – próbuje ciocio-mama. – Ja przeczytam wam jakie są smaki a wy wybierzecie, dobra?  Słuchajcie, jest śmietankowy… – przerywają jej energiczne podskoki jedynej w młodszym towarzystwie dziewczynki, która stanowczo oznajmia, że ona weźmie ten śmietankowy. Reszta dzieci kiwa głowami, co zapewne oznacza, że też wezmą. Śmietankowy.

– Ale najpierw trzeba policzyć ile jest gałek… – podpowiada jeszcze z tyłu babcia – i zapłacić.

– A, dobra. To po jednej, to będzie cztery razem. – Zapłacone, a z tyłu słychać:

– A jest tjuskawkowy?

– Ciocia, ja chcę śmietankowy!

– A jakie są smaki?

– Myślałam, że chcecie wszyscy śmietankowy. No już wam czytam – ciocia chowa portfel i próbuje ściszać głos, żeby nie przekrzykiwać nikogo. – Jest śmietankowy, to jasne, jest banan ze szpinakiem… Kto by to zjadł? Jest czekoladowy…

– A ja chcę śmietankowy!

 – No tak, wiem, kochanie, ale oni jeszcze muszą wybrać. Jest też smerfowy, to dobrze, będzie dla ciebie – ciocia jako mama uśmiecha się do synka. – I jest sorbet.

– O, a jaki? Sorbet? – pyta dziewczynka.

– Jagodowy i …

– Nie, ja chcę jednak śmietankowy.

– Ja też ciocia, ja też, dobrze? – pyta jeden z chłopców.

– A jest czekoladowy? – pyta drugi. Zdezorientowana ciocia patrzy raz jeszcze na tablicę ze smakami i mówi:  – No, tak, przecież czytałam.

– To ja chcę. Ten czekoladowy. – Mały traci zainteresowanie Akcją Wybierania i zwiedza kawiarenkę.

– Dobra – zarządza spocona mama i ciocia w jednej osobie. Upewnia się jeszcze czy wszyscy wiedzą co chcą, w tym czasie jej osobiste dziecko próbuje dostać się do kuwet z lodami przez ladę i uparcie rozpłaszcza na szybie nos.  – Czyli poproszę smerfowy, śmietankowy, czekoladowy i jeszcze jeden śmietankowy. Już wszystko, prawda?

– Yhm, wiesz – cicho znów i dyskretnie wtrąca się babcia, – jeszcze trzeba wybrać wafelki… – po czym szybciutko usuwa się w głąb kawiarenki, widząc mordercze błyski w oku córki. Ta dzielnie tłumiąc miotające nią furie i przeklinając w duchu tego co wymyślił nie tylko różne smaki lodów ale i jeszcze RÓŻNE WAFELKI, pyta przez zęby: – To kto chce jaki wafelek?…

– Z czekoladą!

– Cienki!

– Tak, ja tes, ploszę!

– A o co chodzi? – odnalazł się z zakamarków kawiarnianych zagubiony turysta, ciocia więc tłumaczy raz jeszcze, że wafelek, że z czekoladą czy bez…

Na szczęście personel Paulo nie takie roszady widział, panie nie popełniły żadnej omyłki i dały każdemu to, co sobie wymarzył.

Dopiero, kiedy całe towarzystwo zasiadło w ogródku i skupiło się na jedzonku, mamo-ciocia i przecież też córka, uświadomiła sobie, że nie wybrała nic dla własnej matki… Babcia kulturalnie nie zwróciła uwagi, kochana!

Towarzystwo młodsze nie usiedziało jednak długo na miejscu, bo okazało się, że wybrane smaki i wafelki z czekoladą to nie wszystko, jeszcze konieczne były łyżeczki. Na szczęście to już dzieci załatwiły sobie same… Leniwa ciocia już się nie ruszyła z miejsca. Niech dzieci ćwiczą samodzielność, błysnęło jej błyskotliwie.

Ale i tak było fajnie.

* wszelkie podobieństwo do osób z mojej rodziny zajadających w pewien czwartek grzecznie lody w Paulo przy największym dostępnym stoliku jest zupełnie i całkowicie nieprzypadkowe

Nawigacja wpisu

← Lek na całe zło świata? Phi, wiadomo. Książki.
Krótka historyjka o (nie)konsekwentnym wychowaniu. →

2 thoughts on “Polecajki i anegdotki”

  1. Anna pisze:
    2 października 2021 o 05:41

    Wyjście do kawiarenki to jeden z moich ulubionych wpisów zawsze kiedy mam gorszy humor, czytam go sobie i od razu robi się weselej

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      6 października 2021 o 19:12

      🙂 dzięki, Aniu!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Mój Instagram

życie i ...

Dzień Dziecka

1 czerwca 2024
życie i problemy

Wpis z notatnikiem

25 września 2021
życie i książki

Opowieści rodzinne. Prawie lato – część 6. Urodziny Hani

27 kwietnia 2023
życie i książki

Mała księga mieszkańców puszczy

2 grudnia 2023
życie i ...

Wielkie piękno zmienności

24 maja 2025
życie i książki

1000 powodów, dla których warto czytać dziecku

16 stycznia 2022
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 3

1 października 2023
życie i problemy

Rodzice, dzieci i… emocje.

7 sierpnia 2022
życie i ...

Przepis na kotleciki

23 września 2021
życie i książki

Placki, kapusta i kryminały

14 października 2021

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme