Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
jak pomagać dziecku w nauce - stół z książkami dla dzieci i rodziców

Jak pomagać dziecku w nauce? Porady nauczycielki

Posted on 4 lutego 202325 stycznia 2026 by Ola

Jestem nauczycielką od roku 2004. Trochę się tych lat nazbierało... I trochę doświadczenia. Chociaż wciąż lubię obserwować niedoścignione wzory. Wciąż myślę, że następnym razem zrobię coś lepiej, tak jak zrobiłaby to lepsza nauczycielka. Wciąż lubię rozmawiać o tym, co można poprawić. I lubię słuchać, jak wypowiadają się mądrzejsi ode mnie.

Ale dziś to ja będę mówić, bo pozbierałam kilka moich porad - i kilka takich pościąganych od tych mądrzejszych - porad na temat: jak pomagać dziecku w nauce?

jak pomagać dziecku w nauce - zabawy z mąką w kuchni

Moim ideałem jest szkoła, po której dziecko odpoczywa, szkoła; która tak wykorzystuje czas w niej spędzony, że w domu już nic nie trzeba robić. Po szkole powinien być czas na pasje, na spotkania, na książki, na filmy, na wyjazd, wyjście… Na życie bez stresu. Brzmi nierealnie. Prawda? No jest to w dzisiejszych czasach marzenie. Dużo zmian byłoby potrzebnych, zmian mądrzejszych i idących w zupełnie innym kierunku, niż proponuje dzisiejsze dostojne Ministerstwo Edukacji i Nauki.  

Ministerstwo Nonsensu. 

Ale na szczęście ja jestem nauczycielką przedszkolną i tego będę się trzymać, za dużo nerwów kosztuje mnie wypowiadanie się na tematy nauki szkolnej.  

I jako nauczycielka zerówki będę w przyszłym tygodniu przeprowadzać zebranie. Będę mówić o tym, co wspiera rozwój dziecka w tym wieku w domu. I pomyślałam, że połączę blog z życiem i spiszę sobie najważniejsze porady właśnie tu, dla wszystkich, do przypominania sobie i do wracania w razie potrzeby. Jak pomagać dziecku w nauce – jako rodzic? Jak wspierać rozwój dziecka w domu?  

I nie są to jeszcze zadania domowe, więc zapraszam!

Oto porady nauczycielki!

Łapcie, kochani, korzystajcie i po świecie rozsyłajcie! 

Nie będę zasypywać wiedzą psychologiczną o rozwoju dziecka.

Jedno, co trzeba wiedzieć i mieć w głowie, to że dziecko osiąga nowe etapy rozwoju dopiero, kiedy skończy etap poprzedni. Kiedy będzie gotowe. Kiedy zbierze odpowiednią ilość doświadczeń, które pomogą odkryć kolejne zasady rządzące światem. Przy czym słowo doświadczenia jest tu kluczowe – dzieci uczą się całym ciałem. Nie tylko przez oglądanie i słuchanie, ale przez dotyk, manipulacje (w sensie poruszania przedmiotami).  

No dobrze, prawdę mówiąc, jest jeszcze jedna ważna zasada psychologiczna. Żeby dziecko nabywało doświadczeń, uczyło się dzięki temu, potrzebna jest też nasza cierpliwość i spokój. Napisano na ten temat wiele mądrych poradników. Sprowadzają się w skrócie do tej właśnie zasady – dziecku potrzebny jest święty spokój od naszych dorosłych problemów i cierpliwość w pokazywaniu świata. Budowanie zburzonej po raz pierdyliardowy wieży, liczenie schodków po drodze, czytanie wieczorem, tłumaczenie, czemu tak, a nie inaczej, pozwalanie na błędy i ich poprawę, uczenie samodzielności, wiara w jego/jej siły. 

I na tym cały trud wychowania polega, że to się tak rzadko udaje w całości. Też o tym wiem. 

Ale, choćbyśmy się zaklinali, że jak do tego doszło to nijak nie wiemy, ups, to jednak mamy te swoje dzieci, chodzą już prawie do szkoły i jednak w imię czystej przyzwoitości powinniśmy trochę im pomóc. Do osiemnastki jakoś zleci, no nie? Póki co, oddychamy głęboko, pijemy kawę – u mnie działa też na uspokojenie – i spokojnie działamy.  

Czekaj, stop, już pijesz kawę? A co z kurtką, szalikiem, czapką dziecka, bucikami? Kawa nie zając, zaraz będzie, ale najpierw dopilnuj, żeby twój już-nie-taki-mały bobasek SAM zdjął swoje rzeczy, SAM ułożył jak najwięcej na miejsce i żeby SAM pamiętał o umyciu rąk. Jak zapomni, to UWAGA! Nie wygłaszamy kilkuminutowego kazania (przecież kawa stygnie) tylko krótko przypominamy: ręce. Albo: łazienka. Albo: zarazki. Zależy, jaki macie swój rodzinny kod. W wersji dla zaawansowanych możecie nawet spróbować po prostu podnieść jedną brew i czekać, aż kółeczka w głowie dziecka zatrybią i też bez słowa zawróci ono do łazienki umyć łapy.  

Co chcę powiedzieć: jest czas na naukę i tłumaczenie, ale jest też czas, kiedy już trzeba po prostu obowiązki egzekwować. Na spokojnie, każdemu zdarza się coś zapomnieć, popełnić błąd, pomylić. Często o tym zapominamy w stosunku do dzieci, jakby one każdego dnia, zwłaszcza w szkole, miały działać jak idealnie naoliwione trybiki w maszynie. 

Tak się nie da, nie ma się co łudzić. Zbyt wysokie wymagania mogą tylko zniszczyć psychikę. Brak wymagań też nie jest dobry. Wychodzi więc na to, że nie mamy wyboru: uczymy samodzielności, przypominamy, ale krótko, i w razie gorszego dnia pomagamy.  

Te same zasady – tłumaczymy, pokazujemy, po trochu wymagamy, a w razie potrzeby pomagamy – dotyczą takich codziennych sytuacji, jak: 

  • Określania stron prawo/lewo, góra/dół, z przodu/z tyłu, pomiędzy, w środku, wewnątrz/na zewnątrz itd. (orientacja w przestrzeni).
  • Przewidywania: jak myślisz, co się stanie, jak…, kiedy… – czujecie, jaki to zdanie ma potencjał? Ile można dzięki temu pytaniu osiągnąć? To pytanie – petarda! A jak myślisz? – uwielbiam to pytanie! – Mamo, a po co mamy skórę? – A jak myślisz? I słuchasz, co twoje dziecko właściwie już wie, a czego jeszcze nie. Po “A jak myślisz?” zaczynają się istne czary. Prawdziwe wychowanie – słuchanie. Zaczyna się rozmowa. Zwłaszcza, jeżeli traktujesz swoje dziecko jak człowieka – co z góry zakładam – i nie wyśmiewasz go/jej za braki w wiedzy. To chyba oczywiste, prawda? I razem się zastanawiacie, co się stanie, jeśli zostawimy bałagan, nie umyjemy zębów, nie będziemy zarabiać pieniędzy, przypalimy obiad, rozchorujemy się i nie weźmiemy syropu itd… Uczymy przewidywania następstw i konsekwencji. Dobra na to jest gra w Jengę! 
  • Przeliczania przeróżnych przedmiotów. Schodów, kroków, klocków, cukierków, misiów, gości na urodzinach, a dla gości trzeba przygotować talerze, sztućce, ile to będzie? A ile godzin minie? A jaka to liczba? A która strona w książeczce? A policz na paluszkach? Nie bójmy się pozwalać liczyć na palcach – kiedy przestaną być potrzebne, dziecko przestanie ich używać. Jeszcze w pierwszej klasie spokojnie może używać palców, patyczków, nie mówiąc o liczydłach. Potrzebuje naprawdę dużo razy przeliczyć sobie coś na konkretach, żeby zapamiętać to działanie i wykonywać je automatycznie. A jeśli widzimy, że nasze dziecko nawet na palcach czy innych patyczkach dużo się myli, to może znaczyć jedno: ono potrzebuje JESZCZE więcej czasu i być może spokojniejszej atmosfery (badania w Poradni to osobny temat).  
  • Bierzemy dziecko ze sobą do kuchni. Pozwalamy coś zważyć, coś przelać (jak się rozleje, to nasz bystrzak wie, gdzie są ściereczki i wyciera, my tylko poprawiamy, a tak to sobie spokojnie kawę pijemy), pomieszać, palcem sprawdzić, ba, nawet ręką, niech będzie… Pomyślcie sobie, że w tej chwili oszczędzacie na zajęciach sensorycznych, za które trzeba czasem płacić po kilkadziesiąt złotych za godzinę! Przepisów na masy kolorowe, białe, slajmowe, solne, porcelanowe i Bóg wie jakie jeszcze, jest w internecie tysiące. A jak nie masa, to choćby i zwykłe ciasto, niech to dziecko też łyżką w misce pomerda i wie, co to znaczy szczypta. Kuchnia powinna być w każdej przedszkolnej sali, tak właściwie, bo to kopalnia wiedzy i doświadczeń! To pierwsza broń na froncie walki z matematyką!
  • Organizowania okazji do ćwiczeń i zabaw na świeżym powietrzu – czy na placu zabaw, czy w domu na podłodze – w każdym razie dziecko nie może cały dzień siedzieć “grzecznie” przed komputerem, laptopem, komórką, tabletem czy telewizorem (coś pominęłam?). Dziecko uczy się całym sobą, bez możliwości ruchu jego mózg też popada w stan odrętwienia, zmęczenia.  
  • Rozbudzania zainteresowania światem. Tym prawdziwym, bo do wirtualnego raczej nie potrzebują zachęty. Dziecko, które idzie do szkoły, powinno być zainteresowane zdobywaniem wiedzy o świecie, o sobie, o państwach, o flagach, o stworzeniach fantastycznych i realnych, o samochodach, o wężach, o bajkach i baśniach, o książkach, o drzewach, o dinozaurach, o dawnych czasach… 
  • Opowiadania. Uczymy też opowiadania – o ulubionej bajce, o tym, co się działo w ciągu dnia, co było u babci a co u cioci, przypominamy, co robiliśmy w czasie urlopu, sami opowiadamy również o ulubionym filmie z dzieciństwa, o swoim dniu, o swoich przeżyciach, z dzisiejszego dnia albo z dzieciństwa… Wiecie, jaki jest najlepszy czar na dzieci? Taki czar, co je zamienia w zasłuchane nieruszające się posążki, które tylko oczy mają szeroko otwarte i chłoną wszystko co, słyszą? Taki czar zaczyna się od epickiego westchnienia ze słowami “o mój Boże! Przypomniałam sobie coś!” I zaczynamy, z gestykulacją, z emocjami, z wypiekami na twarzy, opowiadać. Że kiedyś też się tak pokłóciliśmy z przyjacielem. Że kiedyś też mieliśmy gorszy dzień. Że jeszcze wczoraj zdarzyło nam się coś zupełnie, ale to totalnie niesamowitego… (ja na przykład często opowiadam treść przeczytanej niedawno książki dla dzieci, albo jakiejś bajki), opowiadamy, rozmawiamy. Ćwiczymy coraz dłuższe skupienie uwagi. Pytamy, a co ty byś zrobił? To było fajne zachowanie? Co można było zmienić? Jak ci się podobało? A jaka była twoja przygoda?  
  • Uczymy jednej z najważniejszych rzeczy – wiary w siebie. Serio, bez tego nauka w szkole to wylęgarnia traum i problemów. Wszyscy potrzebujemy wierzyć w siebie, w swoje możliwości, a dzieci szczególnie! Ale to temat na osobny post, coś mi się wydaje… Póki co jako uniwersalną radę daję taką jedną prościutką. No, może dwie. Gramy w gry – planszowe i nie oszukujemy, czasem przegrywamy, czasem wygrywamy i nie robimy tragedii z dziecięcej reakcji. Trochę się nasz Dziedzic pozłości, wiadomo, ale jak w końcu wygra, to się będzie cieszyć. Takie życie. Nie da się ciągle wygrywać i być sztucznie najlepszym we wszystkim. Po drugie, nie wyręczamy. Pewność siebie wynika z tego, że widzę, że coś zrobiłem/am, samodzielnie! Umiem! A mama z tatą klaszczą mi brawo! Ale jestem debeściak! 

Niech sprawdzę – samodzielność, liczenie, orientacja w przestrzeni, przewidywanie, opowiadanie, skupienie uwagi, dużo ruchu, wiara w siebie. Pozostało tylko dodać – czytanie… Zawsze się sprawdza.  

Nie tylko dzieciom się sprawdza, ale i rodzicom. Oto kilka polecanych książek dla rodziców: 

  1. Dziecięca matematyka – dwadzieścia lat później. Książka dla rodziców i nauczycieli starszych przedszkolaków. Edyta Gruszczyk – Kolczyńska, Ewa Zielińska, Kraków 2015, wydawca: bliżej przedszkola. Ponad dwieście stron przykładowych zabaw dla dzieci 6-letnich, z zakresu przygotowania do nauki matematyki w szkole. Po prostu rewelacja.  
  2. Jak nie krzyczeć na swoje dziecko. Wychowanie bez złych emocji. Carla Naumburg Wydawnictwo Muza. Taki pełen humoru i przykładów z codziennego życia poradnik – jak być spokojniejszym rodzicem. I takim, który jest obecny z życiu swojego dziecka.
  3. Gazetki, czasopisma, takie, które sami wybierzecie, zgodne z waszymi zainteresowaniami, jest tego mnóstwo. A w razie braku pomysłu sprawdzi się odwieczny “Miś”, “Abecadło” czy “Świerszczyk”. Tylko trzeba mieć czas potem z dzieckiem posiedzieć.  
  4. Minecraft – akurat mój Piotrek jest w Minecrafcie zakochany po uszy, więc staram się to jakoś w miarę rozsądnie przekierować. Są książeczki do czytania „Minecraft. Tryb czytania” i są z zadaniami „Minecraft. Megazadania” z określeniem wieku. I rzeczywiście co jakiś czas sobie robimy.
  5. Moje sylabki w przedszkolu. Różnicowanie sylab, A. Fabisiak – Majcher, E. Ławczys, Wydawnictwo WiR – wspomagająco do nauki czytania. Cała książeczka to czytanie sylab, wklejanie sylab, pisanie sylab… Robimy czasem, jak mamy siły i chęci, i jak zaczniemy to już musi być zadanie do końca. Wtedy już czasem Piotrkowi się nie chce, ale trudno. Robimy najwyżej jedną stronę. 
  6. Kotki Dorotki, Pieski Tereski. Czytam uważnie, Joanna Krzyżaniak, Centrum Edukacji Dziecięcej – dorosły czyta, dziecko ma jak najwięcej zapamiętać. Co jakiś czas pojawia się bowiem pytanie odnośnie przeczytanego/wysłuchanego tekstu. Jest zabawnie, żartobliwie, lekko… Dobre do ćwiczenia koncentracji uwagi. 
  7. Pierwsze czytanki dla… Instytut Książki, wybór wierszy i krótkich utworów dziecięcych, same dobre nazwiska autorów: Zofia Stanecka, Joanna Kulmowa, Michał Rusinek, Grzegorz Kasdepke, Joanna Papuzińska i inni…
  8. Elementarze do nauki czytania – teraz jest taki trochę boom na „stare” elementarze, jak ten słynny Falskiego, czy Litery (z mojego dzieciństwa). Są też współczesne do czytania metodą sylabową, z kolorystyką do wyboru… Każdy znajdzie coś dla ciebie! Ale działa tylko, jeśli nie jest połączone z stresem i jeśli dziecko jest nauką czytania zainteresowane.  
  9. Atlasy, mapy – do rozmów, do poszerzania wiedzy, do zabaw, do przeglądania… Niech sobie leżą, nie muszą być wykorzystywane codziennie, ale w razie potrzeby – są pod ręką. Nie tylko smartfon i wujek Gugiel – mapy w książkach też mają swój urok.
  10. Nauka. To lubię. Tomasz Rożek, Wyd. Wilga. Z serii „Nauka…” mamy Kosmos – jeszcze za szybko, Piotrka nie interesuje, i Tak działa człowiek – to już bardziej. Z moimi dziećmi w szkole zaś oglądałam parę odcinków Nauki na YouTube, doktor Tomasz Rożek świetnie tłumaczy zawiłości naukowe świata! Proszę bardzo, sprawdźcie sami: TU, NAUKOWY KLIK

Polecam też dwie sprawdzone strony z zakresu edukacji przedszkolnej: pani Monia – opowiada o rozwoju przedszkolaków, ma świetnie prowadzony instagram, gdzie bardzo mądrze opowiada o tym, jak fajnie żyć w zgodzie z psychologią dziecięcą; i jest też pani Zuzia, kopalnia pomysłów matematycznych, zabaw, cierpliwego wyjaśniania, po co, na co i komu. A jak matematyka w dzieciństwie dobrze ruszy, to potem – będzie tylko coraz lepiej! Warto, prawda? 

                  

mnóstwo książek dziecięcych na regale, z pluszowym misiem

Nawigacja wpisu

← Jesteś ważny, wiesz?
28 dni →

2 thoughts on “Jak pomagać dziecku w nauce? Porady nauczycielki”

  1. Jolanta B. pisze:
    5 lutego 2023 o 13:04

    Pani Olu, odniosę się do pierwszego akapitu, tego o szkole z marzeń. Sama o takiej marzyłam, myślałam nawet o otwarciu. Nie wyszło. Jednakże znalazłam taką szkołę podstawową dla mojego najmłodszego syna (w tej chwili jest już w liceum). Dla mnie bomba, ale duże grono rodziców nie potrafiło zrozumieć, że dziecko po szkole niczego się nie uczy. Jak to, trzeba mu zapewnić samodzielnie rozrywkę, to już lepiej gdyby były zadania domowe, itd. itp.
    Summa summarum nie wiem, czy społeczeństwo do takich placówek dojrzało.

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      6 lutego 2023 o 06:49

      Smutne to. Ale fakt, że my jako ogół społeczeństwa dużo rzeczy mamy jakoś dziwnie w głowach poukładane. A kto chce inaczej, to odczuje na sobie dziwne spojrzenia i szepty. Myślę, że niestety stąd bierze się też część problemów z edukacją, nie tylko ze strony odgórnej, ministerstwa… I co tu robić? Chyba powolutku robić swoje, może cos powolutku drgnie… Tylko szkoda dzieci.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mój Instagram

życie i książki

1000 powodów, dla których warto czytać dziecku

16 stycznia 2022
życie i ...

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 2

18 lutego 2023
życie i ...

Całkiem nowy synek

26 września 2021
życie i ...

Początek

23 września 2021
życie i książki

Moje miasteczko Bełz

25 września 2022
życie i książki

Czyste okna, nadzieja, okapi i inne zwierzątka. Alleluja!

14 kwietnia 2022
życie i ...

Bajka – przeplatajka

30 listopada 2024
życie i ...

Wczesne dzieciństwo

6 kwietnia 2024
życie i problemy

Rodzice, dzieci i… emocje.

7 sierpnia 2022
życie i książki

Współprace książkowe

31 stycznia 2024

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme