Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
czarno białe zdjęcie, gdzie trzymam drewniane literki A i Z, w tle regał z książkami, bo książka jest dobra na wszystko

Książka dobra na wszystko!

Posted on 19 listopada 202319 listopada 2023 by Ola

Oczywiście, można pałętać się po świecie i robić ponure zdjęcia kałuż, odlatujących ptaków i ostatniego drżącego na gałązce listka, ale na szczęście można też siedzieć wieczorkiem (lub porankiem) w domku, z kawą - i poczytać. Jak szukacie polecajek - to zapraszam!

Staram się na bieżąco spisywać historię przeczytanych książek na moim instagramie, ale lubię też mieć je wszystkie tu, razem, przy okazji poprzypominać sobie, co warto polecić, co przetrwało próbę czasu… Poza tym nie każdy z instagrama korzysta. Ja akurat polubiłam tę insta-przestrzeń. Jest zabawnie, jest z przymrużeniem oka, czasem z wisielczym humorem – to tylko instagram… Nie szukam w nim prawdy objawionej ani wielkiej głębi duchowej. Czasem z kimś poważniej porozmawiam, owszem – i to też jest ciekawe doświadczenie.

Ale! Wy tu po książki zaglądacie, a nie po moje wewnętrzne refleksje. 

To tylko jeszcze jedna anegdotka: 

Mąż: – Chyba reszta naszej rodziny poszła dziś na Andrzejki, a nam nic nie powiedzieli!

Ja: – Dobrze, że mi to mówisz! Muszę im za to podziękować!

Ale serio – czy może być coś lepszego niż wieczór z książką? Ona cię nie oceni, to najwyżej ty ją możesz odrzucić, jak ci się nie spodoba, a możesz się też zaprzyjaźnić nic nie mówiąc, możesz mieć poczucie kontroli nad swoim życiem, kiedy wybierasz, co będziesz czytać – a tak naprawdę nigdy nie wiesz, co się stanie po przewróceniu paru kartek. Ciekawość, złość, czasem ciarki na plecach, czasem nawet wymknie ci się chichot lub wręcz otwarty wybuch śmiechu. No gdzie takie emocje na imprezie?!

To uwaga, zapisujcie sobie, co się wam spodobało i też czytajcie.

okładka książki Długa Odpowiedź, w geometryczne wzory, w ciepłych odcieniach czerwieni i beżów
książka na ciemnym tle, światło prześwituje między cieniami

Anna Hogeland, Długa odpowiedź, Wyd. Pauza

Książka – opowieść o macierzyństwie. Trzeba się w niej przyzwyczaić do niespiesznej formuły, dać sobie czas na wysłuchanie bohaterek. Nic nie przyspieszymy, jak to w życiu, musi minąć każda chwila, czy to dobra, czy to zła. Zanurzamy się nie tylko w czasie ale i w każdej emocji.
A tych przy temacie macierzyństwa nie brakuje! Zaczynając od samego początku – raz to moment uniesienia i zapomnienia, raz lekarskich wyliczeń – poprzez każdy dzień ciąży – codziennie to huragan emocji.
A zmienia się w prawdziwe tornado, kiedy dochodzą komplikacje. Dylematy, gdzie żadne rozwiązanie nie będzie „szczęśliwe”.
Szczęściem jest wciąż mieć nadzieję.
Chwilą szczęścia jest móc podzielić się swoją opowieścią.
Tytuł powieści to „Długa odpowiedź”. A jak właściwie brzmi pytanie?
O czym marzysz? Za czym tęsknisz? Czego się boisz? Chcesz mnie wysłuchać? Zrozumiesz mnie?

„Długa odpowiedź” zostaje w głowie i kiełkuje nowymi myślami, wracają obrazy, przypominają się różne sceny i emocje bohaterek. To też Długa podróż…
_____________________

I taka jeszcze przyziemna myśl pojawiła mi się w trakcie czytania 🙂 wiecie, czego zazdrościłam bohaterom? Że jak trzeba, to przeprowadzają się, wynajmują nowy dom, rach-ciach. Rozumiecie, WYNAJMUJĄ. Niech żyje polskie powszechne budownictwo na wynajem… A, sorry… Może kiedyś;)

Jednym słowem – akcji mało, książka do przemyśleń:) Dobra na dłuższy wieczór.

książka Jestem tatą!, czarno- żółta, na tle takich samych kolorów

Jestem tatą! Rozmawia Joanna Dropsio-Czaplińska, Wyd. Tamaryn

„Synu, ja ci dobrze radzę, synu, ja cię poprowadzę przez życie dobrymi radami, byś wyszedł na ludzi a nie drzwiami” – pamiętacie piosenkę Maleńczuka? Taka bardziej smutna była niż ta książka.  Tu obraz  jest optymistyczny. 

Pytałam kiedyś, przy okazji książki o przeżyciach macierzyńskich, czy jest taki książkowy odpowiednik o tacierzyństwie. O byciu rodzicem ale z punktu widzenia taty.
I znalazłam rozmowy zebrane w Jestem tatą. Ciekawe nazwiska, różne perspektywy, fajne przemyślenia, choć sprzed prawie dziesięciu lat. Można mężom, partnerom śmiało podrzucić, jakby szukali odrobiny wsparcia w byciu tatą-na-dobre-i-na-złe. Wybrani do książki ojcowie nie uciekają od swoich dzieci, od rozmów, od budowania więzi, od chorób… Mają swoje wątpliwości ale nie tłumią ich, nie udają wszystkowiedzących.
Ciekawe, ale będę szukać dalej. To było ojcostwo po tej jasnej stronie mocy. 

Jednym słowem: przeczytać koniecznie, może coś się uda wprowadzić w nasze zwykłe codzienne realia. Na co dobra ta książka? – pomaga uwierzyć, że można być po jasnej stronie tacierzyństwa.

książka Dzieciaki, dosyć ponura atmosfera, czarne tło i okładka z czerwonymi akcentami

Dawid Karpiuk, Dzieciaki, Wyd. Agora

Było o mamie, było o tacie, to będzie też coś o dzieciach! Ale… Ale nie będzie lekko, miło i przyjemnie. „Ta książka to emocjonalny nokaut” – pisze Tomasz Bilicki, psychoterapeuta, i ma rację.
Dzieciaki to luźno połączone historie młodych dorosłych, którzy wchodzą w życie. Ale nie wchodzą lekko, tanecznie. Raczej chyłkiem. Ukradkiem. Tylnymi drzwiami. Z flaszką pod połami bluzy, z receptą na najlepsze mieszanki leków. Z bliznami. Ciągną za sobą historie, od których niejeden dorosły by się załamał.
Czyta się właściwie bardziej jak reportaż, zwłaszcza jak wiadomo, że wszystkie opisane historie wydarzyły się naprawdę.
A Dawid Karpiuk jako autor nie wchodzi w rolę moralizatora. Opowiada. Przekazuje. Kieruje twoją uwagę na te właśnie Dzieciaki.
I rzeczywiście, mocno to uderza po emocjach.

Jednym słowem: mocna książka, nie dla relaksu. To jak ma się do tematu: książka dobra na wszystko? – bo jest dobra, by pomóc zrozumieć, że nie możemy pochopnie oceniać ludzi. Nigdy nie wiemy, jakie historie za nimi stoją. Jak spartaczone ktoś miał dzieciństwo. Z czym musi sobie radzić. 

To już nie jest jasna strona mocy – to jej rozpaczliwe poszukiwanie.

książka Nie wszyscy pójdziemy do raju, leżąca na podłodze, wyciągam po nią rękę

Olga Górska, Nie wszyscy pójdziemy do raju, Wyd. Drzazgi

W pół drogi między jasnością a ciemnością można spotkać się z książką Olgi Górskiej – też o rodzinie, dorastaniu.

Niezbyt długa książka, w sam raz na weekend w domku, choć niełatwa do czytania. Ale było warto. 
Bo teraz co spojrzę na okładkę, to będę się zastanawiać: istniała Betty czy nie istniała? Co było prawdą, a co nie? Kiedy bohaterka książki przyznaje, iż lubi zmyślać, to robi się ciekawie. Takie mrugnięcie oczkiem do czytelnika. Przyszedłeś po prawdę czy po fikcję? Czego szukasz w książkach? Chcesz zwykłego życia czy trochę je jednak ubarwić, coś pozmieniać, zaciekawić cię…
Ale ogólnie nie jest to książka do śmiechu.
Jest snutą na poboczu drogi próbą odpowiedzi na pytanie, kim jestem. Kim byłam. Dlaczego tak bardzo dręczyło mnie poczucie winy. Przepraszam – pada za często… Jest też rzutem oka w lata transformacji, gdzie nie wspomina się gum Donald, tylko biedę i ubrania z targowiska, najtańsze, wyśmiewane. Sama nosiłam ubrania z paczek niemieckich, ale miałam to szczęście, że raczej nie zwracano na to uwagi, bo wszyscy nosili to, co było pod ręką. Nikt mnie za to dręczył. W przeciwieństwie do dziewczyny z książki.
Olga Górska podbiła mnie szczególnie opisem przeżyć z dzieciństwa i wczesnej młodości – mimo wszystkich błędów, rozmów nie o tym, ucieczek, smutków, wyobrażania sobie alternatywnej rzeczywistości – jest w jej opisach też odrobina nadziei. Przysłoniętej słusznym gniewem no to, jak bardzo młoda dziewczyna odkrywającą, iż jest lesbijką, czuła się wyobcowana. Dużo tu krytycznego spojrzenia na społeczeństwo, na kościół, na rówieśników.  Dużo też zmysłowości, odkrywania siebie.  Zaplątania wręcz w sieć nowego – dorastającego – odkrywania świata. 

Nie wszyscy pójdziemy do raju – ale możemy się tam czasem odnaleźć już dziś. Na chwilę. Chyba ta właśnie odrobina nadziei i poczucia (jednak! W końcu!) wolności jest siłą książki.
Chwilami przypominała mi Wrony Petry Dvořákovej, ale Wrony tej nadziei nie dawały.
Jak pisze Adam Pluszka na okładce: to książka niezwykła, zmysłowa, gęsta, niepokojąca i tajemnicza. Ja dodam: i prawdziwa. Mimo alternatywnej czasem rzeczywistości.

Jednym słowem: książka gęsta od emocji. Na co dobra? – pozwala wejść w inny świat. Poznać nową perspektywę. Może cię też zdenerwować!

książka Skąd, leżąca na magazynie. Książki. Magazyn do czytania.

Saša Stanišić, Skąd, Wyd. Książkowe Klimaty

Też książka o dorastaniu, też życiowa. Też lekko skręca w stronę wyimaginowanej rzeczywistości – ale nie tak jak robiła to Olga Górska. Olga wymyślała na bieżąco, Stanisić odwołuje się do starych wierzeń z rodzinnych stron. 

Jak to się zaczęło? Było tak:
– Ola, kupiłabyś książkę po przeczytaniu jednego jej fragmentu?
– Pokaż.
Przeczytałyśmy jedno zdanie, drugie. I Kasia kupiła „Skąd”, choć wcześniej nic o tym nie słyszałyśmy.
Lubię takie literackie drogi. Kiedy czasem zejdziesz z utartego szlaku, nie wiesz, co cię czeka, nie wiesz, gdzie trafisz…
I co znajdziesz.

A znalazłyśmy książkę genialną!
Skąd to snuta z lekką zadumą opowieść jakby biograficzna.
O emigracji, o rozpadzie Jugosławii, o demonach nacjonalizmu, o dzieciństwie, dorastaniu, o smokach, o wężach. W tej jakby biografii pojawiają się telefony do mamy: Mamo, to wydarzyło się naprawdę? Synek, to było zupełnie inaczej!
Więc też opowieść o pamięci, o tożsamości.
I o babci Kristinie. Ja też chcę umrzeć jak babcia Kristina – przy dobrej Opowieści. Takiej, co prostymi słowami, celnymi pytaniami i z czułym uśmiechem przekazuje, że najważniejsze to… Może to skąd jesteś? Dokąd idziesz? Z kim?
Może najważniejsze to marzenie o tym, by nikt nie musiał się bać tego, skąd idzie. I dokąd. I z kim.

Jednym słowem – wciągająca Opowieść. Dobra na zamyślenie nad zjawiskiem emigracji.

 

książka Gniazdowanie, kolorowa, jasna, z porzeczkami i słonecznikami

Kasia Jurczyk, Gniazdowanie, Wyd. Na Szczęście

Gniazdowanie to (po książce dla dzieci o Antosiu) druga propozycja nowego na rynku wydawnictwa. Antoś bardzo się moim dzieciom podobał, a ja zaufałam wydawnictwu i książkę Kasi Jurczyk kupiłam tak szybko, że czytałam ją w dniu oficjalnej premiery!
To książka obyczajowa, z cyklu: o życiu, ale bez nudnego owijania w cukry i lukry.
Alicja, bohaterka, jest wplątana w przemocowe małżeństwo i w końcu próbuje odzyskać swoje życie, swoje poczucie wartości, chce odnaleźć się od nowa. Chce zbudować dla siebie i swojego syna nowy, bezpieczny dom, ale droga do spełnienia tego celu jest trudna przez okoliczności zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne – wyjście z pewnych ról jest bardzo trudne.

Ja zwykle lubię trochę więcej metafory w budowaniu fabuły, tu jest życie wprost.

ALE właśnie dlatego będę ją mocno polecać. Jeżeli historia Alicji może komuś pomóc, to brak metafor jest iście najmniejszym problemem! A tu są nawet telefony i adresy stron, gdzie w przypadku doświadczania przemocy należy szukać wsparcia.

Podoba mi się też wątek sąsiadki, która nie boi się pomagać. A wiecie jak? Nawet zwykłym zapukaniem do drzwi w czasie awantury, żeby pożyczyć szklankę mleka, a naprawdę pokazać, że o wszystkim wie. Taka odwaga, drobna, a ważna. Potem robi więcej, ale już nie będę spojlerowac. A książkę – polecam!

Jednym słowem: życiowa, dobra obyczajówka. Na co dobra? – na kibicowanie Alicji i wszystkim tym, którzy chcą normalniej żyć. Czy to będzie  kobieta, czy mężczyzna. Każdy z nas zasługuje na prawo do szczęścia.

okładka książki Znikając, z zakłądką o smutnej płaczącej w ukryciu dziewczynie

Anna J. Dudek, Znikając. Reportaże o matkach, Wyd. Znak Horyzont

Jak już jesteśmy dziś przy różnych historiach rodzinnych, to moją kolejną polecajką będą reportaże pod znamienitym tytułem Znikając. 

Książka, która musiała być na moim regale, wśród innych macierzyńskich. Stanie zaraz obok „Też tak mam” M. Kostyszyn, choć tam było o kobietach, nie tylko matkach.


Przeczytane reportaże to niby nic nowego, człowiek jedne historie zna z życia, o innych już kiedyś czytał – a jednak niepowtarzalne. Pozornie tak zwyczajne a jednak pojawia się w nich cała gama kolorów życia. Raz po raz uderza mnie, jak wiele twarzy ma bycie mamą. Miłość, strach, radość, rozpacz, pewność siebie bądź jej brak; do tego dziesiątki różnych charakterów, są mamy odważniejsze, są nieśmiałe, są pełne optymizmu, ale są i te pełne wątpliwości. Chcę wiedzieć o nich wszystkich.

Czytanie o odcieniach macierzyństwa jest jak nałóg – chcę jeszcze i jeszcze. Szukam swojej historii? Swojej metaforycznej wioski? Nie chcę zniknąć? Chcę zrozumieć.

Jednym słowem: o byciu mamą – lektura obowiązkowa. Dobra na jesienną zadumę. Ale humoru nie poprawi.

 

okładka książki Chłopki, na tle polnej drogi
Autorka książki Chłopki, Joanna Kuciel-Frydryszak i ja, dostaję autograf
autorka książki, pani Joanna Kuciel-Frydryszak, na spotkaniu autorskim w Gdyni. Foto by Kasia:)

Joanna Kuciel-Frydryszak, Chłopki. Opowieść o naszych babkach. Wyd. Marginesy

Książka, która stała się bestsellerem, jest tematem artykułów, jest czasem powodem do dyskusji. Niektórzy zarzucają autorce stronniczość, bo „przecież akurat moja mama zapamiętała wieś inaczej i to znaczy, że ta z książki jest zmyślona!”. Może niektórzy zapamiętali wieś inaczej, nie przeczę. Może mieli więcej szczęścia, więcej par butów w domu, mogli chodzić do szkoły, mogli wspomóc się gosposią, mieli o parę worków mąki na zapas więcej… i być może chłopki z książki były gdzieś obok.

Ale ta opowieść jest szersza. Oddaje głos właśnie tym kobietom, które dotychczas były tłem zaledwie – to ważny i potrzebny pomysł.

Ta książka to kadr z przeszłości. Kadr sprzed stu lat. To dużo czy mało?
Dużo, jeżeli spojrzeć na postęp w wielu dziedzinach.
Mało, gdy wziąć pod uwagę, jak bardzo jeszcze tkwimy w tamtych stereotypach, jak życie naszych babć wpływa na współczesne wybory. Mało, bo to wciąż jednak temat nieprzepracowany, nieprzegadany. Część wspomnień jest wypierana. Nie o wszystkim wiemy.
A ta książka sprawia, że chcemy się obejrzeć w tył, w przeszłość, i spytać, jak to było w naszej rodzinie…
Ja uważam, że takie rozmowy, powroty do dawnych lat, są bardzo potrzebne – jeżeli nie wiesz skąd przyszedłeś, możesz nie wiedzieć, dokąd idziesz. Możesz nie rozumieć i zbyt łatwo oceniać.

Podobno traumy jednego pokolenia odbijają się na trzech kolejnych – i ta książka, jej społeczny odbiór – zdaje się to potwierdzać. Na spotkaniu w Gdyni pani Joanna opowiadała, ile to usłyszała historii od czytelników… Że po przeczytaniu lepiej rozumieją własną rodzinę. Może nie zawsze umieją wybaczyć, ale już patrzą inaczej. Widzą, jaką drogę przeszły prababki, często właśnie boso, umęczone pracą ponad miarę, żeby coś lepszego zaoferować swoim dzieciom. Wiek XX zresztą dla nikogo nie był łaskawy. 
Duża wartość tej książki leży też dla mnie w źródłach – są to prawdziwe pamiętniki, spisane historie, listy, ówczesne gazety… nie wszystkie, bo nie sposób ująć wszystkiego w jednej książce, ale jest to punkt wyjścia.

Potem można sięgnąć po Wymazaną granicę T. Grzywaczewskiego czy Był dwór nie ma dworu A. Wylegały. Albo po  Chamstwo K. Pobłockiego, Panny z Wesela M. Śliwińskiej, Matrymonium: o małżeństwie nieromantycznym A. Urbanik-Kopeć. Niedawno też pojawiły się Ziemianki, tego samego wydawnictwa, co Chłopki. Jest co porównywać, dokładać jak puzelek.

Jednym słowem: jak nie pochodzisz z rodziny królewskiej, to weź przeczytaj. 

Na co dobra? Na zrozumienie. A tego nigdy za dużo.

Ostatnia książka. Dobra na wszystko, na zawsze.

książka na tle desek i pomostu, z zegarkiem obok i akcesoriami do wędkowania

Ota Pavel, Śmierć pięknych saren
Wyd. Stara Szkoła

Pierwszy raz usłyszałam o opowiadaniach czeskiego pisarza u jednej z moich ulubionych blogierek.
I nie zawiodłam się! @misssaraferreira
– dziękuję, ze czasem piszesz też o książkach 🙂
Opowiadania przenoszą nas w czasy przedwojenne, w krainę szczęśliwego dzieciństwa, szczęśliwego – bo jest tam śmiech i miłość. Miło dla odmiany poczytać o takiej właśnie rodzinie…
Potem przychodzi czas wojny, obozów, ukrywania się, czas odchodzenia i umierania tego, co było spokojem i pięknem… I czasy Czechosłowacji.
Ale ze stron opowiadań wciąż przebija miłość. Humor, który pozwala śmiać się przez łzy. Bliska jest nam też bezradność, z jaką mierzą się bohaterowie.
A do tego jeszcze nigdy nie patrzeliście na wędkę, rzekę i ryby w tak poetycki, metaforyczny sposób!

Jednym słowem: mądra i dodająca siły książka. Ale smutna.

Na co dobra? Na dni, kiedy potrzebujesz książki jak przyjaciela.

książki ułożone w stosik, prześwietlone słońcem

Nawigacja wpisu

← Życie i… szkoła. Rozmowa.
Mała księga mieszkańców puszczy →

3 thoughts on “Książka dobra na wszystko!”

  1. Hanna Dominik pisze:
    19 listopada 2023 o 17:33

    Szkoda ze takich książek jak Jestem tatą nie było jak byłyście dziećmi… Wspaniałe opisujesz Olu chciałabym przeczytać Chłopki a potem Ziemianki – Zofia Skąpska była ziemianką a urodziła się w 1881 roku. Po 2giej wojnie straciła z mężem wszystko i na starość nie dostała żadnych środków do życia (emerytura, renta). Buziaki

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      19 listopada 2023 o 18:46

      No właśnie, Zofia Skąpska, nie mogłam sobie przypomnieć nazwiska. Też kiedyś sięgnę po jej wspomnienia!

      Odpowiedz
  2. Pingback: Za oknem słyszę mewy

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Przymierzanie tożsamości - Przebieralnia na kawałk Przymierzanie tożsamości -
Przebieralnia na kawałku tektury w starej hali, 
w środku nocy, 
w pokojach z pootwieranymi drzwiami, 
wśród zbyt głośnej samotności
Przy regale, gdzie niewidzialne miasta, niewidzialne biblioteki, tam najpiękniej, chodźmy w to nie-bycie, 
brnijmy w zaprzeczenia
Określanie, poprawianie, wymazywanie 

- a świat - podobno jest

________________
#kolażoweopowieści dla @herbarium_cieni 
- a temat: mój kawałek świata. Taki jakiś mało pewny siebie ten porwany kawałek, ale cóż, ja tam się na świecie nie znam, idę poczytać (wypożyczyłam dziś pierwszą część Silva Rerum Kristiny Sabaliauskaite) 

#gdziespomiedzy
Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "mi Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "minęły dwa tysiące lat, a ta scena wciąż mnie porusza".

Albo tak: "na cmentarzu żydowskim 
są najstarsze drzewa

Kruk
kantor oniemiały 
nie śpiewa

Nad drzew wierzchołkami 
ciężką jesienną chmurą
przechodzą tysiącami

Wychodźcie im na spotkanie 
zamknięci w pałacach pomników 

Razem przez deszcz siekący
przez błyskawice
iść wam dziś trzeba

Ci którzy miejsca swego nie mają 
którzy sami są ogniem i deszczem
Teraz się z wami bratają

Bo jeszcze 
nie koniec ich końca
nie koniec"

I te dziewczynki, Miriam i Reginka (tak, imiona są ważne) - niech się też dziś pojawią - bo może i bez pożegnania się odchodzi, ale nam pamiętać - trzeba.

 #juliahartwig
Co tam w czytaniu? A podzielę się: Ostatnie rozd Co tam w czytaniu? A podzielę się: 

Ostatnie rozdanie - powieść o jednym ciołku i drugim matołku, on się boi i tajemniczo, melancholijnie milczy, ona pisze długie listy już do końca życia, choć nie dostaje odpowiedzi. Dodać do notatek z życia: chujowe to. Ale przeczytać naprawdę warto, tak serio.

Już nie chcę być człowiekiem, Pieter van Os, - podtytuł: opowieść o przetrwaniu Zagłady. Przypomina ten reportaż Czesałam ciepłe króliki, też jest o losach kobiety, która umiała rozdzielić siebie od zła i ocalić wiarę w dobro. Tytuł jakby bardziej od autora spisującego jej historię. 

Niewidzialne biblioteki - czytam dla tej niepojętej przyjemności zanurzania się w inne światy. Wyobraźnia, ślady innych lektur,  pisanie by nazwać zjawiska, ale też ogrom miejsca dla czytelnika. Metaforyczne. Taka dobra ucieczka w słowa. 

Anioł Esmeralda, Don DeLillo - zapomniałam dodać do przeczytanych parę miesięcy temu i teraz zostało wspomnienie, że czytałam coś bezwzględnego. Opowiadania o tym, co w ludziach trudne, złe, przegrane.
___________
Co jeszcze? Nic, tylko życie:) 

#gdziespomiedzy
Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Mój Instagram

życie i ...

Sto lat, kotku!

3 grudnia 2021
życie i książki

Czytamy dzieciom – ciąg dalszy

4 lutego 2022
życie i problemy

O żółtym kalendarzu

20 listopada 2021
życie i ...

Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?

23 września 2021
życie i problemy

Dzieci i trudne tematy… Jak rozmawiać o śmierci?

29 maja 2022
życie i książki

Opowieści rodzinne. Jędrek. Zima – część 1

28 stycznia 2022
życie i książki

Książkowe historie

14 listopada 2025
życie i problemy

Wpis z notatnikiem

25 września 2021
życie i książki

Życie, zima i książki

15 grudnia 2021
życie i ...

Życie i… szkoła. Rozmowa.

11 listopada 2023

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme