Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
Lilka i Henio - bohaterowie mojej książki, Lilka słucha zadumana, co Henio jej opowiada, w kąciku czytelniczym w przedszkolu, także ilustracja do wpisu bajka dla dzieci, bajka o chochliku

Lilka i Henio

Posted on 28 sierpnia 202328 sierpnia 2023 by Ola

"Lilka i Henio" - tak chciałabym zatytułować moją książkę. Najprościej, od imion bohaterów. A pod imionami kryją się postacie z całą gamą uczuć, przeżyć, strachów, śmiechów... Jak to w życiu - nawet, jeśli ma się dopiero sześć lat albo jeśli jest się magicznym krasnoludkiem!

Dawno, dawno temu, pewnego zimowego popołudnia, czekałam z dziećmi z mojej zerówki na koniec dnia i radosny powrót do domku. Zapadał grudniowy mrok, dzieci między sobą rozmawiały, trochę skakały – no dobrze, trochę bardzo skakały – i zauważyły, że jedna płytka w podłodze naszej szkolnej „poczekalni” jest dosyć chwiejna. Zaczęły się zastanawiać, co się stało? Czemu tajemnicza płytka chodnikowa się rusza? Czy tam mieszka jakiś krecik? A może nie miły krecik, tylko jakiś straszny potwór? Wąż? Smok? 

-A może to mały chochlik?… – usłyszałam głos jednej z moich dziewczynek. Siedziała spokojnie na krzesełku, machała nogami, dmuchnięciem odganiała z oczu grzywkę. Jej duże, zielone oczy miały rozmarzony wyraz, zapatrzyła się w tajemniczą podłogę. A ja sobie zapisałam tę chwilę w pamięci.

Wracałam do chochlika pod podłogą parę razy. A raczej to on już nas nie opuścił! Ba, wręcz się rozzuchwalił. Chochlik gubił dzieciom kredki, rozrzucał zabawki – bo przy sprzątaniu okazywało się, że przecież nikt się nimi nie bawił – a nawet psocił w zadaniach! Czasem rozcinał pokolorowane obrazki a dzieci musiały je z powrotem układać i pięknie, równiutko przyklejać na kartkach. Taki łobuziak.

Czas mijał, przeszła zima, wiosenne powietrze przyniosło ze sobą drobiny złotej magii. Zadziałała na mnie w ten sposób, że zaczęłam spisywać historyjki o magicznym stworzonku spod szkolnej podłogi. Z chochlika złoty magiczny pył zrobił krasnoludka, szkołę przeniósł do wymyślonej miejscowości o miłej nazwie: Miłczyce, a krasnoludkowi dał towarzyszkę, Lilkę. 

A za wszystkie psoty w sali krasnoludek dostał mało dostojne nazwisko: został, proszę ja was, Heniem Pryk-Pruk. 

Oto jak postacie z mojej książeczki narysowała Zuzanna Mukoid:

 

Lilka, bohaterka mojej książki, ciemne warkocze, duże oczy, nieco zagubiona i melancholijna
Henio, krasnoludek, czerwona czapeczka, połatane, nieco niechlujne ubranko, zmierzwiona broda, ale sympatyczny i ma ciepło w oczach

Zuzię poznałam dzięki Instagramowi, strasznie podobały mi się jej prace, delikatne i baśniowe. I odważyłam się spytać, czy i moich bohaterów mogłaby zwizualizować. Zrobiła to tak ładnie, że inaczej już sobie duetu Lilka i Henio nie wyobrażam! 

Jak macie ochotę zerknąć na prace Zuzanny, to można je znaleźć na tej stronie: instagram Zuzi.

Jaki ostatecznie jest Henio?

Zadziorny. Ma poczucie humoru. Uwielbia dobrze zjeść i dużo odpoczywać. Jest też bardzo praktyczny – po co ciągle prać wszystkie kubraczki, jak one zaraz są znowu brudne? Nie lepiej zjeść sobie drożdżóweczkę? 

Jak wszystkie krasnoludki, Henio goda trochę po śląsku, a ja nie wiem dlaczego. Lilka go nie spytała, może w kolejnej części się to wyjaśni… No cóż, stwory spod podłogi mają swoje tajemnice! 

Henio zna się trochę na czarach. Nie tak dobrze, jak babcia, bo nie zawsze jej słuchał uważnie, ale coś tam zapamiętał. Przekona się o tym pewna dziewczynka z grupy Lilki, kiedy będzie dokuczać innym… Bo Henio ma pod tym brudnym, połatanym kubraczkiem oddane i kochające serce. Lubi pomagać przyjaciołom. Choć nie zawsze umie.

Henio jest też niewidzialny. Kolejną tajemnicą z książki jest to, że jedna, jedyna Lilka z całej zerówkowej grupy go widzi. Czy to sprawka wróżki, która dotknęła jej oczu jeszcze w kołysce? Być może. 

A jaka jest Lilka?

Lilka sama chętnie byłaby niewidzialna. Najczęściej. Boi się nowych rzeczy, nie lubi hałasu, nie lubi, kiedy ktoś ją ocenia. Jednym z jej największych strachów jest ten przed popełnieniem błędu. Aż jej się płakać wtedy chce! Ma taki melancholijny rys w sobie, co znakomicie oddała Zuzia na ilustracji.

Na szczęście Liluchna ma śmieszną mamę, co rozmowami i wygłupami rozgoni lęki, ma tatę, który umie robić talizmany, a jak już trochę przywyknie do szkolnej zerówki, to tam też znajdzie przyjaciół. Chociaż tym największym będzie niewidzialny Henio. 

Czy to oznacza, że Lilka ucieka przed problemami w świat wyobraźni? Trochę tak.

Bo wiecie, Lilka jest trochę jak ja. Ja też od dzieciństwa uciekałam w świat książek i opowieści. Kiedy czytałam Dzieci z Bullerbyn, baśnie różne, Manię Lazurek, Anię z Zielonego Wzgórza, Cudaczka-Wyśmiewaczka, Naszą mamę czarodziejkę, przygody przeróżnych zwierząt, kotków, piesków i wiele innych – też uciekałam. Nabierałam sił. Potrzebowałam wyobrażać sobie, że jest świat, w którym jutro jest zawsze wolne od błędów, przyciągało mnie ciepło, przytulność, nagradzanie dobra. 

Pisząc o Lilce i Heniu trochę nawiązywałam do tamtych właśnie dziecięcych lat. Też chciałam napisać cos, co byłoby ciepłe i przytulne. 

Są dzieci, które lubią szybkie przygody, krótkie, głównie śmieszne. One znajdą na półkach księgarni wiele propozycji dla siebie. A są i takie, które lubią właśnie spokojniejszą opowieść, z odrobiną złotego magicznego pyłu. I z humorem też, bo bez poczucia humoru marny byłby nasz los! I dla nich powstała książka „Lilka i Henio”. 

Choć na razie powstała jedynie na pulpicie mojego laptopa.

***

Rozsyłam książkę do wydawnictw, jeszcze nikt się nie odezwał. Ale czekam. Jestem cierpliwa niczym wąż czający się na mysz. Niczym jaszczurka wygrzewająca się na słońcu. Jestem oazą cierpliwości. Mam pomysły na kolejne części, z innymi magicznymi stworkami, z innymi dziećmi, a wszystkich łączy szkoła w Miłczycach. I parę tajemnic…

Także trzymajcie kciuki! 

Pochwalę się też oficjalnie, że jeszcze w tym roku ukaże się antologia Księga bajek najnowszych, tom 2, nakładem wydawnictwa Borgis. I tam jedna z bajek będzie moja! Jak będę miała bardziej szczegółowe daty do przedstawienia, to natychmiast dam znać! 

Z frontu literackiego mam jeszcze jedną wspaniałą wiadomość: dostałam propozycję objęcia patronatem medialnym książki dla dzieci. I po rozmowie z autorką, panią Małgorzatą Cudak, zgodziłam się. Zgodziłam się z wielką ochotą, bo po to piękna książka będzie!!! Ale tu też robię pas i zostawiam was, kochani, w zawieszeniu, bo o szczegółach będę pisać później. 

Uśmiechnijcie się ze mną, uciekajcie też czasem w świat ciepłych, przytulnych słów. To dodaje siły.

A macie swoje książki, które – w dzieciństwie czy w dzisiejszych powichrowanych czasach – dodają wam sił? Podzielicie się? Będę czekać, czy to na fejsie, czy na insta, czy w rozmowach:)

 

Nawigacja wpisu

← Literacki Sopot 2023
Opowieści rodzinne. Lato – część 2 →

3 thoughts on “Lilka i Henio”

  1. Hanna Dominik pisze:
    28 sierpnia 2023 o 19:11

    Oleńko trzymam kciuki za rozwój i pomyślność twojej twórczości literackiej ale bez względu na sukcesy kocham cię i jestem z ciebie bardzo dumna ❤️❤️❤️ Jest taka książka która dodaje mi sił w teraźniejszych czasach to „Dziwne jest serce kobiece” napisała Zofia z Odrowąż – Pieniążków Skąpska Olu co oznacza ten patronat który masz objąć? Śpij dobrze kochana kolorowych snów

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      29 sierpnia 2023 o 05:27

      Dzięki 🙂 a patronat to forma reklamy, kiedy ja zobowiązuję się polecać daną książkę, a w zamian nazwa mojego bloga będzie na okładce. Własnym nazwiskiem firmuję więc dobrą literaturę!

      Odpowiedz
      1. Na Stronie Bajki pisze:
        29 sierpnia 2023 o 11:51

        Czuję się wyróżniona! Mamy nadzieję, że publikacja przyniesie dużo radości najmłodszym czytelnikom i ich dorosłym.
        Dziękuję Oli za objęcie jej swoim patronatem. No i że gdzieś pomiędzy wysyła w świat taką dawkę pozytywnych treści!

        Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Mój Instagram

życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 1

27 lipca 2023
życie i problemy

Czas.

2 sierpnia 2022
życie i książki

Czyste okna, nadzieja, okapi i inne zwierzątka. Alleluja!

14 kwietnia 2022
życie i ...

widzieć cię jak nadzieję

23 września 2024
życie i problemy

Wychowanie, pot i łzy.

14 sierpnia 2022
życie i ...

Całkiem nowy synek

26 września 2021
życie i ...

Dialogi

11 listopada 2021
życie i ...

Przepis na kotleciki

23 września 2021
życie i problemy

Taki sobie zwyczajny tydzień

23 października 2021
życie i ...

O marzeniach i życzeniach

30 grudnia 2022

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme