Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
wiosenna droga wśród między łąką a sadem

List do naszych dzieci

Posted on 13 maja 202213 maja 2022 by Ola

Napisałam to opowiadanko po wizycie z synem u lekarza. Rozmawialiśmy w poczekalni i ta rozmowa tkwiła mi w głowie... Takie mamy dzisiejsze czasy...

Nadałam tej rozmowie formę listu do córki, bo ten strach o to, co będzie się działo z życiem mojego dziecka pierwszy raz poczułam właśnie w ciąży z córką, Mają. Zapraszam na "List do córki. Kwiecień 2022".

Marysiu, córcio moja, piszę do Ciebie kolejny list. Nigdy nie umiałam pisać pamiętnika, a chcę zostawić Tobie coś więcej, niż zdjęcia. Zadziwiasz mnie codziennie czymś nowym, sprawiasz, że rano mam powód, by wstać. Wiesz czemu? Nie tylko z wielkiej miłości. Otóż kiedy rano otwieram oczy, niezmiennie od pierwszego dnia Twojego życia zastanawiam się, czym Ty mnie dziś zaskoczysz… Twoja wyobraźnia jest niezgłębiona, niezbadana i nieujarzmiona. Teraz, jak śpisz (co też jest niezwykle miłym punktem dnia!), po wszystkich inhalacjach, syropkach i witaminkach, mogę spokojnie opisać ci na pamiątkę dzisiejszą wizytę u lekarza. Posłuchaj! Z Tobą nie można się nudzić, naprawdę!

Siedziałyśmy sobie w miarę spokojnie w poczekalni, na szczęście nie było dużo ludzi, a ci co byli, mieli zapewnioną darmową rozrywkę. Dzięki Tobie, oczywiście. Następnym razem bilety będę sprzedawać, ot co!

 – Mamo? – pytałaś między kaszlem a smarknięciem – a po co mamy ręce?

 – Żeby się przytulić, nosek wytrzeć, po pleckach podrapać – mówię, jak to troskliwa mama.

 – Phi – usłyszałam – nie wiesz. Ręce mamy po to, żeby trzymać coś. A oczy? Po co mamy oczy?

 – Żeby patrzeć? – spróbowałam bez sentymentalizmu, choć byłam bliska wymieniania wszystkich słodkich, puchatych, pluszowych, kolorowych piękności tego świata, na które można patrzeć i po to stanowczo mamy oczy. Phi.

 – No właśnie – pochwaliłaś mnie, nie znając moich tajnych myśli – a jak widzimy takie rozjechane na ulicy jeże małe, to wtedy nie mamy patrzeć, wiesz?

Powoli wypuściłam powietrze z policzków. Zanim odpowiedziałam i zanim umilkły rozbawione pochrząkiwania ludzkości zgromadzonej na tym występie, Ty już pytałaś dalej:

 – Mamo, a jak ktoś nie ma brzucha, to może żyć?

 – Lekarze mogą dużo zdziałać, żeby naprawić to, co w brzuchu może być chore, ale tak zupełnie bez brzucha nie da się żyć – tłumaczyłam cichutko.

 – Mamo, a jak się jest na wojnie, to można stracić brzuch, i ręce, i oczy, prawda? – spytałaś, uderzając miarowo nóżką w krzesło i kaszląc znów boleśnie.

Tak boleśnie mnie też szarpnęło coś w środku. W moim brzuchu  szarpnęło. Ręce zacisnęły się, a oczy utkwiłam na chwilę w obrazku wiszącym na ścianie poczekalni, choć nie wiem, co na nim było. Marysiu, czemu wojna stała się normalnym tematem naszych rozmów? Czemu musisz się nad tym zastanawiać? Przypomniało mi się, w krótkiej chwili, w jednym rozbłysku, jak wiele wojna już zmieniła w Twoim malutkim życiu, jakie dodała problemy, jak zmieniła nasz świat. I nasze rozmowy… W lutym odbierałam Cię płaczącą z przedszkola, nie mogłaś się uspokoić, słysząc naokoło odmieniane przez wszystkie przypadki słowo na „W”. O mało nie zaczęłam żałować, że zawsze Cię uczyłam, że wojna to coś złego, to ogrom cierpienia i bólu. Może trzeba było też się bawić w strzelanie… nie wiem, Marysieńku, nie wiem, jak tłumaczyć Ci świat. Czasem chciałabym się poddać i udawać, że wszystko jest w porządku, że trzeba być twardym! Ale nie umiem. Pytałaś mnie jeszcze parę dni temu, czemu płaczę znad gazety. „Wiesz – odpowiedziałam Tobie wtedy – czasem ludzie są tak dzielni, tak odważni, że jak o tym czytam, to jestem wzruszona, czasem też płaczę, bo wojna to wiele, wiele smutku. Trzeba zostawić swój dom i uciekać. Ale! – dodałam zaraz, żeby nie zostawić Ciebie z samym smutkiem – wiesz, co możemy zrobić? Zobacz…” – pokazałam Ci ogłoszenie o zbiórce, proszono tam o kolorowanki i książeczki dla maluszków, znalazłyśmy kilka takich i wysłałyśmy.

Siedzę teraz przy Twoim łóżku, gdzie śpisz, wyciągnięta na całą swoją długość pięciolatki. Jesteś bezpieczna. A ja?

Trudno mi znaleźć właściwe słowo. Wdzięczna? – nie, bo niby komu i za co. Żadna to moja zasługa, że mamy to szczęście, że tu bomby nie lecą. Szczęśliwa? – nie, daleko mi do szczęścia. Zamyślona? – już bardziej. Codziennie w jakimś momencie czas zastyga, by ze zgrzytem ruszyć dalej. Po chwili. A w tej jednym momencie zastygnięcia coś przypomina, jak bardzo kruchy jest zwykły świat. Raz jest to pojemnik na zbiórkę dla Ukrainy w sklepie. Innym razem ogłoszenia dwujęzyczne w Twoim przedszkolu, żeby chodzące tam dzieci ukraińskie ze swoimi mamami też wiedziały, co się dzieje. Jeszcze innym razem gwałtowny bieg do radia, by ściszyć wiadomości, bo nie potrzebujesz na własne uszy słuchać. O Buczy na przykład. Jeszcze nie pytaj, co to gwałt… Jeszcze nie. Jeszcze śpij, proszę. 

Nie umiemy stworzyć dla swoich dzieci świata, w którym byłyby bezpieczne codziennie i na zawsze. Ale jak trzymam Twoją rączkę w mojej, to wiem, że mogę dawać Ci mnóstwo miłości. Mogę z Tobą popłakać a potem spróbujemy razem być silne. Chcę Ci codziennie i na zawsze pokazywać, że nie wolno tracić sił i nadziei.

Ta chwila w poczekalni miała w sobie jeszcze jedno Twoje pytanie. Zanim weszłyśmy do gabinetu, zaczęłaś odczytywać głośno numerki z drzwi gabinetów. W końcu trafiłaś na nasz, pod którym czekałyśmy.

 – Do dziewiątki wchodzimy, tak? – upewniłaś się – Tam idą chore dzieci?

 – Nie tylko dzieci, wszyscy, co są chorzy.

 – Wszyscy? A Rosjanie też mogą tam wejść? – spojrzałaś na mnie badawczo. Cała poczekalnia wstrzymała oddech. Świat w Twoich oczach czekał na moją odpowiedź, poczułam się jak na zakręcie. Od tej odpowiedzi tak wiele zależało! I zapamiętaj sobie, kochanie, co Ci odpowiedziałam, bo to ważne:

 – Tak – powiedziałam, patrząc na Ciebie z całą moją miłością – Rosjanie też. Wszyscy, co są chorzy i potrzebują pomocy. Wszyscy.

Świat ruszył dalej w swój powolny marsz. Odetchnęłam. Weszłyśmy spokojnie do gabinetu. A teraz, zanim pójdę spać, poprawię Ci jeszcze kołderkę, odgarnę Twoje jasne kosmyki z policzka. Śpij dobrze, ja tu jestem –

Twoja Mama

drewniana rzeźba zafrasowanego Jezusa

Nawigacja wpisu

← Ech, porządki…
Życie po 40-tce? Poznaj 10 niewiarygodnych faktów! →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Mój Instagram

życie i książki

Życie, zima i książki

15 grudnia 2021
życie i problemy

O depresji fachowym okiem. Rozmowa

12 kwietnia 2023
życie i ...

Życie i… cierpliwość.

24 lutego 2024
życie i ...

O dziecku, co jest mądrzejsze od mamy

28 września 2021
życie i problemy

Wpis od Miss Fereiry

14 października 2021
życie i problemy

Trochę o ogrodach

6 września 2025
życie i ...

Buntowniczka

8 listopada 2021
życie i książki

„Uparte serce”

30 stycznia 2022
życie i książki

Którędy do Bullerbyn?

10 lutego 2024
życie i ...

To był maj…

21 maja 2023

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme