Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
dziewczyna, w długiej sukni, na łące, patrzy do tyłu, w stronę słońca, trochę jak czarownice z dawnych czasów

Czarownice

Posted on 14 lipca 20232 listopada 2025 by Ola
moja fotografia do tekstu czarownice, stoję w sukience na łące, patrzę w bok
polne kwiaty, żółte - starzec jakubka
łąka i fioletowe, delikatne kwiaty o zmierzchu

Czarownice, wiedźmy, szeptuchy, Baby Jagi, wiedźminki, czarodziejki, rusałki, strzygi…

Chciałabym wam dziś opowiedzieć o nich wszystkich – o kobietach. 

Boicie się?  

I dobrze. Jak obok ciebie są czarownice, to powinieneś się bać! 

Ale też właśnie do nich biegniesz, kiedy potrzebujesz pomocy… 

To jak to jest, spytasz zniecierpliwiony, dobre one są czy złe?! 

A ja odpowiem, że są dobre. Przeważnie.  

Kiedy mogą być sobą.  

Przejdziemy ciążę z porannymi mdłościami, które trwają cały dzień, z żylakami, pozaginanym kręgosłupem i spuchnięte jak słonie. Zwykle daleko nam do wizerunku kwitnącej dziewoi biegającej w zwiewnej koszulce po łące. Raczej szkoda nam byłoby podeptanych kwiatów i wybiegających spod nóg mrówek i pajączków (nie wspominając o jeżach). Niech sobie żyją spokojnie. Urodzimy cię, na każdy możliwy sposób. Poród jest jednocześnie piękny i straszny. Fizjologiczny i wzruszający. Naturalny i mistyczny. Jest cudem i jest przekleństwem. Nie każda z nas może przeżyć go ponownie… Czasem ciało i głowa mówią stanowcze nie, nigdy więcej. Trudny proces adopcji dziecka to też przeżycie na miarę porodu – też rodzi się matka, ojciec, dziecko. 

Potem żadna magiczna wiedza nie wpada nam w ręce w postaci instynktownego macierzyństwa. Nie, wszystkiego się uczymy. Przewijamy, karmimy, płaczemy, krwawimy. Jesteśmy kłębkiem splątanych emocji, obolałym i przestraszonym. Nie śpimy przez kolejne miesiące, wciąż od nowa ucząc się bycia mamą. Chcemy być jak wróżki i czarodziejki, a czasem bliżej nam do Baby Jagi. 

Potem szukamy z powrotem dawnych siebie ze swoimi planami i marzeniami, ale często już nie znajdujemy. Uczymy się, jak mieć nowe marzenia. Jak je pogodzić z macierzyństwem. Uczymy się cierpliwości.  

Czasem najtrudniejsze do nauczenia się jest zwykłe proszenie o pomoc. Dobrze mieć wokół siebie innych ludzi, którzy tę pomoc zaoferują, którzy będą dla nas i dla dziecka jak wioska. Do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska – to prawda. I jakaś w tej wiosce mądra babka, co wysłucha, co będzie wiedziała, jak pomóc. Jak pozwolimy. Jak ją znajdziemy. Ona nie będzie miała brodawek na brodzie i zakrzywionego nosa, ale rozpoznasz ją po spojrzeniu, które cię nie ocenia.  

Czarownice nie oceniają. Pomagają tam, gdzie pomoc jest potrzebna. Na szpitalnych dyżurach, przy nauczycielskim biurku, w fotelu psychologa, za ladą w sklepie, w domu przy prasowaniu, czy gotowaniu obiadu, może w ogrodzie, pieląc koperek i truskawki. Może każdą wolną chwilę poświęcają na pracę w rozmaitych fundacjach. Może też jeżdżą z wózkami na spacery, mijacie się codziennie. Może twoja czarownica jest koleżanką z wirtualnego świata, której dobre słowo wysłane z rana pomaga ci wstać i przejść przez dzień. 

Czarownice nie oceniają. Ale nie lubią głupoty i marnowania czasu. Lubią jasne sytuacje, nie kłamią, nie kręcą, nie są obłudne. Nie tracą cennego czasu na przekonywanie kogokolwiek o swojej racji, nie dążą do przemeblowania twojego życia – jak chcesz, to zrozumiesz. Jak nie chcesz, to cię nie zmuszę. Nie ma czaru na bycie mądrzejszym. Słuchaj, obserwuj, ucz się – powie ci taka jedna i sobie pójdzie. Ale jak naprawdę chcesz, to dużo cię nauczy.  

“Ktoś wyszedł i teraz stał na schodkach, nieszczęśliwy, niepewny i zamyślony.

– Aaaa! – wrzasnęła Aurelia ochryple, ze wszystkich sił, prędzej niż pomyślała, w jakie słowa chciałaby ubrać swój krzyk.

Ojciec podniósł głowę, zszedł po schodkach, najpierw powoli, potem szybciej – i przystanął. Jak wmurowany.

Chciała natychmiast biec do niego, rzucić mu się w ramiona, zatonąć w opiekuńczym uścisku, za którym tak długo tęskniła – ale nie mogła ruszyć się z miejsca. Zresztą ona już zrobiła swój pierwszy krok. Teraz kolej na niego.

Pociąg nagle ruszył z peronu, z narastającym stukotem, a potem, cichnąc, oddalał się w kierunku Gniezna. Ojciec stał bez ruchu: nieduża, krępa postać w prochowcu, z teczką w prawej ręce.

Chodź – zaklinała go w duchu Aurelia, zaciskając pięści tak, że aż ją ścięgna bolały. – Chodź tu, prędzej. Zrób krok, zrób pierwszy krok, zobaczysz, że to już wystarczy…

A czuła się przy tym tak, jakby naprawdę czarowała.

Ojciec poruszył się. Podszedł szybko naprzód – przystanął – i nagle pobiegł bardzo szybko w jej kierunku, wymachując teczką, którą trzymał w odstawionej ręce, cały czas jakoś niezradnie przechylony na bok.

Aurelia wyciągnęła ramiona – i ojciec wpadł w ten jej uścisk, jak do gniazda.

Przytuliła go mocno. Straszny płacz złapał ją za gardo – ale jeszcze się powstrzymała.

Ktoś tu musiał być silny – i nie płakać”.

kawałek stłuczonego talerza, z ozdobnym ornamentem kwiatowym
Małgorzata Musierowicz
Dziecko piątku, Akapit Press, Poznań 1996
stłuczony talerz w tle, otoczony liśćmi, otulony

Sprawiamy, że nasz świat jeszcze się jakoś trzyma. Potrafimy zszyć rany, podać rękę. Nalać zupę. Zrobić herbatę. Usiądziemy z tobą, chwycimy kubki w kropki i pogadamy.  

Kiedy podrośniesz, będziemy pomagały ci zapakować plecak i zaprowadzimy cię do szkoły. Będziemy stać za tobą murem, żeby szkoła była dla ciebie dobrym doświadczeniem. Będziemy uczyć cię, kiedy mówić “nie” a kiedy “tak”. Żebyś był człowiekiem zarówno pewnym siebie jak i empatycznym. Przejrzymy tony postów na blogach, przeczytamy setki gazet, książek, artykułów, żeby zrobić dla ciebie wszystko, co w naszej mocy. Wcale nie tak czarodziejskiej mocy, jak byśmy chciały. Musimy walczyć też z własnymi demonami w postaci braku pewności siebie, różnych fobii, lęków, złych wspomnień… Ale czarownice się nie poddają! 

“Na pożegnanie powiedziałam cicho i spokojnie:

– Elwira, posłuchaj mnie uważnie (…). Zrób kukiełkę. W nocy, ze szmatek z męskiej koszuli. Z ciucholandu, żebyś nie wiedziała czyja. Męska koszula musi być uprana. Cały czas myśl o nim, tym twoim wymarzonym. Wycieraj nim, tym kukiełkiem, łzy i całuj go na dzień dobry i dobranoc. Mów do niego, gdzie jesteś i jak ma tu trafić. Przywołuj. Zjawi się.

– Powaga?! Zalewa pani. To czary!

– A za co, Elwiro, ginęły kobiety na stosie? Za to, że były wiedźmami. Wiesz, od czego pochodzi słowo ‘wiedźma’?

– Od… wiedzieć… Nie?

– Każda wiedza jest dobra”. 

stłuczony talerz, poukładany jak puzzle
Małgorzata Kalicińska
Dom nad rozlewiskiem, Zysk i S-ka, Warszawa 2006
czerwone serduszko na czarnym sznureczku, leżące na drewnianych deskach

Nauczymy cię też, żebyś się nie przejmował zmarszczkami, upływającymi latami, nieidealnym ciałem. Pokażemy ci, że nie warto tracić czasu na czcze i próżne gadaniny, zawsze lepsza jest jakaś praca do wykonania. Nic tak nie pomaga na pogubienie, jak solidny kawał dobrze wykonanej roboty.  

Będziemy miały w końcu czas dla siebie, jak dorośniesz, ale będziemy już w innym miejscu niż te dwadzieścia lat temu… Być może przyjdzie nam siebie budować od nowa. Być może cię zdziwimy, że mamy jeszcze marzenia, że mamy nowe plany. Że chcemy dalej kochać, przyglądać się światu, uczyć się. Albo właśnie odwrotnie – czasem nie chcemy już kochać na siłę, wolimy odwrócić się od tego, co nas trzymało siłą przyzwyczajenia i – być może wyjechać w Bieszczady. Choćby tak metaforycznie! Grzecznie będziemy odsuwały od siebie pytania: “Ale jak?!”, “Ale po co? Ty?! Wy?!”. 

Tak. Ja. My. Wiedźmy, co wiedzą. 

“Babcia Weatherwax rozejrzała się po wielowarstwowym, srebrzystym świecie. 

– Gdzie ja jestem? 

WEWNĄTRZ LUSTRA. 

– Czy ja umarłam?  

ODPOWIEDŹ NA TO PYTANIE, odparł Śmierć, LEŻY GDZIEŚ POMIĘDZY NIE I TAK. 

Esme odwróciła się, a miliard postaci odwrócił się wraz z nią. 

– Kiedy będę mogła wyjść? 

KIEDY ZNAJDZIESZ TĘ, KTÓRA JEST PRAWDZIWA. 

– Jest w tym jakiś haczyk? 

NIE. 

Babcia spojrzała na siebie. 

– To ta – powiedziała”. 

kawałek stłuczonego talerza, z ozdobnym ornamentem kwiatowym
Terry Pratchett
Wyprawa czarownic, Wyd. Prószyński i S-ka

Rusałka – link

Pod tym linkiem znajdziecie opowiadanie Kasi, gdzie pojawia się rusałka. Kasia ma o niej całą opowieść, chciałabym, żebyście ją kiedyś przeczytali. Halo, wydawnictwa! Czary, mary, rach-ciach, tu jest dobra książka do wydania, proszę ja was! 

polny bukiet leżący na ławce, taki mogłyby zebrać czarownice, jest lato i jest zielono

I opowieść z dalekiej pustyni…

“W niedostępnym, odludnym miejscu, które każdy w duszy zna, ale które niewielu widziało, żyje stara kobieta, (…) wyczekuje, aż jakiś zagubiony w drodze wędrowiec czy poszukiwacz szczęścia zbłądzi pod jej dach.

Jest rozważna i przezorna, często z rozczochranymi włosami opadającymi na twarz i zawsze gruba; zazwyczaj unika ludzkiego towarzystwa.

(…) Sama nazywa siebie wieloma imionami: La Huesera, Poszukująca Kości, La Trapera, Zbieraczka, La Loba, Kobieta Wilk.

Jedynym zajęciem La Loby jest zbieranie kości. Zbiera i przechowuje szczególnie kości tych istot, którym grozi wymarcie na ziemi. Jej jaskinia jest pełna kości wszelkich zwierząt zamieszkujących pustynię: jeleni, grzechotników, kruków, wron. Ale jej specjalnością są wilki.

Czołgając się i pełzając na kolanach, przeczesuje góry i wyschłe koryta rzek w poszukiwaniu wilczych kości, a kiedy zgromadzi już cały szkielet, kiedy ostatnia kosteczka znajdzie się na swoim miejscu i staje przed nią piękna, biała rzeźba zwierzęcia, siada przy ogniu i duma, jaką zaintonować pieśń.

Kiedy już wie, staje nad swoją criaturą, unosi nad nią ramiona i zaczyna śpiew. Wtedy żebra i kości kończyn wilka zaczynają porastać ciałem, a potem sierścią. La Loba śpiewa dalej, w miarę jej śpiewu zwierzęcia przybywa, a silny i kudłaty ogon zadziera się do góry.

La Loba śpiewa dalej i wilk zaczyna oddychać.

Śpiewa z całych sił, z głębi płuc, aż pustynia drży w posadach, a podczas pieśni wilk otwiera oczy, podskakuje i zaczyna biec kanionem.

A w którymś momencie biegu, czy to od wielkiego pędu, czy to od bryzgu wody w rzece, czy to od promienia słońca lub księżyca, który pada wprost na bok zwierza, wilk nagle przemienia się w roześmianą kobietę, która biegnie wolna ku widnokręgowi.

(…) La Loba pokazuje ci coś, co się ukrywa w twojej duszy.

(…) La Loba to też Ta, Która Wie”.

stłuczony talerz, na ciemnym, groźnym tle
Clarissa Pinkola Estes
Biegnąca z wilkami, Wyd. Zysk i S-ka
stłuczony talerz, poklejony plasterkami, otoczony zielonymi liśćmi

A na zakończenie jeszcze strzyga. Bo nie da się być czarownicą bez poczucia humoru! 

Aniu – dziękuję ci pięknie za pomoc. Jesteś moją ulubioną strzygą 😉 

“STRZYGA to żeński demon o starej, jeszcze prasłowiańskiej genezie (…). Starożytni wierzyli, że pod postacią tych ptaków (puszczyków) zmarli wracają na ziemię, by wysysać krew z dzieci. Strzygami stawali się ludzie o dwóch sercach i – co za tym idzie – dwóch duszach. Po śmierci jedna z nich odchodziła w zaświaty, a druga ożywiała ciało nieboszczyka i zamieniała go w żądnego krwi demona. Każdej nocy strzyga wstawała z grobu, by nasycić swój głód. Chude, ale umięśnione ciało, blada cera, zapadnięte, czerwone oczy, podwójny rząd ostrych zębów i długie na sztych pazury – ten widok był dla wielu jej ofiar ostatnim w życiu. Istniały dwa sposoby na powstrzymanie bestii: jeden dla odważnych – trzeba było przeleżeć w jej legowisku do świtu twarzą do ziemi – drugi dla rozważnych – należało ją spalić w chwili, gdy pozostawała uśpiona. Podhalańscy górale podawali jeszcze trzeci sposób – aby pokonać strzygę, wystarczyło złapać ją na pasek od gaci. Jednak bieganie z opadającą bielizną w jednej ręce i cienkim rzemykiem w drugiej w poszukiwaniu rozwścieczonego potwora nie przyjęło się zbytnio. 

Nie wszystkie strzygi były tak krwiożercze i bezmyślnie brutalne. Niektóre potrafiły zadziwić wyrafinowaną złośliwością: na przykład na Śląsku strzygonie – męskie odmiany strzyg – cięły na ludziach garderobę samym tylko wzrokiem. Dla pozbawionej ubrania ofiary kończyło się to porządną porcją wstydu i koniecznością zakupu nowej odzieży. Nic to jednak przy tym, co wyprawiały strzygi na Podhalu: wchodziły one do chałup tylko po to, by ssać mężczyznom krew z sutków, od czego ofiarom wyrastały kobiece piersi!”. 

stłuczony talerz, na ciemnym, groźnym tle
Paweł Zych, Witold Vargas
Bestiariusz słowiański, Wyd. Bosz
ilustracja strzygi, autor: Paweł Zych
Strzyga autorstwa Pawła Zycha. Przemiła istota. Jak dla mnie - czarownica bez kawy...
bestiariusz słowiański, okładka, część pierwsza
bestiariusz słowiański, część druga

Nawigacja wpisu

← Książkowe serie na lato
Urlop. Kawa. Kryminał. →

1 thought on “Czarownice”

  1. B. pisze:
    15 lipca 2023 o 17:41

    Piękny wpis. Cudownie być czarownicą!

    B.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mój Instagram

życie i ...

Bajki

22 czerwca 2025
życie i książki

Placki, kapusta i kryminały

14 października 2021
życie i problemy

Czas.

2 sierpnia 2022
życie i problemy

Rodzice, dzieci i… emocje.

7 sierpnia 2022
życie i problemy

Zmiana.

29 października 2023
życie i ...

O dziecku, co jest mądrzejsze od mamy

28 września 2021
życie i problemy

Zmierzch

11 lipca 2023
życie i ...

Rozmówki rodzinne.

11 września 2022
życie i książki

Urlop. Kawa. Kryminał.

18 lipca 2023
życie i ...

zieleń od pierwszego zdania

12 grudnia 2024

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme