Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
dziewczyna, w długiej sukni, na łące, patrzy do tyłu, w stronę słońca, trochę jak czarownice z dawnych czasów

Czarownice

Posted on 14 lipca 20232 listopada 2025 by Ola
moja fotografia do tekstu czarownice, stoję w sukience na łące, patrzę w bok
polne kwiaty, żółte - starzec jakubka
łąka i fioletowe, delikatne kwiaty o zmierzchu

Czarownice, wiedźmy, szeptuchy, Baby Jagi, wiedźminki, czarodziejki, rusałki, strzygi…

Chciałabym wam dziś opowiedzieć o nich wszystkich – o kobietach. 

Boicie się?  

I dobrze. Jak obok ciebie są czarownice, to powinieneś się bać! 

Ale też właśnie do nich biegniesz, kiedy potrzebujesz pomocy… 

To jak to jest, spytasz zniecierpliwiony, dobre one są czy złe?! 

A ja odpowiem, że są dobre. Przeważnie.  

Kiedy mogą być sobą.  

Przejdziemy ciążę z porannymi mdłościami, które trwają cały dzień, z żylakami, pozaginanym kręgosłupem i spuchnięte jak słonie. Zwykle daleko nam do wizerunku kwitnącej dziewoi biegającej w zwiewnej koszulce po łące. Raczej szkoda nam byłoby podeptanych kwiatów i wybiegających spod nóg mrówek i pajączków (nie wspominając o jeżach). Niech sobie żyją spokojnie. Urodzimy cię, na każdy możliwy sposób. Poród jest jednocześnie piękny i straszny. Fizjologiczny i wzruszający. Naturalny i mistyczny. Jest cudem i jest przekleństwem. Nie każda z nas może przeżyć go ponownie… Czasem ciało i głowa mówią stanowcze nie, nigdy więcej. Trudny proces adopcji dziecka to też przeżycie na miarę porodu – też rodzi się matka, ojciec, dziecko. 

Potem żadna magiczna wiedza nie wpada nam w ręce w postaci instynktownego macierzyństwa. Nie, wszystkiego się uczymy. Przewijamy, karmimy, płaczemy, krwawimy. Jesteśmy kłębkiem splątanych emocji, obolałym i przestraszonym. Nie śpimy przez kolejne miesiące, wciąż od nowa ucząc się bycia mamą. Chcemy być jak wróżki i czarodziejki, a czasem bliżej nam do Baby Jagi. 

Potem szukamy z powrotem dawnych siebie ze swoimi planami i marzeniami, ale często już nie znajdujemy. Uczymy się, jak mieć nowe marzenia. Jak je pogodzić z macierzyństwem. Uczymy się cierpliwości.  

Czasem najtrudniejsze do nauczenia się jest zwykłe proszenie o pomoc. Dobrze mieć wokół siebie innych ludzi, którzy tę pomoc zaoferują, którzy będą dla nas i dla dziecka jak wioska. Do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska – to prawda. I jakaś w tej wiosce mądra babka, co wysłucha, co będzie wiedziała, jak pomóc. Jak pozwolimy. Jak ją znajdziemy. Ona nie będzie miała brodawek na brodzie i zakrzywionego nosa, ale rozpoznasz ją po spojrzeniu, które cię nie ocenia.  

Czarownice nie oceniają. Pomagają tam, gdzie pomoc jest potrzebna. Na szpitalnych dyżurach, przy nauczycielskim biurku, w fotelu psychologa, za ladą w sklepie, w domu przy prasowaniu, czy gotowaniu obiadu, może w ogrodzie, pieląc koperek i truskawki. Może każdą wolną chwilę poświęcają na pracę w rozmaitych fundacjach. Może też jeżdżą z wózkami na spacery, mijacie się codziennie. Może twoja czarownica jest koleżanką z wirtualnego świata, której dobre słowo wysłane z rana pomaga ci wstać i przejść przez dzień. 

Czarownice nie oceniają. Ale nie lubią głupoty i marnowania czasu. Lubią jasne sytuacje, nie kłamią, nie kręcą, nie są obłudne. Nie tracą cennego czasu na przekonywanie kogokolwiek o swojej racji, nie dążą do przemeblowania twojego życia – jak chcesz, to zrozumiesz. Jak nie chcesz, to cię nie zmuszę. Nie ma czaru na bycie mądrzejszym. Słuchaj, obserwuj, ucz się – powie ci taka jedna i sobie pójdzie. Ale jak naprawdę chcesz, to dużo cię nauczy.  

“Ktoś wyszedł i teraz stał na schodkach, nieszczęśliwy, niepewny i zamyślony.

– Aaaa! – wrzasnęła Aurelia ochryple, ze wszystkich sił, prędzej niż pomyślała, w jakie słowa chciałaby ubrać swój krzyk.

Ojciec podniósł głowę, zszedł po schodkach, najpierw powoli, potem szybciej – i przystanął. Jak wmurowany.

Chciała natychmiast biec do niego, rzucić mu się w ramiona, zatonąć w opiekuńczym uścisku, za którym tak długo tęskniła – ale nie mogła ruszyć się z miejsca. Zresztą ona już zrobiła swój pierwszy krok. Teraz kolej na niego.

Pociąg nagle ruszył z peronu, z narastającym stukotem, a potem, cichnąc, oddalał się w kierunku Gniezna. Ojciec stał bez ruchu: nieduża, krępa postać w prochowcu, z teczką w prawej ręce.

Chodź – zaklinała go w duchu Aurelia, zaciskając pięści tak, że aż ją ścięgna bolały. – Chodź tu, prędzej. Zrób krok, zrób pierwszy krok, zobaczysz, że to już wystarczy…

A czuła się przy tym tak, jakby naprawdę czarowała.

Ojciec poruszył się. Podszedł szybko naprzód – przystanął – i nagle pobiegł bardzo szybko w jej kierunku, wymachując teczką, którą trzymał w odstawionej ręce, cały czas jakoś niezradnie przechylony na bok.

Aurelia wyciągnęła ramiona – i ojciec wpadł w ten jej uścisk, jak do gniazda.

Przytuliła go mocno. Straszny płacz złapał ją za gardo – ale jeszcze się powstrzymała.

Ktoś tu musiał być silny – i nie płakać”.

kawałek stłuczonego talerza, z ozdobnym ornamentem kwiatowym
Małgorzata Musierowicz
Dziecko piątku, Akapit Press, Poznań 1996
stłuczony talerz w tle, otoczony liśćmi, otulony

Sprawiamy, że nasz świat jeszcze się jakoś trzyma. Potrafimy zszyć rany, podać rękę. Nalać zupę. Zrobić herbatę. Usiądziemy z tobą, chwycimy kubki w kropki i pogadamy.  

Kiedy podrośniesz, będziemy pomagały ci zapakować plecak i zaprowadzimy cię do szkoły. Będziemy stać za tobą murem, żeby szkoła była dla ciebie dobrym doświadczeniem. Będziemy uczyć cię, kiedy mówić “nie” a kiedy “tak”. Żebyś był człowiekiem zarówno pewnym siebie jak i empatycznym. Przejrzymy tony postów na blogach, przeczytamy setki gazet, książek, artykułów, żeby zrobić dla ciebie wszystko, co w naszej mocy. Wcale nie tak czarodziejskiej mocy, jak byśmy chciały. Musimy walczyć też z własnymi demonami w postaci braku pewności siebie, różnych fobii, lęków, złych wspomnień… Ale czarownice się nie poddają! 

“Na pożegnanie powiedziałam cicho i spokojnie:

– Elwira, posłuchaj mnie uważnie (…). Zrób kukiełkę. W nocy, ze szmatek z męskiej koszuli. Z ciucholandu, żebyś nie wiedziała czyja. Męska koszula musi być uprana. Cały czas myśl o nim, tym twoim wymarzonym. Wycieraj nim, tym kukiełkiem, łzy i całuj go na dzień dobry i dobranoc. Mów do niego, gdzie jesteś i jak ma tu trafić. Przywołuj. Zjawi się.

– Powaga?! Zalewa pani. To czary!

– A za co, Elwiro, ginęły kobiety na stosie? Za to, że były wiedźmami. Wiesz, od czego pochodzi słowo ‘wiedźma’?

– Od… wiedzieć… Nie?

– Każda wiedza jest dobra”. 

stłuczony talerz, poukładany jak puzzle
Małgorzata Kalicińska
Dom nad rozlewiskiem, Zysk i S-ka, Warszawa 2006
czerwone serduszko na czarnym sznureczku, leżące na drewnianych deskach

Nauczymy cię też, żebyś się nie przejmował zmarszczkami, upływającymi latami, nieidealnym ciałem. Pokażemy ci, że nie warto tracić czasu na czcze i próżne gadaniny, zawsze lepsza jest jakaś praca do wykonania. Nic tak nie pomaga na pogubienie, jak solidny kawał dobrze wykonanej roboty.  

Będziemy miały w końcu czas dla siebie, jak dorośniesz, ale będziemy już w innym miejscu niż te dwadzieścia lat temu… Być może przyjdzie nam siebie budować od nowa. Być może cię zdziwimy, że mamy jeszcze marzenia, że mamy nowe plany. Że chcemy dalej kochać, przyglądać się światu, uczyć się. Albo właśnie odwrotnie – czasem nie chcemy już kochać na siłę, wolimy odwrócić się od tego, co nas trzymało siłą przyzwyczajenia i – być może wyjechać w Bieszczady. Choćby tak metaforycznie! Grzecznie będziemy odsuwały od siebie pytania: “Ale jak?!”, “Ale po co? Ty?! Wy?!”. 

Tak. Ja. My. Wiedźmy, co wiedzą. 

“Babcia Weatherwax rozejrzała się po wielowarstwowym, srebrzystym świecie. 

– Gdzie ja jestem? 

WEWNĄTRZ LUSTRA. 

– Czy ja umarłam?  

ODPOWIEDŹ NA TO PYTANIE, odparł Śmierć, LEŻY GDZIEŚ POMIĘDZY NIE I TAK. 

Esme odwróciła się, a miliard postaci odwrócił się wraz z nią. 

– Kiedy będę mogła wyjść? 

KIEDY ZNAJDZIESZ TĘ, KTÓRA JEST PRAWDZIWA. 

– Jest w tym jakiś haczyk? 

NIE. 

Babcia spojrzała na siebie. 

– To ta – powiedziała”. 

kawałek stłuczonego talerza, z ozdobnym ornamentem kwiatowym
Terry Pratchett
Wyprawa czarownic, Wyd. Prószyński i S-ka

Rusałka – link

Pod tym linkiem znajdziecie opowiadanie Kasi, gdzie pojawia się rusałka. Kasia ma o niej całą opowieść, chciałabym, żebyście ją kiedyś przeczytali. Halo, wydawnictwa! Czary, mary, rach-ciach, tu jest dobra książka do wydania, proszę ja was! 

polny bukiet leżący na ławce, taki mogłyby zebrać czarownice, jest lato i jest zielono

I opowieść z dalekiej pustyni…

“W niedostępnym, odludnym miejscu, które każdy w duszy zna, ale które niewielu widziało, żyje stara kobieta, (…) wyczekuje, aż jakiś zagubiony w drodze wędrowiec czy poszukiwacz szczęścia zbłądzi pod jej dach.

Jest rozważna i przezorna, często z rozczochranymi włosami opadającymi na twarz i zawsze gruba; zazwyczaj unika ludzkiego towarzystwa.

(…) Sama nazywa siebie wieloma imionami: La Huesera, Poszukująca Kości, La Trapera, Zbieraczka, La Loba, Kobieta Wilk.

Jedynym zajęciem La Loby jest zbieranie kości. Zbiera i przechowuje szczególnie kości tych istot, którym grozi wymarcie na ziemi. Jej jaskinia jest pełna kości wszelkich zwierząt zamieszkujących pustynię: jeleni, grzechotników, kruków, wron. Ale jej specjalnością są wilki.

Czołgając się i pełzając na kolanach, przeczesuje góry i wyschłe koryta rzek w poszukiwaniu wilczych kości, a kiedy zgromadzi już cały szkielet, kiedy ostatnia kosteczka znajdzie się na swoim miejscu i staje przed nią piękna, biała rzeźba zwierzęcia, siada przy ogniu i duma, jaką zaintonować pieśń.

Kiedy już wie, staje nad swoją criaturą, unosi nad nią ramiona i zaczyna śpiew. Wtedy żebra i kości kończyn wilka zaczynają porastać ciałem, a potem sierścią. La Loba śpiewa dalej, w miarę jej śpiewu zwierzęcia przybywa, a silny i kudłaty ogon zadziera się do góry.

La Loba śpiewa dalej i wilk zaczyna oddychać.

Śpiewa z całych sił, z głębi płuc, aż pustynia drży w posadach, a podczas pieśni wilk otwiera oczy, podskakuje i zaczyna biec kanionem.

A w którymś momencie biegu, czy to od wielkiego pędu, czy to od bryzgu wody w rzece, czy to od promienia słońca lub księżyca, który pada wprost na bok zwierza, wilk nagle przemienia się w roześmianą kobietę, która biegnie wolna ku widnokręgowi.

(…) La Loba pokazuje ci coś, co się ukrywa w twojej duszy.

(…) La Loba to też Ta, Która Wie”.

stłuczony talerz, na ciemnym, groźnym tle
Clarissa Pinkola Estes
Biegnąca z wilkami, Wyd. Zysk i S-ka
stłuczony talerz, poklejony plasterkami, otoczony zielonymi liśćmi

A na zakończenie jeszcze strzyga. Bo nie da się być czarownicą bez poczucia humoru! 

Aniu – dziękuję ci pięknie za pomoc. Jesteś moją ulubioną strzygą 😉 

“STRZYGA to żeński demon o starej, jeszcze prasłowiańskiej genezie (…). Starożytni wierzyli, że pod postacią tych ptaków (puszczyków) zmarli wracają na ziemię, by wysysać krew z dzieci. Strzygami stawali się ludzie o dwóch sercach i – co za tym idzie – dwóch duszach. Po śmierci jedna z nich odchodziła w zaświaty, a druga ożywiała ciało nieboszczyka i zamieniała go w żądnego krwi demona. Każdej nocy strzyga wstawała z grobu, by nasycić swój głód. Chude, ale umięśnione ciało, blada cera, zapadnięte, czerwone oczy, podwójny rząd ostrych zębów i długie na sztych pazury – ten widok był dla wielu jej ofiar ostatnim w życiu. Istniały dwa sposoby na powstrzymanie bestii: jeden dla odważnych – trzeba było przeleżeć w jej legowisku do świtu twarzą do ziemi – drugi dla rozważnych – należało ją spalić w chwili, gdy pozostawała uśpiona. Podhalańscy górale podawali jeszcze trzeci sposób – aby pokonać strzygę, wystarczyło złapać ją na pasek od gaci. Jednak bieganie z opadającą bielizną w jednej ręce i cienkim rzemykiem w drugiej w poszukiwaniu rozwścieczonego potwora nie przyjęło się zbytnio. 

Nie wszystkie strzygi były tak krwiożercze i bezmyślnie brutalne. Niektóre potrafiły zadziwić wyrafinowaną złośliwością: na przykład na Śląsku strzygonie – męskie odmiany strzyg – cięły na ludziach garderobę samym tylko wzrokiem. Dla pozbawionej ubrania ofiary kończyło się to porządną porcją wstydu i koniecznością zakupu nowej odzieży. Nic to jednak przy tym, co wyprawiały strzygi na Podhalu: wchodziły one do chałup tylko po to, by ssać mężczyznom krew z sutków, od czego ofiarom wyrastały kobiece piersi!”. 

stłuczony talerz, na ciemnym, groźnym tle
Paweł Zych, Witold Vargas
Bestiariusz słowiański, Wyd. Bosz
ilustracja strzygi, autor: Paweł Zych
Strzyga autorstwa Pawła Zycha. Przemiła istota. Jak dla mnie - czarownica bez kawy...
bestiariusz słowiański, okładka, część pierwsza
bestiariusz słowiański, część druga

Nawigacja wpisu

← Książkowe serie na lato
Urlop. Kawa. Kryminał. →

1 thought on “Czarownice”

  1. B. pisze:
    15 lipca 2023 o 17:41

    Piękny wpis. Cudownie być czarownicą!

    B.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Mój Instagram

życie i ...

Całkiem nowy synek

26 września 2021
życie i problemy

dziś jest tylko wyrazem

31 sierpnia 2025
życie i książki

Placki, kapusta i kryminały

14 października 2021
życie i książki

Czytamy dzieciom – część 3

24 lipca 2022
życie i ...

Czarownice

14 lipca 2023
życie i ... życie i książki

Wakacje #1

2 lipca 2022
życie i ...

widzieć cię jak nadzieję

23 września 2024
życie i problemy

Czapeczka i tożsamość

16 stycznia 2023
życie i książki

Mała księga mieszkańców puszczy

2 grudnia 2023
życie i książki

Mój brat Feliks

12 maja 2024

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme