Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
kolaż - okno, drewniana ściana, na parapecie książki, kwiatki, za oknem może mewy

Co czytać – moim zdaniem

Posted on 31 maja 202531 maja 2025 by Ola

Ostatnie polecajki książkowe były też w maju. To można teraz sprawdzić, co przetrwało próbę czasu, choćby taką krótką jak to roczne mgnienie oka.

Hrabal. To nazwisko pozostanie ze mną, nikt nie wywołał we mnie większych emocji, nikt inny nie napisał takich ciągnących się kilometrami zdań, szalonych, czasem absurdalnych, czasem ironicznych, takich zdań, co wywołują śmiech i nawet łzy też, to z Hrabalem mogę patrzeć na świat, widzieć to, co piękne i to, co straszne. To on zadawał mi w tym roku pytania, moje ulubione pytania – bez odpowiedzi. Nie wiem dalej wielu rzeczy, ale myśleć nad nimi właśnie z Hrabalem, to jeden z moich ulubionych sposobów na życie. 

Hrabal jest moją polecajką całkowicie subiektywną, nie spodobałby się każdemu, wiem, ale od pierwszej przeczytanej książki ja się odnalazłam. 

„Niebiosa nie są humanitarne, lecz jest chyba coś więcej niż te niebiosa, współczucie i miłość, o której już zapomniałem i której już nie pamiętam”.

Inne nazwisko, które jest moim odkryciem to Halber. Małgorzata Halber. Jedną książkę napisała razem z Olgą Drendą i jest to „Książka o miłości”. 

Tak, o miłości! I myślicie, że to bujanie w obłokach, motyle w brzuchu, och i ach, bukiety róż? No cóż. To nie taka Książka!
Jest za to bardzo prawdziwa. Absolutnie szczera, bez tabu, bez kokieterii. Z własnych trudnych doświadczeń, choć i odniesienia do filozofii i literatury też są.
O zderzeniu oczekiwań z rzeczywistością – o tym najbardziej. I ten wniosek, który mnie ujmuje najbardziej – że bez rozmowy i bez szczerości to daleko z tą miłością nie zajdziemy.
Humor, choć czasem gorzki, współczesne rozterki, bez lukru.
Chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie czułam, przy żadnej książce, że ktoś mówi to, co o tej nieszczęsnej miłości niejednokrotnie myślałam.

A jak już jesteśmy przy temacie książek, które bawią i uczą jednocześnie, czyli tak jakby poradników, to zdecydowanie polecam „Przędzę” Natalii de Barbaro. To ona napisała wcześniej Czułą przewodniczkę, której tak naprawdę to nigdy nie przeczytałam, a nasłuchałam się po czubek uszu, już wręcz miejsca w sobie nie miałam na przeczytanie tej Przewodniczki – za to Przędza jest wedle mnie zdecydowanie lepsza i warta zapisania – choć o niej już tak głośno nie jest w książkowo-poradnikowym świecie. 

Przędza – urzekła mnie rodzajem podejścia do życia, które i dla mnie jest ważne. Całe to przeplatanie lepszych i gorszych dni, czas na namysł, zatrzymanie się albo łażenie bez konkretnego celu, metafory tkackie Natalii – autorki… Takie moje. To nie tyle poradnik, co książka-przyjaciółka, którą możesz podczytywać w chwilach emocjonalnych dołków. Do przywracania równowagi. 

Co jeszcze ciekawego… 

Przeglądam listy książek (nie)przeczytanych, niektóre w ogóle nie zatrzymały mnie na dłużej, odłożone, niektóre wciąż leżą na podręcznym stoliku, bo dobrze się przy nich czuję. Niektóre były miłym odpoczynkiem zimowo-wieczornym, inne pomagały przetrwać bezsenne noce, jeszcze inne odkrywały nieznany mi wcześniej kawałek świata. 

Kinga Kosińska ujęła mnie „Bezą”. Beza to 100 stron, które emocjonalnie robią „to coś”.
A niby tylko historia dorosłej kobiety, opowiedziana naprawdę bez nadęcia, prosto, szczerze. Iwona – bohaterka –  opowiada o swoim życiu. Banalne, myślicie? Jest tu i trudna relacja z matką, i poszukiwanie przyjaźni, wykorzystanie i aborcja, jest wykrzyczane NIE i marzenie o innym życiu – z jednoczesnym docenianiem codziennych szczęśliwych chwil. Jest żałoba za zmarłymi. Jest sprzeciw wobec bagatelizowania swojego istnienia.

Nie ma tabu.

Iwona, o której jest ta opowieść, ma zespół Downa.

Ważna książka o akceptacji, a tym razem nie dla dzieci, a dla dorosłych. My też potrzebujemy, żeby ktoś nam czasem otworzył oczy!

Trudne relacje rodzinne?

Oprócz Bezy będą to:

„Pod śniegiem” Petry Soukupovej, która to nazwana została specjalistką od krojenia rodziny – i to dokładnie oddaje treść opowieści o dniu z życia trzech sióstr. Poszukiwania miłości, uciekanie od relacji, walka o siebie, problemy dzieci, oskarżenia o przeszłość i strach o przyszłość. Istne błotko pośniegowe. A czyta się jednym tchem!

„Kos kos jeżyna”, Tamta Melaszwili – taka życiowa opowieść z Gruzji, może nawet feministyczna! Bo bohaterka w swojej  zakonserwowanej konserwatyzmem miejscowości żyje trochę bardziej po swojemu. Ba, nawet romans ma. Koniec świata! 

„Lato, gdy mama miała zielone oczy”, Tatiana Tibuleac – smutna, smutna, smutna… W historii syna i matki, w historii dziejącej się w ciągu paru tygodni, gdzieś na francuskiej prowincji, na zaledwie 150 stronach – jest po prostu wszystko, co człowiek może znieść i w sobie pomieścić. Złe czasy. Nadzieja na lepsze. Chwila szczęścia, która słono kosztuje. Te oczy mamy jak pole ułamanych łodyg. Jak blizny, jak okna, jak błąd…

Niezwykle smutna była też „Grzybiarka” Viktorie Hanisowej. 

Refleksyjny był „Traktat o łuskaniu fasoli” Wiesława Myśliwskiego. 

„Sielanka” – znów jeden dzień z życia rodziny – ale tak zaskakującego końca nikt by się nie domyślił. Świetne!

Spokojnie za to czyta się „Dom pod Lutnią” Kazimierza Orłosia, polskie losy okołowojenne, lubię ten temat.

„Nocami krzyczą sarny” Katarzyny Zyskowskiej – też wpisuje się w tematykę okołowojenną. 

Podobnie dobre nazwisko jak Zyskowska, to dla mnie Agnieszka Kuchmister. Ciekawe obyczajowe powieści, z elementami realizmu magicznego, trzeba liczyć się z obecnością rzeczy niewyjaśnialnych. 

Z reportaży mój prywatny medal daję Anecie Prymaka-Oniszk, za „Kamienie musiały polecieć”. Ten reportaż  daje do myślenia na temat polityki, która opiera się na rządzeniu strachem i nienawiści.

Antywojennie? „Depesze” Michaela Herr, piszącego o wojnie w Wietnamie.

A co zawsze warto przeczytać? Hannę Krall, proszę. Zawsze.

A co wam zostało w pamięci z ostatniego roku? 

zostało mi w czytelniczej pamięci gdzieś napisane zdanie: „książki, to najpiękniejsze strony życia”.

i tak to na koniec zostawię.  

Kolejne podsumowanie – w kolejnym maju! 

książki i kolaż

Nawigacja wpisu

← Wielkie piękno zmienności
Bajki →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Mój Instagram

życie i książki

Czytam z sentymentem

6 maja 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 1

27 lipca 2023
życie i ...

W czym posadzimy dzikie łąki?

18 stycznia 2026
życie i książki

Czytam z sentymentem #2

10 czerwca 2023
życie i ...

O dziecku, co jest mądrzejsze od mamy

28 września 2021
życie i problemy

Czas.

2 sierpnia 2022
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 3

1 października 2023
życie i ...

Listy znad morza

6 lipca 2024
życie i ...

Przedwiośnie

12 marca 2024
życie i ...

Nad morzem zimą. Hel 2010

11 lutego 2022

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme