Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
łąka, autorka trzyma bukiet polnych kwiatów, opowiada bajki

Bajki

Posted on 22 czerwca 202522 czerwca 2025 by Ola

Kawałeczki tej bajki powstawały dzięki Kasi Jurczyk i to jej niestrudzone siły pchają ten bajkowy świat dalej i dalej. Kasia podaje słowo, ja piszę fragment bajki. Kiedyś okaże się, czy będzie to tasiemiec serialowy czy jednak fajna bajka!

RÓŻA

Na skraju łąki swój dom mieli Państwo Dmuchawcowie. Bardzo przytulny dom, choć zakurzony, a pod łodygami wciąż zgrzytał piasek, bo nikt nie przejmował się wycieraniem odnóżek z ziemi.
Pogodny dom, wszelkie zmartwienia miały tendencje do ulatywania z wiatrem.
Państwo Dmuchawcowie lubili wychodzić na spacery. Zawsze przystanęli, żeby pogawędzić z sąsiadami Koniczynkami, pani Malwowa zaś często wołała już z daleka na kawę i drożdżówkę.
– Przydałby się deszcz – wzdychali przy kawie.
– Ech, kiedyś to były łąki… I pogoda to była porządna… A teraz!
Wystawiając listki na powiewy przyjemnego wiatru obserwowali swoje latające po łące dzieciaki.

Jeden tylko dom omijali z daleka. Dom Róży.
Pani Róża mieszkała sama.
Nigdy nikogo nie zaprosiła na kawę. Ani na drożdżówkę.
Nie przystanęła przy żadnym płotku, żeby pogawędzić i ponarzekać.
I najgorsze: nie przepraszała za swoje kolce; nigdy ich nawet nie ukrywała!

O zgrozo.

Pani Dmuchawcowa patrząc na dom Róży czuła się nieswojo. Sąsiadka Malwowa krzyczała z oburzeniem:
– Ale wstyd! Taka mieszkanka w naszej normalnej wsi! Wstyd!
Dmuchawcowa nie przyłączała się do oskarżeń. Którego dnia odważyła się nawet cichutko powiedzieć:
– A ja myślę, że to nie jest żaden wstyd… A ja chciałabym ją poznać.
Malwowa tylko przewróciła oczami i pokręciła głową.
– Ech, te Dmuchawce. Zawsze was zniesie w jakieś kłopoty!

KROKUS

Pani Krokusowa z bezbrzeżną miłością patrzyła na swoje małe Krokusiątko. Ono spało, zaciskając swoje drobniutkie listki nad główką.
– Co ciebie czeka… –  krokusowa mama wiedziała, że powinna przerwać taką myśl, że nic poza lękiem nie znajdzie, ale myśl była silniejsza od niej.  – Jak ja cię mam ochronić, jak?

Wyblakły fioletowe płatki Krokusowej, wyblakła zieleń jej listków. Łodyga wydawała się podłamana, z trudem wznosiła się do słońca.

Tylko uśmiech zachował jeszcze dawną zieleń.  Nie potrafiła jej odmówić ani sobie ani  Krokuskowi. Odrobinka, z której być może mały będzie musiał czerpać całą swoją siłę.

– Pani Krokusowo! Chodź pani do nas, Malwowa na drożdżówkę zaprasza!  – to Dmuchawcowa, jak zwykle rozwichrzona, okrąglutka i radosna. – Chodź, przy dzieciakach nie da się cięgiem w domu siedzieć. Do innych trza wyjść.
– Przyjdę! – Krokusowa zamachała płatkami. – Przyjdę! Na pewno! Tylko się mały obudzi i przyjdę!

PSZCZOŁA

Pani Pszczółka ostatni raz zerknęła na przygotowane dla dzieciaków miejsca, czysto i schludnie, stwierdziła, odetchnęła spokojnie i otworzyła drzwi Szkółki na Łące.
– Maaamooo! Ja nieeee chcę!!! – rozległo się zawodzenie małej Stokrotki. Pszczółka już chciała do niej podejść, kiedy jej uwagę zwrócił butek na głowie Bratka.
– Bratku, ubierz normalnie swoje kapcie, płatki ci się pogniotą i…
– Pani Pszczoło, ja stanowczo poproszę o rachunki z ostatniej wycieczki! – usłyszała lewym czułkiem, w w prawe ktoś jej zawzięcie szeptał, „ze jest taka mięciutka i najlepsa do psytulania”.
Zanim zdążyła się zdecydować, gdzie zareagować, zakręciło jej się w nosie. To małe Dmuchawce wciąż podskakiwały i rozsiewały nasionka.
– A słyszała Pani, że Malwinek znowu chory? Ja bym go tak ciepło nie ubierała – kręciła głową Dmuchawcowa.
– Pani Pszczoło kochana, mojemu to proszę pamiętać, żeby czapeczkę założyć – przypomniała mama Bratka, z niepokojem patrząc na Dmuchawcową. – Niektórzy to bardzo beztrosko podchodzą do wychowywania dzieci, naprawdę, pani kochana. Proszę pamiętać.
– Czary mary, ustawiamy się w pary – Pani kochana doszła w końcu do głosu, tu pogłaskała, tu dopięła bucik, tam podała rozliczenia, po drodze jednocześnie uśmiechała się do nieśmiałych kwiatków i groziła czułkiem łobuziakom.
Jak to robiła – tego nie wiedział nikt.

ZAUFANIE

Pani Pszczółka pomachała dzieciakom na pożegnanie i kwiatki wybiegły kolorową chmarą z Leśnej Szkółki.
Ostatnia wychodziła mała Pokrzywa. Kiedy inne dzieciaki podskakiwały, robiły wyścigi, gadały przekrzykujac się nawzajem, ona była gdzieś obok całego harmidru. Ociągała się, oglądała za siebie.

Pani Pszczola miała wrażenie, że to dziecko nie chce za szybko wrócić do domu, i to wrażenie z dnia na dzień się pogłębiało.

Ale dlaczego – pozostawało tajemnicą. Dobrze ubrana, najedzona, grzeczna Pokrzywka wydawała się idealną uczennicą, jak tu wytłumaczyć to uczucie, że coś jest jednak nie w porządku?

Nauczycielka ciężko westchnęła i zaraz podniosła czułki raźniej w górę. Potrzebuje jeszcze trochę czasu i zdobędzie zaufanie małej Pokrzywki. Pozwoli jej otworzyć się w swoim czasie.
A na razie przejdzie się do Malwowej.

Malwowa wie wszystko o wszystkich, może i o rodzinie Pokrzyw co nieco słyszała.

– A na pewno najem się drożdżówki – mruknęła jeszcze do siebie. – Malwowa to jak ławeczka pod sklepem. Posiedzi się chwilę, a potem człowiek wie nawet to, czego absolutnie do szczęścia nie potrzebuje…

Pokrzywka tymczasem najdłuższą drogą wracała do domu, sama i z coraz bardziej zwiniętymi listkami. Wydawała się samotna jak kropka postawiona na zielonej ale pustej kartce.

POKRZYWA

… i kiedy Pani Pszczółka zajmowała się już spokojnie swoimi sprawami, mała Pokrzywa stanęła w końcu przed drzwiami domu. Ostatnie kroki robiła tak wolno, jakby bawiła się w ślimaka. Zresztą lubiła ślimaki, widok ich rozdeptanych skorupek był jej nieodmiennie przykry.
– Dziecko, jesteś w końcu! – zza domu wyłoniła się mama Pokrzywy, z pustą miską po rozwieszonym praniu. – No co tak patrzysz, wejdź, obiad czeka.
Mała zakaszlała i cicho zapytała:
– A tata jest? Nie widzę jego butów.

Świat na chwilę spochmurniał, zacienił się.

– Nie ma. – Mama popchnęła lekko Pokrzywę do środka. – Nie stój tak, umyj ręce i chodź jeść. Naleśniki dziś są! – zawołała już z kuchni.

Świat na chwilę rozpromienił się, zajaśniał.

– Jak ja kocham naleśniczki! Już idę! Jestem ślimak turbo!
Mama Pokrzywy prawie upuściła talerze. Nigdy nie wiedziała, kiedy jej córka wybuchnie radością a kiedy skuli się w płaczu. „Ech, dzieci”, pomyślała i podśpiewując pod nosem zawijała twarożek w złote, chrupiące naleśniki.

MELEPETA

Pokrzywa wracała ze Szkółki na Łące szczęśliwa jak rzadko kiedy, gdyby mogła ją tak zobaczyć pani Pszczoła! Te podskoki, uśmiechy, aż się za nią Malwowa obejrzała i mimowolnie westchnęła, z sentymentem za słynną dziecinną beztroską.
Gdyby ktoś przyjrzał się bliżej, zauważyłby kartkę ściskaną w ręce dziewczynki. Pokrzywa co jakiś czas przystawała, otwierała kartkę i czytała jeszcze i jeszcze raz. Nie było tam wiele: data, godzina, miejsce.
Zwykle zaproszenie.
Nic takiego, ot, że jest serdecznie zaproszona na urodzinki swojej koleżanki, do Dmuchawców.
Kolejne piruety na drodze dedykowane były tej miłej, okrągłej jak kulka pani Dmuchawcowej, a jeszcze jeden skok zrobił się sam na myśl o całym popołudniu w tym słonecznym, głośnym domu! Jaka to była jasna myśl! Cieplutka jak nagrzana słońcem i pachnąca igiełkami sosen.
– Pokrzywa, aleś ty dziś szybko w domu! – usłyszała, skręcając już w scieżkę prowadzącą pod drzwi.
– No chodź, chodź, chociaż raz jesteś na czas, tata się ucieszy, ty mogłabyś pomyśleć czasem że my się martwimy jak nie wracasz prosto do domu! A co ty tam masz, pokaż.
Pokrzywa z błagalnym spojrzeniem, ale bez słów, podała zaproszenie na urodzinki. Mama szybko przebiegła je wzrokiem.
– No dobrze – powiedziała. – Jak chcesz iść, to spytaj taty czy możesz. No, idź. Idź spytać! Nie stój tak. Słyszysz?!
Pokrzywa wciąż stala przed drzwiami, wciąż bez slowa.
– Ja ciebie dziecko nie rozumiem. Jakaś jesteś melepeta – westchnęła mama i odeszła w stronę ogródka.
Pokrzywa nie spytała co to znaczy. Sama zrozumiała, że to ktoś, kto nie pójdzie na urodziny, mimo iż była „serdecznie zaproszona”. Z domu, w którym był tata, wychodziły zimne cienie, teraz one gorzko otaczały dziewczynkę i pogardliwie coś mówiły. „Urodziny – słyszała – I po co? Co z tego będziesz miała? Chodź tu, zostaniesz w domu, z mamą. I z tatą”. Idź, mówiły cienie. Idź do taty. Melepeta, to ktoś, kto nie będzie w pełni sobą. Popękany jak rzecz, która wypadła z rąk

PRZESILENIE

Mamie zabrakło marchewki do obiadu, więc mała Pokrzywa stoi właśnie w kolejce w ulubionym warzywniaku. Zawinęła sobie siatkę wokół dłoni, żeby nie zgubić portfelika i rozgląda się.
Lubiła te zakupy, lubiła kolory malutkiego targowiska, zapachy, nawet panią Lewkonię, co stała za ladą, też lubiła.
Pani Lewkonia nie bała się nikogo, mogła  pyskować okolicznym draniom i nikogo nie przepraszała, pani Lewkonia żyła więc jak prawdziwa królowa, myślała sobie Pokrzywka. Może ma to związek ze starą wagą, ktorej królowa warzywniaka wciąż używała, nie patrząc na nowoczesne elektroniczne wynalazki. Szalki wagi były nieomylne i uparcie dążyły do równowagi.
Ani mniej ani więcej.
Królowa odmierza każdemu wedle… czego? Pragnień? Marzeń? Sprawiedliwości? Własnego widzi mi się?
…
Dorosła Pokrzywa siedzi z albumem w rękach. Wyobraża sobie, że kładzie fotografie z dzieciństwa na wadze pani Lewkonii. Kiedy waga zdjęcia jest cięższa niż pokrzywowe siły, zdjęcie wyrzuca za siebie. Czasem podarte na strzępki.

To jej przesilenie. Ona po jednej stronie, wszechświat po drugiej. Muszą cos z siebie wyrzucić, żeby wróciła równowaga.

ciąg dalszy nastąpi…

Nawigacja wpisu

← Co czytać – moim zdaniem
dziś jest tylko wyrazem →

2 thoughts on “Bajki”

  1. Kasia Jurczyk pisze:
    22 czerwca 2025 o 20:30

    Jestem wielką fanką i mam nadzieję, że zobaczę te bajki na półce w księgarni

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      2 lipca 2025 o 08:24

      Dzięki, Kasiu! plus milion do motywacji:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Książka, która przyjęłam do barteru - dziękuję @of Książka, która przyjęłam do barteru - dziękuję @oficyna_noir_sur_blanc - bo przyciągnął mnie opis. Intryga kryminalna plus studium psychologiczne, no ja lubię:)
Powiem wam tak: ciekawe to było czytanie. Pozornie lekkie, ot, jeden wieczór, ale jednak... Jednak jest w tej opowieści coś więcej, zostaje w głowie, jeszcze chwilę drapie. 
Sama fabuła to działania komisarza Mauriziego, który ma za zadanie wyjaśnić zaginięcie żony pewnego znanego pisarza. Kim jest Laura, owa żona, i czemu zniknęła - dowiadujemy się z komisarzem z rozmów, z listów, z wycinków prasowych. Tak jest właśnie zbudowana cała książka - zero opisów (coś dla antyfanów Nad Niemnem!) i mimo pozornej prostoty takiego poprowadzenia fabuły, czuć że trzeba tu dobrego pisarskiego warsztatu. Camilleri nie zawodzi. Teraz może w końcu spróbuję jego cykl o komisarzu Montalbano:) 
Wiecie, jakie pytanie zostaje w myślach po Nie dotykaj mnie? Oczywiście, że takie - a co zostałoby po mnie, w zapiskach, pamięci rozmów, gdybym zniknęła?
__________________
Nie dotykaj mnie
Andrea Camilleri
Przekład: Monika Woźniak
Noir sur Blanc
____________________
#gdziespomiedzy #niedotykajmnie #andreacamilleri #oficynanoirsurblanc
Przymierzanie tożsamości - Przebieralnia na kawałk Przymierzanie tożsamości -
Przebieralnia na kawałku tektury w starej hali, 
w środku nocy, 
w pokojach z pootwieranymi drzwiami, 
wśród zbyt głośnej samotności
Przy regale, gdzie niewidzialne miasta, niewidzialne biblioteki, tam najpiękniej, chodźmy w to nie-bycie, 
brnijmy w zaprzeczenia
Określanie, poprawianie, wymazywanie 

- a świat - podobno jest

________________
#kolażoweopowieści dla @herbarium_cieni 
- a temat: mój kawałek świata. Taki jakiś mało pewny siebie ten porwany kawałek, ale cóż, ja tam się na świecie nie znam, idę poczytać (wypożyczyłam dziś pierwszą część Silva Rerum Kristiny Sabaliauskaite) 

#gdziespomiedzy
Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "mi Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "minęły dwa tysiące lat, a ta scena wciąż mnie porusza".

Albo tak: "na cmentarzu żydowskim 
są najstarsze drzewa

Kruk
kantor oniemiały 
nie śpiewa

Nad drzew wierzchołkami 
ciężką jesienną chmurą
przechodzą tysiącami

Wychodźcie im na spotkanie 
zamknięci w pałacach pomników 

Razem przez deszcz siekący
przez błyskawice
iść wam dziś trzeba

Ci którzy miejsca swego nie mają 
którzy sami są ogniem i deszczem
Teraz się z wami bratają

Bo jeszcze 
nie koniec ich końca
nie koniec"

I te dziewczynki, Miriam i Reginka (tak, imiona są ważne) - niech się też dziś pojawią - bo może i bez pożegnania się odchodzi, ale nam pamiętać - trzeba.

 #juliahartwig
Co tam w czytaniu? A podzielę się: Ostatnie rozd Co tam w czytaniu? A podzielę się: 

Ostatnie rozdanie - powieść o jednym ciołku i drugim matołku, on się boi i tajemniczo, melancholijnie milczy, ona pisze długie listy już do końca życia, choć nie dostaje odpowiedzi. Dodać do notatek z życia: chujowe to. Ale przeczytać naprawdę warto, tak serio.

Już nie chcę być człowiekiem, Pieter van Os, - podtytuł: opowieść o przetrwaniu Zagłady. Przypomina ten reportaż Czesałam ciepłe króliki, też jest o losach kobiety, która umiała rozdzielić siebie od zła i ocalić wiarę w dobro. Tytuł jakby bardziej od autora spisującego jej historię. 

Niewidzialne biblioteki - czytam dla tej niepojętej przyjemności zanurzania się w inne światy. Wyobraźnia, ślady innych lektur,  pisanie by nazwać zjawiska, ale też ogrom miejsca dla czytelnika. Metaforyczne. Taka dobra ucieczka w słowa. 

Anioł Esmeralda, Don DeLillo - zapomniałam dodać do przeczytanych parę miesięcy temu i teraz zostało wspomnienie, że czytałam coś bezwzględnego. Opowiadania o tym, co w ludziach trudne, złe, przegrane.
___________
Co jeszcze? Nic, tylko życie:) 

#gdziespomiedzy
Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Mój Instagram

życie i problemy

O depresji fachowym okiem. Rozmowa

12 kwietnia 2023
życie i ...

Przedwiośnie

12 marca 2024
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 3

1 października 2023
życie i problemy

Żegnajcie wakacje, witajcie zarazki!

28 września 2021
życie i ...

Bajka – przeplatajka

30 listopada 2024
życie i książki

„Znikopis”

24 września 2021
życie i ...

O marzeniach i życzeniach

30 grudnia 2022
życie i problemy

Wpis od Miss Fereiry

14 października 2021
życie i ...

Sto lat, kotku!

3 grudnia 2021
życie i książki

Moje miasteczko Bełz

25 września 2022

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme