Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
jak pomagać dziecku w nauce - stół z książkami dla dzieci i rodziców

Jak pomagać dziecku w nauce? Porady nauczycielki

Posted on 4 lutego 202325 stycznia 2026 by Ola

Jestem nauczycielką od roku 2004. Trochę się tych lat nazbierało... I trochę doświadczenia. Chociaż wciąż lubię obserwować niedoścignione wzory. Wciąż myślę, że następnym razem zrobię coś lepiej, tak jak zrobiłaby to lepsza nauczycielka. Wciąż lubię rozmawiać o tym, co można poprawić. I lubię słuchać, jak wypowiadają się mądrzejsi ode mnie.

Ale dziś to ja będę mówić, bo pozbierałam kilka moich porad - i kilka takich pościąganych od tych mądrzejszych - porad na temat: jak pomagać dziecku w nauce?

jak pomagać dziecku w nauce - zabawy z mąką w kuchni

Moim ideałem jest szkoła, po której dziecko odpoczywa, szkoła; która tak wykorzystuje czas w niej spędzony, że w domu już nic nie trzeba robić. Po szkole powinien być czas na pasje, na spotkania, na książki, na filmy, na wyjazd, wyjście… Na życie bez stresu. Brzmi nierealnie. Prawda? No jest to w dzisiejszych czasach marzenie. Dużo zmian byłoby potrzebnych, zmian mądrzejszych i idących w zupełnie innym kierunku, niż proponuje dzisiejsze dostojne Ministerstwo Edukacji i Nauki.  

Ministerstwo Nonsensu. 

Ale na szczęście ja jestem nauczycielką przedszkolną i tego będę się trzymać, za dużo nerwów kosztuje mnie wypowiadanie się na tematy nauki szkolnej.  

I jako nauczycielka zerówki będę w przyszłym tygodniu przeprowadzać zebranie. Będę mówić o tym, co wspiera rozwój dziecka w tym wieku w domu. I pomyślałam, że połączę blog z życiem i spiszę sobie najważniejsze porady właśnie tu, dla wszystkich, do przypominania sobie i do wracania w razie potrzeby. Jak pomagać dziecku w nauce – jako rodzic? Jak wspierać rozwój dziecka w domu?  

I nie są to jeszcze zadania domowe, więc zapraszam!

Oto porady nauczycielki!

Łapcie, kochani, korzystajcie i po świecie rozsyłajcie! 

Nie będę zasypywać wiedzą psychologiczną o rozwoju dziecka.

Jedno, co trzeba wiedzieć i mieć w głowie, to że dziecko osiąga nowe etapy rozwoju dopiero, kiedy skończy etap poprzedni. Kiedy będzie gotowe. Kiedy zbierze odpowiednią ilość doświadczeń, które pomogą odkryć kolejne zasady rządzące światem. Przy czym słowo doświadczenia jest tu kluczowe – dzieci uczą się całym ciałem. Nie tylko przez oglądanie i słuchanie, ale przez dotyk, manipulacje (w sensie poruszania przedmiotami).  

No dobrze, prawdę mówiąc, jest jeszcze jedna ważna zasada psychologiczna. Żeby dziecko nabywało doświadczeń, uczyło się dzięki temu, potrzebna jest też nasza cierpliwość i spokój. Napisano na ten temat wiele mądrych poradników. Sprowadzają się w skrócie do tej właśnie zasady – dziecku potrzebny jest święty spokój od naszych dorosłych problemów i cierpliwość w pokazywaniu świata. Budowanie zburzonej po raz pierdyliardowy wieży, liczenie schodków po drodze, czytanie wieczorem, tłumaczenie, czemu tak, a nie inaczej, pozwalanie na błędy i ich poprawę, uczenie samodzielności, wiara w jego/jej siły. 

I na tym cały trud wychowania polega, że to się tak rzadko udaje w całości. Też o tym wiem. 

Ale, choćbyśmy się zaklinali, że jak do tego doszło to nijak nie wiemy, ups, to jednak mamy te swoje dzieci, chodzą już prawie do szkoły i jednak w imię czystej przyzwoitości powinniśmy trochę im pomóc. Do osiemnastki jakoś zleci, no nie? Póki co, oddychamy głęboko, pijemy kawę – u mnie działa też na uspokojenie – i spokojnie działamy.  

Czekaj, stop, już pijesz kawę? A co z kurtką, szalikiem, czapką dziecka, bucikami? Kawa nie zając, zaraz będzie, ale najpierw dopilnuj, żeby twój już-nie-taki-mały bobasek SAM zdjął swoje rzeczy, SAM ułożył jak najwięcej na miejsce i żeby SAM pamiętał o umyciu rąk. Jak zapomni, to UWAGA! Nie wygłaszamy kilkuminutowego kazania (przecież kawa stygnie) tylko krótko przypominamy: ręce. Albo: łazienka. Albo: zarazki. Zależy, jaki macie swój rodzinny kod. W wersji dla zaawansowanych możecie nawet spróbować po prostu podnieść jedną brew i czekać, aż kółeczka w głowie dziecka zatrybią i też bez słowa zawróci ono do łazienki umyć łapy.  

Co chcę powiedzieć: jest czas na naukę i tłumaczenie, ale jest też czas, kiedy już trzeba po prostu obowiązki egzekwować. Na spokojnie, każdemu zdarza się coś zapomnieć, popełnić błąd, pomylić. Często o tym zapominamy w stosunku do dzieci, jakby one każdego dnia, zwłaszcza w szkole, miały działać jak idealnie naoliwione trybiki w maszynie. 

Tak się nie da, nie ma się co łudzić. Zbyt wysokie wymagania mogą tylko zniszczyć psychikę. Brak wymagań też nie jest dobry. Wychodzi więc na to, że nie mamy wyboru: uczymy samodzielności, przypominamy, ale krótko, i w razie gorszego dnia pomagamy.  

Te same zasady – tłumaczymy, pokazujemy, po trochu wymagamy, a w razie potrzeby pomagamy – dotyczą takich codziennych sytuacji, jak: 

  • Określania stron prawo/lewo, góra/dół, z przodu/z tyłu, pomiędzy, w środku, wewnątrz/na zewnątrz itd. (orientacja w przestrzeni).
  • Przewidywania: jak myślisz, co się stanie, jak…, kiedy… – czujecie, jaki to zdanie ma potencjał? Ile można dzięki temu pytaniu osiągnąć? To pytanie – petarda! A jak myślisz? – uwielbiam to pytanie! – Mamo, a po co mamy skórę? – A jak myślisz? I słuchasz, co twoje dziecko właściwie już wie, a czego jeszcze nie. Po “A jak myślisz?” zaczynają się istne czary. Prawdziwe wychowanie – słuchanie. Zaczyna się rozmowa. Zwłaszcza, jeżeli traktujesz swoje dziecko jak człowieka – co z góry zakładam – i nie wyśmiewasz go/jej za braki w wiedzy. To chyba oczywiste, prawda? I razem się zastanawiacie, co się stanie, jeśli zostawimy bałagan, nie umyjemy zębów, nie będziemy zarabiać pieniędzy, przypalimy obiad, rozchorujemy się i nie weźmiemy syropu itd… Uczymy przewidywania następstw i konsekwencji. Dobra na to jest gra w Jengę! 
  • Przeliczania przeróżnych przedmiotów. Schodów, kroków, klocków, cukierków, misiów, gości na urodzinach, a dla gości trzeba przygotować talerze, sztućce, ile to będzie? A ile godzin minie? A jaka to liczba? A która strona w książeczce? A policz na paluszkach? Nie bójmy się pozwalać liczyć na palcach – kiedy przestaną być potrzebne, dziecko przestanie ich używać. Jeszcze w pierwszej klasie spokojnie może używać palców, patyczków, nie mówiąc o liczydłach. Potrzebuje naprawdę dużo razy przeliczyć sobie coś na konkretach, żeby zapamiętać to działanie i wykonywać je automatycznie. A jeśli widzimy, że nasze dziecko nawet na palcach czy innych patyczkach dużo się myli, to może znaczyć jedno: ono potrzebuje JESZCZE więcej czasu i być może spokojniejszej atmosfery (badania w Poradni to osobny temat).  
  • Bierzemy dziecko ze sobą do kuchni. Pozwalamy coś zważyć, coś przelać (jak się rozleje, to nasz bystrzak wie, gdzie są ściereczki i wyciera, my tylko poprawiamy, a tak to sobie spokojnie kawę pijemy), pomieszać, palcem sprawdzić, ba, nawet ręką, niech będzie… Pomyślcie sobie, że w tej chwili oszczędzacie na zajęciach sensorycznych, za które trzeba czasem płacić po kilkadziesiąt złotych za godzinę! Przepisów na masy kolorowe, białe, slajmowe, solne, porcelanowe i Bóg wie jakie jeszcze, jest w internecie tysiące. A jak nie masa, to choćby i zwykłe ciasto, niech to dziecko też łyżką w misce pomerda i wie, co to znaczy szczypta. Kuchnia powinna być w każdej przedszkolnej sali, tak właściwie, bo to kopalnia wiedzy i doświadczeń! To pierwsza broń na froncie walki z matematyką!
  • Organizowania okazji do ćwiczeń i zabaw na świeżym powietrzu – czy na placu zabaw, czy w domu na podłodze – w każdym razie dziecko nie może cały dzień siedzieć “grzecznie” przed komputerem, laptopem, komórką, tabletem czy telewizorem (coś pominęłam?). Dziecko uczy się całym sobą, bez możliwości ruchu jego mózg też popada w stan odrętwienia, zmęczenia.  
  • Rozbudzania zainteresowania światem. Tym prawdziwym, bo do wirtualnego raczej nie potrzebują zachęty. Dziecko, które idzie do szkoły, powinno być zainteresowane zdobywaniem wiedzy o świecie, o sobie, o państwach, o flagach, o stworzeniach fantastycznych i realnych, o samochodach, o wężach, o bajkach i baśniach, o książkach, o drzewach, o dinozaurach, o dawnych czasach… 
  • Opowiadania. Uczymy też opowiadania – o ulubionej bajce, o tym, co się działo w ciągu dnia, co było u babci a co u cioci, przypominamy, co robiliśmy w czasie urlopu, sami opowiadamy również o ulubionym filmie z dzieciństwa, o swoim dniu, o swoich przeżyciach, z dzisiejszego dnia albo z dzieciństwa… Wiecie, jaki jest najlepszy czar na dzieci? Taki czar, co je zamienia w zasłuchane nieruszające się posążki, które tylko oczy mają szeroko otwarte i chłoną wszystko co, słyszą? Taki czar zaczyna się od epickiego westchnienia ze słowami “o mój Boże! Przypomniałam sobie coś!” I zaczynamy, z gestykulacją, z emocjami, z wypiekami na twarzy, opowiadać. Że kiedyś też się tak pokłóciliśmy z przyjacielem. Że kiedyś też mieliśmy gorszy dzień. Że jeszcze wczoraj zdarzyło nam się coś zupełnie, ale to totalnie niesamowitego… (ja na przykład często opowiadam treść przeczytanej niedawno książki dla dzieci, albo jakiejś bajki), opowiadamy, rozmawiamy. Ćwiczymy coraz dłuższe skupienie uwagi. Pytamy, a co ty byś zrobił? To było fajne zachowanie? Co można było zmienić? Jak ci się podobało? A jaka była twoja przygoda?  
  • Uczymy jednej z najważniejszych rzeczy – wiary w siebie. Serio, bez tego nauka w szkole to wylęgarnia traum i problemów. Wszyscy potrzebujemy wierzyć w siebie, w swoje możliwości, a dzieci szczególnie! Ale to temat na osobny post, coś mi się wydaje… Póki co jako uniwersalną radę daję taką jedną prościutką. No, może dwie. Gramy w gry – planszowe i nie oszukujemy, czasem przegrywamy, czasem wygrywamy i nie robimy tragedii z dziecięcej reakcji. Trochę się nasz Dziedzic pozłości, wiadomo, ale jak w końcu wygra, to się będzie cieszyć. Takie życie. Nie da się ciągle wygrywać i być sztucznie najlepszym we wszystkim. Po drugie, nie wyręczamy. Pewność siebie wynika z tego, że widzę, że coś zrobiłem/am, samodzielnie! Umiem! A mama z tatą klaszczą mi brawo! Ale jestem debeściak! 

Niech sprawdzę – samodzielność, liczenie, orientacja w przestrzeni, przewidywanie, opowiadanie, skupienie uwagi, dużo ruchu, wiara w siebie. Pozostało tylko dodać – czytanie… Zawsze się sprawdza.  

Nie tylko dzieciom się sprawdza, ale i rodzicom. Oto kilka polecanych książek dla rodziców: 

  1. Dziecięca matematyka – dwadzieścia lat później. Książka dla rodziców i nauczycieli starszych przedszkolaków. Edyta Gruszczyk – Kolczyńska, Ewa Zielińska, Kraków 2015, wydawca: bliżej przedszkola. Ponad dwieście stron przykładowych zabaw dla dzieci 6-letnich, z zakresu przygotowania do nauki matematyki w szkole. Po prostu rewelacja.  
  2. Jak nie krzyczeć na swoje dziecko. Wychowanie bez złych emocji. Carla Naumburg Wydawnictwo Muza. Taki pełen humoru i przykładów z codziennego życia poradnik – jak być spokojniejszym rodzicem. I takim, który jest obecny z życiu swojego dziecka.
  3. Gazetki, czasopisma, takie, które sami wybierzecie, zgodne z waszymi zainteresowaniami, jest tego mnóstwo. A w razie braku pomysłu sprawdzi się odwieczny “Miś”, “Abecadło” czy “Świerszczyk”. Tylko trzeba mieć czas potem z dzieckiem posiedzieć.  
  4. Minecraft – akurat mój Piotrek jest w Minecrafcie zakochany po uszy, więc staram się to jakoś w miarę rozsądnie przekierować. Są książeczki do czytania „Minecraft. Tryb czytania” i są z zadaniami „Minecraft. Megazadania” z określeniem wieku. I rzeczywiście co jakiś czas sobie robimy.
  5. Moje sylabki w przedszkolu. Różnicowanie sylab, A. Fabisiak – Majcher, E. Ławczys, Wydawnictwo WiR – wspomagająco do nauki czytania. Cała książeczka to czytanie sylab, wklejanie sylab, pisanie sylab… Robimy czasem, jak mamy siły i chęci, i jak zaczniemy to już musi być zadanie do końca. Wtedy już czasem Piotrkowi się nie chce, ale trudno. Robimy najwyżej jedną stronę. 
  6. Kotki Dorotki, Pieski Tereski. Czytam uważnie, Joanna Krzyżaniak, Centrum Edukacji Dziecięcej – dorosły czyta, dziecko ma jak najwięcej zapamiętać. Co jakiś czas pojawia się bowiem pytanie odnośnie przeczytanego/wysłuchanego tekstu. Jest zabawnie, żartobliwie, lekko… Dobre do ćwiczenia koncentracji uwagi. 
  7. Pierwsze czytanki dla… Instytut Książki, wybór wierszy i krótkich utworów dziecięcych, same dobre nazwiska autorów: Zofia Stanecka, Joanna Kulmowa, Michał Rusinek, Grzegorz Kasdepke, Joanna Papuzińska i inni…
  8. Elementarze do nauki czytania – teraz jest taki trochę boom na „stare” elementarze, jak ten słynny Falskiego, czy Litery (z mojego dzieciństwa). Są też współczesne do czytania metodą sylabową, z kolorystyką do wyboru… Każdy znajdzie coś dla ciebie! Ale działa tylko, jeśli nie jest połączone z stresem i jeśli dziecko jest nauką czytania zainteresowane.  
  9. Atlasy, mapy – do rozmów, do poszerzania wiedzy, do zabaw, do przeglądania… Niech sobie leżą, nie muszą być wykorzystywane codziennie, ale w razie potrzeby – są pod ręką. Nie tylko smartfon i wujek Gugiel – mapy w książkach też mają swój urok.
  10. Nauka. To lubię. Tomasz Rożek, Wyd. Wilga. Z serii „Nauka…” mamy Kosmos – jeszcze za szybko, Piotrka nie interesuje, i Tak działa człowiek – to już bardziej. Z moimi dziećmi w szkole zaś oglądałam parę odcinków Nauki na YouTube, doktor Tomasz Rożek świetnie tłumaczy zawiłości naukowe świata! Proszę bardzo, sprawdźcie sami: TU, NAUKOWY KLIK

Polecam też dwie sprawdzone strony z zakresu edukacji przedszkolnej: pani Monia – opowiada o rozwoju przedszkolaków, ma świetnie prowadzony instagram, gdzie bardzo mądrze opowiada o tym, jak fajnie żyć w zgodzie z psychologią dziecięcą; i jest też pani Zuzia, kopalnia pomysłów matematycznych, zabaw, cierpliwego wyjaśniania, po co, na co i komu. A jak matematyka w dzieciństwie dobrze ruszy, to potem – będzie tylko coraz lepiej! Warto, prawda? 

                  

mnóstwo książek dziecięcych na regale, z pluszowym misiem

Nawigacja wpisu

← Jesteś ważny, wiesz?
28 dni →

2 thoughts on “Jak pomagać dziecku w nauce? Porady nauczycielki”

  1. Jolanta B. pisze:
    5 lutego 2023 o 13:04

    Pani Olu, odniosę się do pierwszego akapitu, tego o szkole z marzeń. Sama o takiej marzyłam, myślałam nawet o otwarciu. Nie wyszło. Jednakże znalazłam taką szkołę podstawową dla mojego najmłodszego syna (w tej chwili jest już w liceum). Dla mnie bomba, ale duże grono rodziców nie potrafiło zrozumieć, że dziecko po szkole niczego się nie uczy. Jak to, trzeba mu zapewnić samodzielnie rozrywkę, to już lepiej gdyby były zadania domowe, itd. itp.
    Summa summarum nie wiem, czy społeczeństwo do takich placówek dojrzało.

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      6 lutego 2023 o 06:49

      Smutne to. Ale fakt, że my jako ogół społeczeństwa dużo rzeczy mamy jakoś dziwnie w głowach poukładane. A kto chce inaczej, to odczuje na sobie dziwne spojrzenia i szepty. Myślę, że niestety stąd bierze się też część problemów z edukacją, nie tylko ze strony odgórnej, ministerstwa… I co tu robić? Chyba powolutku robić swoje, może cos powolutku drgnie… Tylko szkoda dzieci.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko t Mało ostatnio polecam książek dla dzieci. Ciężko trafić mi na coś naprawdę ciekawego... Dlatego na opowieść Małgosi Cudak rzuciłam się już w sprzedaży przedpremierowej, szaleństwo, ale tak - tęskniłam za dobrą książką z zakresu literatury dziecięcej.
I moja wiedźmowa intuicja dobrze mi podpowiedziała... Posłuchajcie:
Jest tu rodzeństwo, Małgosia i Jaś, jest ich zapracowany tata któremu brakuje czasu, i mama co czuje się ściśnięta w życiu jak w przyciasnym fartuszku. 
I jest splot wydarzeń, który sprawia, że dzieci trafiają do chatki Baby Jagi w środku lasu.

"Jesteście w samą porę, najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłoby za późno". 

Na szczęście nie jest. Wszak zegar pokazuje, że mamy jeszcze chwilę do końca bajki. Małgosia, Janek i Babcia razem czarują: sprzątają, piorą wielkie pantalony (i wielkie koszule, takie co pomieszczą marzenia), robią ciastka, rozpalają piec, rozmawiają, tik-tak, tik-tak, zegar tyka spokojnie, "nic nie gubi się, nie znika, lecz wzajemnie się przenika". Dzieci uczą się, a raczej przypominają sobie i całej rodzinie, co jest najważniejsze.

A wiecie co Babcia trzyma w szafie? 
Ja wiem:)))

I taką bajkę naprawdę polecam. Tak jak wcześniej Latający dom i inne bajki czy Małą księgę mieszkańców puszczy tej samej autorki. Po prostu dobre, taka literatura piękna w zakresie dziecięcym...

Polecany wiek: 5+ (Małgosia ma tu 7 lat, Jaś 5)
_______________________
Na zegarze wpół do bajki
Małgorzata Cudak
Ilustracje: Agnieszka Pradelok
Wyd. Na Stronie Bajki
_______________________
#gdziespomiedzy
#nastroniebajki
#nazegarzewpółdobajki
#małgorzatacudak #agnieszkapradelok
Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Mój Instagram

życie i ...

Niedoskonałość.

21 października 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 1

27 lipca 2023
życie i ... życie i książki

Wakacje #1

2 lipca 2022
życie i ...

Życie i… cierpliwość.

24 lutego 2024
życie i książki

Opowieści rodzinne – 4

11 lutego 2022
życie i książki

Czytamy dzieciom. Tym trochę starszym.

26 listopada 2022
życie i książki

 Co przynosi Gwiazdor pod choinkę? Książki!  

11 grudnia 2022
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 2

17 września 2023
życie i problemy

Żółte liście – część 4. I ostatnia!

25 listopada 2021
życie i książki

Wakacje #2. Książki!

10 lipca 2022

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme