Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
okładka książki Rutka, połączona ze zdjęciem mojej Babci

Moje miasteczko Bełz

Posted on 25 września 202225 września 2022 by Ola

„Mój miły Icełe

Już nie bój się nocy

I ludziom w oczy patrz

w miasteczku Bełz

Minęło tyle lat harmonia znów gra

Obłoki płyną w dal znów toczy się świat

Wypiękniał nasz Bełz”

Jest temat, który co jakiś czas do mnie wraca. Najpierw to ja go szukałam, pochłaniałam, czytałam po nocach. Potem odrzucałam, nie mogę więcej – płakałam.

Ale on i tak się pojawia, nie da się inaczej, nie w moim świecie.

Ten temat to Holocaust, Wojna, Zagłada.

Jak na chwilę ucieknę, śmieję się, żyję w słońcu, to w którymś momencie ten cień przetnie mi drogę. Znów zatrzyma w pół kroku, każe zamilknąć i słuchać.

„W ogrodach na grobach bez

Nikt nie chce pamiętać

nikt nie chce znać smaku łez

I tylko gdy śpisz samotny i sam

I tylko gdy śpisz płyniesz giniesz tam

Gdzie tata i mama przy tobie są znów

I czule pilnują malutkich twych snów.”

Właściwie już się przyzwyczaiłam i oswoiłam. Jestem jeszcze z pokolenia, które temat wojny wyssało z mlekiem matki, z opowieściami rodzinnymi. Mama Babci drżała o swoją córkę, przez jej czarne warkocze i czarne oczy, że mogły sprowadzić na nią śmierć – słyszałam przy oglądaniu albumu. Dziadek wracał do domu z dalekiego rosyjskiego łagru, słuchałam przy świątecznym stole. Na rozpoczęcie roku szkolnego pierwszego września obok nauczycieli stał zawsze wyprostowany żołnierz – staruszek, i opowiadał, jak swego czasu wyglądał jego 1 września, jak zmienił jego życie i jak ważne jest, by doceniać pokój.

 

„Miasteczko Bełz

kochany mój Bełz

W poranne gazety ubrany spokojnie się budzi Bełz

Łagodny świt zwyczajnych dni rytm

W niedzielę bezpieczna nad rzekę wycieczka

I w krzakach szept”

W moim domu była wypalona dziura, w podłodze w kuchni, mama zawsze mówiła, że to zostało po żołnierzach niemieckich, którzy byli w naszym domu zakwaterowani.

Kiedy bawiliśmy się na podwórku, zdarzało się, że ten, co miał być kimś złym, to był Niemcem. Choć jednocześnie znaliśmy panią Elę i panią Magdę, co były rodowitymi Niemkami, przyjeżdżały w odwiedziny do naszego domu. Świergotały po niemiecku z Babcią i Sąsiadką. Rogów nie miały. Dzieci lubiły. Uśmiechały się i wysyłały co jakiś czas wielkie paczki ze słodyczami i ubraniami.

I tak naturalnie człowiek uczył się, że stereotypy i uogólnienia to o kant dupy rozbić i tyle.

 

„A w piekarni pachnie chleb

Koń nad owsem schyla łeb

Zakochanym nieba dość

Tylko cicho gwiżdże ktoś.”

Tak, tematy wojenne były tłem mojego dzieciństwa. Ale później, kiedy człowiek rozumu nabrał, to wojna zaczęła uwierać. No bo jak…?! Jak? I dlaczego ciągle gdzieś jeszcze… Podobno od czasu zakończenia drugiej wojny światowej nie było na świecie ani jednego dnia pokoju. W sumie im jestem starsza, tym łatwiej mi w to uwierzyć… co nie znaczy – zaakceptować.

 

„Miasteczko Bełz kochany mój Bełz

Wypłowiał już tamten obrazek

milczący płonący Bełz

Dziś kiedy dym to po prostu dym

Pierścionek na szczęście

W przemyśle zajęcie

W niedzielę chrzest

Białe ziarno czarny mak

Młodej żony ciepły smak.”

Jak Maja była jeszcze mała, bawiła się spokojnie na dywanie w czystym, przytulnym pokoiku, to zdarzało się, że siedziałam obok i ze zgrozą zastanawiałam się, jak ja jej kiedyś o wszystkim opowiem? Może uda mi się nic nie mówić? Może spróbować wyprzeć się historii, udawać, że nigdy nic złego się nie stało? To tylko ci Niemcy byli tacy źli, a my to się nie mamy czym przejmować… Z racji urodzenia się Polakiem mamy czyste sumienia i możemy spać spokojnie. A Żydzi sami sobie winni.

Kuszące? No nie wiem… Raczej nie.

 

„Kroki w sieni

Nie drżyj tak

To nie oni

to tylko wiatr.”

Opowiadałam, tak po trochu, żeby wszystko nie spadło na nią naraz. Rozmawiałyśmy o różnych problemach, współczesnych, bolesnych, ale dla mnie temat wojny był zawsze najcięższy.

Bo jak opowiadać o czasach tak mrocznych? Tak pełnych śmierci? Strachu? Jak opowiadać o świecie, który przepadł? Niezależnie od miejsca i narodu, wszędzie coś zniszczono.

Dopiero później zdałam sobie sprawę, że opowiadam dużo pojedynczych historii. Nie daty, nie ruchy wojsk, nie podręcznik ani encyklopedia, ale postać. Jedna, konkretna.

 

„Miasteczko Bełz kochany mój Bełz

W kołysce gdzieś dzieciak zasypia

a mama tak nuci mu

Zaśnijże już i oczka swe zmruż

są czarne

a szkoda że nie są niebieskie”

Ona żyła przed wojną, wiesz Maju, w domu z pięknym ogrodem, mama jej zawsze do snu śpiewała słodkie kołysanki, latem pachniało maciejką i  jaśminem, zimą grzał kaflowy piec. A potem wiesz, musieli się przenieść, uciekać, tatę zastrzelono od razu / poszedł do wojska / zginął / zaginął. Potem słyszały krzyki i płacze z przejeżdżających pociągów. I był ogień, i dym, i zgliszcza. Mama z pustą walizką i jeszcze bardziej pustym wzrokiem, na drodze, wokół mnóstwo innych ludzi, a wśród nich taka wielka cisza… kołysanek nikt już nie śpiewał.

 – Mama, a gdzie był wtedy Pan Bóg? No gdzie?!

 – Nie wiem! Może był z tymi, co umierali? Może płakał i umierał z nimi? Może był tą ostatnią nadzieją, co trzymała przy życiu? Nie wiem…

– Mamo, a to dziecko, co opowiadasz, to było polskie, czy żydowskie?

 – A jak myślisz?

 – Mamo, ja myślę, że ono mogło być nawet niemieckie, prawda?

 – Prawda. Zło w wojnie nie wybiera.

„Zaśnij że już i oczka swe zmruż

są czarne a szkoda że nie są niebieskie

Wolałabym

Tak jakoś”

Ja sama też wsłuchuję się w pojedyncze historie. Nie kusi mnie ocenianie, na szczęście nie przypadła mi w żadnym trybunale rola sędzi. Wsłuchuję się, czytam, zatrzymuję, oglądam za siebie, gdzie już tylko cienie po dawnych miejscach, pomniki, zarośnięte polany, tablice, ceglane kruszące się mury. Nie przechodzę obojętnie, staram się zatrzymać w sobie jak najwięcej opowieści. Po tylu latach już naprawdę nie chcę oceniać, chcę tylko… Nie być obojętna. I mimo wszystko pamiętać.

Miasteczko Bełz

kochany mój Bełz…

Wiersz, czy raczej słowa piosenki, są autorstwa Agnieszki Osieckiej. Wybrałam je, bo trafnie oddają i grozę tamtych lat, i tęsknotę za tym, co było i chęć życia pomimo wszystko. Oddają poczucie rozdarcia pomiędzy starym a nieznanym nowym – kiedy tak ciężko zbudować to nowe. Bo wciąż wraca ból, złe wspomnienia, strach, pytania.

Mogłabym też przytoczyć melodię z serialu „Dom”, jednego z moich najulubieńszych, bo oddaje te same uczucia – tęsknoty, buntu i chęci normalnego życia, po prostu. 

Jeżeli szukacie książek, które pomogą wam zacząć z dziećmi opowieści z czasów wojny, to mam kilka polecajek (po kliknięciu w książkę przeczytacie opis od wydawcy):

Dla najmłodszych, tak w wieku przedszkolnym, to polecam „Pudle i frytki” – bajka opowiada o rodzinie piesków, która musi uciekać ze swojego miejsca, by odnaleźć się w nowym świecie. Muszą liczyć na pomoc innych piesków, a nie wszystkie są na to od razu gotowe… Bajkooopowieść, o empatii, wspólnocie, dzieleniu się. Nie wnika w przyczyny polityczne, ekonomiczne emigracji, tylko uczy podstawowego odruchu – żeby przejmować się innymi. Więc jeśli ktoś uważa inaczej, to nie odnajdzie się w tej bajce.

okłada książki dla najmłodszych dzieci - pudla i frytki

Pija Lindenbaum, Pudle i Frytki, wyd. Zakamarki

Potem, dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym, polecam „Asiunię” Joanny Papuzińskiej. Jest to jedna z czterech specjalnie wydanych dla dzieci książek, opowiadających o trudnych sprawach wojennych, wydane we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego. Książki pisane są z punktu widzenia dzieci i dostosowane do ich wieku. Dla mnie pierwsze miejsce ma właśnie Asiunia Joanny Papuzińskiej. 

książka dla dzieci - Asunia, okładka

Joanna Papuzińska, Asiunia, Wyd. Literatura

I dla bardziej starszych dzieciaków, lub młodszej młodzieży, tak mniej więcej 10 i więcej, polecam „Rutkę”.
Nie dziwię się, że „Rutka” była książką roku, w 2016. Ta opowieść zasługuje na wszelkie wyróżnienia. Jest piękna! I trudna. Bolesna, prawdziwa ale i baśniowa, z uśmiechem… Opowiada o losach dwóch samotnych dziewczynek, które łączy miejsce, ale rozdziela czas. Mimo to pomagają sobie nawzajem.  
Dlaczego to taka udana książka?  Bo jest wielowarstwowa, mądra, wymykająca się schematom. Rutka od wojennej rzeczywistości ucieka w świat wyobraźni, szuka śmiechu. Ktoś może się oburzać, bo to „nie pasuje”, a jednak! Czy Zosia, współczesna bohaterka, zrozumiała całą historię? Pewnie nie od razu. Przeplata się tam baśń z surrealistyczną humoreską i tragedią realną.
Czy po przeczytaniu z dzieckiem będziemy mieli o czym rozmawiać? O, to na pewno! Mocno polecam! Według mnie wiek 10 plus, ale to już kwestia indywidualna. Jak to przy mądrych książkach bywa.

książka dla dzieci Rutka - okładka

Joanna Fabicka, Rutka, Wyd. Agora

Jeśli jeszcze macie wokół siebie kogoś, kto przeżył wojnę, to słuchajcie opowieści, zapamiętujcie… Każda historia jest ważna!

Ja dodałam Rutce zdjęcie mojej Babci. Moja Babcia też była kiedyś chudą dziewczynką biegającą po wojennym świecie. Też chciała się śmiać na całe gardło, robić psikusy, wygłupiać się, chronić swoich przyjaciół i małego braciszka. Odrzucała w tył ciemne warkocze i z podniesioną głową żyła i kochała w świecie, który stawał się najstraszniejszą ciemnością, dymem i złem. 

To dzięki naszym Babciom, Dziadkom śmiech i miłość wróciły. Odbudowywali swoje miasteczka Bełz…  Nie każdy mógł podźwignąć się z traumy, o nie, ale próbowali. Budowali życie od nowa. Jedni chcieli zapomnieć, inni nie mogli, niektórzy pozostali złamani do końca – ja nie oceniam. To były ciężkie czasy. Widzę tylko, że dopiero pokolenie współczesnych nastolatków jest na tyle oddzielone od czasów Wojny, Zagłady, że nie żyje w jej cieniu. 

I powiem wam, że ciekawa jestem, jakie oni mają pomysły na świat… Te straszne współczesne nastolatki!  Dajcie znać, jak coś wiecie!

okładka książki dla dzieci Rutka, połączona z portretem mojej Babci

Nawigacja wpisu

← Rozmówki rodzinne.
Rozmowy. Hania →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Przymierzanie tożsamości - Przebieralnia na kawałk Przymierzanie tożsamości -
Przebieralnia na kawałku tektury w starej hali, 
w środku nocy, 
w pokojach z pootwieranymi drzwiami, 
wśród zbyt głośnej samotności
Przy regale, gdzie niewidzialne miasta, niewidzialne biblioteki, tam najpiękniej, chodźmy w to nie-bycie, 
brnijmy w zaprzeczenia
Określanie, poprawianie, wymazywanie 

- a świat - podobno jest

________________
#kolażoweopowieści dla @herbarium_cieni 
- a temat: mój kawałek świata. Taki jakiś mało pewny siebie ten porwany kawałek, ale cóż, ja tam się na świecie nie znam, idę poczytać (wypożyczyłam dziś pierwszą część Silva Rerum Kristiny Sabaliauskaite) 

#gdziespomiedzy
Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "mi Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "minęły dwa tysiące lat, a ta scena wciąż mnie porusza".

Albo tak: "na cmentarzu żydowskim 
są najstarsze drzewa

Kruk
kantor oniemiały 
nie śpiewa

Nad drzew wierzchołkami 
ciężką jesienną chmurą
przechodzą tysiącami

Wychodźcie im na spotkanie 
zamknięci w pałacach pomników 

Razem przez deszcz siekący
przez błyskawice
iść wam dziś trzeba

Ci którzy miejsca swego nie mają 
którzy sami są ogniem i deszczem
Teraz się z wami bratają

Bo jeszcze 
nie koniec ich końca
nie koniec"

I te dziewczynki, Miriam i Reginka (tak, imiona są ważne) - niech się też dziś pojawią - bo może i bez pożegnania się odchodzi, ale nam pamiętać - trzeba.

 #juliahartwig
Co tam w czytaniu? A podzielę się: Ostatnie rozd Co tam w czytaniu? A podzielę się: 

Ostatnie rozdanie - powieść o jednym ciołku i drugim matołku, on się boi i tajemniczo, melancholijnie milczy, ona pisze długie listy już do końca życia, choć nie dostaje odpowiedzi. Dodać do notatek z życia: chujowe to. Ale przeczytać naprawdę warto, tak serio.

Już nie chcę być człowiekiem, Pieter van Os, - podtytuł: opowieść o przetrwaniu Zagłady. Przypomina ten reportaż Czesałam ciepłe króliki, też jest o losach kobiety, która umiała rozdzielić siebie od zła i ocalić wiarę w dobro. Tytuł jakby bardziej od autora spisującego jej historię. 

Niewidzialne biblioteki - czytam dla tej niepojętej przyjemności zanurzania się w inne światy. Wyobraźnia, ślady innych lektur,  pisanie by nazwać zjawiska, ale też ogrom miejsca dla czytelnika. Metaforyczne. Taka dobra ucieczka w słowa. 

Anioł Esmeralda, Don DeLillo - zapomniałam dodać do przeczytanych parę miesięcy temu i teraz zostało wspomnienie, że czytałam coś bezwzględnego. Opowiadania o tym, co w ludziach trudne, złe, przegrane.
___________
Co jeszcze? Nic, tylko życie:) 

#gdziespomiedzy
Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Mój Instagram

życie i książki

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 1

30 kwietnia 2022
życie i książki

Lek na całe zło świata? Phi, wiadomo. Książki.

25 września 2021
życie i ...

Życie i… lodówka.

4 czerwca 2022
życie i problemy

Czas.

2 sierpnia 2022
życie i ...

O pisaniu.

23 października 2022
życie i książki

Literacki Sopot 2023

22 sierpnia 2023
życie i problemy

Jesienne opowiadanie o listopadowym zmierzchu.

5 listopada 2022
życie i ...

Przed snem

18 marca 2022
życie i ...

Dzień jak co dzień

2 grudnia 2022
życie i problemy

Trochę o ogrodach

6 września 2025

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme