Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
niedoskonałość - bałagan na stole, dzieci rysują i malują, jest kolorowo

Niedoskonałość.

Posted on 21 października 202316 listopada 2024 by Ola

Świat pędzi, a my chcemy dotrzymać kroku. Czasem nawet chcemy być wciąż na przodzie. W peletonie. Wciąż kipiąc energią, z uśmiechem. Doskonałość nam się marzy.

Pędzimy po medal za pierwsze miejsce w dziedzinie bycia doskonałym. Ani jednego potknięcia. Tyły są dla przegrywów. A ja? Ja mam być tym przegrywem?!

To znam, to przeczytałam, to obejrzałam, to już skończyłam, tu byłam, mówię ci, ja nie rozumiem, jak można tak się zaniedbać i w domu tylko siedzieć… Doskonałość, tak, to ja. Perfekcja. Tu poradzę, na tym się znam, tam ocenę wystawię. Przecież życie to kwestia organizacji, kochana, ja to zawsze znajdę czas i dla siebie, i dla rodziny, i na pracę, i na odpoczynek, i na zakupy, i na wszystko-zawsze-wszędzie.  Dzieci? No też doskonałe. Z niczym nie mają problemu, doskonałe oceny, pasje, całe mnóstwo pasji! Kochana, ja już czasem nie pamiętam, kogo na co zawieźć, mówię ci! Zabawna jestem, prawda? Czy nie mają problemów? Kto, moje dzieci?! Co ty, zero problemów! A do kolacji zawsze siadamy razem, tak trzeba, nie wiesz? To buduje rodzinne więzi. Zawsze to powtarzam, zawsze im to tłumaczę przy tej kolacji. Że jak razem jemy, to tak ślicznie wyglądamy, jak idealna rodzina. Doskonałość. Mówię im, jak ważne są dobre oceny, jak ważne jest rozwijać się w każdym kierunku, bo oni to mają szanse, ja takich nie miałam, oni mają. Mogą wybierać – czy konie, czy słonie, czy gimnastyka na trapezie, czy języki obce, wszystkiego trzeba próbować, teraz decyduje się ich przyszłość, muszą skupić się na rozwoju, to zaprocentuje w przyszłości. A inwestowanie w siebie jest najważniejsze. Rozwój. Trzeba być wciąż na przedzie, bo cię zje ta szarańcza, co biegnie za nami. W życiu trzeba myśleć! Od razu, już jako dziecko. Mama to rozumie i oni też muszą zrozumieć. Jak nie będzie doskonale, to… wszystko wtedy jest bez sensu. Pamiętaj. Idealnie. Na samym szczycie. Tam jest nasze miejsce.

O, zobacz, to jest pokój mojej córki. Widzisz, jak wszystko pięknie posprzątane? Zawsze jej mówię, że porządek na zewnątrz świadczy o porządku w głowie. Żadnego brudu, żadnego problemu. Biurko lśni, książki równo ułożone, ubrania w szafie, zobacz, patrz! Wszystko dobrane pod kolor, dobry mam gust, w końcu widać to. Prawda? Czy to jej gust? No przestań, ona swój gust będzie miała jak dorośnie, na razie niech ma dobry przykład. Pięknie, prawda? Ja nie wiem, czy chciałabym wejść do pokoju twojej córki… Na szczęście nasze dzieci się nie przyjaźnią, uff.

A to pokój syna. Tak, też czysto, oczywiście. Chciał jakieś plakaty powiesić, jakieś rysunki, ale nie zgodziłam się. Wiem, u ciebie to ściany całe oblepione tymi bohomazami, żeby jeszcze twoje dziecko miało talent, ale wybacz, nie ma… Ja bym nie pozwoliła! Do śmieci z tym! Chyba, że miałby szanse na prace idealne. Ale po co ma iść w coś, co przy braku talentu nigdy nie będzie doskonałe? Skąd wiem, że mój syn nie ma talentu? No przecież widziałam jego prace jeszcze w przedszkolu… Wstyd było brać, inni mieli o wiele ładniejsze, naprawdę. Na szczęście syn już o tym rysowaniu nie wspomina, zrozumiał, że to bez sensu. Tak.

Idziesz już? No, to pa, miło że wpadłaś, może się czegoś o życiu nauczyłaś, bo wiesz, ty to średnio sobie radzisz… A to trzeba wszystko prędziutko ogarniać, czas leci, potem będziesz żałować, że już za późno…  No, pa.

Wracam do domu, powoli, krok za krokiem się wlokę, bez pośpiechu. Muszę odpocząć po tej wizycie. Uspokoić myśli. Czuję chaos, mam wątpliwości. Aż mnie kłuje coś w sercu, boję się, że naprawdę robię coś źle.

Nabieram oddechu, rozglądam się.

Drzewa z oporem ustępują jesieni, wciąż większość zielona, jakby chciały utrzymać lato, niczym w spiżarni. Omijam ślimaki na chodniku, nie lubię jak chrzęszczą pod butami, okropny dźwięk. Mijają mnie ludzie, którzy nie przejmują się oddychaniem, rozglądaniem i omijaniem skorupiaków. A ja idę jeszcze wolniej, wyciągam telefon, zatrzymuję się przy żółtym listku leżącym na skraju kałuży. Ktoś mnie potrąca, ale nie ruszam się z miejsca, robię zdjęcie. Drugi raz takie ujęcie się nie pojawi. W kałuży odbija się coraz bardziej zachmurzone niebo, chmury zbierają się deszczowe, ołowiane.

Idę do domu. Buty wciskam na przepełnioną szafkę, przydałoby się już pozabierać i pochować sandały, po co mają miejsce zabierać, myślę sobie i zapominam o sandałach zaraz po wejściu do domu i odłożeniu kurtki na wieszak za drzwiami. Zaglądam do pokoju córki.

Otulony pościelą na środku łóżka śpi jeden kot, drugi wciśnięty na półkę w biurku, leży zwinięty w kłębek na jakiś kartkach, książkach, obrazkach. Kartki, książki i obrazki przewijają się przez cały pokój, wylewają się z regału, z szafy na ubrania, zalegają stosami na podłodze. W szafie totalne pomieszanie z poplątaniem, do tego z głębi wystaje czubek… płetwy? Rurki do oddychania pod wodą? Matko bosko, moja córka na basenie ostatni raz była chyba z dziesięć lat temu! Kiedy próbuję otworzyć szufladę, z czystej ciekawości, wyskakuje z niej aparat ortodontyczny, noszony przez mą latorośl w dzieciństwie. Zamykam szufladę, szafę, pokój, wycofuję się, ale serce mnie już tak nie kłuje. Zerkając w lustro zauważam, że się uśmiecham.

Pokój synka. Prawie cały zajęty przez zbyt duże łóżko, które ciągle wymieniam na mniejsze, a jakoś zaraz o tym zapominam. Wesoło błyskają zielone ściany – Piotrek sobie sam wybrał kolor, w wakacje było malowanie. Na półce książka o ukochanym Hobbicie i mnóstwo figurek z Lego, do tego autograf ulubionego youtubera, zdjęcia, zebrane spinaczem kartki, układające się książeczki o bohaterach z gier… Czy te książki pokazują jakiś talent? Chyba tylko miłość do grania i super pamięć do szczegółów stroju bohaterów. W szafce – głównie dresiki. Najwygodniejsze.

Myślę o rodzinnej kolacji, ale stół w kuchni zastawiony jest segregatorami do pracy, laurkami od dzieci ze szkoły, bo się napatrzeć nie mogę, książkami w różnych fazach: do przeczytania, przeczytane, do zrobienia zdjęcia, do opisu na instagram. Do tego wszystko delikatnie oprószone kurzem z zaschniętego bukietu, który leży w konewce od sierpnia. I wciąż wygląda pięknie!

Już mnie nic nie boli.

Siadam, układam poduszkę pod plecami, bo strzyka coś czasem, na nogi zakładam swoje domowe ciepłe skarpetki. Kawę mam w kubeczku od przyjaciółki. Moje kubeczki nie tworzą dobranej kolorystycznie kolekcji, za to każdy to jakieś dobre wspomnienie. Czyjaś dobra myśl. Kolacji nie robię, bo jeden już zjadł, jeden nie jest w ogóle jeszcze głodny, trzeciego nie ma a czwarty właśnie przed chwilą pożarł całą czekoladę, w ramach odreagowania po wizycie.

To nic, że wizyta była wyimaginowana. Odbyła się tylko w mojej głowie. Ale dużo ostatnio miałam rozmów, w których pojawił się wątek układania życia swoich dzieci. Mama wie lepiej. Mama ułoży ci życie. Ty jeszcze nic o życiu nie wiesz… Słuchaj się mnie! Doskonałość, baczność!

A tymczasem ja wybieram niedoskonałość.

Moja córka jest na studiach, które sama wybrała. Jak się okaże, że to była pomyłka, to zmieni. Świat się nie zawali. Jakby wolała iść do pracy, to by poszła. To JEJ ŻYCIE. Jej decyzje. Syn uwielbia wszystko, co jest związane z komputerami i lego, chodził w zeszłym roku na Legorobotykę. Zawsze wracał zadowolony z zajęć, choć z wychodzeniem bywało różnie. Wtedy rozmawialiśmy, że jednak trzeba czasem się przemóc, bo potem będzie żałował, ze nie poszedł.

Czy pozwalam mu grać na komputerze? Pozwalam. Mamy swoje komputerowe zasady, tłumaczymy, że są dla bezpieczeństwa. Że internet to niebezpieczna rzecz. Rozmawiamy o tym, na co trzeba uważać.

Czy to moja doskonałość? Nie, to moje życie, w którym uwzględniam życie moich dzieci. One nie są projektem, planem do wypełnienia, tabelką. One będą żyły dłużej w skomputeryzowanym świecie, one będą mierzyły się z technologicznymi wyzwaniami, one musza mieć wiarę w siebie i swoje możliwości. W swoją sprawczość.

One muszą uczyć się konsekwencji. Jak masz bałagan, to możesz czegoś nie znaleźć na czas. Pół biedy, jak są to koperty urodzinowe z zapomnianą wkładką finansową! Gorzej, jak jest szkolna legitymacja. One uczą się, że pieniądze na fanaberie są pierwszego, po wypłacie, potem już kiepsko. Trzeba wybierać, co ważniejsze do kupienia.

I czasem czuję się najgorszą matka świata.

Czasem czuję się też najlepszą matką, choć może nie całego świata.

Czasem zasypiam, kiedy córka przychodzi po 22giej (!!!) i chce opowiedzieć o pomysłach swoich różnych. I słucham tak uważnie – że z tego skupienia nie wiem kiedy zasypiam. Boże, ty to widzisz i nie grzmisz! Szturchnąłbyś mnie czasem w ten śpiący łeb!

Rozmawiamy o polityce, choć każda z nas ma inne poglądy. Maja cieszyła się na możliwość wzięcia udziału w wyborach, pierwszy raz, i nie musiałam jej do tego namawiać. A rozmawiałam czasem z rodzicami, którzy pytali: jak sprawić, żeby dopiero co dorosłe dziecko poszło na wybory? 

No najpierw musi ten młody-dorosły uwierzyć, że jego głos ma znaczenie. Nawet jak popełni błąd, trudno, świat nie jest doskonały, wszyscy popełniamy błędy. Można z tym żyć. 

Trzeba z tym żyć. Kłócić się, dyskutować, raz stawiać na swoim, raz iść na kompromis. Uczyć się na własnych błędach. Móc je popełniać. Dbać o bezpieczne ramy i granice. Dbać też o szacunek.  

Trzeba z tym żyć.

Z tym, że nie jesteśmy doskonali. 

Chwila z macierzyństwa. Mama leży z okładem na bolącej głowie, obok śpi małe dziecko, wokół jest bałagan.
Macierzyńska niedoskonałość:)

Nawigacja wpisu

← Opowieści rodzinne. Babie lato – część 4
Zmiana. →

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Kolory, gdzie kolory?! Tam gdzie je sobie sami wyd Kolory, gdzie kolory?!
Tam gdzie je sobie sami wydrzemy i wydziergamy. Albo wyczytamy, u mnie ostatnio dużo powieści i kryminałów.
Anna Kańtoch, na przykład, Łaska - kryminał z pokojem nauczycielskim w tle, od razu bardziej znajomo się człowiek czuje:) 

A z drugiej strony Niewidzialne miasta Calvino. Podczytuję w pociągach i od razu robi się mniej realnie... I tak jest dobrze. 

Mniej realności to dobre hasło na luty.

#gdziespomiedzy 
#pierdolićzimę
Mój Instagram

życie i ...

Żółte liście – część 3

5 listopada 2021
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 1

27 lipca 2023
życie i książki

Życie, zima i książki

15 grudnia 2021
życie i ...

W czym posadzimy dzikie łąki?

18 stycznia 2026
życie i książki

Książkowe historie

14 listopada 2025
życie i książki

Opowieści rodzinne. Wiosna – część 1

30 kwietnia 2022
życie i książki

 Co przynosi Gwiazdor pod choinkę? Książki!  

11 grudnia 2022
życie i problemy

Dziennik pokładowy

29 stycznia 2022
życie i problemy

W kolorze

12 grudnia 2023
życie i ...

To był maj…

21 maja 2023

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme