Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
Drewniane literki A i Z, symbolizujące alfabet Oli, z tyłu cały zabałaganiony stól - książki, kawa, lampki, obrazki

Alfabet Oli – od A do Zet – gdzieś pomiędzy powagą a uśmiechem.

Posted on 28 listopada 20213 lipca 2025 by Ola

Przygotowałam przez ostatnie dni taki swój alfabet. Alfabet Oli.

Nawet fajna zabawa, polecam na długie wieczory! Liczą się skojarzenia, garść przemyśleń też można dorzucić, a co!

A – Ale. Najbardziej denerwujące słowo świata. Zrobiłbym to, ale… Kocham cię, ale…, Jestem tolerancyjny, ale…

Czujecie już te nerwy?! Grr…

B – Blog. Jest taki jeden fajny, gdziespomiedzy.pl. Polecam, serio, serio!

C – Czekolada! I wszystko jasne. Ewentualnie C jak cukier, ale z dodatkiem czekolady. Czekolada na gorąco. Czekolada z ciastkami. Czekolada z muffinkami. Czekolada z orzechami. Pamiętajcie, nie ufamy nikomu, kto nie lubi czekolady!

D – Duma. Podstępne uczucie. Bliżej mu do złości niż szczęścia, trwa tylko przez chwilę. Potrafi zniszczyć relacje, jeśli jest związana z niskim poczuciem wartości – wtedy źle pojmowana duma nie pozwala na dyskusję. To ja już wolę D jak dyskusja. Albo dialog!

E – Education! We don’t need no education… Przynajmniej w wykonaniu kolejnych ministrów naszych miłościwie nam panujących.

F – Feminizm. Dla mnie ważna rzecz, bo mówi o wolności. O równym traktowaniu kobiet i mężczyzn w całym życiu – od nieogolonych nóg poczynając, na drodze zawodowej kończąc. Mówi o prawie kobiet do wyrażania uczuć – żeby nie słyszały, że „dziewczynkom to nie wypada”, a „chłopcy to już tak mają”. Żeby kobiety, którym dzieje się krzywda, nie uważały, że to „ich wina”.

G – Gdyby. O, to moje ulubione słówko! Jestem mistrzem w kreowaniu sobie równoległej rzeczywistości. Zamykam oczy i wyobrażam sobie, co by było, gdyby… A potem otwieram i okazuje się, że albo nabrałam sił, albo że nie nabrałam sił. Różnie bywa. Czasem wymyślanie, co by było, gdyby, paradoksalnie jest dla mnie jakimś rodzajem motywacji, że może jednak uda się zrobić coś inaczej.

H – Harry Potter i Hermiona! Hobbit. Ulubiony świat fantastyki. Byle dalej od rzeczywistości. Imię Hania – prawda, że piękne? „Hej, hej Hanno, hej Hanno, usłysz mnie, wietrze wiej w sinej mgle…” (T. Woźniak)

I – Irracjonalność. Tak średnio, bym powiedziała… Jak ktoś dobrze, zabawnie czy przejmująco swoją irracjonalność uzasadni, to jeszcze rozumiem. Ale samego faktu odrzucania logiki na rzecz irracjonalnych teorii to już nie lubię. Wręcz się denerwuję.

J – Jak to? Już poniedziałek?! Jak to, już piątek? Już wieczór? Już… wstaw cokolwiek. To ulubione zdanie mego męża – dziwi się światu radośnie niczym dziecko, co dzień od nowa. Ja już się przyzwyczaiłam, czasem tylko przewracam oczami, ale już rzadko, naprawdę. Wręcz bałabym się, że coś jest nie tak, jakbym nie słyszała „Jak to?!”.

K – Kawa? Kino? Kocham? Jej, banały… Wiem, książki! Co Wy ostatnio fajnego czytaliście?

L – Listy. W moim życiu ważną rolę pełnią listy: rzeczy zrobionych, rzeczy do zrobienia, listy zakupów, planów, pomysłów. Myślę też o listach takich typowych – że się pisze do kogoś. Też takie pisałam. Jak byłam młoda, to w gazetach były takie rubryki „Napisz do mnie” i jako grzeczna, posłuszna dziewczynka słuchałam się i pisałam… I nie, to nie były rubryki matrymonialne, tylko szukanie przyjaźni. Swoich listów oczywiście nie mam, ale te, które dostawałam i owszem, są w pudełku na strychu. 

Ł – Łażenie. Kiedyś nie trzeba było mnie długo namawiać na wędrówkę, a im mniej miała celu, tym lepiej. Łaziłyśmy z Kasią  nie żeby gdzieś zdążyć, zwiedzić, tylko żeby po prostu iść przed siebie. Jedzenie – chleb z pasztetową. Makaron rozgotowany na gazowej kuchence. Jak pojechaliśmy do Szwecji, żeby zarobić na zbieraniu jagód, to samego zbierania jagód nie cierpiałam, ale łażenie po skandynawskich lasach, łąkach – jak najbardziej! A dziś – w sumie dalej lubię, a jak pojechaliśmy raz nad jezioro, to wzięłam filiżanki. Do kawy z termosu. Także tak…

M – Młodość. Udręka, płacz, zgrzytanie zębami. Wiecie, co jest lepsze? Być młodym w duchu, mieć takie poczucie, że wszystko możesz, ale już z doświadczeniem przeżyć. Wtedy jest lepiej.

N – No żesz. No żesz do licha ciężkiego. No żesz kurrrrrrrczaczek (bo jednak dziecko patrzy). No żesz ile mogę mówić to samo? No żesz… a kuśnij się w rzyć (moje ulubione).

O – Ostracyzm społeczny – to pierwsza myśl Mai. O jak okulary. W sumie to symbol upływających lat – ich im więcej upływa, tym bardziej literki się rozjeżdżają. Dla mnie okulary to też pamiątka po zdalnym nauczaniu, chociaż i tak miałam mniej lekcji niż Maja. O jak obiady! Temat rzeka, no nie? To w skrócie: jak mi się chce, to nawet lubię je robić. Jak mi się nie chce, to nie lubię.

P – Postaraj się. Postaraj się zrobić, zapamiętać. Postaraj się nie denerwować. Mieć więcej czasu. No,  dalej, postaraj się… Ale wiesz, mocniej! Za mało! Try a little harder, baby. I tak nigdy ci się nie uda. I tak jest źle. Brzmi znajomo?…

R – Raz. Coś raz się może nie udać każdemu. No nie udało się ten jeden raz. Trudno. Poprawiamy koronę i zasuwamy do przodu!

P.S. Czy ten „raz” może trwać całe życie??

S – Słowa. Opowieści. Osnowa świata. Podobno ludzie zaczęli wyróżniać się jako ludzie, kiedy zaczęli tworzyć opowieści. Moje dzieci uwielbiały słuchać bajek, legend czy wymyślanych naprędce historyjek. Uspokajały się i zamieniały w słuch. Ja też lubię żyć w świecie tworzonym ze słów, z poezji.

T – Trauma. Myślę, że to u nas odsuwane pojęcie, nie chcemy jako społeczeństwo się z nim zmierzyć. Szybciej wyśmiać i odrzucić. A nieleczone traumy są jak nieleczone rany, jak nieleczone choroby… Niszczą. Do tego odbijają się na otoczeniu, cierpi cała rodzina. Kiedyś słyszałam, że trauma jednego pokolenia trwa przez trzy kolejne pokolenia i według moich obserwacji coś w tym jest.

U – Uważaj! Jedno z najczęstszych słów w pracy i w domu, przy dzieciach. Na równi z „umiesz już?”

W – Wróg. Walka. Woda. Walka z wrogiem o wodę. Wojna. Wolność. Ale ciężka litera! I jeszcze W jak wybory – nie ma to jak rodzinne kłótnie na noże w domach przed wyborami. A politycy spokojnie idą razem na wódeczkę. Też na W.

Z – Zmiany. Trudna rzecz. Ale warta wysiłku.

I Z jak zdjęcia… mam zajęcie co jakiś czas przeglądając je i szukając czegoś zajmującego. Zapraszam!

mnóstwo czekoladowych muffinek
C jak czekolada. Mniam.
młoda dziewczyna idzie brzegiem plaży
F jak feminizm. Chciałabym, żeby moja córka nie musiała walczyć o swoje podstawowe prawa, żeby była w swoim kraju szanowana i bezpieczna.
czarno - białe zdjęcie, ja z bliska, mam zamknięte oczy, lekki uśmiech - jestem zamyślona
G jak gdyby... Co ja tam wymyślałam?!
moje zdjęcie, jestem zamyślona i piję kawę
wrześniowa łąka, idzie tata z córką
Ł jak łażenie...
mama idzie z dzieckiem w wózku, na spacer, polna droga
Ł jak łażenie - ciąg dalszy 🙂
Listy i kartki rozłożone na ręcznie robionych serwetkach, szydełkowych
L jak listy. Poszperałam na strychu i znalazłam te stare listy... Nawet z fanclubu Bryana Adamsa jest! I od babci z Augustowa... i od różnych wspaniałych ludzi, czasem poznanych przez gazetę, czasem po prostu gdzieś po drodze życiowej swojej. Serwetki to pamiątka po babci Pelasi. Się zrobiło sentymentalnie...
kupowanie jabłek na targu, Augustów
W Augustowie. Po prostu kupowanie jabłek, ale i mnóstwo sentymentalnego uroku.

Nawigacja wpisu

← Żółte liście – część 4. I ostatnia!
Poranek i inne okoliczności przyrody →

2 thoughts on “Alfabet Oli – od A do Zet – gdzieś pomiędzy powagą a uśmiechem.”

  1. Kasia pisze:
    28 listopada 2021 o 19:14

    Piękne zdjęcia! Na tym „Gdyby” wyglądasz jak Poświatowska! Piękny alfabet, jak zwykle i pośmiałam się, i wzruszylam, niezwykły talent masz. I oczywiście już zaczęłam swój alfabet pisać!

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      28 listopada 2021 o 20:17

      Kasiu dziękuję ci za wszystkie miłe słowa, zawsze sprawiają, że się uśmiechnę 🙂 I że chcę pisać dalej – wiec jakby co, to będzie twoja wina, że ciągle się w to bawię, hehe. A zdjęcia rzeczywiście udane, myślę, że mój mąż ma talent w tej dziedzinie!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało luste Do przesyłki z tą książką wydawnictwo dodało lusterko. I to oddaje charakter książki - jej bohaterka może być naszym lustrem...
Kwestia organizacji to powieść obyczajowa o zupełnie zwyczajnym życiu niejednej z nas. Dzieci, mąż - ale i dotkliwa samotność -  zapełniony notatnik, przeliczany co do grosza budżet, wieczny uśmiech i kto jak nie ja, no przecież. 
Plany na szczęście rozbijają się o realia, o szklane sufity. Nie przewidują też chorób i szpitali. A Jola Brzozowska nie odpuszcza, bo co stałoby się z jej rodziną? Kto by się nimi zajął? 
Tylko tak się nie da bez końca. Zwłaszcza, że Jola, mimo twardego stąpania po ziemi, jest też trochę naiwną romantyczką. Też jak niejedna z nas. 
Nie polecam często obyczajówek, ale w pisaniu Kasi Jurczyk jest coś, co mnie przyciąga, tak było też przy jej powieści Gniazdowanie. Przyciąga mnie wiarygodność postaci, ich psychologiczne ujęcie, takie prawdziwe - nie rodem z poradników. I przejawia się to nie w strumieniach świadomości i pokręconym życiu wewnętrznym, ale w tym jak wygląda zmęczenie i żonglowanie 24 godzinami, żeby zmieścić w nich chociażby taki rarytas jak swój własny sen. Jak marzenia.

Powieść jest dobrym punktem wyjścia do wszelkich feminstycznych dyskusji, ale nie przez łopatologiczne wstawki, tylko przez nasuwające się w trakcie czytania pytanie - czemu jest dla społeczeństwa taką oczywistością, że kobieta poradzi sobie ze wszystkim i nie powinna liczyć na realne wsparcie? 
Wydawczyni Olga Smolec-Kmoch pisze w słowie Od wydawcy: 
"Ta książka nie próbuje nikogo naprawiać ani pouczać. Nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego daje coś znacznie ważniejszego - przestrzeń na uważność wobec siebie, na zadanie trudnych pytań, na przyjrzenie się temu, co było normalizowane zbyt długo tylko dlatego, że 'tak już jest'."

@kasia_gniazdowanie - dziękuję za to, że mogłam poznać zarysy tej historii już przy jej powstawaniu. Już wtedy mi się podobała i nie zmieniłam zdania! 
_______________________
Kwestia organizacji
Kasia Jurczyk 
Wyd. Na Szczęście 
_______________________

#gdziespomiedzy #kwestiaorganizacji #kasiajurczyk #wydawnictwonaszczęście
Topografia pamięci - trafny tytuł. Ta książka pop Topografia pamięci - trafny tytuł. 
Ta książka poprowadziła mnie po śladach wspomnień Martina Pollacka, ale także po śladach własnych... Poczułam się jak za młodych lat, kiedy w sobotę siadałam w kuchni za stołem i czytałam weekendowy dodatek Gazety Wyborczej, ten z esejami, dyskusjami, fragmentami książek (Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej, ktoś pamięta? Kto się przyzna, że też taki stary?). Miałam nawet przez chwilę manię zbierania ciekawszych artykułów, ale na nic to, bo ostatecznie myszy wszystko przeżarły. 
Podobne odczucia towarzyszyły mi przy tej książce - ktoś mądry chce się podzielić z czytelnikiem swoimi przemyśleniami o historii, chce budzić sumienie, chce ostrzec - tylko ja już nie mam tej wiary, że to coś da. Że świat słucha. 
Cóż, myszy się za to cieszą z kolejnej porcji makulatury... 
Ale zostawiam wpis o Topografii pamięci - mimo wszystko - czytajmy! Nie zapominajmy. 

"Co to takiego, co każe tym ludziom sznurować usta? Strach? Przed czym? Przed mordercami i ich następcami? Dlaczego miano by się ich bać jeszcze dzisiaj? A może to strach przed upiorami przeszłości? A przecież wiemy, że nie da się tego zażegnać milczeniem. Wprost przeciwnie".
_____________________
Topografia pamięci 
Martin Pollack
Wyd. Czarne
Tłum. Karolina Niedenthal
_______________________
#gdziespomiedzy
#topografiapamięci #martinpollack #seriasulina #wydawnictwoczarne
Iść już do lata. W ręku nieść poranek. Otwierać d Iść już do lata.

W ręku nieść poranek. Otwierać drzwi, opowiadać się łące.

"Budziła mnie poranku wilgoć świeża,
A słońce malowało mi na ścianie 
  Złote psy - złote wybrzeża,
 Złote skrzypce - złote otchłanie...

(...)

Karafka naświetla haftem swoistej tęczy
Wąs ojca - i gzyms szafy - i róg serwery białej,
 Osa w firankach pogmatwanie brzęczy,
Jakby same firanki nićmi w słońcu brzęczały...

(...)

Zegar wytrząsał ze sprężynowych zwojów 
  Dłużącą się nutę w głąb sali.
W umeblowanym półśnie słonecznych pokojów 
  Wszyscy trwali i nie umierali"

- Wspomnienie, Leśmian.

#kolażowaniedziela w odsłonie kolorowej - no, prawie. Ja nie jestem konsekwentna ;) 
___________________
#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy
Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza. Opowiadania o niczym szczególnym. Takie z pobocza.
Gubione, zbierane...
Dmuchawcowe, to może też z łąki.
I bardzo ładne.

Czasami chcemy, żeby czytana książka nami wstrząsnęła, uderzyła w to zamarznięte morze, ale czasami też - tego właśnie nie chcemy. Tylko mądrego spokoju, i dobrej opowieści. Wtedy Nieuzasadnione poczucie jest jak taka właśnie  opowieść.
____________________
Nieuzasadnione poczucie szczęścia 
Tomasz Tyczyński
@wydawnictwo.nisza 
_______________________
#gdziespomiedzy #nieuzasadnionepoczucieszczęścia #tomasztyczyński #wydawnictwonisza
Mój Instagram

życie i książki

Opowieści rodzinne. Prawie lato – część 5. O Paulince

18 marca 2023
życie i ...

O dziecku, co jest mądrzejsze od mamy

28 września 2021
życie i książki

Zaczarowany Las Mądrości

7 grudnia 2025
życie i problemy

Trochę o ogrodach

6 września 2025
życie i ...

Ech, porządki…

30 kwietnia 2022
życie i ...

Opowiem ci o zmierzchu

21 sierpnia 2024
życie i problemy

Jesienne opowiadanie o listopadowym zmierzchu.

5 listopada 2022
życie i problemy

W kolorze

12 grudnia 2023
życie i książki

Którędy do Bullerbyn?

10 lutego 2024
życie i problemy

Rozmyślania o depresji dzieci i młodzieży

23 marca 2023

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme