Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
otwarta książka, obok kawa, czekoladki i kwiatki

Kubek melisy

Posted on 19 lutego 202219 lutego 2022 by Ola

Siadam do komputera z myślą, że muszę pomyśleć o czymś przyjemnym, o czymś ładnym, o czymś koniecznie oderwanym od smutnej rzeczywistości. Nie chcę myśleć o wiadomościach ze wschodu, o galopujących cenach, o dziwacznej pogodzie za oknem… Ratunku! Potrzebuję czegoś spokojnego, melisy w słowach. Zapraszam dziś na kubek melisy!

czarno-białe zdjęcie jak piję kawę i czytam książkę

Zwykle wolę kawę, ale czasem potrzeba czegoś bardziej na uspokojenie!

Wczoraj pożyczyłam od mojej siostry nowe wydanie (z nowym tłumaczeniem) Ani Z Zielonego Wzgórza, czyli Anne z Zielonych Szczytów.

Lubię czytać o losach Ani i za każdym razem zastanawiam się, skąd opinie, że książka naiwna? Opowieść o tej dziewczynce i jej losach nie jest naiwna – jest mądra i trudna. Jest życiowa – tylko zależy jak na życie patrzymy…

Bo jeśli jesteśmy kimś twardo stąpającym po ziemi, kiedy liczy się na dla nas najbardziej to, co realne i namacalne – to rzeczywiście Ania będzie opowieścią o naiwnej rodzinie, co bierze nieznaną sierotę do swojego domu, bez sensu, a w dodatku mała zamiast być służącą to tylko kłopoty sprawia i uszy bolą od jej paplania. A tak w ogóle to optymizm Ani jest niemożliwy – po tym, co przeżyła, powinna być w depresji…  Zaś dziewczęta w Avonlea mają pstro w głowie i nic tylko o zalotach myślą. W dodatku rodzice Diany nie pozwalają jej się uczyć – co za uwstecznienie! Co za kiepski wzór do naśladowania! Można i tak… Byłoby boleśnie i realnie.

Ale ja wolę wersję Lucy Maud Montgomery – wolę jej niełatwy wcale powiew nadziei. Wolę jej postawę walki o swoje szczęście. Lubię odszukiwać w tej książce sytuacje, które pokazują jak ciężko było żyć – a jednak warto. Choć czasem na przekór. Czasem potrzeba dużo poczucia humoru i dystansu, czasem pogodzenia się z losem a czasem brania się z nim za bary. Myślę, że Lucy była z tych pisarek, które wierzą w inteligencję czytelników. Kazała swojej bohaterce być ambitną, odważną dziewczyną, która nie zważa na zdanie otoczenia, ma swoje przemyślenia i cele – nie tylko, na ten przykład, zamążpójście. Ma poparcie swoich opiekunów – też na przekór powszechnej opinii. Ania to nie tyko marzenia o bufiastych rękawach ale przede wszystkim marzenia o pięknym życiu, o akceptacji, o zdobywaniu wiedzy. O miłości też – ale na swoich warunkach, nie dlatego, że tak trzeba.

Ta cała z lekka feministyczna otoczka książki nie jest widoczna od razu, nie jest bojowa, nie kruszy wszystkiego co dawne, bo czas na nowe – ale delikatnie prześwituje.

Ania – Anne – nie jest dla nas przecież symbolem bezwolnego dziewczęcia. Mamy przed oczami dziewczynę charakterną, dążącą do celu, nie poddającą się przeciwnościom. Dobrze, że jest to nowe wydanie, że trochę szumu naokoło, może dzięki temu ktoś sięgnie po tę książkę i wciągnie się w opowieść! I wyjdzie z domu z zielonym dachem w malutkim Avonlea podniesiony na duchu, że można i kochać, i mieć nadzieję, i wierzyć. I być sobą!

Tylko śmiać mi się chce, że dziś jak książkę tą czytam, to bardziej obserwuję stateczną Marylę i jej postać niż dziewczynkę Anię! Cóż, z wiekiem priorytety się zmieniają…

drobne fioletowe kwiatki lobelii

Kubek melisy

Wychowanie kiedy jest się Marylą (czy też Marillą)

Otóż kiedy patrzy się na świat z pespektywy statecznej Marilli, to zwraca się bardziej uwagę na porządek. Dom na Zielonym Wzgórzu lśnił czystością, nawet z podwórka można było jeść jak ze stołu, mówiła w którymś momencie Rachel Lynde. Też bym tak chciała, ale nie umiem.

Jak jest się Marillą, to nie uchodzi za wszystko chwalić i z wszystkiego się cieszyć. Trza statecznym być i już. Nie wypada opiekunce otwarcie cieszyć się z każdego sukcesu swojej wychowanki, bo jeszcze wpadłaby w pychę (wychowanka, nie opiekunka) – czym w ogóle nie przejmuje się jej brat –  ale! Ale nie wypada też smucić się ponad miarę i wpadać w otchłanie rozpaczy. Taką równowagę też bym kiedyś chciała osiągnąć.

Marilla ma życie ułożone w ramkach, co wolno, czego nie, kiedy i z kim, i to pomaga jej być w zgodzie ze społecznością Avonlea. Tylko nie jest to ramka ustalona raz na zawsze i niedyskusyjna. Marilla wybacza błędy, ma cierpliwość i opanowanie godne angielskiej królowej, ma zrozumienie i co najważniejsze – są sprawy, w których społeczność nie ma nic do powiedzenia. Na przykład wykształcenie dziewcząt – nie jest to popularna postawa, ale Marilla się nie poddaje presji i wysyła Anię do Akademii, wysyła na studia i jest dumna z jej ambicji i osiągnięć. Uważa rozsądnie, że kobieta powinna umieć liczyć tylko na siebie. Nawet Rachel Lynde nie ma tu nic do powiedzenia, jak powtarza za całą wsią, że dziewczyny to do szkół idą, żeby mężów szukać. You go, Marilla!

Jej surowość nie wiąże się z brakiem uczuć. Jest może kolczasta, twarda i mało wylewna, ale nie jest bezduszna. I w końcu umie przełamać swoją niechęć do okazywania uczuć.

Im jestem starsza, tym bardziej ją lubię. Jest taka prawdziwa, z krwi i kości. A oprócz bystrego umysłu ma też poczucie humoru – myślę, że to jej pozwoliło w końcu znaleźć wspólny język ze swoją adoptowaną dziewczynką Anią.

A tu jeszcze mam link do strony o Avonlea – mnóstwo pięknych zdjęć, odnośników, ploteczek i faktów odnośnie Lucy Montgomery – Kierunek Avonlea.

Ta sama pani – autorka bloga o Avonlea – ma tez na YT filmik ze zdjęciami z Wyspy Księcia Edwarda:

 

Chwila z kubkiem melisy minęła… Można iść mierzyć się z rzeczywistością. 

Albo jeszcze chwilę poczytać…

Nawigacja wpisu

← Przedwiośnie – część 1
Przedwiośnie – część 2 →

2 thoughts on “Kubek melisy”

  1. Hanna pisze:
    19 lutego 2022 o 14:26

    Olu wprowadziłaś mnie w świat mojego dzieciństwa ile wtedy bym dała za taki filmik o Wyspie księcia Edwarda Zawsze miałam marzenie żeby pojechać do Stanów do Nowego Jorku wiesz Manhattan Tiffany Piąta Aleja Broadway żółte taxi dalej to jest moje marzenie ale jeszcze bardziej zobaczyłabym Wyspę księcia Edwarda i Avonlea miejsca gdzie żyła i tworzyła p. Lucy M. M. i gdzie stworzyła Anię. Dziękuję Ci kochanie że tak pięknie piszesz udostępnię to dalej może moja koleżanka Ania z Kanady przeczyta i napisze coś od siebie❤️

    Odpowiedz
    1. Ola pisze:
      19 lutego 2022 o 17:24

      Ten blog „Kierunek Avonlea” to w ogóle kopalnia wiedzy o pisarce i kulisach tworzenia książki o Ani. Tłumaczka – Anna Bańkowska – właśnie z twórczynią tego blogu konsultowała się w sprawie spornych nazw w swoim nowym tłumaczeniu. Ot, taka ciekawostka 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • ostrożnie układając skrzydła
  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie

Archiwa blogowe:

  • marzec 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Książka, która przyjęłam do barteru - dziękuję @of Książka, która przyjęłam do barteru - dziękuję @oficyna_noir_sur_blanc - bo przyciągnął mnie opis. Intryga kryminalna plus studium psychologiczne, no ja lubię:)
Powiem wam tak: ciekawe to było czytanie. Pozornie lekkie, ot, jeden wieczór, ale jednak... Jednak jest w tej opowieści coś więcej, zostaje w głowie, jeszcze chwilę drapie. 
Sama fabuła to działania komisarza Mauriziego, który ma za zadanie wyjaśnić zaginięcie żony pewnego znanego pisarza. Kim jest Laura, owa żona, i czemu zniknęła - dowiadujemy się z komisarzem z rozmów, z listów, z wycinków prasowych. Tak jest właśnie zbudowana cała książka - zero opisów (coś dla antyfanów Nad Niemnem!) i mimo pozornej prostoty takiego poprowadzenia fabuły, czuć że trzeba tu dobrego pisarskiego warsztatu. Camilleri nie zawodzi. Teraz może w końcu spróbuję jego cykl o komisarzu Montalbano:) 
Wiecie, jakie pytanie zostaje w myślach po Nie dotykaj mnie? Oczywiście, że takie - a co zostałoby po mnie, w zapiskach, pamięci rozmów, gdybym zniknęła?
__________________
Nie dotykaj mnie
Andrea Camilleri
Przekład: Monika Woźniak
Noir sur Blanc
____________________
#gdziespomiedzy #niedotykajmnie #andreacamilleri #oficynanoirsurblanc
Przymierzanie tożsamości - Przebieralnia na kawałk Przymierzanie tożsamości -
Przebieralnia na kawałku tektury w starej hali, 
w środku nocy, 
w pokojach z pootwieranymi drzwiami, 
wśród zbyt głośnej samotności
Przy regale, gdzie niewidzialne miasta, niewidzialne biblioteki, tam najpiękniej, chodźmy w to nie-bycie, 
brnijmy w zaprzeczenia
Określanie, poprawianie, wymazywanie 

- a świat - podobno jest

________________
#kolażoweopowieści dla @herbarium_cieni 
- a temat: mój kawałek świata. Taki jakiś mało pewny siebie ten porwany kawałek, ale cóż, ja tam się na świecie nie znam, idę poczytać (wypożyczyłam dziś pierwszą część Silva Rerum Kristiny Sabaliauskaite) 

#gdziespomiedzy
Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "mi Tomik z 2004 roku. Przekrój czasu w wierszach: "minęły dwa tysiące lat, a ta scena wciąż mnie porusza".

Albo tak: "na cmentarzu żydowskim 
są najstarsze drzewa

Kruk
kantor oniemiały 
nie śpiewa

Nad drzew wierzchołkami 
ciężką jesienną chmurą
przechodzą tysiącami

Wychodźcie im na spotkanie 
zamknięci w pałacach pomników 

Razem przez deszcz siekący
przez błyskawice
iść wam dziś trzeba

Ci którzy miejsca swego nie mają 
którzy sami są ogniem i deszczem
Teraz się z wami bratają

Bo jeszcze 
nie koniec ich końca
nie koniec"

I te dziewczynki, Miriam i Reginka (tak, imiona są ważne) - niech się też dziś pojawią - bo może i bez pożegnania się odchodzi, ale nam pamiętać - trzeba.

 #juliahartwig
Co tam w czytaniu? A podzielę się: Ostatnie rozd Co tam w czytaniu? A podzielę się: 

Ostatnie rozdanie - powieść o jednym ciołku i drugim matołku, on się boi i tajemniczo, melancholijnie milczy, ona pisze długie listy już do końca życia, choć nie dostaje odpowiedzi. Dodać do notatek z życia: chujowe to. Ale przeczytać naprawdę warto, tak serio.

Już nie chcę być człowiekiem, Pieter van Os, - podtytuł: opowieść o przetrwaniu Zagłady. Przypomina ten reportaż Czesałam ciepłe króliki, też jest o losach kobiety, która umiała rozdzielić siebie od zła i ocalić wiarę w dobro. Tytuł jakby bardziej od autora spisującego jej historię. 

Niewidzialne biblioteki - czytam dla tej niepojętej przyjemności zanurzania się w inne światy. Wyobraźnia, ślady innych lektur,  pisanie by nazwać zjawiska, ale też ogrom miejsca dla czytelnika. Metaforyczne. Taka dobra ucieczka w słowa. 

Anioł Esmeralda, Don DeLillo - zapomniałam dodać do przeczytanych parę miesięcy temu i teraz zostało wspomnienie, że czytałam coś bezwzględnego. Opowiadania o tym, co w ludziach trudne, złe, przegrane.
___________
Co jeszcze? Nic, tylko życie:) 

#gdziespomiedzy
Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni. Z n Książkowa próba domknięcia ostatnich tygodni.

Z największym żalem odkładam Położne Jakubowskiej. Rozczarowanie... Ech, te drugie części. No nie wychodzą. 

Rękopis znaleziony w Saragossie - hm, powiem tak: czy po 228 stronie - tyle przeczytałam - wydarzy się coś innego niż wkroczenie kolejnej hożej i najpiękniejszej dziewoi koniecznie lecącej na bohatera?? Na początku fajny wajb powieści Dumasa, i podobno coś w tym Potockim jest więcej, no może jeszcze spróbuję. Warto? Jak myślicie? 

Za to Śmierteńka, by Lucie Faulerová - bardzo. Opowieść o wychodzeniu z mroku, pełna jednocześnie metafor jak i najbardziej przyziemnych momentów. O śmierci i jednocześnie w tym samym zdaniu - o życiu. 
Absurdalna, ale nie cyniczna. 

Zaistnienia, Piotr Strzeżysz - rower, wiatr we włosach, stachurowo, ładne takie;) 

Amerykańska sielanka, Philip Roth - o, to czytaliście? Taki obraz rodziny z pęknięciem na całej linii. 

Breadcrumbs, Kasia Babis - ciekawe! Komiks o dorastaniu ale już nie w Polsce czasów transformacji, tylko kolejne pokolenie. Inna perspektywa.

A lasy wiecznie śpiewają, Trygve Gulbranssen - książka, do której wracam, ma w sobie spokój i ciszę. I ten ponury skandynawski egzystencjalizm, no właśnie tak:) 

Dziękuję za uwagę, poleceń nie zbieram, po porządkach na regale uzbierałam trzy półki nieprzeczytanych książek, także WYSTARCZY :)

(a z biblioteki też czeka Ostatnie rozdanie Myśliwskiego albo też Paul Auster) 

Tylko ten Potocki - czytać czy nie czytać???
____________________
#gdziespomiedzy
Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytała Dostałam "Te" w prezencie gwiazdkowym. Przeczytałam od razu, tak, ale opisać już tak szybko nie umiałam. Ta książka potrzebowała czasu żeby podejść do niej na spokojnie. Jest z tych co dźgają po uczuciach i nie mieszczą się w żadnych strefach komfortu. 
To strumień świadomości prosto z trzewii, bez owijania w piękne opisy, bez strefy buforowej. Opis chwil z życia kilku kobiet, które łączy doświadczenie tranzycji, choć ich drogi życiowe są naprawdę różne. I podejście do bycia sobą - też bardzo różne. 
"Brutalnie szczera" - pisze Maciej Marcisz - właśnie tak. 
Czytając Te miałam chęć powiedzieć autorce: więcej! Ja chcę całej powieści o życiu bohaterek! To przecież tylko zarys, skrypt, to zredukowane na maksa życie, o którym mogłabym czytać więcej. 
Literatura z pogranicza, choc wpycha nas w sam środek przeżyć Krystyny, Anny, Rity, Eweliny, Magdy, Sabiny i ich otoczenia. Jedna z nich pracuje w dyskoncie, druga jest emerytowaną nauczycielką, a opis przeżyć Rity przekracza moje możliwości - no to się nazywa wyzwolenie! Całkowicie po swojemu! Na własnych zasadach. 
Kinga Kosińska tak właśnie pisze - na własnych zasadach. Ja ją za to podziwiam, choć wiem też że trudno się tak przebić w świecie, który lubi wszystko uładzone, pod algorytm. 
Tu nic nie jest pod algorytm i to jest piękne. 
_____________________
Te
Kinga Kosińska 
@czeladzianka_zaglebiaczka
Wyd. Seqoja
_____________________
#gdziespomiedzy #te #kingakosińska #literaturatrans #wydawnictwoseqoja
"Literatura nie ocala. Chyba, że" Miłość nie ocal "Literatura nie ocala. Chyba, że"

Miłość nie ocala
Bliskość, jasność, dobroć - nie ocala.

No chyba, chyba, że -

#kolażoweopowieści które wymyśla Karolina @herbarium_cieni i na początek #początki

Od słowa do słowa, w opowieść i baśń. 
______________
#gdziespomiedzy
Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszyst Historie rodzinne: "przecież ci mówiłam, że wszystko pokręciłeś", ale mimo machnięcia ręką przez mamę, autor poszukuje tych historii, wątków, sięga do zdjęć i wspomnień. Pojawia się Oskar Kolberg, Izaak Babel, rzeki Liwiec i Bug, przejeżdża pociąg - do Treblinki. Ktoś po wojnie wraca, inni już nie.
Historia fabryki w Żyrardowie, ballada o Grodzisku, nazwiska, których już nie pamiętam, ale na chwilę czytania ludzie z książki byli mi towarzyszami. 
Mariusz Szczygieł pisze, iż to czuła opowieść o miejscach i historii autora, Artur Domosławski dodaje: ballada to niejasna, nieokreślona, poplątana, podróż to archeologiczna i literacka, ja już więc nic nie dodaję, Balladę o kapciach dodaję do ulubionych.
____________________
Ballada o kapciach
Aleksander Kaczorowski
Wyd. Czarne
____________________
#gdziespomiedzy #balladaokapciach #aleksanderkaczorowski #wydawnictwoczarne
Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokaza Atwood to specjalistka od dystopii, potrafi pokazać świat na wskroś smutny i zły. Hipnotyzuje wręcz swoimi opisami ogólnoludzkiej beznadziejnej kondycji i ja to lubię, po to ją wszak czytam.
Ale Serce umiera ostatnie jest nieco inne - to tak zaskakująca mieszanka dystopii i farsy, że czyta się jak dobrą komedię. 
Poczucia humoru autorce też nigdy nie brakowało. I po to też ją czytam:) 

"Dziwaczna pościelowa farsa", "psychodeliczny kryminał", piszą o Sercu... i tak, właśnie takie to jest czytanie. 

Zaczyna się wszystko tak: Charmaine i Stan  wskutek wielkiego kryzysu mieszkają w samochodzie, na pograniczu nędzy. Kiedy pojawia się ogłoszenie obiecujące poprawę losu w zamian za bycie więźniem w eksperymentalnym projekcie, zgłaszają się, podpisują wszystko, skaczą ze szczęścia. Charmaine kupuje firanki i kubki, Stan przycina żywopłot... No dobrze, muszą jeszcze wykonać parę zadań, ale cóż to znaczy w obliczu powszechnego szczęścia ludzkości? 

Pojawia się też Elvis Presley. Ba, żeby to jeden... A hasło do ratowania świata znacie? Podpowiedź: na paluszkach przez tulipany! 
__________________
Serce umiera ostatnie 
Margaret Atwood 
Tłum. Małgorzata Maruszkin
Wyd. Wielka Litera
___________________
#gdziespomiedzy
#serceumieraostatnie
#margaretatwood #wydawnictwowielkalitera
"To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powi "To był kolejny gorący dzień w dżungli, kiedy powietrze przeszył donośny ryk" - pierwsze zdanie w książkach dla dzieci też jest ważne, i to nie jest moja sugestia tylko doświadczenie i życiowa prawda. A to zdanie wciągnie dzieci w historię o małym tygrysku, czuję to! Ma w sobie obietnicę przygody, budzi ciekawość - i wyznacza ramy. 
To bajka dla dzieci już od 3 lat, jest zwięzła, ale też  idealnie operuje językiem - nie wpada w banalne uproszczenia ani nie utrudnia odbioru. 
A kim jest Pimpo, bohater? Donośny ryk z pierwszego zdania to radość lwiej rodziny z jego narodzin. Tylko... Pimpo nie jest taki jak inne tygrysy. Zamiast polować na antylopy czy papugi, to się z nimi zaprzyjaźnia. I woli zajadać się jagodami, no kto to widział, żeby tygrys i jagody... Co ludzie powiedzą?! Znaczy, przepraszam, co inne zwierzaki pomyślą? 
Analogia jest tu tak ładnie podana, że prowadzi prosto  do rozmowy z dzieckiem, do rozmowy o tym, jak to jest być trochę innym, o tym co czuje Pimpo, jak reaguje na swojego wegetygryska jego rodzina. 
Spojler - wciąż go kochają:)

Takie opowieści lubię najbardziej. Jestem zwyczajnie dumna, iż mogę być patronką tego tygryska, co chce być sobą, nawet jeśli to nie jest łatwe. Czuję się wręcz jego dobrą ciocią:) 

Ilustracje by Jagoda Matuła-Krawczyk - można się poczuć jak w kolorowej dżungli. Aniela Szafran, autorka, postawiła na własne poszukiwania by wydać bajkę i czuć, że zadbała o każdy detal, książeczka jest dopieszczona aż miło. Włącznie z tym, że kartki z twardszego materiału, mniej podatne na porwanie czy pogniecenie. A do bajki dodane są naklejki i kolorowanka, taki mały a miły detal. 

Pimpo, wegetygrys zaprasza do swojego kolorowego świata. Tu króluje szacunek, empatia i akceptacja, a to klucz do dobrego świata, jak pisze Aniela Szafran w posłowiu. I dodaje: "A mamy tylko jeden, jedyny i niepowtarzalny nasz świat. Warto, by był jak najlepszy".
________________
Aniela Szafran
Pimpo wegetygrys
@do.jasnej.anielki 
Projekt i skład książki: @kachna.krasnianka 
Ilustracje: @jagoda_matula 
___________________
#gdziespomiedzy #pimpowegetygrys #anielaszafran #literaturadladzieci #całapolskaczytadzieciom
Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a n Czytelnicze drogi. Bo wyszłam tylko na chwilę, a nie wróciłam do dziś, tak mnie kolejne zakręty pociągają - a myślę tu o odkrywaniu Stańczakowej. 
Chciałabym, żeby nie była tylko tą od Białoszewskiego, a przecież sama właśnie tak ją kojarzyłam. 
W jej biografii pojawia się tyle wątków, iż doprawdy przyjaźń z poetą jest jednym z wielu takowych, choć istotnym - dzięki Mironowi Jadwiga sprobowala wyjść z pisaniem gdzieś dalej. Ale też miała co opisywać - historia ocalenia z getta, historia rodziny, zmian tożsamości, przedziwnego małżeństwa, historia choroby oczu i zanikania wzroku.To też opowieść o upartym dążeniu do samodzielności. Wplatają się wątki mistyczne, medytacje, przeczucia...
Dużo w jej pisaniu szczerości, bez tabu. Czytam Ślepaka i czytam biografię autorstwa Justyny Sobolewskiej - wnuczki Jadwigi, sięgnę z powrotem po Dziennik we dwoje, i sięgam też dzięki temu trochę w siebie, w swoje tajne dzienniki, nigdy nie spisane. Poza tym chyba lubię czytać o życiu na poły złamanym, no cóż!

@pierwsze.zdanie - a zaczęło się wszystko od twojej Książki o nie-czytaniu - i dobrze, dziękuję!
___________________
Ślepak
Jadwiga Stańczakowa
Wyd. Znak
_____________________
#gdziespomiedzy #jadwigastańczakowa #ślepak #jadwigaopowieśćostańczakowej #dziennikwedwoje
Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisia Kiedy moje dziecko było malutkie, na lodówce wisiała karteczka, takie info dla całej rodziny, i było tam 5 czy 6 powodów, dla których niemowlę może płakać. 
Kiedy dziadek pisze podobną instrukcję obsługi dla swojego kota, to przybiera ona formę... nieco dłuższą niż karteczka na lodówkę. Dokładnie jest to 15 i pół stron dużego zeszytu. 
I kto tu kogo ma, ja się pytam... Dziadek kota czy jednak kot dziadka???
Kiedy dziadek z babcią wyjeżdżają do sanatorium, do opieki nad tym kocim Z Piekła Rodem Stworem zostaje wezwana mama Krzysia i Uli. Przybywa z mocnym postanowieniem zakończenia takich dziwactw jak jedzenie rybki z jednej tylko sieci sklepowej, i to o trzeciej w nocy, czy noszenie Jaśnie Kotka w wiklinowym koszyku. Tylko czy ten puszysty rasowy koterrorysta tak łatwo ustąpi? Kogo obstawiacie? 

Regina Golińska-Barancewicz tym razem stworzyła zabawną, uroczą historyjkę, do śmiechu i czystego relaksu - wszak taki należy się dzieciom też. A mój własny kot jest wielce zadowolony i rozmruczany, iż jest to mój patronat! 

Zapraszam was do przeczytania, tak szeptem mówiąc to zapraszam nie tylko dzieci ale i dorosłych. Pośmiać się chwilę przy wybornej anegdotycznej historyjce to zawsze dobry pomysł! 

Wszak śmiech to uzasadniona potrzeba pierwszej kategorii. Jak kuleczka z folii aluminiowej do zabawy. Żadna tam fanaberia. 

@wydawnictwoliteratura - dziękuję wam za to, że wydajecie literaturę dziecięcą nie tylko dla wzruszeń ale także i dla czystej radości z czytania zwariowanych przygód ;) 
_____________________
Dziadek naszego kota
Regina Golińska-Barancewicz 
@reginahanna73
Ilustracje: Hubert Grajczak
@pieski_z_kreski
Wyd. Literatura 
_____________________
#gdziespomiedzy #dziadeknaszegokota
#wydawnictwoliteratura #reginagolińskabarancewicz #hubertgrajczak
Mój Instagram

życie i ... życie i książki życie i problemy

Lilka i Henio

28 sierpnia 2023
życie i ...

Masz być szczęśliwa!

10 grudnia 2023
życie i problemy

Zmierzch

11 lipca 2023
życie i książki

Książka dobra na wszystko!

19 listopada 2023
życie i książki

Opowieści rodzinne. Lato – część 2

17 września 2023
życie i problemy

„Kołyska”

16 grudnia 2021
życie i ...

Nad morzem zimą. Hel 2010

11 lutego 2022
życie i książki

Czytam z sentymentem #2

10 czerwca 2023
życie i ...

Życie po 40-tce? Poznaj 10 niewiarygodnych faktów!

21 maja 2022
życie i ...

Krótka historyjka o (nie)konsekwentnym wychowaniu.

25 września 2021

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme