Skip to content
napis gdzieś pomiędzy - blog o życiu i...
Menu
  • O mnie
  • Gdzieś pomiędzy – czyli gdzie?
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy
  • Czytamy dzieciom
  • Opowieści rodzinne
Menu
Wakacyjny obrazek Mai, wschodzące słońce nad rzeką

Żółte liście, szarlotki i inne melancholie

Posted on 15 października 202117 października 2021 by Ola

Te liście to piękne i żółte są tylko na początku i w słońcu – potem robi się z nich brązowa breja. Szarlotka – na chwilę i już jej nie ma – dziwne, swoją drogą… Tajemnicze! A co zostaje? Te melancholie – jesienne, deszczowe, wietrzyste. Brr…

Odganianie melancholii – część 1! Zapraszam, zanim zimny wiatr się rozhula w naszej duszy!

Czasem pomaga wspominanie wakacji. Moje były w tym roku wyjątkowo udane, przez wyjazd do Krzywonogi i pensjonatu „Pod dobrym aniołem”:

https://www.poddobrymaniolem.pl/

Kiedyś – jakoś w maju – postanowiliśmy, że jedziemy w końcu na wakacje. No kto bogatemu zabroni?! Ze względu na moją celiakię znalazłam pensjonat z bezglutenowym jedzeniem (odpoczynek od wafli ryżowych, jeeej!), okolica wygląda na odpowiednio wyludnioną, z chaszczami, dzikim borem i żabami w stawie. Nawet bon nieszczęsny turystyczny aktywowany… i tak sobie pojechaliśmy.

Miałam nadzieję, że wszystko spakowane, ze szczoteczkami do zębów, z jedzeniem na zapas (trzygodzinna podróż wymaga siaty żarcia, wiadomo!), książkami na wesoło i książkami na zadumę, grami, zabawkami, kaloszami, ubraniami na upał i na mróz, plasterkami, lekami, kawą ulubioną, i całym tym pierdzielnikiem. Miałam nadzieję, że my się też do samochodu zmieścimy, nie tyko dwie walizki i pińset siatek. Przyczepka by się przydała, myślałam…. A niektórzy pod namiot potrafią się zebrać…

Moja siostra napisała mi wtedy taką dykteryjkę:

„Z tym namiotem i dziećmi to już nie jest takie proste, jak by się mogło wydawać! Raz jak byłam z mężem na Jezioraku, do naszego obozu przypłynęli łódeczką znajomi. Łódeczka mała, jakiś orion czy coś, oni przypłynęli na dwa dni. Zacumowali, i dalejże wyciągają z łódki swój obóz: dwóch synów, wielki namiot czterokomorowy, polową kuchnię z kuchenką gazową, kompletem garnków i naczyń, składane łóżka, materace, zaczyna być ciekawie, jak u Hermiony z jej magiczną torebką, zabawki, jedzenie, torby, siatki, przenośny kibelek dla dzieci i bernardyna. Było na co popatrzeć.”

Ano nie wątpię.

Tak mi tylko przyszło wtedy na myśl, że te namioty to chyba cyrkowe muszą być.

Nasze walizki według mojego synka miały wyglądać tak:

Walizka wakacyjna mojego synka.
Walizka wakacyjna Piotrka. First things first...

Ale sam wyjazd – idealny! Jaki to był piękny tydzień! Taki mój ulubiony – powoli, bez nerwów, las, jezioro… Zdjęcia robiłam, na zdjęciach głównie krzaczki, kwiatki, droga nad jezioro, droga do lasu, znowu drzewa i jeszcze ta dziewanna, koniecznie te trzy malinki, bo słońce przez nie prześwieca! Dzieci czasem też w kadr weszły. I jak ktoś potrzebuje zdjęcia pelargonii, to mogę się podzielić, bo zachwycała mnie każda jedna doniczka. Niedawno taki hejt na pelargonie czytałam, że to wiocha, że wstyd i czas by wyjść już z tej pelargoniowej zaściankowości, ale Bożesz ty mój, jak to ludzie się na kwiatach nie znają… Na szczęście mazurskie wsie zaściankowością się nie przejęły i każdy przyzwoity domek, drabina, ruiny ściany od stodoły i płotek tonęły w powodzi kwiatów.

Mam też zdjęcie ślimaka o poranku. Tak sobie szedł z naprzeciwka leśną dróżką, aż się prosił, by być symbolem tego wyjazdu. W stylu slow.

Pod Dobrym Aniołem - pelargonie w ogrodzie.
Pod Dobrym Aniołem - pelargonie w ogrodzie pensojnatu.
Trzy malinki w lesie w Krzywonodze.
Trzy malinki w lesie w Krzywonodze.
Pod Dobrym Aniołem w Krzywonodze - pensjonat.
Pod Doobrym Aniołem - ogród przy pensjonacie
Ślimak z Krzywonogi.
Ślimak z Krzywonogi - symbol wyjazdu w stylu slow.

Były też momenty straszne…

Byłam wtedy świeżo po przeczytaniu wpisu mojej ulubionej blogierki – Julii Rozumek – która, wspominając swoją mamę, przytoczyła jedno z jej ulubionych powiedzonek: „aaa, w dupie z tym!” Taka rada na szczęśliwe życie.

Cały wpis tutaj:

https://www.juliarozumek.pl/pusta-plaza/

U mnie „mam to w dupie” zadziałało. Przyjechaliśmy na nasze wyczekane, wychuchane wakacje, wszystko pięknie, cud, miód aż przyszła pora śniadania. Nagle Piotrek szmyrgla dostał, chciał biegać po stołówce, schował się pod stół, obłęd w oczach, i moich, i jego – no żesz o co chodzi?? Ja wiem, że mój dom to nie wersal, ale jakieś dobre maniery jednak mamy! A tu taki wstyd!

I miałam do wyboru – skupić się na tym, żeby mój syn pokazał wszystkim, że jest moją wizytówką i harców wyczyniać nie będzie i zmusić go do grzecznego siedzenia i jedzenia i tym samym zepsuć sobie i wszystkim wyjazd; albo porozmawiać z nim. Mieć w dupie co kto pomyśli o moich metodach i normalnie z ze swoim dzieckiem porozmawiać. W końcu znam Piotrka i wiem, że jest kumaty chłopak i jest szansa, ze się dogadamy. I usłyszałam „Mamo, a jak oni tak wszyscy się na mnie patrzą, to mnie nie lubią?”. I tu był problem.

Więc nie niewychowany gbur ale kwestia nieśmiałości, lęku przed nowym miejscem, ten cholerny brak pewności siebie… Potem już było normalnie, zresztą potem na śniadanka były parówki. A jak są parówki, to świat jest piękny i bez zmartwień.

A potem wróciliśmy na naszą Północ. Jasny gwint z tą pogodą! To samo lato, sierpień, ta sama Polska, tylko strefa klimatyczna jakby inna… Tak wyglądaliśmy pewnym letnim wieczorkiem nad polskim morzem:

Mama i syn nad polskim morzem
Ja i Piotruś nad polskim morzem, sierpień - ten szalik i wiatr we włosach...
Nad morzem, zachód słońca
Wakacje, piękny zachód słońca. Do wspominania jesienią...

Trochę lepiej… Trochę odgoniłam od siebie jesienne strzygi. Jeszcze mam w zapasie niezawodne książki, o tym będzie część 2. 

I zawsze zostaje szarlotka!

Szarlotka

Nawigacja wpisu

← Wpis od Miss Fereiry
Żółte liście – część 2 →

2 thoughts on “Żółte liście, szarlotki i inne melancholie”

  1. Ola pisze:
    5 listopada 2021 o 16:23

    A przepis na szarlotkę jest już na moim instagramie. Jak ktoś nie używa insta, to zawsze mogę podesłać na mail 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kontakt
Ola, siedzi w oknie, zdjęcie czarno - białe, melancholijne, bo tematem jest czas
To ja, Ola, zapraszam do mojego zwykle uśmiechniętego świata. Choć chwile zwątpienia, goryczy i szarości też tu są, co zrobić... Też tak masz? To się zrozumiemy!
Poczytasz u mnie o codzienności, o polecanych książkach, czasem o wychowaniu. Ot, życie najzwyczajniejsze. Choć przeplatane bajkami!

Ostatnie wpisy:

  • W czym posadzimy dzikie łąki?
  • pomilcz smutek
  • Zaczarowany Las Mądrości
  • Książkowe historie
  • Trochę o ogrodach

Archiwa blogowe:

  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • grudzień 2024
  • listopad 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • lipiec 2024
  • czerwiec 2024
  • maj 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • styczeń 2024
  • grudzień 2023
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • czerwiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • listopad 2022
  • październik 2022
  • wrzesień 2022
  • sierpień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • luty 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • listopad 2021
  • październik 2021
  • wrzesień 2021
  • życie i …
  • życie i książki
  • życie i problemy

anegdotki dobry humor dziecko jesień kryminały książki malarstwo matka-feministka małżeństwo musierowicz muzyka notatki nowy_dzień opowiadanie przepis reportaże rodzina rozmowa rozmowy samo życie spokój współczucie wychowanie wyjaśnienie zdjęcia zdrowie święta żółte liście

gdzies.tam.pomiedzy

Przeważnie czytam.
Czasem piszę o życiu: bajki i inne bzdurki.

Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. Niektórzy mówią, że literatura nie potrafi ocalić. 
Ależ wierutne to bzdury! 

Anna Świrszczynska i zbiór wierszy wybranych w tomiku "Jestem gotowa" i czytanych przeze mnie właśnie na ocalenie. Parę podrzucę, podzielę się kołem ratunkowym:)

"Nie trzeba jej pocieszać
nie wolno się litować" - pisał gdzieś Różewicz. Racja. Nie o pocieszenie tu wszak idzie, nie o litość. To o nazwanie chodzi. O właściwe słowo układające świat. 

Więc dziś - świat Anny Świrszczynskiej. Ten jego fragment, który nie upiększa rzeczywistości. 

Jak żyć bez upiększania? 
- Szeroko i bezbrzeżnie.
__________________
Jestem gotowa
Anna Świrszczynska, wybór wierszy: Barbara Gruszka-Zych
Państwowy Instytut Wydawniczy
______________________

#gdziespomiedzy
#annaświrszczyńska
#państwowyinstytutwydawniczy
Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinow Jestem czytelniczym snobem więc lans na Gospodinowa musi być, a jak. 
Fizyka smutku - błyskotliwa, przyznaję, bardzo. Intrygujący tytuł, nieoczywisty bohater - co potrafi wchodzić we wspomnienia i emocje innych ludzi, ba, innych istot ("Pamiętam, że umarłem jako nagi ślimak, krzew dzikiej róży, czerwcowa chmura"...), reinterpretacja mitu o Minotaurze, kapsuła czasu, co jeszcze... 
Dużo takich błyskotliwych pomysłów. Celnych zdań, spostrzeżeń. Książka - błyskotka. 
Można się pobawić. 
Tylko czuję, że jutro o niej zapomnę, ot, właśnie.

Może jakby moja fizyka smutku - czy raczej geografia, historia smutku - obejmowała te same tereny co u Gospodinowa - to wzięłabym tę powieść bardziej do siebie. Ale we mnie nie ma nostalgii za minionymi czasami. 

"Schron przeciwczasowy" był lepszy! Można się pokłócić, i tak nie zmienię zdania;)
_________________________
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przekład: Magdalena Pytlak
Wyd. Literackie
__________________________
#gdziespomiedzy #fizykasmutku #georgigospodinow #wydawnictwoliterackie
Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż inneg Z cyklu: zły to świat, okrutny świat, czemuż innego nie ma świata! 
A jak nie ma, to zostaje się wypisać. Więc piszę: 

Zanikanie w byciu - to nie moje kroki nie mój uśmiech 
Wydaję sobie resztę z wszelkiej pewności i zostaje:
Coś co napiszę parę razy zapalę 
To już 

***

Mierzę się z księżycem na obojętność spojrzeń i przegrywam, więc 
jednak jeszcze jestem 

#gdziespomiedzy

#bazgrzęwięcjestem
A może właśnie tak: "Pięknie byłoby objąć noc j A może właśnie tak: 

"Pięknie byłoby objąć noc 
jak odnalezionego syna
i dowiedzieć się 
o co Cézanne pytał jabłek 

I zrozumieć któregoś deszczowego dnia
że prosta to punkt wydłużony dlatego 
by dosięgnąć serca własnego"

Jan Skácel 

Może właśnie tak... A my wszyscy biegamy zygzakiem. 

Wiersze Skacela znam dzięki @toznaczy_poezja - dziękuję za podzielenie się! Takie one miękkie, nienachalne - i oczywiście smutne - wiadomo. 

#gdziespomiedzy
#janskacel
Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Ep Wpadłam do biblioteki po coś zupełnie innego, a Epepe leżało sobie na ladzie. Jak już tak leżało to wzięłam, raczej z myślą: no ciekawe, o co właściwie tyle hałasu...
I przeczytałam prawie jednym tchem. 

Budai, bohater powieści, to racjonalny człowiek z analitycznym umysłem, wydawałoby się, że zrozumie spokojnie każdą sytuację, zawsze znajdzie wyjście. Ale tak się nie dzieje. Kiedy trafia do tajemniczego miasta, w którym z nikim nie może się porozumieć, wpada tylko w coraz większą bezradność. 
Czy to bezradność wobec totalitaryzmu? Czy można odczuć niepokój bohatera także w dzisiejszych czasach? Książka wszak z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Czy to może dystopia? Pewnie tak, tak i tak.
Ale dla mnie to jedna z bardziej uniwersalnych opowieści o ludzkiej samotności. O poszukiwaniu drogi do drugiego człowieka. 

Czyli egzystencjalne smęty? Też tak! Najlepsze:) Mam wrażenie, że gdybym postawiła Epepe obok Zbyt głośnej samotności, to te dwie książki zaczęłyby ze sobą gadać. A przynajmniej na siebie zerkać z ukosa. Ej, ty też tak?? No, nawet nie mów, ja też... ;)

Ależ to było wyśmienite. Warte polecania wciąż i wciąż! @zokladki - dzięki, robisz kawał dobrej roboty, serio! 
_______________________
Epepe
Ferenc Karinthy
Tłum. Krystyna Pisarska
@wydawnictwoliterackie 
_________________________
#gdziespomiedzy #epepe #ferenckarinthy #wydawnictwoliterackie #innekonstelacje
Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to prz Grudniowo - ciemno i zimno. Można (trzeba?) to przejść, przegadać, przepalić, przemilczeć, ileż możliwości! Ho ho ho.

Co to w czytaniu ostatnio? Update, choć poplątany: 

Różewicz, Huelle i Juliusz Żuławski - opowiadania. Kiedyś to się pisało, wiadomo!

Święto nieważkości. Morawy - Michał Tabaczyński w serii Sulina, tak jak lubię, miejsce jest pretekstem do opowieści o ludziach. Znacie kogoś takiego jak Jan Skácel? "Proszę mi wybaczyć 
że 
tak zacinam się 
czytając 
te urywki 
z księgi życia dla ociemniałych 
Mam pokaleczony palec i bolą mnie litery". Jan Skácel zapisany do bliższego poznania! 

Kentuki Samanty Schweblin, coś w stylu Black Mirror, dla fanów. Czyli dla mnie tak :)

Jeśli zimową porą podróżny, Italo Calvino - uwielbiam takie staroświeckie czytanie o czytaniu! Czy też pisanie o pisaniu.

Hrabal w nowym wydaniu, z wyd. Stara Szkoła. W nowym tłumaczeniu Mirosława Śmigielskiego Hrabal to wciąż pisarz, do którego chcę wracać.

I niezmiennie zajmuje mnie pytanie - jaki jest sens istnienia tych beznadziejnie brzydkich kul zimowych??? Hm. I czy to pytanie ma drugie dno? 
Tra, la, la, nie ma co wpadać w smutne tony, niepotrzebne istnienia, wszak świąteczny czas! 

Coś polecacie na przetrwanie grudniowo-zimowe?...

____________________
#gdziespomiedzy
Zapis listopadowy: lubię moje małe akty autodestr Zapis listopadowy:

lubię moje małe akty autodestrukcji
palenie i czytanie
omijanie życia bokiem
tanie buty z promocji

***

Lista mogłaby być dłuższa, ale straciłaby rytm, nie warto, poza tym lepiej zrobiła to Jane Hirschfeld. Ach, ten bluesowy smutek. 

@jasno.i.cicho - słodycz jabłek i fig niech będzie cała dla ciebie - w podziękowaniu za podzielenie się wierszami Jane! Kiedy to już było, z rok temu, a ja wciąż do nich wracam.

Jeszcze takie fragment, z wiersza Przeciwko pewności: 

"Żyć wśród tego wspaniałego znikania, jak musi żyć kot,
cień wewnątrz cienia, pełne odprężenie".

No mówię że listopad!
_____________________
#gdziespomiedzy #janehirshfield #trójnożnyblues

#listopadsropad
Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie po Rozważnie ale i niepoważnie. Kto tak czasem nie potrzebuje, ja nie wiem, nie znam takich albo też szybciutko taką zbyt poważną znajomość kończę:) Bez humoru ani rusz dalej. Te wszystkie balony powagi i dostojeństwa tak bardzo potrzebują przekłucia, że tylko biegać ze szpilkami...
Umberto Eco na marginesie swojego poważnego brulionu dorysowuje wąsy filozofom i układa ich doktryny w rymujące się wierszyki. 
Ja nie wiem, co na to Kant czy wielebny Anzelm z Aosty, ale mi się tak podobało! 
Druga część to szturchanie literatury.  Tak często wydaje się nam - bo na pewno nie tylko ja tak mam - że literatura piękna czy inny Tomasz Mann to nie dla zwykłych śmiertelników, że trzeba przejść jakiś stopień wtajemniczenia, że wstyd nie znać ale też wstyd nie polubić, jak tu żyć, no nie da się! Tymczasem w tych wszystkich czarodziejskich górach można odkryć tyle ironii, uszczypliwego poczucia humoru - nie trzeba nam klękać na kolana a po prostu uśmiechnąć się i czytać, czytać. U Eco po nosie dostaje też Proust czy Joyce. 

Przypomina mi się, że wszystkie gazety zawsze zaczynałam czytać od felietonów, szukałam rysunków satyrycznych, dopiero uzbrojona chwilą uśmiechu mogłam iść w powagę. 

Taką chwilę daje też książeczka Umberto Eco, ode mnie - polecajka! 

@oficyna_noir_sur_blanc - #wspolpracabarterowa 
_____________________________
Rozważania niepoważne 
Umberto Eco
Tłum. Monika Woźniak i Iga Kochańska
Tomasz Stawiszyński - krótkie przypomnienie filozoficznych pojęć czy nazwisk
Wyd. Noir sur Blanc
____________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram #rozważanianiepoważne #umbertoeco #oficynanoirsurblanc
Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszka Mapa niepokoju - gdzieś otwarte okno. Niezamieszkanie.
Niedokończenie 
Nie-pokój
_________________________
No i został taki obrazek niedokończony. 

#gdziespomiedzy 
#kolażanalogowy

#mewarządziijuż
Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę Jestem tylko zwykłą czytelniczką - czuję potrzebę usprawiedliwienia, z góry przepraszam - i jako taka - bo żadna ze mnie znawczyni - nie wiem czemu akurat Panny z Wilka tak stanęły na piedestale, no nie wiem! 
Niech mnie ktoś przekona, że to opowiadanie przetrwało próbę czasu, chętnie posłucham, i odpowiem, że chyba raczej jednak nie przetrwało :)

Ale opowiadanie o cyrkowcu, co zaczyna poznawać inne życie, kończy się to tragicznie,  albo o opętaniu miłością, oj biednieńkij on i ona, ta od aniołów... Brzezina też mi zostanie w pamięci, z całym tym swoistym pięknem, na granicy liryki i zwykłego życia. Opowiadanie o rodzinie z młyna znad Lutyni, o wojennych ranach w duszy i w drugim człowieku - tak, bierzcie, czytajcie! Tak się pisze opowiadania, takich chcę czytać więcej!

Jakie właściwie polskie opowiadania polecacie? 
Mają też być tak dobrze napisane, jak u Iwaszkiewicza, taki warunek:)
___________________________
Brzezina i inne opowiadania 
Jarosław Iwaszkiewicz 
Wyd. Czytelnik
___________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #brzezinaiinneopowiadania #jarosławiwaszkiewicz #wydawnictwoczytelnik
Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, troch Gdzieś tam pomiędzy bibliotecznymi regałami, trochę obok Leśmiana,  ale tak bardziej w mrok, gdzie pod nogami pałętają się koty, jeże, w bibliotece wszystko wszak może się zdarzyć, jesienny zachód słońca też, nicości, byt z niebytem się mylą, a ja obok stoję i przypatruję się przelatującym gawronom, pomiędzy istnieniem a jego odwrotnością, wyciągam z regału Rymkiewicza, na los się zdaję, oj, to nie jest najlepszy pomysł... 
@w.dziurawych.trampkach - wybrałam te jesienne ogrody, proszę bardzo:)
_________________________
Jarosław Marek Rymkiewicz
Zachód słońca w Milanówku
Wyd. Sic!
________________________
#gdziespomiedzy #bookstagrampl #jarosławmarekrymkiewicz #zachódsłońcawmilanówku
Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życi Małgorzata Halber to jedna z moich ulubionych życio-pisarek. Czytałam Książkę o miłości, czytałam Hałas, teraz Najgorszego człowieka i uważam że nikt poza Halber nie umiałby pisać jak Halber. I już. Ja tą szczerość i odzieranie warstw biorę i zachłannie czytam.
O czym jest #najgorszyczłowieknaświecie pisał swego czasu cały bookstagram, pod tym hasztagiem jest mnóstwo opisów, ja już tylko dodam swój stary wierszyk o kocie, bo pasuje do okładki:

Mam takiego kotka
Mały dość jest, nieporadny, 
nawet chwilami zabawny 
Balkon na czwartym piętrze 
wydaje mu się idealny 
do skakania przy barierkach

Chyba nie wie co to lęk

Przychodzi 
i bez pytania czy może 
każe się głaskać 

On naprawdę nie wie 
Co to lęk

PS. Tak, to jest książka o lęku. 
Czytaliście? Lubicie ten styl pisania?
______________________________
Małgorzata Halber 
@mroczny_msciciel 
Najgorszy człowiek na świecie 
Wyd. Znak Literanova 
@znak_literanova 
______________________________
#gdziespomiedzy #bookstagram  #małgorzatahalber #znakliteranova
Mój Instagram

życie i problemy

Wpis od Miss Fereiry

14 października 2021
życie i ...

Żółte liście, szarlotki i inne melancholie

15 października 2021
życie i problemy

Parę słów od zapyziałej idealistki.

4 marca 2022
życie i książki

Czytam z sentymentem

6 maja 2023
życie i ...

Bajki

22 czerwca 2025
życie i problemy

O współczuciu

26 września 2021
życie i książki

Żółte liście – część 2

17 października 2021
życie i ...

Listy znad morza

6 lipca 2024
życie i ...

pomilcz smutek

16 stycznia 2026
życie i książki

Opowieści rodzinne. Babie lato – część 4

8 października 2023

© 2026 gdzieś pomiędzy | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme