„Ostrożna czułość” – podobno można taką w sobie mieć.
Zbudować, jak dobry płot. Możesz się potem o taki ciepły, drewniany płot oprzeć, niech nawet pachnie malwami. Niech rośnie przy nim drzewo z mirabelkami. Ławka, stolik z miejscem na kawę, huśtawka dla dzieci. Za płotem jest też twój dom, ostrożnie przyjmijmy, że ten bezpieczny.
Przychodzisz tu, bo tak nabiera się sił, spokojnie oddychasz.
I tylko – i tylko wysp tych nie ma…
– jak pisał w wierszyku o wyspach Bergamutach Jan Brzechwa.
Może ja nie znam drogi, może nie te mapy, czort wie. Próbuję ten przeklęty płot zbudować, a tu same dziury, hulaj dusza, włazi kto chce, kiedy chce, depcze moje złocienie i pelargonie, rozbija szklanki, rozrzuca słowa, to już żadna czułość, żadne schronienie, to już nie moje miejsce.
Zasadzę pokrzywy, zresztą one same przyjdą, przywołują się gdzieś pod ziemią, dziwacznym systemem korzeniowym nawołują, że hej, tu, ten zdewastowany kawałek ziemi będzie ich! Ławka nabiera rdzawych barw, huśtawka skrzypi, dom… Dom? Co to jest? Parę opowieści, które boją się być opowiedziane, te parę opowieści kołysze się jak pajęczyny.
Wszystko co pełza, wślizguje się, wszelkie muchy ścierwojady, pomrowy – one też szybko się znajdą, przyjdą, nie przegapią okazji.
Z takiego ogrodu czasem ktoś wychodzi – może raczej ucieka – może raczej próbuje uciec – ale wlecze całe tałatajstwo za sobą, nie udaje się wielka ucieczka i wiara, że teraz w pełnym słońcu w końcu się uda, że teraz ja, że mogę, że umiem.
Ale ja – jestem. Pomimo wszystko. Chociaż nie umiem budować nic ani strzyc trawników. Chociaż wkrada się we mnie tysiąc problemów, jak tysiąc atletów, jak tysiąc wagonów wlokącego się pociągu, chociaż nie umiem oddzielić się płotem. Ani oddychać spokojnie.
Umiem za to iść w drugą stronę.
Czasem z porozbijanych kawałków ułożę nowy obraz. Czasem przepłaczę noc nad tym, co kruche i nikomu niepotrzebne. Czasem… czasem polubię się nawet z tą właśnie częścią zdziczałych ogrodów, tą zapomnianą, zachwaszczoną, zardzewiałą. Zostawiam sobie zapach mirabelek, wystarczy.
Umiem poczekać do jutra.
zdjęcia: Kasia @w.dziurawych.trampkach

